|
NEO
|
|
27.09.2004 |
„Czy Ameryka i Polska doczekają się poważnej debaty na temat Iraku?” -
pyta w pełnym dramaturgii felietonie na łamach „Rzeczpospolitej” Tomasz
Lis. I odpowiada: „Może. Po wyborach. Niestety, w naszym przypadku
oznacza to trochę dłuższe oczekiwanie”.
Była gwiazda TVN i kandydat „Newsweeka” na prezydenta RP ma krótką
pamięć. Lis mógł wykazać się dziennikarską dociekliwością, kiedy polscy
politycy - wbrew większości opinii publicznej - podejmowali decyzje o
wysłaniu polskich wojsk do Iraku. Ale kto wtedy myślał o rzetelnej
debacie. Przecież z dnia na dzień staliśmy się głównym sojusznikiem
Ameryki - jedynego supermocarstwa na świecie. A więc nad czym się tu
zastanawiać. Idziemy w ciemno. Dziś Tomasz Lis ma rację,
kiedy powiada, że w Polsce na rzetelną dyskusje na temat Iraku będziemy
musieli jeszcze długo poczekać. Jasne: bo kiedy był po temu stosowny
czas, główne polskie media od „Rzeczpospolitej” poczynając, a na TVN
kończąc, zgodnie takiej debaty unikały. Nie pierwszy to taki przypadek
- i, niestety, zapewne nie ostatni.
Na podobny temat
|
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...
Teraz mięso jest bardzo zdrowe i jaje...