> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Czarnacka: Co obnaża protest pielęgniarek Drukuj
Agata Czarnacka   
25.06.2007
19 czerwca manifestacja pielęgniarek dotarła ulicami Warszawy pod gmach Kancelarii Premiera, gdzie zmieniła się w gorący wiec, którego nawet strugi deszczu nie dały rady ostudzić. Ostudziły jednak, i tak letnie, chęci drugiej strony do podjęcia rozmów. Deszcz to nie jest entourage odpowiedni dla ludzi sceny publicznej. A potem, kiedy już przestało padać, można już było pojechać do domu. Pielęgniarki tymczasem zostały na ulicy przez całą noc. O poranku 20 czerwca zostały brutalnie (mówi się, że niektóre trafiły nawet do szpitala) przesunięte przez policję na chodnik, a właściwie na trawnik. Chodziło o to, żeby udrożnić Aleje Ujazdowskie, nie największą, ale przecież ważną arterię stolicy śpieszącej się do pracy.

Służba zdrowia to ciekawe miejsce styku tego, co prywatne - nasze ciała, zdrowie, rytm dobowy, intymność - z tym, co publiczne: nauką i instytucjonalizacją, a nawet - w przypadku placówek publicznych, z samym państwem. Polska służba zdrowia leży niemal w całości w gestii państwa, zwłaszcza w tych aspektach, które wymykają się technologizacji i naukowemu postępowi - naprawdę niewielu Polaków stać jest na prywatną klinikę. Większa część społeczeństwa ma za to za sobą mniej lub bardziej upokarzające doświadczenie zderzenia własnej prywatności z „bezduszną” maszynerią szpitala czy izby zabiegowej.

Może właśnie to doświadczenie upokarzającego obnażenia sprawia, że kolejne rządy uciekają od kłopotów z opieką zdrowotną.

Wszyscy boimy się pielęgniarek - i nie tylko dlatego, że potrafią szczypać w genitalia (podczas akcji protestacyjnej w 2001 r. strajkujące pielęgniarki przebijały się w ten sposób przez brutalnie poczynający sobie kordon policji). Pielęgniarka przypomina nam o wszystkim, o czym chcielibyśmy zapomnieć: że jesteśmy śmiertelni, że jesteśmy intymni, że pod gorsetem garnituru i za zasiekami rodziny nuklearnej istnieje jeszcze cielesność - coś, o czym rozmawia się trudno, ale co decyduje o naszym istnieniu w większym stopniu niż kolejna transza używanych MIG-ów. Pielęgniarki wychodzą na ulicę, strasząc sprawami spoza forum, sprawami, które ze swej istoty do tej ulicy nie przynależą - ulice służą bowiem samochodom, wiozącym ludzi do ich pracy, ewentualnie legalnym demonstracjom, a wiec pielęgniarek już przestał być legalny i trzeba by go przerwać, żeby go zalegalizować z powrotem. Pielęgniarki relegowano więc na trawnik, przestrzeń tradycyjnie zajmowaną przez to, o czym się nie mówi - odchody, niedopałki, bezdomnych…

Odmowa podjęcia wiążących rozmów to najpoważniejszy problem protestujących. Dają temu wyraz. Skoro nie czują się traktowane jak poważne partnerki do rozmów (wiele z nich to weteranki: wspominają dawne czasy i podkreślają, że kolejne protesty były tak samo zbywane), przestają rozmawiać. Kto 20 czerwca około południa trafił pod URM, ten wie: transparenty obniżyły się, megafony przestały być potrzebne. W zwykłe dźwięki miasta, między szum drzew w Łazienkach a szelest przekładanych przez urzędników kartek wdarł się potworny hałas bez słów: gwizdy, jodłowanie, syreny i huk potrząsanych tysięcy plastikowych butelek z resztką wody mineralnej (nie wiedziałam, że to może być aż tak głośne!). Hałas bez słów rozsierdził policjantów, którzy nie wpuszczali na manifestację nikogo, kto był z zewnątrz, nikogo, kto nie był pielęgniarką lub lekarzem. Żadnej publiczności, to prywatna sprawa!

Tendencja do uciszenia, wyizolowania, zamknięcia i ujarzmienia protestujących pielęgniarek widoczna była już wcześniej - pojawiły się pogłoski, że telefony strajkujących sióstr były zagłuszane, delegacja wysłana do Kancelarii, zamiast służyć jako komunikacyjny łącznik pomiędzy uczestnikami wiecu a rządem, gdzieś znikła. Najwyraźniej cielesność, choć tyle się o niej mówi w kontekście (homo/hetero)seksualności, rodziny i reprodukcji, mimo wszystko nie nadaje się na temat do dyskusji, jeśli zaczyna się upominać o swoje prawa inaczej niż w dobrze znany, opracowany już przez Katechizm Kościoła Katolickiego sposób.

Panowie posłowie okutani w krawaty i panie posłanki w obowiązkowych szpilkach nie mogą się przecież przyznać, że czasami nawet oni muszą się rozebrać, napluć, nasmarkać i zakrwawić. Sytuacja pacjenta jest tak podobna do sytuacji bezbronnego, zdanego na cudzą opiekę dziecka, że samo wyrażenie empatii i poprzedzona wysiłkiem zrozumienia próba polepszenia jego sytuacji (a tym samym pośrednio przyznanie się do chorowania!) podważa autorytet. Siła pielęgniarek polega na tym, że znajdują się na przecięciu sfery publicznej i intymności, że znają człowieka także z tej drugiej, cielesnej strony - co doskonale było widać kilka lat temu w słynnym casusie szczypania - stanowi jednocześnie przyczynę ich porażki. Trudno żeby w podkreślającym konserwatywne, patriarchalne wartości światku władzy znalazł się ktokolwiek, kto przyznałby się, że kiedykolwiek go coś zabolało.

Kiedy zatem pielęgniarki krzyczą „Służba zdrowia jest dla wszystkich!”, nie chodzi tylko o to, że choć mało kogo stać na prywatne kliniki, to członkowie rządu zapewne nigdy nie leczą się inaczej. To dramatyczna ilustracja starej, wyświechtanej już nieco feministycznej mantry „Prywatne jest polityczne”. Całe szczęście, że do stolicy zjechali też górnicy i inni przedstawiciele zawodów, o których można w towarzystwie rozmawiać. Bo, jak się zastanowić, z samymi pielęgniarkami ten rząd raczej nie pogada. Musiałby się najpierw zastanowić nad stanem poszanowania prywatności obywateli kraju, który im powierzono, a że tego właśnie boi się najbardziej, widać najlepiej po kształtach kolejnych ustaw, także tych lustracyjnych, które przede wszystkim przekonują obywateli, że każdy kontakt i współpraca z własnym państwem może się skończyć zbrukaniem, albo antykorupcyjnych, dających funkcjonariuszom możliwość wtargnięcia do gabinetu lekarskiego i prawo wglądu do dokumentacji medycznej, co w oczywisty sposób wykluczy omawianie z lekarzem jakiegokolwiek problemu, którego nie ujmuje oficjalny wykaz chorób.

Państwo polskie - zamiast nauczyć się ją szanować - chciałoby bowiem prywatność uregulować, zamknąć w czterech ścianach, nałożyć na nią kondom rodzinności oraz powijaki drobiazgowych wytycznych i tym samym ochronić to, co przyzwoite i publiczne (a więc także jezdnię Alej Ujazdowskich), od tego paskudztwa.
Komentarze
Dodaj nowy
ryba2801   |02.07.2007 07:25:03
rząd nie chce gadać, bo nie ma nic dobrego pięlegniarkom do powiedzenia. czy
gdyby znalazł się tam ktoś "kto przyznałby się, że kiedykolwiek go coś
zabolało", to nagle nakłady na służbe zdrowia miałyby wzrosnąć?
gkalewski  - Troche umiaru   |03.07.2007 02:28:59
Wierzę w człowieka a nie pieniądze. Śłużba zdrowia w Polsce od lat nie była
dofinansowywana. Mojej matce chorej na raka nosiłem albuminy, a lekarz i
pielęgniarki wyciągały od nas kasę chociaż stan był beznadziejny. Nie wierzę w
to iż gdy będą zarabią 3 lub 5 tys. będą ludźmi obowiązku i honoru lekarskiego.
Przysięga Hipokratesa to świstek papieru jak przysięga studencka…Ten kraj jest
jedną Wielką Fikcją…Solidarność międzyludzka też…
gkalewski  - To nie protest to szantaż   |03.07.2007 02:33:20
Tak jak zdemoralizowani są pielęgniarki i lekarze tak samo nauczyciele.
Sprywatyzować wszystko, zgadzam się z Korwinem. Operacja u dobrego chirurga we
Wrocławiu to "wziatka" rzędu 3- 5 tys. a miejsce w dobrym liceum 1
zł…Ten kraj to jedna Wielka Fikcja
thomas  - Korwin   |03.07.2007 13:59:38
Szanowny Przedmówco, polecam wyjazd do USA. Tam jest sprywatyzowane, a ze służbą
zdrowia jest dla większości ludzi GORZEJ. Na stronie "Krytyki" możesz
przeczytać o tym felieton Barbary Ehrenreich.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.06.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.79432 Seconds