Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gdula: Lustracja i archeologia Drukuj
Maciej Gdula   
07.01.2007
W publikacji materiałów tajnych służb PRL dotyczących osoby Stanisława Wielgusa najważniejsze jest to, że zmuszają one do rewizji dotychczasowych postaw wobec lustracji. Jak dotąd walczyły ze sobą dwa stanowiska: radykalne i umiarkowane. Radykałowie domagali się lustracji jako sposobu na oczyszczenie wspólnoty. Umiarkowani wzywali do powściągliwości w ocenach i podkreślali konieczność indywidualnego rozważania każdego przypadku przy zachowaniu niepublicznego charakteru materiałów IPN. Po opublikowaniu teczki Wielgusa obie postawy są już nieadekwatne.

Nie można domagać się umiarkowania w lustracji, gdy IPN połączony jest stałym łączem z „Gazetą Polską”. Nawoływanie do umiarkowania służy dziś paradoksalnie wyłącznie grze teczkami. Nie wiadomo też dlaczego w sytuacji, gdy materiały dotyczące Wielgusa są dostępne publicznie, inne materiały miałyby pozostać w ukryciu. To byłoby po prostu niesprawiedliwe.

Tak samo niesprawiedliwe było do tej pory wyłączanie Kościoła z zakresu instytucji podlegających lustracji. I tutaj znaczącą rolę odgrywało umiarkowanie. Łączyło ono wielu przeciwników i zwolenników lustracji. Mogli się kłócić o zakres lustracji, ale raczej panowała zgoda co do tego, że Kościół ma swe własne metody „samooczyszczania”. W ten sposób Kościół zyskiwał uprzywilejowaną pozycję. Brał pełny udział w dyskusji o lustracji i głosami hierarchów wzywał do oczyszczania się prawdą. Mówił to z pozycji niezachwianego autorytetu, bo nie musiał się obawiać negatywnych skutków lustracji dla swojej pozycji. Na szczęście sprawa Wielgusa kładzie kres tej niesprawiedliwości. Kościół, aby zachować autorytet, będzie musiał dokonać lustracji i zejść tym samym ze swej wieży z kości słoniowej.

Opublikowanie teczki Wielgusa podważa też jednak postawę radykalną. Karmiła się ona do tej pory obrazem archiwów IPN, które pełne są obscenicznych tajemnic. Wyobraźnia miała nam podsuwać obrazy agentów jako osób z gruntu złych, które podpisały pakt z diabłem albo dla własnych korzyści, albo dlatego, że diabeł wiedział o nich coś, co chciały ukryć (nielegalne związki, „zboczenia seksualne”, nałogi) i mógł je szantażować. Odkrycie prawdy z archiwów miało automatycznie umożliwiać wystawienie oceny moralnej. Tymczasem materiały Wielgusa podważają fantazję, która napędza działania lustratorów.

Podpis jest autentyczny, jednak podpisanie deklaracji o współpracy nie wisi w próżni. Przyjmijmy, że nie tylko podpis, ale i reszta materiałów jest wiarygodna. Tak czynią zresztą prawicowi lustratorzy, chętnie wskazując na wymieniane przez UB ambicje naukowe Wielgusa jako motyw podjęcia współpracy. Ale lustratorzy traktują treści teczki selektywnie. Wedle zapisów UB Wielgus zostaje bowiem zwerbowany ze względu na konflikt w Kościele i dlatego, że nie czuje się w tej instytucji jak u siebie. W ten sposób materiały z IPN podważają mit Kościoła jako jednolitej instytucji walczącej z władzą PRL. Wielgus podejmuje współpracę także z racji swojego patriotyzmu i kierując się troską o rodzinę. Te wartości służące za podstawowy punkt odniesienia przy budowaniu obecnego porządku mogą zatem sprowadzać na złą drogę i nie można ich traktować jako niewinnych. Lustracji poddane zostają w ten sposób współczesne polskie mity narodowe

A co jeśli przyjmiemy, że teczka nie kryje prawdy? Wtedy w miejsce łatwych moralnych ocen zjawi się żmudna archeologia teczek. Nie będzie w niej chodzić o indywidualnego człowieka stojącego przed wyborem: cnota czy występek? Archeologia teczek będzie musiała zmierzyć się z mechanizmami skłaniającymi do współpracy z tajnymi służbami. Pewnie pojawią się przemoc i szantaż, ale pojawi się także uwodzenie, wykorzystywanie realnych konfliktów albo chęci zrobienia kariery. Archeologia będzie w stanie wydobyć mechanizmy wpisujące ludzi w porządek systemu. Być może dzięki teczkom zobaczymy, że pewne mechanizmy wcale nie znikły, ale my po prostu ich nie zauważamy, bo stały się przezroczyste. Pozbawienie ich tej przezroczystości może mieć wyzwalający efekt.

Rekonstrukcja poszczególnych mechanizmów wymaga oczywiście pracy z materiałami źródłowymi, ale już dziś po lekturze teczki Wielgusa można wskazać na jeden istotny także współcześnie mechanizm włączania ludzi w porządek systemu. W materiałach UB możemy przeczytać, że Stanisław Wielgus: „Docenia wagę przemian jakie zaszły po drugiej wojnie światowej. Wyzbył się fanatyzmu religijnego, patrzy trzeźwo na rozwój spraw w świecie i w kraju” (Raport do przerzutu agenta PS. „Grey”, Charakterystyka, s.2). Czy obecnie nie uzyskuje się akceptacji dla „przemian jakie zaszły po 1989” apelując do zdrowego rozsądku? Trzeba trzeźwo spojrzeć na świat. Jedyny porządek jaki istnieje to porządek globalnego kapitalizmu. Trzeba docenić zmiany, pogodzić się z nimi i zyskać w ten sposób status rozważnego. W dodatku rozważni są lepsi niż różnego rodzaju fanatycy. Fanatycy porywają się z motyką na słońce i chcą zmieniać prawa fizyki kierując się ideologią. Pogodzenie się z systemem wcale nie wymaga zatem oferty intratnej posady, czy wymuszania zgody siłą. Musimy zaakceptować coś co i ta jest już nieuchronne, a „zyskiem” jest otrzymanie wygodnej tożsamości. Wyposażeni w tę nową tożsamość możemy radować się swoją rozważnością i jednocześnie napawać poczuciem wyższości wobec fanatyków.

  

Niezależnie od tego czy otwieranie archiwów tajnych służb PRL przerodzi się w lustrację współczesnych polskich mitów narodowych (mit Kościoła, narodu, rodziny), czy przybierze postać archeologii, to rzeczywiście jest szansą na oczyszczenie. Będzie to jednak oczyszczenie zupełnie innego rodzaju niż to, o jakim marzyli prawicowi radykałowie.


Komentarze
Dodaj nowy
thomas  - I znowu…   |07.01.2007 01:32:23
Poprzednio może czerwone mnie tak załatwiło w komentarzu, rysując oś sporu tak,
że mnie nie było i teraz znowu nie ma… Co jest, ja jakiś kurczę odklejony
jestem?

Bo moim zdaniem ujawnianie teczek bez zgody osób w nich opisanych
jest naruszeniem prawa do prywatności (zgodnie z Ustawą o ochronie danych
osobowych i Konstytucją oraz konwencjami praw człowieka). Każdy ma prawo do
prywatności. Współpraca z SB czy wywiadem itd. nie była wówczas przestępstwem.
Prawo nie działa wstecz, a w PRL to nie było przestępstwo (nie było to też
przestępstwo w świetle konwencji międzynarodowych, np. ludobójstwo).

A
gadaninę historyków, że to ważne dane historyczne i niezbywalne źródło
informacji, należy potraktować jako wymówkę. Bo dlaczego dziś nie mają historycy
dostępu do danych o transakcjach kartami kredytowymi Lecha Kaczyńskiego? Albo o
stanie konta Iksińskiego? Trudno, drodzy historycy, biologowie też nie mogą
eksperymentować na ludziach, jeśli to może ich krzywdzić. Zresztą przy braku
kodeksów etycznych historyków i komisji takich jak komisje bioetyczne przy
Akademiach Medycznych, jest to wyjątkowo groźne.

Ujawnianie danych wrażliwych
stoi tutaj w sprzeczności z nadrzędną zasadą prawa do prywatności. Argument, że
należy to ujawnić z powodów moralnych, jest błędny, gdyż zakłada bez dowodu, że
każda współpraca z wywiadem i SB była złem; byłaby niewątpliwie złem, gdyby była
przestępstwem, ale nie była przestępstwem; a nie każda subiektywna ocena czyichś
postępków może służyć jako pretekst ujawniania danych o ludziach. Np. mi się
mogą nie podobać klerykałowie, ale nie domagam się ujawniania numerów ich kart
kredytowych i sprawdzania, czy kupowali ostatnio dewocjonalia.

Argument z
tego, że ofiary powinny mieć zadośćuczynienie, traktuję jako kuriozalny, bo
wówczas rolą państwa staje się zbrojne ramię zemsty. Rolą prawa karnego nie jest
egzekucja zemsty.

Krótko: polecam kwas siarkowy i wynajęcie jakiejś dobrej,
szwajcarskiej firmy do polania nim tych papierów.

I teraz jestem radykałem
spoza mapy. Ech…
moze czerwone   |07.01.2007 12:10:32
Wszystko dlatego, ze zmieniaja sie obecnie osie sporu. Bardzo mi przykro
Thomasie, ale pozycja ktora zajmujesz sluzy dzis Maciarewiczowi. Jak mowil tow.
Ilicz potzreba tutaj konkretnej analizy w konkretnej sytuacji. Domaganie sie
spalenia archiwow bedzie obecnie zupelnie odrzucone wiec jest nieskuteczne.
Wzywanie do umiarkowania sprzyja z kolei lustratorom. Wiadomo, ze dzika
lustracja nie skonczy sie poki trwa ten uklad. Lustratorom zalezy jednak na
atmosferze skandalu - kazda teczka wyjatkowa, tajnie wyniesiona przynosi mroczna
prawde. A zatem glosy umiarkowane niczego nie zmieniaja tylko sluza prawicy.

Dlatego trzeba sie domagac pelnej lustracji, bo daje ona szanse na
przedefiniowanie sytuacji, a nie podtrzymuje status quo.
thomas  - status quo?   |07.01.2007 18:49:25
To może od razu wstąpić do LPR-u, przecież tak łatwiej dostać się na stanowisko
w MEN-ie? Są granice kompromisu moralnego, a optowanie za lustracją, choć może
być jedynie blefem (jak w Twoim wypadku), jednak może przynieść gigantyczną
nagonkę na ludzi. Przecież setki tysięcy panów Heniów i pań Jadź, którzy czują
się skrzywdzeni przez sąsiada, wuja i kierownika sklepu, ruszą po akta, żeby
znaleźć tych, którzy im życie zniszczyli. Siła resentymentu wielka jest i to
będzie Moczar-reaktywacja, ale niestety, nie będzie to farsa, tylko gigantyczna
tragifarsa.

A Macierewiczowi dobrze posłuży cela więzienna za udostępnienie
informacji niejawnych komisji ds. likwidacji WSI, której członkowie nie mieli
certyfikatu dostępu do tych informacji, z imć mgr. Cenckiewiczem na czele
(komisja też do pudła).

Z przestępcami się nie gra ani nie gada, przestępców
się wsadza.
thomas  - Co do praktyki   |07.01.2007 18:54:19
I jeszcze jedno. To, że nikt, poza może Glempem, nie miał cywilnej odwagi, że te
papiery trzeba spalić, świadczy o zgniłym kompromisie w polskiej -
populistycznej już - klasie politycznej. Wszyscy boją się wystąpić przed szereg,
więc licytują się w radykalizmie, blefując oczywiście, ale przyjdzie Macierewicz
i karty trzeba będzie położyć na stole.
Gdyby w Polsce była lewica z jajami, to
na całym mieście byłyby billboardy "Wierzysz w teorie spiskowe? Szukaj
agentów, UFO i masonów! My się w to nie bawimy." Ale jest tylko lewica bez
jaj albo lewica kunktatorska. Święta Mario Szyszkowska, łaskiś pełna, może ty
jedna?
moze czerwone  -    |08.01.2007 11:05:46
Thomasie teraz jest juz za pozno na palenie dokumentow, te setki tysiecy Heniow
i Jadz do konca swoich dni glosowaloby na partie wmawiajace ludziom, ze rzadza
nami agenci ze spalonego archiwum.
Problem w tym ze strategia na robienie jaj,
nie zadziala dzis wcale:(
Mozliwa byloby domaganie sie przestrzegania prawa
przy lustracji, ale tego nie robi chyba juz nawet GazWyb. Bedzie to wiec wolanie
na puszczy.
Trzeba isc do przodu, realizacja fantazji prawicy bedzie jej
najwiekszym koszmarem.
Czuwaj
thomas  - Tylko pryncypialnie i odważnie   |10.01.2007 19:15:44
No wiesz, tak samo można było mówić w Marcu 68, że jeśli nie pozwoli się
moczarowcom, to oni do końca swoich dni będą wietrzyć spisek żydowski. Jest
pytanie, czy pozwolić na jawne kpiny z praw człowieka i podstawowych wartości
(takich jak godność człowieka, równość wobec prawa, domniemanie niewinności,
niedziałanie prawa wstecz, neutralność światopoglądowa państwa), czy też zgodzić
się na ich radykalne podważanie. Obawiam się,że absurd tego podważania nie
zostanie zauważony przez lustratorów.

Na UMCS będzie komisja ds. ścigania
tych, przez których profesorowie regularnie nie dostawali tam Nobli. Pewnie
złapią paru donosicieli, ale tylko na podstawie innych donosów (tym razem
donosów wykonanych przez życzliwych z IPN).

Myślę, że właśnie teraz jest pora
na dyskusję, czy współpracy z polskim wywiadem w latach 60. należy się wstydzić.
Na podstawie casusu Holzera śmiem twierdzić, że to raczej powód do dumy, bo
działalność polskiego wywiadu wówczas mogła dostarczać informacji prowadzących
koniec końców do porozumienia Gomułki z RFN.

W czasie polowań na czarownice
pozostaje tylko pryncypialność ideowa. Następne epoki nie będą mieć zrozumienia
dla kunktatorów. Tak jak dzisiejsi lustratorzy nie rozumieją współpracowników
polskich służb specjalnych sprzed czterdziestu lat, bo nie rozumieją niuansów.
Ja w każdym razie wstydziłbym się, gdybym wiedział, że przyłożyłem rękę do
publicznego obrzucania błotem za coś, co w ogóle nie jest przestępstwem.
Zaznaczam, że nie mówię o przestępstwach - mówię o współpracy ze służbami
specjalnymi. Skoro nie są karani współpracownicy kościoła kat., którzy na
tajnych spotkaniach (kryptonim "spowiedź") przekazywali kompromitujące
wiadomości na temat swoich sąsiadów, to czemu mamy karać akurat jedną kategorię
donosicieli? Czemu nie karzemy tych, którzy smarowali donosy do KC i KW? Tych,
którzy pisywali donosy do gazet? Albo do IRCh-y? Albo do NIK-u? no właśnie, SB
zajmowała się też przestępstwami gospodarczymi (wywiad też) - czy złożenie
zawiadomienia w sprawie przestępstwa jest winą moralną? Toż to
horrendalne.

Mówiąc o jajach, mówiłem o pryncypialnym "nie". O
ostrym, wyrazistym sprzeciwie.
kombota  - Na barykady!   |12.01.2007 14:54:04
Brawo thomas!!!Podpisuję się rękami i nogami pod twoim manifestem.Trzeba
krzyczeć bo tylko to nam pozostało:spalmy teczki!Łagodny koniunkturalizm w
wykonaniu tzw. lewicy już przerabialiśmy.Teraz trzeba rzeczywiście kogoś z
jajami a nie ugładzoną twarzą wymoczka, który boi się powiedzieć to co
myśli.Zgadzam się na ostre \"nie\" bo chociaż zapał rewolucyjny
jest mi daleki to nie mogę znieść braku reprezentacji lewicowych poglądów w tzw.
dyskursie politycznym dzisiejszych czasów. Tak samo jak thomas jestem oburzony
instrumentalnym traktowaniem podstawowych praw i wolności, które przez tyle
wieków wykuwały się w bólu.Dlaczego mam poddawać się dyktatowi hunwejbinów
lustracji i w ramach ich gry starać się coś ugrać jak sugeruje może czerwone?To
nie jest polityka tylko ludzka przyzwoitość.Trzeba bardzo ostrożnie dziś
szafować wyrokami bo nie wiemy jak za kilkanaście lat będzie odbierana pomoc
takim organom jak CBA oszołoma Kamińskiego czy kontrwywiad Antka
Policmajstra.Osobowe żródło informacji to podstawa każdego wywiadu w każdych
warunkach.Poza tym,jak słusznie zauważa thomas to nie było przestepstwo ani
wtedy ani teraz (to że zmieniła się nazwa służb ma oznaczać, że donoszenie teraz
jest git a wtedy było fe-tego nawet Kant nie byłby w stanie udowodnić).Na
dodatek nie dopuszcza się do głosu dzisiaj poglądów,że duża grupa OZI robiła to
w poczuciu dobrze spełnionego patriotycznego obowiązku.Dzisiejsze pokolenia
muszą sobie zdać sprawę, że w PRL żyli ludzie, którzy nie popierali ani
Solidarności ani innych rewnżystowskich w tamtym systemie postaw.Musielibyśmy
postawić przed sądem współczesnych moralizatorów przynajmniej 2/3 społeczeństwa
żyjącego w tamtym okresie.Gdy okazało się że połowa Polaków przyznaje generałowi
Jaruzelskiemu rację w wprowadzeniu stanu wojennego w mediach nie było ani
jednego głosu to potwierdzającego.Stop martyrologii w zaściankowym
wydaniu!!!Chciałbym żyć w kraju takim jak Francja gdzie lewica spiera się o
skutki globalizacji,marginalizację związków zawodowych czy o
\"uelastycznianie\" prawa pracy ale także prowadzi akcje mające
na celu szerzenie praw i wolności człowieka we wszystkich aspektach
życia.Właśnie teraz jest czas na krzyk i upominannie się o szanowanie naszych
elementarnych praw.Nie ma czasu na składanie uszu po sobie.Thomas idę z Tobą.Na
barykady!!!
Pozdrawiam wszystkich sympatyków KP!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.01.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 22.51854 Seconds