Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Dunin, Sierakowski: Pokaż mi swoich przyjaciół… |
|
|
Kinga Dunin, Sławomir Sierakowski
|
|
27.02.2005 |
W naszym tekście “Im gorzej, tym lepiej” postawiliśmy najaktywniejszym zwolennikom dekomunizacji i lustracji proste zarzuty: politycznej instrumentalizacji problemu lustracyjnego oraz moralnej hipokryzji. Przykładem tej ostatniej była dla nas zadziwiająca wśród moralnych rewolucjonistów taryfa ulgowa stosowana wobec naczelnego “Wprost” Marka Króla, byłego komunistycznego kacyka, który - gdy tylko sprywatyzował sobie „Wprost” - stał się orędownikiem walki z uwłaszczeniem nomenklatury i wszelką postkomuną. Sytuacja jest tym bardziej dwuznaczna, że nasi dekomunizatorzy również we “Wprost” zarabiają.
Problemy Macieja Rybińskiego z utrzymaniem pionu moralnego są powszechnie znane – przypomnijmy sprawę plagiatu, o który został oskarżony przez tygodnik „Forum” oraz „Gazetę Wyborczą” i nie potrafił na przedstawione zarzuty odpowiedzieć. Nie dziwi nas więc, że naszego zarzutu przezornie wolał nie zrozumieć. I z naiwnościa dziecka powtarza: ależ pan redaktor Król ma jedynie słuszne poglądy i nie wolno mu robić przykrości.
Przykrości i przyjemności redaktora Króla mało nas obchodzą. Śmieszą nas dekomunizatorzy we “Wproście”. I śmieszy nas Rybiński, który mówi nam, że nasi, wymyśleni zresztą przez niego, sojusznicy także zmieniają poglądy. Zmieniają czy nie zmieniają, my pozostajemy przy swoich. Szacunek budzą w nas ludzie, którzy pewne zasady stosują konsekwentnie, nawet wbrew własnej wygodzie i interesowi. Relatywiści moralni, którzy mówią: zlustrujemy wszystkich poza naszymi ideowymi kolegami i tymi, którzy nam płacą – są żałosni.
Zlustruj się sam
W 1996 roku Marek Król wyznał w jednym z wywiadów, po tym, jak został publicznie oskarżony o bycie Tajnym Współpracownikiem UB o pseudonimie „Rycerz”: „Gdy w 1985 r. zostałem zastępcą naczelnego „Wprost”, to raz na miesiąc, raz na dwa miesiące przychodził do redakcji jakiś facet z SB, meldował się w sekretariacie i pytał o nastroje, o to i owo. Pytał o kolegów, o nastroje w redakcji, o jakieś komentarze. Sam skarżył się, że muszą teraz w SB pracować po nocach, bo są strajki.” Podobne fakty z życia Małgorzaty Niezabitowskiej rzuciły na nią głęboki cień a „Wprost” umieściło jej nazwisko na okładce w spisie agentów obok Lesława Maleszki. Dlaczego Małgorzata Niezabitowska albo Henryk Karkosza, traktowani są przez dekomunizatorów jak pewni agenci, a Marek Król nie? Przecież status całej trójki jest identyczny, wszyscy trzej zostali w pewnym momencie publicznie oskarżeni o współpracę z ubecją i nikogo sąd jak dotąd nie oczyścił z tych zarzutów. Dlaczego Rybińskiego nie dziwi, że Król, który przewodzi dekomunizatorom potrafi ochoczo wzywać środowisko dziennikarskie do oczyszczenia się z agentów, a sam nie potrafi wystąpić do sądu lustracyjnego o autolustrację, tak jak uczynili to Karkosza i Niezabitowska? Dlatego, że dobrze płaci, czy dlatego, że jest cennym sojusznikiem w walce z pedałami, gerontofeministkami, konstytucją europejską, Niemcami, roszczeniowcami i wszystkimi tymi, którzy nie cenią kulturowych osiągnięć średniowiecza wystarczająco wysoko?
Problemy Rybińskiego z moralnością płynnie przechodzą w problemy z racjonalnością. Rybiński, któremu z macierzyńską troską wypomnieliśmy, że wpadł w kiepskie towarzystwo, oskarża nas – bez związku ze stawianym mu zarzutem – o sprzyjanie agentom i złodziejom. Tym samym przykładnie ilustrując tezę naszego tekstu, że w tak określonym przez prawicę polu politycznym, wszyscy którzy zgłoszą jakiekolwiek wątpliwości do postawy lustratorów, natychmiast zostaną odsądzeni od czci i wiary.
Z tekstu Rybińskiego dowiedzieliśmy się tylko tyle, że ktokolwiek odważy się przypomnieć Rybińskiemu i jego kolegom podstawowe fakty i zadać proste pytania, zostanie opluty. Bo naszym lustratorom wydaje się, że wystarczy napluć, żeby oczyścić. Buty tak, Polskę nie.
Tekst jest odpowiedzią na polemikę Macieja Rybińskiego zamieszczoną w „Rzeczpospolitej”. Gazeta odmówiła publikacji tej odpowiedzi. Autorzy przygotowują koleny artykuł na temat współpracy prawicowych publicystów z „Wprost”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 07.10.2006 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...