|
Strona 2 z 3
Nie
sposób lepiej opisać źródłowego impulsu
towarzyszącego badaniom Rancière’a, jak odwołując się do
często przywoływanego przez niego fundamentu nowoczesności
mieszczącego się w splocie estetyki i polityki, który swoją
artykulację znalazł w niemieckiej myśli idealistycznej i
romantycznej. Rancière upatrując właśnie w tej tradycji
istoty połączenia estetyczności i polityczności, jasno daje do
zrozumienia, że nie chodzi mu o problematykę upolitycznienia
sztuki, która wyrażona została w pełni po raz pierwszy w
myśli Waltera Benjamina, wskazującego na polityczny aspekt
„estetyki” faszyzmu, a czego późniejsze rozwinięcie
znajdujemy np. w pracach Jeana-Luca Nancy’ego i Philippe’a
Lacoue-Labarthe’a zawierających konceptualizację związków
estetyki z ideologią faszystowską (zwłaszcza w Le
Mythe nazi i La
Fiction du politique. Heidegger, l’art et la politique)
czy też Borisa Groysa, który w Gesamtkunstwerk
Stalin. Die gespaltene Kultur in der Sowjetunion
pokazuje podobne relacje w przypadku sztuki tworzonej w warunkach
realnego socjalizmu. Autorowi Dzielenia
postrzegalnego nie chodzi również,
a przynajmniej nie na to kładzie główny nacisk w swojej
myśli, o pokazanie istotnie politycznego charakteru każdej sztuki
bądź też potrzeby politycznego zaangażowania sztuki przyjmującej
funkcję krytyczną i demaskatorską. Odwołując się do
Kantowskiej idei wolności, której rozwinięcie przyniósł
romantyczny ideał piękna stanowiącego realizację tak idei
wspólnotowych, jak i jednocześnie marzenia o pięknie będącym
syntezą i zwieńczeniem poznania, moralności i polityki („nowa
mitologia” Schellinga, Hegla i Hölderlina), Rancière
wskazuje na Schillera jako tego, który explicite
sformułował splot estetyki i polityki
w swoim programie estetycznego wychowania człowieka. W eseju
Rewolucja estetyczna,
w którym analizuje wspomniane idee romantyczne, przytacza
znamienne słowa z XV z Listów o
estetycznym wychowaniu człowieka, w
których Schiller stwierdza, że estetyczny popęd gry i zabawy
(Spieltrieb)
istotnie charakteryzuje człowieka, co pozwala twierdzić, iż można
na tym oprzeć zarówno „cały gmach sztuki estetycznej i
trudniejszej jeszcze sztuki życia”[4]. Francuski filozof daje tego
następujące objaśnienie: „istnieje specyficzne doświadczenie
zmysłowe – to, co estetyczne – które obiecuje zarówno
nowy świat Sztuki, jak i nowe życie dla jednostek i wspólnoty”[5].
Cały problem polityki estetyki, tj. tego, co określa mianem
„estetycznego reżimu sztuki”, który odróżnia od
reżimu etycznego, ukierunkowanego na dostarczanie wspólnocie
etosu zawartego w dziełach sztuki, jak również od reżimu
przedstawieniowego, w którym dzieła sztuki mają narzucać
określoną, ułożoną hierarchicznie formę na materię twórczości
artystycznej, zawiera się w istocie w owym spójniku: „i”.
Działanie artystyczne to bezpośrednio zmienianie życia: oto „i”
zawarte w wyrażeniu „estetyka i polityka”, w którym, jak
wspomniałem, powinniśmy dostrzegać nierozerwalność obu terminów.
W prezentowanej dalej rozmowie Rancière
stwierdza w odniesieniu do politycznej kwestii podziału i przydziału
określonych, wydawałoby się niemożliwych do zmiany, miejsc w
organizacji społeczeństwa – iż „dystrybucja ciał we
wspólnocie zostaje zakwestionowana za każdym razem, gdy ciała
potwierdzają zdolność do zajmowania innego miejsca niż to, które
jest im normalnie przypisane”. Jest to w istocie, wyrażone w tym
fragmencie w języku analizy rzeczywistości społecznej, określenie
procesu upodmiotowienia. Proces ten Rancière począwszy od
książki Les Noms
de l’histoire. Essai de poétique du savoir z
1992 roku definiuje jako pojawienie się podmiotu, który
posiada zdolność wypowiedzenia tego, co do tej pory było
niemożliwe do zauważenia w horyzoncie doświadczenia, tj. zdolność
bądź siłę przemieszczenia doświadczania rzeczywistości, której
nie sposób utożsamić ani z jednostką, ani z podmiotem
grupowym. Upodmiotowienie pozwala w myśl tego wypowiedzieć, wręcz
dostrzec to, co było wcześniej niewypowiadalne i niedostrzegalne,
np. obecność ludu w historii lub demokratycznego ruchu w nowożytnej
polityce albo radykalizm autentycznego gestu artystycznego wyrywający
odbiorców z drzemki w ukształtowanym bezpiecznym kanonie
estetycznym. Ta fundamentalna kategoria myśli Rancière’a
nie pozwala ograniczyć jego późniejszej teorii, w której
dokonał syntezy swoich refleksji nt. polityki i estetyki,
rozwijanych już w wielogłosie jego wcześniejszych prac, do
zagadnienia zaangażowania politycznego działalności artystycznej
lub politycznego wymiaru sztuki, ani też, mimo że autor ten
ogłoszony został przez jeden ze światowych magazynów
poświęconych sztuce najważniejszym filozofem dla sztuki
współczesnej, zagarnąć jego teorii na potrzeby alibi dla
sztuki krytycznej lub czczego niekiedy filozoficznego namysłu nad
zagadnieniami realnej praktyki artystycznej. Myślenie w sposób
estetyczny to, jak pisze Rancière w zakończeniu swojej
głównej pracy poświęconej syntezie namysłu nad estetyką i
polityką, „znacznie więcej niż myślenie o sztuce. Jest to
myślenie związane z dzieleniem postrzegalnego”[6].
Upodmiotowienie,
dostrzeżenie horyzontu spojrzenia, przenika w istocie konstytutywna
dla niego niezgoda na dotychczasowe formy postrzegania, dotychczasową
zmysłowość. Ale to nie wszystko; nie wystarczy bowiem samo
odczucie i ujrzenie tego, co dotąd było niewyobrażalne, tak w
sferze sztuki, jak i życia społecznego. Skoro, jak argumentuje
Rancière, już samo przedstawienie, reprezentacja, jak również
sama kategoria mimesis,
mają charakter głęboko polityczny, zatem u samych podstaw naszego
spoglądania na świat stoi właśnie ograniczające (ale
jednocześnie zawsze podatne na rekonfigurację) fundamentalne
spoglądanie na niego w określony sposób strukturujące
doświadczenie. A każdemu z nas, jak pisze Rancière,
potencjalnie dostępna jest możliwość jak najdalszego
przekształcenia naszej zmysłowości: „To prawda, że nie wiemy,
iż ludzie są równi. Mówimy, że mogą być” – pisze autor w swojej książce poświęconej pedagogice[7]. Potrzeba
tu zatem czegoś więcej, pewnego radykalizmu przeżycia i doznania.
Doskonale wskazuje na tę kwestię już sam tytuł książki, w
której związki między estetyką i polityką uzyskały
explicite
swoją pierwszą konceptualizację. La
Mésentente oznacza bowiem – i
jest to argument za istotną nieprzetłumaczalnością tego tytułu – jednocześnie niezgodę, nieporozumienie, spór, jak i fakt, że
źle, nieodpowiednio się coś zrozumiało (od fr. mésentendre) – nieodpowiednio z punktu widzenia dominującego porządku,
narzucającego standardy rozumienia i warunki komunikacji.
„Obiektywny” opis „obiektywnych” warunków społecznych,
ekonomicznych, kulturowych etc., w jakich przychodzi żyć i tworzyć,
rzadko kiedy ma w sobie coś więcej niż usankcjonowane władzą lub
autorytetem interesowne przedstawienie stanu naszej sytuacji. Niczym
echem odbija się tu stara lekcja Adorna i Horkheimera, którzy
podkreślali, że „bezstronność języka naukowego odbiera
bezsilnym wszelką szansę dojścia do głosu – w neutralnych
znakach manifestuje się jedynie status
quo”[8].
Jak wyjaśnia autor Dzielenia
postrzegalnego, owo połączenie dwóch
znaczeń zawartych w słowie mésentente
jest dla jego myśli niezwykle ważne, albowiem „fakt słyszenia i
rozumienia języka nie wytwarza sam w sobie żadnych skutków
związanych z egalitarną wspólnotą. Egalitarne skutki
zachodzą tylko poprzez wprowadzanie siłą [forcing],
tzn. ustanawianie sporu, który kwestionuje zalegalizowaną,
dostrzegalną oczywistość nieegalitarnej logiki. Ten spór
jest polityką”[9]. Co z kolei jest estetyką? Rancière
pragnie wypracować to pojęcie w zgoła oryginalny sposób,
chodzi mu bowiem o rozumienie tego terminu „nie jako teorii sztuki
w ogólności czy też teorii, która ograniczałaby rolę
sztuki do kształtowania wrażliwości odbiorcy, ale jako
specyficznego reżimu tożsamości sztuki i refleksji nad nią, a
więc jako trybu artykulacji związków między sposobami
działania, ich formami widzialności oraz sposobami, w jakie dają
się pomyśleć w ich współzależności”[10].
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...