Nowość w sklepie kp

odczarowanie_okladka_m.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Żeby było weselej, napiszę, jak Cię pamiętam. Pochylnia z Sali Śniadeckich, ty lecisz na czele grupy robotników i studentów goniąc bojówkę endecką, która chciała rozbić wieczór poezji różnych narodów. Masz taką minę wilkołaka, jaką umiałeś robić, zęby na wierzchu, oczy wytrzeszczone, w ręku trzymasz szczątki krzesła. I wyjesz.
list M. do Czesława Miłosza, Rok myśliwego
Advertisement
Majmurek: Poza neoliberalizm? Drukuj
Jakub Majmurek   
21.10.2008

Neoliberalizm całkowicie zdominował politykę ekonomiczną i społeczną debatę o ekonomii w większości krajów świata w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Ta dominacja była szczególnie widoczna w krajach anglosaskich, a po przełomie roku ’89 również w Polsce. Dziś, gdy porządek ekonomiczny w dużej mierze stworzony przez doktrynę neoliberalną pogrąża się w coraz głębszym kryzysie, hegemonia neoliberalizmu zaczyna się chwiać, nawet nad Wisłą, gdzie przez cały okres ustrojowej transformacji był on jedynym właściwie wzorcem ekonomicznej racjonalności. Choć krytyczne podejście do tej doktryny coraz silniej przebija się do głównego nurtu debaty publicznej, a głosy uparcie twierdzące, że „rynek wyreguluje się sam” jakby trochę przycichły, to pytanie o przetrwanie hegemonii neoliberalizmu pozostaje ciągle otwarte.

Ciekawa dyskusja na ten temat odbyła się na wczorajszej konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie Warszawa w Europie, zatytułowanej „Tąpniecie neoliberalizmu. Jaki kapitalizm bankrutuje?”. Konferencja zaczęła się od akcentu terapeutyczno-uspokajającego, Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polski, zapewnił uczestników, że ich pieniądze w bankach są bezpieczne, gdyż każdy wkład do 50 tysięcy euro będzie objęty państwową gwarancją. Poza tym, przekonywał, polski system bankowy jest zdrowy, kryzys mu nie grozi, tak jak polskiej gospodarce, która nawet jeśli spowolni, to przez światowy kryzys powinna przejść bez większych problemów. Po wygłoszeniu tych uspokajających zapewnień prezes dosłownie wybiegł do ministerstwa finansów, gdzie potrzebowano go na konsultacjach dotyczących zmiany ustawy bankowej. Wystąpienia następnych panelistów nie miały już tej kojącej jakości, wręcz przeciwnie, nie nastrajały optymistycznie co do możliwych scenariuszy rozwoju obecnej sytuacji gospodarczej.

Sergiusz Najar, bankowiec i były wiceminister spraw zagranicznych w rządach Millera i Belki, przekonywał, że obecny kryzys jest przede wszystkim kryzysem zaufania do instytucji rynkowych. Podważone zostało zaufanie do modelu relacji między przedsiębiorstwem, jego kierownictwem, akcjonariuszami i interesariuszami1, jaki został wypracowany w Ameryce lat osiemdziesiątych, rozprzestrzeniając się stamtąd – w mniejszym, lub większym stopniu - na obszarze całego globu. Podstawą tego modelu jest deregulacja, wycofanie się państwa z aktywnej kontroli nad rynkiem. Ułatwia to zachowania wysoce ryzykowne, których koszty ponosi cała gospodarka, a w efekcie całe społeczeństwo, podczas gdy zyski z tych działań trafiają przede wszystkim nawet nie tyle do kieszeni akcjonariuszy, co menadżerów, którzy jako grupa najwięcej zyskali finansowo na neoliberalnych reformach. Deregulacja rynku łączy się z niekontrolowanym rozrostem przedsiębiorstw; banki zaczynają zajmować się ubezpieczeniami, firmy ubezpieczeniowe świadczą usługi bankowe etc. Sprawia to, że gospodarka jest silniej zintegrowana niż była w poprzednich fazach rozwoju kapitalizmu, a przez to bardziej podatna na globalny kryzys, spowodowany przez lokalne zaburzenie w jednym z jej sektorów. Tą wrażliwość zwiększa jeszcze bardziej globalna sieć informatyczna, dzięki której możliwe staje się prowadzanie wielkich operacji finansowych w czasie rzeczywistym (bez względu na odległość), co, przy braku mechanizmów kontrolnych, zwiększa ryzyko powstawania sytuacji kryzysowych. Według Najara, obecny kryzys wymusi odejście od doktryny neoliberalnej i poddanie rynków ściślejszej kontroli rządów. Jednak odzyskanie zaufania do instytucji rynkowych będzie procesem długim i niełatwym.

Najciekawsze wystąpienie miał Piotr Kuczyński, analityk firmy Xelion. Zgodził się z przedmówcą, że obecny kryzys ma przede wszystkim źródła w deregulacji rynków. Zwrócił także uwagę, że głównym problemem współczesnej gospodarki jest oparcie jej na pustym pieniądzu i spekulacji, jako głównym mechanizmie generowania zysków. Szczególną rolę odgrywają tu fundusze inwestycyjne, których spekulacyjna działalność wielkimi środkami, jakimi dysponują, zupełnie zaburza tradycyjny mechanizm generowania cen oparty na wolnej grze popytu i podaży. Według Kuczyńskiego, wzrost cen paliwa, a potem żywności, w ostatnich latach wygenerowały przede wszystkim fundusze inwestycyjne grające spekulacyjnie tymi towarami. Winę za kryzys ponosi także wzrost znaczenie zupełnie nieregulowanego i pozbawionego efektywnych mechanizmów efektywnej kontroli, rynku tzw. pochodnych instrumentów finansowych, które miały w założeniach minimalizować i rozpraszać ryzyko, a doprowadziły do rozprzestrzenienia się kryzysu.

Według Kuczyńskiego, obecny kryzys będzie miał głęboki charakter, czeka nas prawdopodobnie recesja w Stanach i części krajów Europy Zachodniej i widoczne spowolnienie tempa wzrostu gospodarek krajów rozwijających się, w tym Polski. Zdaniem analityka, obecny kryzys może być równie poważny w skutkach, co kryzys z przełomu lat dwudziestych i trzydziestych. Gospodarka może reagować na tąpnięcie, takie, jakiego ostatnio doświadczyła, na kilka sposobów, które ekonomiści opisują za pomocą liter V, U, W i L. Litery te odnoszą się do kształtów wykresów obrazujących przemiany stanu gospodarki, w zależności od typu kryzysu, wykresy wskaźników gospodarczych przyjmują kształt zbliżony do tych liter. Według Kuczyńskiego widać już dziś, że obecny kryzys nie będzie kryzysem typu V (gwałtowny spadek wskaźników ekonomicznych, ale równie szybkie ich odbicie się od dna), czy W (to samo co w wariancie V, powtórzone dwa razy). Optymistycznym wariantem będzie w tej sytuacji U (spadek, średniookresowa, około dwu, trzy letnia recesja, po niej wzrost), pesymistycznym L (spadek i długotrwała recesja). Najgorszym wariantem byłoby „odwrócone L”. Wykres wskaźników wzrostu przypominałby wówczas literę L odwróconą o 90̊ (w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara). Taki wariant oznaczałbym długotrwałą recesję. Z taką właśnie sytuacją mieliśmy do czynienia w okresie Wielkiego Kryzysu, gospodarka amerykańska powróciła do poziomu z końca lat dwudziestych dopiero w latach pięćdziesiątych.

Jak wskazywał panelista, wiele w obecnej sytuacji będzie zależało od tego, jakie działania podejmą rządy. Uczestnicy i goście konferencji zgadzali się, że w obecnej sytuacji gospodarka potrzebuje działań stymulacyjnych, pobudzających produkcję i konsumpcję, bez których gospodarce grozi recesja i załamanie rynków, z rynkiem pracy włącznie. W sytuacji kryzysowej widać wyraźnie, że neoliberalizm nie posiada żadnej doktryny, co do tego, jak postępować wobec kryzysu i że – gdy tylko pojawiają się kłopoty – rządy „wracają do Keynesa”. Jednak, co na wstępie do swojego wystąpienia zauważył Piotr Kuczyński, rozpad hegemonii neoliberalizmu wcale nie jest tak kompletny, jak mogło by się wydawać. Neoliberalna doktryna nie ogranicza się bowiem wyłącznie do deregulacji. Składają się na nią także przekonania o konieczności jak najszerszej prywatyzacji, o dobroczynnej roli pewnych społecznych nierówności (stymulujących rzekomo rozwój gospodarczy), które kapitalizm (poprzez efekt trickle down, czyli „spływania”) ma sam najlepiej rozwiązywać. Choć prawie wszyscy, poza ostatnimi „wojującymi neoliberałami”, przyznają dziś, że rynek wymaga więcej regulacji, to pozostałe dogmaty neoliberalnej doksy są już rzadziej kwestionowane. Jeśli przyjrzymy się dokładniej, w jaki sposób nacjonalizowane są banki (na konferencji ten mechanizm dokładnie przedstawił Sergiusz Najar), to widać, że „nacjonalizacje” polegają przede wszystkim na przekazywaniu przez państwo bankom pieniędzy, bez przejmowania nad nimi efektywnej kontroli. Rządu skupują tzw. nieme akcje, które nie przynoszą dywidend i nie mają głosu na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, nie dają więc państwu żadnej kontroli nad przedsiębiorstwem, w które wkłada pieniądze. Gdy sytuacja banków się poprawi rządy mają odsprzedać akcje, które z powrotem odzyskają „normalny” status.

Konferencja była bez wątpienia bardzo inspirująca, ale zabrakło mi na niej głębszego poruszenia problemu podziału bogactwa generowanego przez neoliberalny kapitalizm i ładu społecznego (klasowego), jaki tworzy neoliberalizm. Ponieważ wbrew zapewnieniom neoliberalnych ideologów „przypływ nie podnosi wszystkich łódek w porcie”, na generowanym przez neoliberalizm bogactwie zyskują nieliczni, a ich bogactwo nie spływa na resztę współobywateli. Ma to nie tylko negatywne społecznie, ale także ekonomicznie, skutki.  W Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich trzydziestu lat rosły – w zawrotnym tempie – dochody najbogatszych Amerykanów, podczas gdy dochody przeciętnego gospodarstwa domowego zamrożone zostały na poziomie z okresu administracji Cartera, a pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków jest pierwszym od wielu dekad, które wkraczając na rynek pracy będzie – biorąc pod uwagę siłę nabywczą – zarabiać mniej niż zarabiałyby na tych samych stanowiskach osoby z pokolenia ich rodziców. W efekcie amerykańska gospodarka musi finansować swój wzrost z kredytu, a tamtejsze społeczeństwo należy do najbardziej zadłużonych w krajach rozwiniętych. Gdyby nie ten poziom zadłużenia, kryzys na rynku kredytów hipotecznych miałby o wiele łagodniejszy przebieg. A jeśli w Ameryce istniałyby skuteczne instrumenty redystrybucji bogactwa, w ogóle nie miałby miejsca (ludzie albo nie musieliby zadłużać się, by kupić domy albo stać by ich było na spłatę zobowiązań). Choć głosy publiczności podnosiły ten problem, żaden z panelistów go nie rozwinął.

Po wielkim kryzysie powstał Nowy Ład, który nie tylko wprowadził do gospodarki instrumenty keynesowskie, ale także zaproponował nowy „pokój klasowy” w ramach kapitalizmu, przesunął znaczną część władzy i bogactwa na stronę świata pracy, czego instytucjonalnym wyrazem było tzw. państwo dobrobytu w różnych swoich formach. Podważeniem tego była neoliberalna ofensywa, która dziś ma szansę się załamać. Jednak samo poddanie kapitalizmu ściślejszym regulacjom nie wystarczy, by odwrócić to, co zepsuł neoliberalizm. Gospodarka potrzebuje nowej „umowy społecznej” określającej relację między rynkami, podmiotami ekonomicznymi, państwem i społeczeństwem. Na razie nie widać by wyłaniała się z kryzysu neoliberalizmu, jak dotąd to zwykli podatnicy finansują straty spowodowane przez nieodpowiedzialne zachowania elity. Jeśli kryzys nie doprowadzi do powstania nowej formuły relacji między rynkiem i społeczeństwem, pogłoski o śmierci neoliberalizmu okażą się – niestety! – przesadzone.
 
 — 


Zobacz/czytaj też:

  


Gdula: Skończmy z płaceniem za neoliberałów
Jeśli i dziś rządy USA oraz Unii Europejskiej zdecydują się na pokrycie kosztów działalności banków, to po raz kolejny za irracjonalność przedsiębiorców zapłacą zwykli ludzie
- Maciej Gdula w „Rzeczpospolitej” z 6 października 2008.


Delick: Wall Street kontra Main Street
Nie wszyscy, którzy w Izbie Reprezentantów odrzucili pierwszą wersję planu Paulsona, uczynili to powodowani jakąś ideologią. Niektórzy po prostu wstydziliby się spojrzeć w oczy swoim wyborcom po akceptacji planu polegającego na tym, że rachunek za pazerność i nonszalancję Wall Street wyśle się na Main Street
- Anna Delick ze Sztokholmu.

Kuczyński: Przyczyną kryzysu jest neoliberalizm
Jakie są przyczyny kryzysu finansowego?
- Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion, wyjaśnia, jak doszło do kryzysu i dlaczego wybuchł on właśnie w Stanach Zjednoczonych.

 {youtube}-Ib9aCvNWmM{/youtube}

  


Czy kryzys zmieni nasze myślenie o ekonomii?

{youtube}IOVXP2QTkT8{/youtube}

Piotr Kuczyński prowadzi blogi Rynki pod mikroskopem i Rynki bez stereotypów.

  

Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 22.10.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache