Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Odrażający, brudni, źli Drukuj
Pierwszy Maja   
14.11.2008

Związki zawodowe nie mają w Polsce dobrej prasy, między innymi dzięki dziennikarzom. Do tej pory palmę pierwszeństwa w wieszaniu psów na związkach dzierżył redaktor Łukasz Warzecha („każdy związek zawodowy to organizacja szkodliwa”; „Solidarność” z roku 1980, 1981 i 1989 roku też?). Wczoraj o to niezbyt chwalebne wyróżnienie postanowili zawalczyć artykułem „Czym właściwie jest Sierpień ‘80” dziennikarze Gazety.pl i radia Tok FM – Aleksander Daukszewicz i Marcin Lewandowski.

Artykuł jest typowym przykładem charakterystycznego dla naszych czasów wykluczenia przez ośmieszenie: pokaż, że ktoś jest nieracjonalny (nie akceptuje neoliberalnych dogmatów), a zyskasz pewność, że jego argumenty stracą jakąkolwiek siłę. I tak, w pierwszym akapicie tekstu pada stwierdzenie o „nietypowych akcjach kontrowersyjnej organizacji związkowej”, jaką jest „Sierpień”. Potem dziennikarze jednym tchem te nietypowe akcje wymieniają: strajki w supermarketach Tesco (to prawda, przed akcją strajkową „Sierpnia” nikt nie odważył się domagać  podniesienia pensji kasjerek z 800 złotych miesięcznie na rękę), poparcie, jakie okazali związkowcy protestującym w Białym Miasteczku pielęgniarkom (dziennikarze nazwali je „odsieczą”) oraz „uczestnictwo w feministycznych marszach i wiecach” (co za dziwaki, pomagają tym zwariowanym feministkom). Kpina z manif to nie jedyny seksistowski akcent w artykule Daukszewicza i Lewandowicza. „Związkowcy zaskoczyli opinię publiczną znajomością technik PR [podczas protestu w kopalni „Budryk”]. Wysłali też żony do Warszawy na spotkanie z Waldemarem Pawlakiem” - szydzą dziennikarze. Nie wiedzą chyba, że kobiety mogą podejmować samodzielne decyzje.
Te kpiny z kobiet i robotników doskonale ozdabia komentarz wideo Rafała Kalukina, który z miną pełną obrzydzenia stwierdza, że straszenie strajkiem generalnym to żart.

To nie wszystko. „Sierpień” nie tylko jest śmieszny, jest też zły. Czy związkowi coś udowodniono jakieś nieprawidłowości? Dziennikarzom wystarczy to, że liczba członków związku jest niejawna (a ze składek członkowskich finansowany jest związek): coś kombinują! Nieważne, że nie tylko „Sierpień” tak robi. Inne organizacje w ten sposób chronią swoich członków przed represjami ze strony pracodawcy. O tym jednak z omawianego artykułu się nie dowiemy. „Działacze «Sierpnia ‘80» są wszędzie, gdzie coś się dzieje” - stwierdzają też dziennikarze. I wszystko jasne: nie chodzi o żadne prawa pracownicze, związkowcy chcą jedynie zaistnieć, to egoiści kombinujący, jak by tu dorobić. Egoizm i zorientowanie jedynie na swój sukces, typowe cechy podmiotu neoliberalnego, zostają zuniwersalizowane.

Kwiatkiem samym w sobie jest puenta: „Protestujemy przeciwko odbieraniu prawa do przechodzenia na wcześniejsze emerytury, przeciwko ustawie o prywatyzacji służby zdrowia a także przeciwko sytuacji polskich stoczni i sytuacji polskich rybaków - wylicza Ziętek [przewodniczący związku]. Sierpień jest zatem znowu przeciwny wszystkiemu”. Dlaczego „znowu”? Raczej znowu mamy charakterystyczną implikację: skoro „kontrowersyjna”, nieracjonalna organizacja jest przeciwko prywatyzacji, to każdy normalny człowiek powinien być przeciw związkowi. Neoliberalny czarny PR przybiera formę szantażu: albo jedyna racjonalność, albo obciach.
A przecież prywatyzacja służby zdrowia doprowadzi do pogorszenia dostępności usług medycznych, podniesienia ich kosztów i obniżenia standardu – uderzy przede wszystkim w zarabiających poniżej średniej pracowników. Sytuacja stoczniowców i rybaków też jest nie do pozazdroszczenia: jedni mogą stracić pracę w związku z kryzysem, który dociera do Polski, a bezrobocie według wszelkich prognoz wzrośnie, drudzy zaś nie mogą wykonywać swojej pracy z powodu unijnych regulacji.

Jak wiele w tekście Daukszewicza i Lewandowicza jest dziennikarstwa informacyjnego? Niewiele, to raczej neoliberalna propagitka. Wystarczy wykpić i podać „dowód” dla swych kpin poparty szantażem. Obowiązkiem lewicy jest stać po stronie związkowców, którzy nie tylko walczą o również naszą służbę zdrowia, ale których działalność i faktyczna skuteczność jest (obok m.in. braku dyskryminacji ze względu na płeć) wyznacznikiem przestrzegania standardów demokratycznych.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Tolek Banan   |14.11.2008 05:46:55
Zatajenie liczebności związku nie ma nic wspólnego z ochroną pracowników przed
zwolnieniem. "Sierpień 80" zataja ogólną liczbę członków swej
organizacji, której to liczby podanie do publicznej wiadomości nie skutkowałoby
- bo niby jak? - żadnymi represjami wobec związkowców (zresztą dla pracodawców
liczba członków "Sierpnia 80" w ich zakładzie jest jawna, bo księgowość
odprowadza za nich składki na konto związku, potrącane z pensji). "Sierpień
80" zataja liczbę członków z zupełnie innego powodu - jest ona mizerna i
stale maleje.

Neoliberalna propaganda "Wyborczej" to jedno.
Podejrzana przeszłość i dziwne zagrywki "Sierpnia 80" to drugie.
blaise   |14.11.2008 15:09:28
Ten tytuł był już
http://www.lewica.pl/index.php?id=16719
Dlac zego wszystkie
teksty o związkach zawodowych mają identyczne tytuły? Takie podkradanie to sie
mnie nie podobuje :)
menina   |16.11.2008 14:58:21
Aaa, nie znaliśmy akurat tego tekstu Jarosława Urbańskiego, duża szkoda,
jednak trudno teraz zmieniać tytuł komentarza już po
opublikowaniu. Ale "Odrażający, brudni, źli" to też
tytuł filmu z 76 roku (zob:Filmoteka Narodowa), stąd nasz pomysł - klasyczne już określenie, które weszło do języka
potocznego, ciekawe, że mieliśmy identyczne skojarzenie
;)
Niemniej dziękujemy za trzymanie ręki na pulsie!
Pozdrowienia,
w
imieniu REDakcji,
dg
quot   |16.11.2008 15:15:25
A dlaczego 90% pracujących ludzi w Polsce ma się zrzucać na wcześniejsze
emerytury dla osób, które wcale na nie iść nie muszą, bo w wielu innych krajach
nie mają takich przywilejów? Każdy w tym kraj chciał by niewiadomo co, ale z
pustego to i Salomon nie przeleje.
Podobnie sprawa ma się ze stoczniami czy
innymi państwowymi przedsiębiorstwami nie przynoszącymi zysku.
Druga sprawa to
"prywatyzacja" służby zdrowia. Autora odsyłam do artykułu z tygodnika
Polityka, gdzie ładnie opisano funkcjonowanie "prywatnych" szpitali,
które środki za realizację usług biorą od NFZ.
Ciakawą sprawą jest to, że w
większości prywatnych firm nie ma zawiązków zawodowych. Jedynie garstka
krzykaczy z państwowych spółek wymaga od kolejnych rządów sięgania do kieszeni
pozostałej części społeczeństwa. Niestety ta garstka wcale nie wygląda na
przymierającą głodem. Ale jak ktoś jest naprawdę biedny, to najczęściej nie
krzyczy, tylko stara się jakoś zarobić, bo wie że on krzyczenia jemu akurat nic
nie przybędzie. Niestety pastwo to nie tort, z którego każdy może sobie kroić
ile mu się podoba, bo w pewnym momencie dla kogoś braknie kawałka.
arena  - @   |16.11.2008 17:22:54
@quot
"Druga sprawa to prywatyzacja służby zdrowia. Autora odsyłam do
artykułu z tygodnika Polityka, gdzie ładnie opisano funkcjonowanie prywatnych
szpitali, które środki za realizację usług biorą od NFZ."

A ja odsylam
do "GazWyb"
http://miasta.gazeta.pl/gorzow/1
,88510,5900611,Szpital_w_Kostrzynie_kaze_placic_po nad_norme.html

"NFZ
niewiele może zrobić w przypadku dodatkowych opłat za pobyt pacjenta. Do
rzecznika praw pacjenta nie wpłynęła żadna skarga ani na jakość usług w
zakładzie, ani na pobieranie wysokich opłat. Sylwia Malecher-Nowak, rzecznik
lubuskiego oddziału NFZ potwierdza jednak, że opłata jest naliczana
niewłaściwie."

Aha, no i czy napisano w "Polityce" o tym, czy
prywatne szpitale zajmuja sie leczeniem raka, czy moze odsylaja zbyt kosztownych
pacjentow do osrodkow panstwowych?

Widzisz, niesamowicie upraszczasz, przez
co deformujesz caly obraz. Na przyklad, w prywatnych zakladach nie ma zwiazkow,
gdyz mozliwosci ich zalozenia sa ograniczone, zas ludzie zwyczajnie sie boja
(nie mowiac juz o tym, ze zwiazki w Polsce sa slabe, a ludzie im nie
ufaja).

@quot
"Niestety pastwo to nie tort, z którego każdy może
sobie kroić ile mu się podoba, bo w pewnym momencie dla kogoś braknie
kawałka."

Masz racje, dlatego zaprotestujesz zapewne przeciwko
roszczeniowej postawie tych 2% najlepiej sytuowanych obywateli tego kraju,
ktorzy zadaja obnizki podatkow i wlasnie ja dostaja, a ktora bedzie kosztowac
budzet, czyli nas podatnikow, ponad 8 miliardow zlotych. Dla porownania
pomostowki kosztuja 1,2 mld)
blaise   |16.11.2008 17:46:04
Tekst Urbańskiego ukazał się w kilku lewicowych mediach, np
tu:
http://monde-diplomatique.pl/LMD28/index.php? id=10
Chyba nie nadążacie za
resztą lewicowego światka. Za to w historii kina jak zwykle dobrze zorientowani
:)
quot   |17.11.2008 01:36:00
Odnośnie artykuły GazWyb, to powiem tyle, że wszędzie znajdzie się ktoś kto
działa nieuczciwie. To w kwestii polityków jest, aby tworzyć takie prawo, które
nie pozwala oszukiwać, a gdy ktoś już to robi to powinny zająć się nim
odpowiednie instytucje. Nie można obrażać się na prywatyzację bo słyszy się o
jednym z dziesięciu przypadków, kiedy przeprowadzono ją nieprawidłowo i coś źle
funkcjonuje. Ale media głównie skupiają się na złych informacjach bo się je
łatwiej sprzedaje.
Odnośnie obniżki tych podatków prosze o podanie źródła, a
najlepiej jak będzie ono sygnowane przez kogoś, kogo wiedza ekonomiczna nie
podlega dyskusji. Nie lubię liczb z kosmosu, bo w tym się lubują politycy,
którzy w ten sposób starają się straszyć społeczeństwo. Pozatym 2% najbogatszych
już dawno płaci podatki na Seszelach lub w pieron wie jakim raju podatkowym. Sam
jestem studentem IT i obecnie studiuję w Finalndii, a rozważam w przyszłości
możliwość rejstrowania się jako jednoosobowa firma za granicą, bo nie mam ochoty
płacić wysokich podatków. Niech płacą ci "najbiedniejsi" co starają się
innym odebrać. Bo jak już wcześniej pisałem ci naprawdę najbiedniejsi starają
się jakoś żyć.
Sopor  - Gdzie wróg? Gdzie przyjaciel?   |17.11.2008 10:01:46
Nie trzeba być ekspertem w dziedzinie ekonomii czy prawa by widzieć, iż
przysługujące silnym branżą prawo do przechodzenia na wcześniejsze emerytury nie
wynikało z obiektywnych przesłanek, ale było efektem wywierania nacisków na
rządzących. By ktoś mający ciepłą posadkę na kolei czy w szkole mógł kilka lat
wcześniej iść na emeryturę, pracować muszą nie tylko ci "odrażający, brudni,
źli" bogacze, ale wszyscy włączając tych, których praca jest o wiele
bardziej wycieńczająca niż maszynisty czy pani od polskiego.

Jeśli więc
lewica chce bronić słabszych przed silnymi, niech więc weźmie w obrone miliony
pracowników, którzy są milczącą większością i nie są w stanie wymuszać na
rządzie przywilejów.

Co do natury samych związków zawodowych to zła opinia
jak o nich krąży nie jest zasługą czarnego PR, jak sugeruje autor. Zbyt częst w
działalność związkową angażują się nie społecznicy, ale różnej maści cwaniacy,
którzy poprzez stanowiska w strukturach związku widza drogę do realizacji
prywatnych interesów. W moim "zakładzie pracy" (biblioteka publiczna)
związek zawodowy omal nie doprowadził do odwołania nowej dyrektorki, która
ośmieliła się wprowadzić usprawniające działalność zmiany. Gdy tylko zaczeła
kontrolować pracę podwładnych (sprawdzając czy w godzinach pracy nie są na
zakupach) posypały sie oskarżenia o mobbing, a przodowały w tym panie
powsadzanie na wysokie stanowiska przez poprzednią dyrekcję bynajmniej nie ze
względu na kompetencje.

Do związków zawodowych należy dziś chyba kilkanaście
procent pracowników, a liczba ta ciągle spada. W moim pokoleniu, gdy komus nie
odpowiadają warunki w pracy to szuka sobie innej, a nie idzie na skargę do
związku.

Jeśli według autora lewica zawsze musi popierać protesty związków
zawodowych to ciekawe jak zachowa się, gdy ci sami związkowcy protestować będą
przeciwko ograniczeniom pakietu klimatycznego. Ciekawe kto będzie bliższy
bijącemu po lewej stronie sercy: robotnicy czy matka ziemia.

Natomiast co do
wypowiedzi areny

"Masz racje, dlatego zaprotestujesz zapewne przeciwko
roszczeniowej postawie tych 2% najlepiej sytuowanych obywateli tego kraju,
ktorzy zadaja obnizki podatkow i wlasnie ja dostaja, a ktora bedzie kosztowac
budzet, czyli nas podatnikow, ponad 8 miliardow zlotych. Dla porownania
pomostowki kosztuja 1,2 mld)"

to wymaga ona komentarza. Nazywanie
"roszczeniową postawą" żądania obniżenia podatków to jakieś kuriozum. Ci
ludzie nie chcą by ICH pieniądze dostawali w łapy urzędnicy i nie proszą oni byś
Ty lub kto inny dzielił sie z nimi swoimi pieniędzmi. Gdzie masz więc tu
roszczenie? Do tego piszesz jeszcze ile to będzie nas podatników kosztować,
zupełnie tak jakby państwo było dysponentem całości dochodów swoich obywateli i
to, że nie zabiera nam 100% pensji to tylko jego dobra wola. Ten który zarabia
miesięcznie 10 000 złych i tak zapłaci więcej podatku liniowego niż ktoś
zarabiający 1000.
arena  - quot   |17.11.2008 10:43:16
@quot
"Odnośnie artykuły GazWyb, to powiem tyle, że wszędzie znajdzie
się ktoś kto działa nieuczciwie. To w kwestii polityków jest, aby tworzyć takie
prawo, które nie pozwala oszukiwać, a gdy ktoś już to robi to powinny zająć się
nim odpowiednie instytucje. Nie można obrażać się na prywatyzację bo słyszy się
o jednym z dziesięciu przypadków, kiedy przeprowadzono ją nieprawidłowo i coś
źle funkcjonuje. Ale media głównie skupiają się na złych informacjach bo się je
łatwiej sprzedaje."

Wygodna teoria. Sek w tym, ze nie bylo to naduzycie,
ale jak wynika z tekstu, szpital oparl sie na decyzjach swoich prawnikow, zas
instytucje zaczely interweniowac dopiero po tym, jak Gazeta cala sprawe
naglosnila. Istnieje niebezpieczenstwo, ze tak bedzie wlasnie funckjonowal caly
system, tym bardziej, ze juz teraz pacjenci "bardziej kosztowni"
odsylani sa z prywatnych placowek z kwitkiem.

@quot
"Odnośnie
obniżki tych podatków prosze o podanie źródła, a najlepiej jak będzie ono
sygnowane przez kogoś, kogo wiedza ekonomiczna nie podlega dyskusji."

A
czy minister Finansow RP, prof. Rostowski, moze byc?

"Minister dodał, że
planowana na 2009 r. reforma w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT)
będzie oznaczać obniżenie przychodów budżetowych o 7,5 mld
zł."

http://msp.money.pl/wiadomosci/podatki
/artykul/rostowski;zapowiada;obnizki;podatkow,232, 0,344552.html


Rozbawil
mnie jednak pewien fragment Twojego postu:

@quot
"Nie lubię liczb z
kosmosu, bo w tym się lubują politycy, którzy w ten sposób starają się straszyć
społeczeństwo."

A nastepnie:

"Pozatym 2% najbogatszych już dawno
płaci podatki na Seszelach lub w pieron wie jakim raju podatkowym."

To
tak a propos liczb z kosmosu. Skoro lubisz konkrety, to rozumiem, ze nie
bedziesz mial problemu z udowodnieniem tego, ze 2% najbogatszych Polakow placi
podatki w rajach podatkowych.

@quot
"Sam jestem studentem IT i
obecnie studiuję w Finalndii, a rozważam w przyszłości możliwość rejstrowania
się jako jednoosobowa firma za granicą, bo nie mam ochoty płacić wysokich
podatków. Niech płacą ci najbiedniejsi co starają się innym odebrać. Bo jak
już wcześniej pisałem ci naprawdę najbiedniejsi starają się jakoś
żyć."

No to gratuluje wzorowej postawy obywatelskiej. Widze tez, ze nadal
wierzysz w to mitologie o tym, ze mozna sobie, o tak, placic podatki - dajmy na
to - na Seszelach i jednoczesnie siedziec w innym kraju, wydajac tam pieniedze
wczesniej opodatkowane w raju. Pierwsze co zrobi fiskus, to zapyta Cie, skad
masz te pieniadze. Kazda transakcja pieniezna z raju podatkowego do Polski jest
kontrolowana przez Skarbowke, a od odpowiednio wysokich kwot, pobierany jest
odpowiednio wysoki podatek. Jestes bardzo naiwny jezeli wierzysz, ze fiskus tak
latwo daje sie oszukiwac. Sa odpowiednie przepisy, ktore maja przeciwdzialac
ucieczkom podatnikow do takich rajow. Jezeli spedzalbys w Polsce wieksza czesc
swojego czasu, bedac podatnikiem na tych przyslowiowych Seszelach, to za kazdym
razem gdybys przesylal do Polski pieniadze, bylbys zmuszony do placenia
zaporowego podatku. Utrudnienia sa tak upierdliwe, ze nikomu sie nie chce
kombinowac i dlatego raje podatkowe sa dobre tylko dla statkow i
emerytow.
Tobie zapewne myli sie placenie podatkow z ukrywaniem czesci swoich
dochodow w takich wlasnie rajach podatkowych. Jest to latwiejsze, ale bardzo
niebezpieczne. Co ciekawe, w slynnej aferze z bankami Lichtensteinu, nie byl
zamieszany, jak dobrze pamietam, zaden Polak, poniewaz w Polsce proceder ten nie
jest az tak rozpowszechniony jak na Zachodzie, a to dlatego, ze podatki dla
najlepiej zarabiajaych sa u nas po prostu zawstydzajaco niskie.
arena  - sopor   |17.11.2008 13:05:24
@sopor
"By ktoś mający ciepłą posadkę na kolei czy w szkole mógł kilka
lat wcześniej iść na emeryturę, pracować muszą nie tylko ci odrażający, brudni,
źli bogacze, ale wszyscy włączając tych, których praca jest o wiele bardziej
wycieńczająca niż maszynisty czy pani od polskiego."

Moj ojciec jest
kolejarzem i co roku przechodzi badania lekarskie, ktore decyduja o jego dalszej
pracy. Ci, ktorzy sa za slabi i w trakcie badan odpadaja, sa zwalniani… Nie
przechodza na wczesniejsza emeryture, ani na rente. O co to, to nie! Po prostu,
jako, ze nie przeszli badan, bedac za malo odpornymi do tej pracy, sa zwyczajnie
z niej wywalani. Jezeli Ty to nazywasz ciepla posadka, to powinienes jednak
troche lepiej poznac srodowisko ktore krytykujesz.

@sopor
"W moim
pokoleniu, gdy komus nie odpowiadają warunki w pracy to szuka sobie innej, a nie
idzie na skargę do związku."

Ktos musi pracowac w fabrykach, na kolei i
tak dalej. Jak warunki pracy beda odpychajace, a kazdy bedzie szukal czegos
innego, to wazne galezie gospodarki czeka kryzys. Swoja droga, taka postawa o
jakiej piszesz powoduje, ze warunki pracy w Polsce sa nadal na tak niskim
poziomie, a to dlatego, ze na pracodawcach nie jest wywierana odpowiednia
presja, aby zachowywali sie tak jak i ich zachodni odpowiednicy; zamiast tego
ludzie grzecznie szukaja sobie innej pracy.

@sopor
"Nazywanie
roszczeniową postawą żądania obniżenia podatków to jakieś kuriozum. Ci ludzie
nie chcą by ICH pieniądze dostawali w łapy urzędnicy i nie proszą oni byś Ty lub
kto inny dzielił sie z nimi swoimi pieniędzmi. Gdzie masz więc tu
roszczenie?"

Jest ono wyraznie widoczne, ale potrzeba "wyjscia"
po za neoliberalne schematy. To panstwo tworzy warunki w ktorych funkcjonujemy,
zas podatki sa skladka ktora placimy za korzystanie z tych warunkow. Ci
najbogatsi korzystaja z panstwa czesciej niz biedniejsi obywatele. Czesciej
jezdza samochodami ergo korzystaja z infrastruktury drogowej i wiecej
zanieczyszczaja srodowisko, czego obowiazek zwalczania spada juz na panstwo.
Choroby zwiazane z zanieczyszczeniem czy halasem, sa w gestii publicznej sluzby
zdrowia.
Zamozni czesciej wybieraja sie na wycieczki zagraniczne, czyli cala
infrastruktura lotnicza jest dla ich dyspozycji. Biedni praktycznie z tej formy
komunikacji zupelnie nie korzystaja. Infrastrukura twarda zarowno jak i
informatyczna jest takze gwarantem prowadzenia interesow. Wiecej i czesciej na
niej korzystaja ludzie zamozni, niz biedni, mogac dzieki temu zwiekszyc swoje
zyski.

Dodajmy do tego bezpieczenstwo. Bogatsi sa czesciej narazeni na
padniecie ofiara zlodzieja czy szantazysty. Policja spedza wiecej czasu na
zajmowaniu sie ich sprawami niz reszty obywateli. Zapobieganie jest bardzo
czasochlonne i kosztowne. Latwiej kontrolowac bogata dzielnice, niz biedna i
podejrzana. W czasie swiat policyjne radiowozy czesciej spotykane sa na
osiedlach zamieszkiwanych przez zamozniejsza czesc spoleczenstwa niz ta
biedniejsza. Gdy padniemy ofiara kieszonkowca, policja najczesciej rozlozy rece,
gdy zamozny Polak zostanie obrabowany, ta sama policja potraktuje sprawe
bardziej prestizowo.

Jezeli zamozniejsi czesciej korzystaja z pomocy
panstwa, to zadanie dla siebie coraz to kolejnych obnizek podatkow, tym
bardziej, ze juz i tak, sa one w Polsce jedne z najnizszych w Europie, jezeli
chodzi o ta grupe spoleczna, jest wlasnie postawa roszczeniowa.

Dodajmy do
tego warunki spoleczne, ktore wytwarzane sa przez cale spoleczenstwo, a bez
ktorych nikt nie mialby szans na wspiecie sie na jego szczyt. Na bezludnej
wyspie nikt milionerem nie zostanie; albo uprzywilejowana pozycja, czyli
dziedziczenie bogactwa, albo rozumne wykorzystanie warunkow stworzonych przez
panstwo i spoleczenstwo, to sa wlasnie powody dzieki ktorym ludzie bywaja
zamoznymi.

@sopor
"Do tego piszesz jeszcze ile to będzie nas
podatników kosztować, zupełnie tak jakby państwo było dysponentem całości
dochodów swoich obywateli i to, że nie zabiera nam 100% pensji to tylko jego
dobra wola."

Zycie spoleczne jak i zawodowe istnieje dzieki warunkom
jakie tworzy panstwo. One moga byc lepsze jak i gorsze, zalezy to w duzej mierze
od logicznego zarzadzania srodkami, ktore najczesciej pochodza z podatkow. Nie
placenie ich byloby tozsame z jazda na gape, wiec to nie jest tak, ze panstwo
nie ma prawa do naszych podatkow, co wiecej, to jakiej klasy pojazdem bedziemy
podrozowac, zalezy w duzej mierze od tego ile zaplacimy za bilet/skladke
(podatek).

@sopor
"Ten który zarabia miesięcznie 10 000 złych i tak
zapłaci więcej podatku liniowego niż ktoś zarabiający 1000."

Nie do
konca, gdyz procentowo ten pierwszy korzysta bardziej z panstwa niz ten drugi.
Warto pamietac tez, ze 15% z tysiaca zlotych, to wieksza czesc (odsetek)
zarobkow niz 15% z dziesieciu tysiecy PLN.
quot   |18.11.2008 00:58:40
@arena
"To tak a propos liczb z kosmosu. Skoro lubisz konkrety, to
rozumiem, ze nie bedziesz mial problemu z udowodnieniem tego, ze 2%
najbogatszych Polakow placi podatki w rajach podatkowych."

Odnośnie liczb
to radzę pamiętać co się napisało post wyżej, bo odnosiłem się do tego. W tym
momencie nie pamiętam artykułu, w którym było opisane gdzie i jak płącą
najbogatsi, a ze względu na intensywność studiów w Finlandii nie mam czasu go
szukać. Nie mówiąc o tym, że można płacić za granicą i nieźle na tym wychodzić,
bo teższe umysły niż ja czy ty już to dawno obmyśliły.

Co do mojej postawy
obywatelskiej, to jest to postawa oporu wobec niegospodarności władzy, która
obecnie wykorzystuje pieniądze podatnika jedynie do prowadzenia polityki
rozdawnictwa, celem osiągnięcia doraźnych sukcesów wyborczych. Przejawia się to
spełnianiem żądań mniejszościowych grup krzykaczy jakimi są związkowcy. Kiedy
wreszcie politycy zajmą się tym czym powinni, czyli zapewnieniem obywatelom
godziwych warunków życia (sprawna służba zdrowia, miła i sprawna administracja,
dobry system emerytalny) to mogę płacić nawet 30% podatk, bo i ja coś z tego
będę miał.

Dwa słowa na temat komentarza do wypowiedzi Sopora. Ci naprawdę
bogaci sami się dobrze zabezpieczają bo wątpię aby ich zaufanie wobec policji
było tak duże jak twoje arena. Więc twierdzenie że policja ze względu na nich
ponosi większe koszty jest z deczka naciągane. I jeszcze
jedno:
@arena
"Nie do konca, gdyz procentowo ten pierwszy korzysta
bardziej z panstwa niz ten drugi. Warto pamietac tez, ze 15% z tysiaca zlotych,
to wieksza czesc (odsetek) zarobkow niz 15% z dziesieciu tysiecy
PLN."
10000*0,15 = 1500, 1000*0,15=150 => 1500/10000 = 0,15 i 150/1000 =
0,15 => 0,15 = 0,15 więc odsetek jest taki sam. Nie mówiąc o tym że bogatszy i
tak płaci więcej (1500>150 - żeby nie było, że nie podaje liczb). Czysta
matematyka. Propsy dla Sopora za argumenty.
arena  - quot   |18.11.2008 04:51:16
quot
"Odnośnie liczb to radzę pamiętać co się napisało post wyżej, bo
odnosiłem się do tego. W tym momencie nie pamiętam artykułu, w którym było
opisane gdzie i jak płącą najbogatsi, a ze względu na intensywność studiów w
Finlandii nie mam czasu go szukać. Nie mówiąc o tym, że można płacić za granicą
i nieźle na tym wychodzić, bo teższe umysły niż ja czy ty już to dawno
obmyśliły."

Czyli nie potrafisz podac zadnych liczb, tylko wykrecasz sie
"intensywnoscia" studiow. Jak juz Ci wczesniej napisalem, jezeli
spedzasz wieksza czesc czasu w Polsce, tu jest centrum Twojego zycia i wlasnie
tu wydajesz pieniadze opodatkowane w raju, to bedziesz musial udowodnic przed
fiskusem ich pochodzenie, a nastepnie zaplacic podatek od kazdej operacji
przelewu na rachunek w Polsce. Pamietaj, ze jezeli przewozisz wieksza gotowke,
to na granicy jestes zobowiazany zglosic ja celnikowi, a nastepnie zaplacic
podatek. No, ale coz, milego kombinowania.

quot
"Kiedy wreszcie politycy
zajmą się tym czym powinni, czyli zapewnieniem obywatelom godziwych warunków
życia (sprawna służba zdrowia, miła i sprawna administracja, dobry system
emerytalny) to mogę płacić nawet 30% podatk, bo i ja coś z tego będę miał."


Nie pomyslales moze o tym, ze nie ma na to pieniedzy, bo ludzie kombinuja na
podatkach? Panstwo jest nieefektywne, co nie zmienia faktu, ze Twoje tlumaczenia
sa tylko wygodna wymowka. Ty chcesz po prostu jechac na gape.

Quot
"Ci
naprawdę bogaci sami się dobrze zabezpieczają bo wątpię aby ich zaufanie wobec
policji było tak duże jak twoje arena. Więc twierdzenie że policja ze względu na
nich ponosi większe koszty jest z deczka naciągane."

Twoja wiedza opiera
sie na tym, ze cos Ci sie wydaje, a nie na tym jak jest. Bogaci moga sobie ufac
albo i nie ufac, co nie zmienia faktu, ze policja poswieca wiecej czasu na
prewencje wobec przestepczosci skierowanej wobec ludzi bogatszych. Zreszta, oni
sami coraz czesciej padaja ofiarami ochroniarzy ktorych wznajmuja, zgadnij do
kogo zglaszaja sie wtedy z pomoca?

quot
"10000*0,15 = 1500,
1000*0,15=150 => 1500/10000 = 0,15 i 150/1000 = 0,15 => 0,15 = 0,15 więc odsetek
jest taki sam. Nie mówiąc o tym że bogatszy i tak płaci więcej (1500>150 - żeby
nie było, że nie podaje liczb). Czysta matematyka."

Nie podajesz liczb,
tam gdzie o nie prosze. Tu zas nie potrzebnie dodalem w nawiasie o odsetkach.
Chodzilo mi o cos innego, a mianowicie o czesc zarobkow ktora pozostaje po
opodatkowaniu, a ktora w przypadku "biednych" jak i "bogatych"
decyduje o ich sile nabywczej. 15% wobec 1000 zlotych to jest wiecej niz tyle
samo procent wobec 10 000. Biedni placa PIT kosztem konsumpcji, wydajac takze
wieksza czesc swoich zarobkow niz zamozniejsi na podatki posrednie. Podatek
posredni jest degresywny, bo dziala wtedy jedno z podstawowych praw
ekonomicznych - prawo malejacej stopy konsumpcji wraz ze wzrostem dochodu. Czyli
im kto bogatszy, tym mniejsza czesc swych dochodow wydaje na cele konsumpcyjne,
wieksza zas akumuluje, pomnazajac majatek. Jesli ktos zarabia 1000 zl
miesiecznie, to praktycznie calosc dochodu przeznacza na konsumpcje. Jego danina
na rzecz panstwa poprzez VAT od wydatkow konsumpcyjnych wynosi srednio ok.
15-20% zarobkow. Ktos, kto zarabia 10 tys. zł miesiecznie i wydaje na konsumpcje
nawet 2 tys. zl, placi zas danine w postaci VAT wynoszaca niewiele ponad 3%
swych zarobkow. Progresywny podatek dochodowy z wyzsza stawka dla bogatszych
pozwala wiec czesciowo zniwelowac degresywny charakter VAT. Reasumujac, 15%
wydane codziennie za chleb ma wiekszy wplyw na budzet domowy osoby zarabiajacej
1000 zl niz tej zarabiajacej 10 razy wiecej. Jako, ze sila nabywcza biedniejszej
czesci spoleczenstwa jest slabsza, podatek liniowy de facto przesuwa obciazenia
podatkowe na ludzi slabszych finansowo. Dodajmy to o czym pisalem wczesniej,
czyli fakt, ze zamozniejsi czesciej korzystaja z warunkow jakie tworzy im
panstwo, dlatego powinni placic procentowo wyzsze podatki.
quot   |18.11.2008 06:22:10
Arena po pierwsze zapraszam na studia do Finalndii. Zobaczysz - ocenisz. Po
drugie: skończyłeś/aś jakieś? Pewnie politologię i teraz bidujesz za 1500 zł w
jakiejś szkole. Po trzecie robisz OFFTOP a: "Prosimy o komentarze na
temat". Więc nie pisze więcej by nie zchodzić z tematu.
blaise   |18.11.2008 12:55:12
"nie zchodzić z tematu."

Twoi rodzice bulą za twoje studia, a ty
nawet pisać poprawnie nie potrafisz. Czarno widzę te twoje przyszłe dochody,
które zamierzasz ukrywać..
arena  - quot   |18.11.2008 14:23:02
hehe wiesz co, powinienes lepiej podziekowac panstwu finskiemu za to, ze
inwestuje w twoja edukacje.
swoja droga, dlaczego wyjechales studiowac do
takiego socjalnego kraju, a nie gdzies do liberalnego raju
podatkowego?

ps
jako freelancer radze sobie calkiem niezle, a tobie radze
skupic sie na nauce, a nie na kombinowaniu, przynajmniej podczas twojego pobytu
w Finlandii; wiesz przeciez, jako mamy w Europie opinie, staraj sie wiec
przynajmniej jej jeszcze bardziej nie popsuc
quot   |20.11.2008 00:32:03
Blaise za studia buli UE, bo jestem tu jeden semestr, a szkoda. I nie ukrywam że
z ortografią zawsze byłem na bakier, a pod linuxem mój firefox ma gdzieś
ustawienia języka i poprawianie jej. No i jako programista musze przedewszyskim
znać składnie języka programowania, więc się o moją pracę nie bój.
Arena w
Finalndii jest spory nacisk na nowe technologie i tutaj gość z którym mam
zajęcia zna się na tym co wykłada, a w Polsce niekoniecznie. A jak masz taką
pracę to się dziwie że przejmujesz się biednymi, uciskanymi związkowcami.
blaise   |20.11.2008 18:59:54
No więc bulą za Ciebie z cudzych podatków? To właśnie lubię u skrajnych
liberałów: żądają wolnego rynku, ale nie dla siebie, o nie! dla siebie wolą
socjalizm, dopłaty, dotacje, subwencje itp. No bo chyba uważasz, że każdy
powinien sam za swoje studia zapłacić? A czy UE ze swoimi regulacjami nie jest
socjalistyczna, a w Finlandi jest podatek liniowy? Prawda, że fajnie jest w tej
Finlandii, gdzie mają szkolnictwo wyższe na tak wysokim poziomie? A dlaczego tak
jest?
quot   |21.11.2008 01:42:34
Nie jestem skrajnym liberałem, bo nie podzielam poinii Adama Smitha jakoby
niewidzialna ręka rynku wszystko naprawiła. Raczej jestem za czymś, o czym pisze
Jacek Żakowski w artykule "Rewolucja neorealistyczna", który znajdziesz
na stronie Polityki. Niemniej jednak nie mogę popierać ludzi, którzy jadą do
Warszawy i mówią że "rozp… wszystko". Nie mówiąc o śmiesznych
postulatach pomostówek dla każdego kto pracuje w nocy albo w hałasie. To ja w
taki razie też chcę, bo od siedzenia 8h przed komputerem i pisania programów
oczy psują się jak cholera. Od tego są specjaliści od tzw. medycyny pracy,
którzy mają wyniki badań z X lat i wiedzą co naprawdę szkodzi a co nie. Pozatym
można łatwo sprawdzić jak jest w innych krajach.
Co do subwencji czy dotacji z
UE to jestem definitywnie przeciw. Nie będę się rozpisywał dlaczego i co bym za
to proponował.
Odnośnie szkolnictwa w Finlandii to poziom wynika nie z tego
przez kogo są one finansowane, tylko z tego kogo się tu zatrudnia. Nie masz
zasiedziałych profesorków badających niewiadomo co, którzy niewiele ci
wytłumaczą, tylko specjalistów. Gość z którym mam symbiana przychodzi do nas na
zajecia po pracy i widać że wie o czm mówi. Mi błąd w programie znalezł
momentalnie. A u nas jak niektórym pokażesz program to się gapią jak ciele na
malowane wrota. Nie mówiąc o tym że tutaj oni są dla ciebie a nie ty dla nich i
z każdym jesteś na ty, więc aż chce się uczyć. Pozatym oni tu dostają kasę za
realizację pewnych projektów bo kolega racuje na uniwerku przy jakimś projekcie.
A podobno uczelnia na której studiuje była jeszcze do niedawna chojnie wspierana
przez NOKIĘ.
Na koniec powiem tylko tyle, że nie ocenia się ludzi po poglądzie
na jedną rzecz. Jeżeli jestem za legalizacją marihuany, to nie znaczy że ją palę
albo jestem ćpunem. Ale to u nas w Polsce jest żądkością, bo u nasdyskusja
polega na próbie narzucenia komuś swoich poglądów wyskakując od razu z tekstami:
ty liberale, złodzieju itp. itd.. Nie musimy zchodzić do poziomu dyskusji
naszych polityków, tylko możemy spokojnie przedstawić swoje zdanie lub napisać
że się z kimś nie zgadzamy, a z tego co proponuje inny uczestnik dyskusji
wyciągnąć ewentualne wnioski.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 14.11.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.04097 Seconds