Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Gdula: Lustracja i archeologia |
|
|
Maciej Gdula
|
|
07.01.2007 |
W publikacji materiałów tajnych służb PRL
dotyczących osoby Stanisława Wielgusa najważniejsze jest to, że zmuszają one do
rewizji dotychczasowych postaw wobec lustracji. Jak dotąd walczyły ze sobą dwa
stanowiska: radykalne i umiarkowane. Radykałowie domagali się lustracji jako
sposobu na oczyszczenie wspólnoty. Umiarkowani wzywali do powściągliwości w
ocenach i podkreślali konieczność indywidualnego rozważania każdego przypadku
przy zachowaniu niepublicznego charakteru materiałów IPN. Po opublikowaniu
teczki Wielgusa obie postawy są już nieadekwatne.
Nie można domagać się umiarkowania w
lustracji, gdy IPN połączony jest stałym łączem z „Gazetą Polską”.
Nawoływanie do umiarkowania służy dziś paradoksalnie wyłącznie grze teczkami.
Nie wiadomo też dlaczego w sytuacji, gdy materiały dotyczące Wielgusa są
dostępne publicznie, inne materiały miałyby pozostać w ukryciu. To
byłoby po prostu niesprawiedliwe.
Tak samo niesprawiedliwe było do tej pory
wyłączanie Kościoła z zakresu instytucji podlegających lustracji. I tutaj
znaczącą rolę odgrywało umiarkowanie. Łączyło ono wielu przeciwników i
zwolenników lustracji. Mogli się kłócić o zakres lustracji, ale raczej panowała
zgoda co do tego, że Kościół ma swe własne metody „samooczyszczania”. W ten
sposób Kościół zyskiwał uprzywilejowaną pozycję. Brał pełny udział w dyskusji o
lustracji i głosami hierarchów wzywał do oczyszczania się prawdą. Mówił to z
pozycji niezachwianego autorytetu, bo nie musiał się obawiać negatywnych skutków
lustracji dla swojej pozycji. Na szczęście sprawa Wielgusa kładzie kres tej
niesprawiedliwości. Kościół, aby zachować autorytet, będzie musiał dokonać
lustracji i zejść tym samym ze swej wieży z kości słoniowej.
Opublikowanie teczki Wielgusa podważa też
jednak postawę radykalną. Karmiła się ona do tej pory obrazem archiwów
IPN, które pełne są obscenicznych tajemnic. Wyobraźnia miała nam
podsuwać obrazy agentów jako osób z gruntu złych, które podpisały pakt z
diabłem albo dla własnych korzyści, albo dlatego, że diabeł wiedział o nich
coś, co chciały ukryć (nielegalne związki, „zboczenia
seksualne”, nałogi) i mógł je szantażować. Odkrycie prawdy z archiwów
miało automatycznie umożliwiać wystawienie oceny moralnej. Tymczasem materiały
Wielgusa podważają fantazję, która napędza działania lustratorów.
Podpis jest autentyczny, jednak podpisanie deklaracji o
współpracy nie wisi w próżni. Przyjmijmy, że nie tylko podpis, ale i reszta
materiałów jest wiarygodna. Tak czynią zresztą prawicowi lustratorzy, chętnie
wskazując na wymieniane przez UB ambicje naukowe Wielgusa jako motyw podjęcia
współpracy. Ale lustratorzy traktują treści teczki selektywnie. Wedle zapisów
UB Wielgus zostaje bowiem zwerbowany ze względu na konflikt w Kościele
i dlatego, że nie czuje się w tej instytucji jak u siebie. W ten sposób
materiały z IPN podważają mit Kościoła jako jednolitej instytucji walczącej z władzą PRL. Wielgus podejmuje współpracę także z racji
swojego patriotyzmu i kierując się troską o rodzinę. Te wartości służące
za podstawowy punkt odniesienia przy budowaniu obecnego porządku mogą zatem
sprowadzać na złą drogę i nie można ich traktować jako niewinnych. Lustracji
poddane zostają w ten sposób współczesne polskie mity narodowe
A co jeśli przyjmiemy, że teczka nie kryje prawdy? Wtedy w
miejsce łatwych moralnych ocen zjawi się żmudna archeologia teczek. Nie będzie
w niej chodzić o indywidualnego człowieka stojącego przed wyborem: cnota czy
występek? Archeologia teczek będzie musiała zmierzyć się z mechanizmami
skłaniającymi do współpracy z tajnymi służbami. Pewnie pojawią się przemoc i
szantaż, ale pojawi się także uwodzenie, wykorzystywanie realnych konfliktów
albo chęci zrobienia kariery. Archeologia będzie w stanie wydobyć mechanizmy
wpisujące ludzi w porządek systemu. Być może dzięki teczkom zobaczymy, że pewne
mechanizmy wcale nie znikły, ale my po prostu ich nie zauważamy, bo stały się
przezroczyste. Pozbawienie ich tej przezroczystości może mieć wyzwalający
efekt.
Rekonstrukcja poszczególnych mechanizmów wymaga
oczywiście pracy z materiałami źródłowymi, ale już dziś po lekturze teczki
Wielgusa można wskazać na jeden istotny także współcześnie mechanizm włączania
ludzi w porządek systemu. W materiałach UB możemy przeczytać, że Stanisław
Wielgus: „Docenia wagę przemian jakie zaszły po drugiej wojnie światowej. Wyzbył
się fanatyzmu religijnego, patrzy trzeźwo na rozwój spraw w świecie i w kraju”
(Raport do przerzutu agenta PS.
„Grey”, Charakterystyka, s.2).
Czy obecnie nie uzyskuje się akceptacji dla „przemian jakie zaszły po
1989”
apelując do zdrowego rozsądku? Trzeba trzeźwo spojrzeć na świat. Jedyny porządek
jaki istnieje to porządek globalnego kapitalizmu. Trzeba docenić zmiany,
pogodzić się z nimi i zyskać w ten sposób status rozważnego. W dodatku rozważni
są lepsi niż różnego rodzaju fanatycy. Fanatycy porywają się z motyką na słońce
i chcą zmieniać prawa fizyki kierując się ideologią. Pogodzenie się z systemem
wcale nie wymaga zatem oferty intratnej posady, czy wymuszania zgody siłą.
Musimy zaakceptować coś co i ta jest już nieuchronne, a „zyskiem” jest
otrzymanie wygodnej tożsamości. Wyposażeni w tę nową tożsamość możemy radować
się swoją rozważnością i jednocześnie napawać poczuciem wyższości wobec
fanatyków.
Niezależnie od tego czy otwieranie archiwów
tajnych służb PRL przerodzi się w lustrację współczesnych polskich mitów
narodowych (mit Kościoła, narodu, rodziny), czy przybierze postać archeologii, to
rzeczywiście jest szansą na oczyszczenie. Będzie to jednak oczyszczenie zupełnie
innego rodzaju niż to, o jakim marzyli prawicowi radykałowie.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 07.01.2007 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...