Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Machalica: Czego liberałowie nie mówią o Irlandii Drukuj
Bartosz Machalica   
30.10.2007
- Świat tak jest zbudowany, że ludzie zawsze uciekają od socjalizmu do liberalizmu! – to jedna z głównych złotych myśli polskiej polityki. – Dlaczego w takim razie polskich plaż nie szturmują uchodźcy ze Szwecji? No i gdzie ci uchodźcy z Irlandii?
Republika Irlandii w propagandzie Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska stała się synonimem cudu gospodarczego osiągniętego dzięki neoliberalnym recepturom. Wystarczy ten przepis zastosować na gruncie polskim i cud gospodarczy pewny jak lipcowe słońce w Egipcie.
Pierwsze rysy na tym obrazie pojawiły się w czasie debaty Tusk-Kwaśniewski. Były prezydent zrobił lewicy niespodziewaną przysługę i wykazał ignorancję Tuska w sprawie systemu podatkowego w Irlandii. – To na Zielonej Wyspie nie ma podatku liniowego? – pytali skonfundowani telewidzowie.
Owszem, najbogatsi Irlandczycy „oddają fiskusowi” 42 proc. dochodów, czyli najwyższa stawka podatku dochodowego od osób fizycznych wynosi 42 proc. Obywatele o mniejszych dochodach płacą podatek 20-procentowy. Co gorsza w irlandzkim systemie podatkowym funkcjonuje wiele ulg, które są wszak jedną z nieodzownych cech „socjalizmu” a la redaktor Joanna Wrześniewska-Zygier.
Jeśli przyjrzymy się systemowi społeczno-gospodarczemu Irlandii jeszcze bliżej, mit neoliberalnej Republiki zawali się niczym domek z kart.
Każde polskie dziecko, mające na cenzurce piątkę z „przedsiębiorczości”, wie że jednym z czynników hamujących wzrost gospodarczy są związki zawodowe. Roszczeniowe, zbiurokratyzowane i w ogóle nie przystające do XXI wieku. Słowem, kolejny relikt socjalizmu. Polscy kapitaliści zwalczają ten relikt z żarliwością godną lepszej sprawy. Efekty są adekwatne do włożonego wkładu pracy. W Polsce w sektorze prywatnym uzwiązkowienie jest bliskie zeru. W całej gospodarce narodowej wynosi ono zaledwie 15 proc, co jest jednym z najniższych współczynników w Europie. Dla mediów polskiego mainstreamu to i tak zbyt wiele, niemal co dzień słyszymy o „wszechwładzy polskich związków zawodowych”.
A jak wygląda sytuacja w Irlandii? Pewnie już dawno poradzili sobie z tą pasożytniczą naroślą. Sięgnijmy do statystyk. Współczynnik uwziązkowienia w Irlandii wynosi 45 proc. jest więc trzykrotnie wyższy niż w Polsce.
Pod koniec sierpnia premier Jarosław Kaczyński podpisał z szefem „Solidarności” Januszem Śniadkiem porozumienie, na mocy którego płaca minimalna miała wzrosnąć o 190 zł. „PiS nawarzył piwa” – grzmiał zatroskany o losy kraju Witold Gadomski. „Płaca minimalna, szczególnie jeśli jest wysoka, w oczywisty sposób zniechęca pracodawców do zwiększania zatrudnienia, szczególnie pracowników o niskich kwalifikacjach” – tłumaczył na łamach „Gazety Wyborczej” Gadomski. Mówiąc jeszcze prościej: „wysoka płaca minimalna = wysokie bezrobocie”.
A jak to jest na Zielonej Wyspie? Jak nietrudno zgadnąć, bezrobocie jest tam bardzo niskie (chociaż np. w Danii jest jeszcze niższe), widać że neoliberalne reformy działają. Rzućmy jeszcze okiem na płacę minimalną. Po przeliczeniu minimalnej stawki godzinowej okazuje się, że pracownik nie może w ciągu miesiąca otrzymać płacy mniejszej niż 1384 euro. To prawie jak w Polsce, gdzie po morderczej dla gospodarki podwyżce rządu PiS ma ona wynosić od przyszłego roku 1126. Złotych! Jest to ok. 40 proc. średniego wynagrodzenia. W Irlandii stosunek ten w zależności od branży waha się od 39 do… 77 proc.
Dziwne to – powie neoliberał. Ale jak się pracuje, to można sobie pozwolić na taki socjal. Przeciętny Polak pracuje 1984 godziny rocznie. A jak wszyscy wiemy to leń, nierób i homo sovieticus. Ile pracuje jego kolega, nowoczesny pracownik, w nowoczesnej (neoliberalnej) Irlandii? 1541 godzin rocznie.
Jeśli dodamy do tego tzw. Child Benefit - czyli zasiłek wynoszący 150 euro miesięcznie na potomka, wypłacany opiekunom dziecka nawet do 19 roku życia, o ile nie zakończy ono wcześniej nauki - okaże się że w tej Irlandii to prawdziwy socjalizm!
A teraz kubeł zimnej wody: w Irlandii nie ma żadnego socjalizmu. To, o czym pisaliśmy, to po prostu standard Europy Zachodniej. W Unii Europejskiej istnieją systemy społeczno-gospodarcze dużo lepiej realizujące ideały lewicy niż model irlandzki. Jednak w porównaniu z Polską w Irlandii panuje „prawdziwy socjalizm”. Nic więc dziwnego, że Polacy uciekając od dzikiego neoliberalizmu, kierują się właśnie w tę stronę. Od liberalizmu do socjalizmu.
Co zatem zapewniło Irlandii sukces gospodarczy? Jeśli pominiemy takie czynniki jak chociażby język angielski, który ułatwił amerykańskie inwestycje na Zielonej Wyspie, to okaże się że kluczem do sukcesu okazała się umowa społeczna zawarta w roku 1987. Jej sygnatariuszami były partie polityczne, związki zawodowe i organizacje pracodawców. Z jednej strony ograniczała wydatki publiczne, z drugiej gwarantowała (np. poprzez wysoką płacę minimalną) przyzwoity poziom życia pracowników najemnych. Do tego należy dodać stymulowanie rozwoju gałęzi przemysłu, takich jak przemysł komputerowy, farmaceutyczny czy chemiczny. W efekcie gospodarka Irlandii rzeczywiście jest gospodarką XXI wieku.
Niezależnie od tego, na skutek pamięci o wiekach nędzy i niedostatku, państwo dba o to, aby wszyscy mieszkańcy wyspy mogli mieć udział w dobrobycie wypracowywanym przez całe społeczeństwo.
Komentarze
Dodaj nowy
.gk  - *Gospodarka, głupcze!*   |30.10.2007 18:50:18
Ciekawe, zwięzłe, merytorycznie dobre. Brawo Bartku - trzeba nam więcej takich
tekstów!
Gratulacje i pozdrowienia!
kot   |31.10.2007 15:13:29
Gospodarka pod doktryną neoliberalną produkując bogactwo równolegle produkuje
biedę i niskie płace.
kot   |01.11.2007 00:24:52
Jest jeszcze gorzej! Wg. Luttwaka ( pod doktryną liberalną) im większe bogactwo
tym większa bieda.
buzek  - Pojechałem raz do Dublina, to było jakiś   |01.11.2007 10:09:14
i spotkałem gościa z Polski, który pracował tam w centrali związkowej związanej
z Partią Pracy - jako taki tłumacz dla polskich pracowników. Piliśmy piwo w
pubie i on mi strasznie wychwalał tamtejszy socjal. Ja się go pytam: A na kogo
głosujesz w Polsce? A on: No jasne, że na Platformę!

Dobre, co? he he
gien1  - Brednie jakieś…   |04.11.2007 10:18:02
Takie propagandowe wypracowanko napisałeś. Ale sięgnąć do danych nie mogłeś, bo
twoja oszukańcza teza ległaby w gruzach… Proszę:
http://tnij.com/VIOg
Poziom
wolności gospodarczej:
Irlandia - 81.3% (7 miejsce w światowym rankingu).

Polska - 58.8% (87 miejsce w światowym rankingu)
Wydatki rządowe w Irlandii
to 34%PKB, a w Polsce 43% PKB
Gdzie ty w tej Polsce widzisz liberalizm?
kot   |05.11.2007 11:56:39
-Gdzie ty w tej Polsce widzisz liberalizm?-
W tym, że w Irlandii pracownik
nie może otrzymać płacy mniejszej niż 1384 euro,
w Polsce 1126zł Jest to
bardzo konkretna miara liberalizmu.
Irlandia ma gospodarkę liberalną, to
nie ulega wątpliwości. Ale jest krajem europejskim stąd taka wysoka płaca
minimalna. Porównaj ja z płacą minimalną płacą w bogatym USA!
.gk  - "Gdzie ty w tej Polsce widzisz liberali   |05.11.2007 17:29:27
Jechałem dziś pociągiem i w przedziale byłem świadkiem ciekawej dyskusji.
Blue-collar (majster, lat ok. 55) przekonywa,ł jak to jest fajnie
i wesoło, a młodzi za mniej niż 8-10 PLN pracować nie chcą.
Odpowiedział mu inny blue-collar (pracownik ochrony w supermarkecie, lat
ok. 23), który 4 lata temu dostawał 3,85, a teraz ma 7 za godzinę i
bardzo się "cieszy". Tyle tylko, że nie jest on specjalnie
szczęśliwy, bo pracuje ok. 300 godz. miesięcznie, a w kontrakcie ma
płacę minimalną i od takiej kwoty płaci składkę. Jak się okazało,
starszy dżentelmen też pracuje 300 godz. miesięcznie i też nie specjalnie
legalnie… Wniosek??? gien1 ma świętą rację poddając w wątpliwość występowanie liberalizmu w Polsce!!!
Tu żadnego liberalizmu nie ma - tu jest XIX-wieczny kapitalizm!!!
Wyślijmy jeszcze tylko 8-letnie dzieci do kopalń na 16 godz. zmiany…
Eh…
gien1  - kot i .gk   |06.11.2007 03:15:03
Ja nie wiem, czym wy się kierujecie używając pojęć "liberalizm" i
"kapitalizm". W każdym razie wygląda na to, że są to dla was synonimy
pojęć "zło", albo "wielkie zło", albo nawet "samo
zło"…
Jeśli przyjrzelibyście się ścieżce jaką przeszła gospodarka
Irlandii od 1987 roku, to może zrozumielibyście, że obecna sytuacja jest
wynikiem właśnie tej podłej liberalizacji… A konkretnie uwolnienia
kapitalistów spod kontroli państwa i związków zawodowych poprzez obniżenie
podatków, składek emerytalnych i deregulację rynku pracy…
Straszne - prawda?

Ale wy to pewnie sobie tego nie potraficie wyobrazić, bo jesteście nakarmieni
obrazkami kapitalistów, którzy gwałcą robotnice, a owocami tych związków karmią
swoje psy:o) Więc jak z kimś takim można w ogóle rozmawiać? Lepiej trzymajmy ich
za pyski i duśmy jakąkolwiek inicjatywę gospodarczą podatkami i innymi
obciążeniami, bo kapitalizm to ZŁOOOO:o)
.gk  - Do glen1   |06.11.2007 04:09:06
Jak zwykle w dyskusji z libarałami… Zamiast retoryki - wycieczki…

2/3
Twojej wypowiedzi to tezy "o czym to ja też nie myślę". Oczywiście wiesz
lepiej ode mnie, czym jest dla mnie kapitalizm, czy liberalizm oraz czym
"jestem nakarmiony" (swoją drogą, ciekawe przez kogo?!).

Zamiast
wymyślania, co też siedzi w mojej głowie, polecam lekturę kilku mądrych książek
z dziedziny polityki gospodarczej (Acocella, Tabellini&Persson, itp.)

No ale
nic to - jest też w Twoim poście część merytoryczna, i do niej postaram się
odnieść.

1) Ani ja, ani kot, ani Bartek Machalica nie twierdzimy, że w
Irlandii nie było liberalizacji. My tylko stwierdzamy, że nie była to jedyna
przyczyna sukcesu - złożyły się nań także ochrona praw pracowniczych i
socjalnych, itd. Gdyby ultraliberalizm był receptą na sukces
społeczno-gospodarczy, to po "terapii Balcerowicza" wyprzedzalibyśmy
dziś Irlandię pod każdym względem!!!

2) "uwolnienie kapitalistów spod
kontroli państwa" piszesz… Hmm… na ile ja znam historię gospodarczą, to
takie "coś" kończy się obrazkiem jak z mojego poprzedniego posta -
8-letnie dzieci w kopalniach! (to się generalnie w ekonomii nazywa negatywne
efekty zewnętrzne)

3) "uwolnienie spod kontroli związków zawodowych"
- w Szwecji nikt nikogo nie uwalniał spod takiej kontroli i mają się nieźle.
Poza tym - jeśli chodzi o związki - Polska jest rajem dla przedsiębiorców, bo
nie funkcjonują tu one przecież prawie w ogóle…

4) "uwolnienie od
składek emerytalnych" - No!!! Czegoś takiego, to już chyba nawet Korwin
Mikke nie proponuje… :)

Pozdrawiam!
kot   |06.11.2007 05:32:58
Rzecz w tym, że praca jest kosztem, a każda firma pracująca w oparciu o zasady
komercyjne,
chce i musi obniżać koszty ze względu konkurencje i zyski.
Dlatego nawet najwyższy przyrost PKB w Irlandii czy w Polsce nie spowoduje
podniesienia płac! PKB będzie się zwiększał ale bieda wbrew twierdzeniom gen
1 nie będzie malała. Wzrost dochodów w całości zostanie w kieszeniach
komercyjnych właścicieli jeżeli nie zostanie zastosowane, któreś z
politycznych, a nie kapitalistycznych narzędzi redystrybucyjnych lub
podniesiona płaca minimalna. Co wcale nie musi oznaczać, że kapitalizm jest be!
Naiwnością jest wymaganie aby z własnej woli dokonywał redystrybucji albo
podnosił płacę minimalną. To jest domena polityki wspieranej przez silne
klasowe partie i związki zawodowe.
gien1  - .gk   |06.11.2007 06:03:59
OK - nie będę już pisał co wy moim zdaniem myślicie… Tylko odpowiem.
1.
Liberalizacja to proces, który polega m.in. na likwidacji przywilejów
pracowniczych i to właśnie zrobiono w 1987 r. w Irlandii za zgodą związków
zawodowych… Od tego czasu część z tych przywilejów została już przywrócona,
ale to trwało…
Co do Polski, to nasza gospodarka została na krótko
zliberalizowana w roku 1988 i Balcerowicz nie miał z tym nic wspólnego.
Natomiast od 1989 roku gospodarka w Polsce była systematycznie pętana różnymi
wymogami administracyjnymi i zawłaszczana przez wąską grupę ludzi związanych z
władzą, czemu towarzyszyła jedynie wolnorynkowa retoryka. Ale prawdziwy pogląd
tych ludzi na wolny rynek był taki sam, jak pogląd Wałęsy na demokrację i
wolność słowa: "Miała być demokracja, a jest tak, że każdy mówi co
chce!";o)
2. No niestety, ale na tym właśnie polega liberalizm i na tym
oparli się Irlandczycy 20 lat temu. A twoja wizja 8letnich dzieci pracujących w
kopalniach świadczy o tym, że nie bardzo błądziłem kiedy pisałem o twoim
postrzeganiu kapitalizmu i kapitalistów…
3. Dyskusja dotyczy Irlandii, a nie
Szwecji. Nawet jeśli związki zawodowe nie działają na poziomie przedsiębiorstw,
to są partnerem polskiego rządu na szczeblu centralnym, gdzie wpływają np. na
kształt kodeksu pracy, wysokość płacy minimalnej itp.
4. Napisałem o obniżeniu
składek emerytalnych, które miało miejsce w Irlandii w 1987 roku. A dla twojej
informacji, to likwidacja przymusu ubezpieczenia emerytalnego jest jednym z
postulatów UPR. Zgroza - prawda?
.gk  - Do glen1   |06.11.2007 12:06:05
OK! Wycofuję się z Acocella i Tabellini&Persson. Zacznij naukę ekonomii od
podstaw, czyli od historii gospodarczej świata (polecam
R.Camerona książkę o takim właśnie tytule). Przekonasz się, że mój
przykład z dziećmi i kopalniami, to nie - jakbyś pewnie bardzo chciał -
jakiś wymysł, ale ważna część historii kapitalizmu właśnie. Tak było,
a było dlatego, że ówczesne rządy w ogóle nie ingerowały, a związki nie
istniały - słowem: raj na ziemi dla Ciebie i UPR.

W 1987 r.
w Irlandii związki gotowe były zgodzić się na wszystko w związku z
zaistniałą sytuacją, to fakt. Ale zapominasz o dwóch rzeczach: 1) była
to konieczność, na którą wszyscy niechętnie przystali, a - jak sam
stwierdziłeś - gdy tylko gospodarka ruszyła, zaczęto wracać do
normalności; 2) związki w Irlandii nawet na chwilę nie przestały
spełniać swoich funkcji.

Tymczasem w Polsce, wbrew temu co twierdzisz,
związki nie funkcjonują, bo też ani na kodeks pracy nie mają wpływu
(nieskuteczne, związane z władzą, wreszcie notorycznie przekrzykiwane przez
wszelkiego typu "lewiatany" domagające
się "liberalizacji" kodeksu pracy), a w skali mikro (tj.
pojedynczych przedsiębiorstw) przeważnie nie ma ich w ogóle. Spróbuj
założyć komórkę związkową w hipermarkecie - zanim zdążysz się
zorientować, juz będziesz na bruku. A jest sytuacja niespotykana w
CYWILIZOWANYM świecie!!!

Jeśli chodzi o Balcerowicza, to nie chce
mi się pisać, jak to było i do czego doprowadziło.
"gospodarka została na krótko zliberalizowana w roku 1988 i Balcerowicz
nie miał z tym nic wspólnego. Natomiast od 1989 roku gospodarka
w Polsce była systematycznie pętana różnymi
wymogami administracyjnymi"
piszesz. Wybacz, ale to bzdury, a jak było naprawdę, możesz przeczytać
sobie w podręczniku do polityki gospodarczej Jana Kaji
albo "Podstawach Ekonomii" Milewskiego
i Kwiatkowskiego…

A likwidacja "przymusu ubezpieczenia
emerytalnego" nie przeraża mnie aż tak bardzo, bo to już było. Tak,
tak… UPRowski raj na ziemi był już tu w połowie XIX w.
Jana  - test   |29.11.2007 11:24:29
test
araya  - Do kota i innych   |03.02.2008 17:00:35
Zamiast czytać książki, proponuję przyjechać do Irlandii. Nie wiem, co to była
za "umowa społeczna" z 87 r., ale to być może jej skutkiem jest to, że w
tym kraju nie ma żadnej cywilizacji. Szkoła jest po to, by bawić, nie ma
publicznego transportu, przyzwoitej bankowości, internetu na normalnym poziomie.
Urzędy skarbowe potrafią zabrać Ci całą tygodniówkę, bo jakiś naćpany debil źle
Ci wyliczył kredyt podatkowy. I nie martwią się, z czego przeżyjesz.
Wszelkie
zasiłki zależą od stażu pobytu i pracy, oraz od wysokości odprowadzonych składek
PRSI. A Irlandczycy są tak głupimi ludźmi, jakich w życiu nie widziałem, mimo że
41 lat mieszkałem w Polsce. Głupimi i leniwymi. Na te wszystkie ich zasiłki
pracują imigranci.
Czynsze są na poziomie kosmicznym.
A związki martwią się
tylko o to, czy w porę odprowadziłeś składkę.
Ponadto, ten cały "cud
gospodarczy" spowodowany był pieniędzmi z Ameryki, które napłynęły nie
wtedy, kiedy podpisano jakąś tam umowę społeczną, ale kiedy Irlandia wstąpiła do
Unii. Teraz czytam w Irish Timesie, że jeżeli gospodarka w USA spadnie o 1
procent, w Irlandii spadnie o 1,7. A niektórzy wróżą jej spadek nawet o
połowę.
W ogóle, z kimkolwiek się rozmawia, każdy ma dosyć tego idiotycznego
kraju i chce wracać. Wnioski są proste: pieniądze odpłyną do Ameryki, niewolnicy
wrócą do Polski, a wtedy cała wyspa tych głupków, leni i nierobów zapadnie się w
głebiny oceanu. Taka nowa Atlantyda.
Pozdrawiam sympatyków propagandy
"Wyborczej", wg których tu jest raj na Ziemi
araya  - Aha, byłbym zapomniał…   |04.02.2008 20:27:59
To chyba jedyny kraj Unii Europejskiej, gdzie nie istnieje publiczna służba
zdrowia, ani żaden publiczny system ubezpieczeń zdrowotnych. Tzw. lekarze
przyjmują w zaszczurzonych norach (szczury biegają sobie też po głównych ulicach
- wypasione jak psy) i biorą za samą wizytę 50 euro (nie licząc cen leków). A na
przeziębienie każą jeść dużo lodów (sic!) Tak samo 50 euro kosztuje dzień pobytu
w szpitalu, ale płatnych zwolnień tu nie ma. Taki paragraf 22 - żeby chorować,
musisz pracować, inaczej na chorowanie cię nie stać. No, chyba że się
ubezpieczysz prywatnie, wtedy na koniec roku może łaskawie dostaniesz jakiś
zwrot kasy, pokazując rachunki i przechodząc przez biurokratyczne piekło,
jakiego Polska nie widziała. Tylko którego imigranta na to stać?
araya  - Do giena1   |05.02.2008 05:21:15
Takich jak ty głupków powinno się topić zaraz po urodzeniu. Zupełnie nie
rozumiem, jak ktoś taki jak kot, który ma więcej niż 3 szare komórki, może mieć
do ciebie cierpliwość.
GIGI  - Do araya i innych   |05.02.2008 16:03:21
Araya jak zwykle bezkopromisowy (strasznie mnie zjechał kiedyś), ale tym razem
ma rację, nawet z bzdurnymi radami lekarskimi. I jeszcze jedno czy ty nie lubisz
"GW"?
araya  - Do GIGI   |05.02.2008 16:39:29
Cóż za pytanie! Oczywiście że nienawidzę GW za tę całą neoliberalną propagandę i
traktowanie ludzi jak idiotów. Przykład wyroczni w GW (poza Michnikiem
oczywiście)? Red. Gadomski przeprowadzający wywiad z Balcerowiczem. Czyli
wymądrzające się dwie wyrachowane kanalie bez sumień.
Lubię czasem poczytać
recenzje Orlińskiego i Szczerby. I tyle. Na stronach politycznych i
gospodarczych ta gazeta kłamie z założenia. Trzeba ją czytać jak kiedyś Trybunę
Ludu - między wierszami. A ja już jestem stary, daleko od Polski i nie zawsze mi
się chce.
GIGI  - Do araya   |05.02.2008 17:35:19
Przyznam, że nie łapię do końca twoich poglądów: raz wyzywasz mnie od
rydzykowców - uważam, że to twór UB na wzór poglądów Moczara;
a następnie
zjeżdżasz GW (tak na marginesie liberalizm sugeruje pewną wolność, a oni są
raczej libertyńscy) - ja powiem wprost, że wg GW jest wroga Polsce i
patriotyzmowi - ale taki zdrowy tzn. bycie dumnym z tego co było dobre,
przyznawanie się do złych rzeczy, uczciwości i staranie się być uczciwym
człowiekiem.
araya  - Do GIGI   |05.02.2008 18:57:42
Rozumiem że Twój patriotyzm jest zdrowy, a Wyborczej niezdrowy. A co mówią
lekarze?
Być uczciwym człowiekiem można i bez patriotyzmu. Nienawidzę tego
całego szantażu sztandarem, uprawianego przez pisowców, spośród których zapewne
się rekrutujesz.
Wyborczą uważam za kłamliwy szmatławiec, służący wyłącznie
interesom jednej klasy (takie są teraz prawie wszystkie media na Zachodzie), ale
żeby była "tworem UB na wzór poglądów Moczara"? Oprzytomniej. Poza tym,
jak może być tworem na wzór poglądów Moczara, jeżeli jest jednocześnie
"libertyńska"? Moczar był libertynem? Czy UB było ich pełne?
Ja bym
osobiście chciał, żeby była libertyńska - sam jestem libertynem, tymczasem
daleko jej nawet do prawdziwego obyczajowego liberalizmu (płaszczy się przed
Kościołem).
GIGI   |05.02.2008 19:10:08
Czy ja twierdzę, że trzeba być patriotą, żeby
być uczciwym człowiekiem, mówię
tylko, że dla GW patriota to szowinista, faszysta i teraz tam popularne
określenie "kibol"? Poza pisząc o Moczarze miałem na myśli poglądy
głoszone przez Rydzyka. A co do libertynizmu GW to jest libertynizm rodem z
XVIII Francji uprawiany przez tamtejszą arystokrację, czyli nam wolno wszystko
wam nic.
araya  - Zapomniałem zapytać.   |05.02.2008 22:24:06
A gdzież to kiedy ja wyzwałem cię od rydzykowców? Może ty mnie z kimś mylisz i
stąd te nieporozumienia.
maite  - Płaca minimalna   |16.03.2008 14:25:00
W dyskusji o wysokości płacy minimalnej w Polsce pomijacie fakt, że regulacja ta
dotyczy tylko stosunku pracy. Prawdziwym problemem jest powszechne omijanie
prawa pracy poprzez wymuszanie umów cywilno-prawnych i samozatrudnienia, o
faktycznym charakterze stosunku pracy, podczas gdy te umowy powinny dotyczyć
tylko jednorazowych usług.
W przypadku tych umów żadna gwarancja płacy
minimalnej nie obowiązuje. Nie istnieje też prawo do urlopu, ani płatnego
zwolnienia chorobowego, brakuje jakichkolwiek gwarancji trwałości zatrudnienia,
a ubezpieczenie jest ograniczone (umowa zlecenia) lub leży całkowicie w gestii
pracownika (umowa o dzieło, umowa z firmą).
Na takich zasadach pracuje liczna
(nie wiem jak liczna) część pracowników. Oczywiście w przypadku podania
pracodawcy do sądu pracy osoba "zatrudniona" w takiej formie ma duże
szanse na wygraną, ale jeszcze większe na utratę pracy.

Czy podawana liczba
godzin przepracowanych rocznie przez statystycznego Polaka jest oficjalna
(wynikająca z ewidencji czasu pracy) czy faktyczna? Jeżeli oficjalna, to
dodajcie sobie do tego około 30% nadgodzin, których się zwyczajowo nie
rejestruje i nie wynagradza.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.11.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.82287 Seconds