Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Charkiewicz: Polskie migrantki na globalnym rynku taniej pracy |
|
|
Ewa Charkiewicz, Think Tank Feministyczny
|
|
28.09.2007 |
W Pałacu Prezydenckim odbyła się konferencja na temat
najnowszej migracji Polaków do pracy za granicą. Medialny
przekaz konferencji podporządkowany był kampanii wyborczej partii
rządzącej. Prezydent martwił się, że umiejętności, praca i
dochody młodych polskich emigrantów oraz ich dzieci
urodzonych za granicą są straconą szansą polskiej gospodarki i
polskiego narodu. Minister Kluzik-Rostkowska przekonywała, jak dużo
rząd PiS robi dla emigrantów (zrobili stronę internetową w
Ministerstwie) i że jeszcze więcej zrobi w przyszłości (polskie
szkoły, żeby dzieci nie wynaradawiały się na obczyźnie,
nie straciły kontaktu z językiem, co byłoby przeszkodą w powrocie
rodziców do kraju). Zachęcała także emigrantki do powrotu i
zakładania swoich firm w Polsce. Ale gdyby to było takie proste,
kobiety i mężczyźni w ogóle by stąd nie wyjeżdżali…
Ponad rok temu na zamówienie PO Instytut Spraw Publicznych
sporządził ekspertyzę na temat emigracji. Wnioski z raportu
dotyczyły strategii powrotu do kraju młodych zaradnych ludzi, z ich
pieniędzmi i umiejętnościami nabytymi w zachodnich firmach. Dla
PiS, podobnie jak dla PO emigrant to człowiek młody, wykształcony
i bogaty. Kwestię migracji z biednej Polski zamiata się pod dywan.
Także LiD w opublikowanym wcześniej programie wyborczym mówi
o młodej, relatywnie zamożnej emigracji. Nic się nie mówi o
emigracji do sezonowej i nieformalnej pracy domowej i usług
opiekuńczych. Postulaty LiD dotyczą rozwoju szkolnictwa polskiego
za granicą i wzmocnienia ambasad, aby mogły wspierać polskich
emigrantów.
Tak więc PiS przejmuje pomysły z kampanii wyborczych
przeciwników. A ponieważ ma lepszy dostęp do mediów,
dociera z nimi do większej liczby potencjalnych wyborców. Nie
tylko dyskurs wyborczy, lecz także dyskurs w mediach zdominowany
jest przez opisy emigracji młodych wykształconych ludzi do Wielkiej
Brytanii, czy przez obraz młodego i zaradnego „polskiego
hydraulika”. Oczywiście część emigrantów osiąga
materialny sukces, urządzając sobie życie za granicą. Z badań i
przekazów w mediach najwięcej wiemy o takiej właśnie emigracji. Niestety, nie jest to
kompletny obraz polskiej emigracji zarobkowej.
„A.” od 2004 roku pracuje we Włoszech jako pomoc domowa i opiekunka
starszych i chorych osób. W Polsce pracowała w firmie
obliczeniowej, pensji nie wypłacano na czas, „A.” miała na utrzymaniu
trzech synów. Skusiły ja ogłoszenia o kredytach. Z początku
szło jej dobrze, pracowała na trzech etatach, ale potem wszystko
zaczęło się sypać. Kiedy przestała spłacać długi, a w
drzwiach pojawił się komornik, nie widziała innego wyjścia, jak
skorzystać z oferty pośredniczki oferującej pracę we Włoszech. I
tak zaczęła się jej poniewierka po włoskich rodzinach. „To nie
koszmar, to gehenna” pisała w pracy na zorganizowany przez Think
Tank Feministyczny konkurs na pamiętnik emigrantki.
Jak wynika z prac nadesłanych na konkurs i z badań, podobny los
dotyka wiele kobiet. Pisze o tym Teresa Święćkowska w raporcie
Emigrantki na globalnym rynku taniej pracy*. W
latach siedemdziesiątych pojawiło się nowe zjawisko: emigracja
kobiet, szczególnie do pracy domowej i usług opiekuńczych.
Raport omawia te globalne przeobrażenia. Wykorzystuje także
dostępne polskie i zagraniczne badania oraz prace konkursowe, aby
pokazać, dlaczego kobiety wyjeżdżają i na jakich warunkach pracują
i mieszkają za granicą.
Emigracja kobiet ma często charakter nieformalny i wahadłowy. W
krajach takich, jak Niemcy, Holandia, USA znacznie zwiększyło się
zatrudnienie kobiet, co z kolei spowodowało popyt na pracę
sprzątaczek i opiekunek. Rośnie zapotrzebowanie na opiekę nad
osobami starszymi i niesprawnymi. Kobiety wyjeżdżają, aby utrzymać
swoje dzieci i rodzinę, zarobić na mieszkanie, aby spłacić długi,
zarobić na studia, choć trochę poprawić standard życia, aby -
jak pisze jedna z autorek - nie biedować, nie biegać od
supermarketu do supermarketu po tańsze jedzenie.
Stosunkowo najłatwiej urządzić się za granicą tym osobom,
które mają swoje sieci kontaktów, jadą w ślad za
koleżanka czy członkami rodziny. Bez takich kontaktów trudno
znaleźć pracę i przetrwać, albo jest się skazaną na wyzysk
pośredników. W wielu krajach praca domowa nie jest traktowana
jako praca, co pozwala omijać restrykcyjne przepisy o emigracji
zarobkowej. Oznacza to jednak, że nie ma ochrony przed nadużyciami
pracodawców. Szczególnie ciężka jest praca kobiet na
tzw. stałki, mieszkających w domach pracodawców. Długie
godziny, harówka, izolacja. W pracach konkursowych znajdują
się opisy bardzo skromnych, wręcz podłych warunków życia:
wieloosobowe pokoje, niepewność pracy, wyrzeczenia, a przede
wszystkim bezbronność wobec nadużyć. Teresa Święćkowska pisze
o psychospołecznych kosztach emigracji, deklasacji (pielęgniarki
pracują jako salowe, nauczycielki jako sprzątaczki), rasizmie,
tymczasowości, pracy bez perspektyw na awans, czy emerytury, bez
ubezpieczeń, wreszcie o przemocy seksualnej.
Druga strona medalu to korzyści, jakie emigrantki i emigranci
przynoszą dla kraju. „W pierwszym roku transformacji do NBP
napłynęło ok. 6 mld dolarów (…) najprawdopodobniej z
oszczędności osób, które podczas stanu wojennego
pracowały za granicą”, mówił Stanisław Gomułka,
ówczesny doradca rządu polskiego w negocjacjach z MFW. W 2006
roku, według wyliczeń NBP emigranci przekazali do Polski 3,45 mld
euro. Kwoty te wspierają budżety domowe i budżet państwa,
poprawiają wskaźniki makroekonomiczne, które przesądzają o
pozycji Polski w rankingach międzynarodowych instytucji finansowych,
co z kolei sprzyja napływowi inwestycji i wzrostowi obrotów
na giełdzie.
I tu właśnie kryje się przyczyna, dla której PO czy PiS
tak bardzo interesują się emigrantami, a właściwie ich pieniędzmi
i umiejętnościami pomnażania majątku. Dla PiS dodatkowy argument
to reprodukcja narodu. Ludność, jej rozrodczość i zdolność do
wytwarzania bogactwa jest przedmiotem zabiegów i świadczy o
sile państwa narodowego. Aby Polska rosła w siłę, kobiety mają
rodzić więcej polskich dzieci. Państwo ma być silne ekonomicznie
i licznie zaludnione, bo wtedy rząd ma lepszą pozycję przetargową
w Europie. „Państwo to naród, a naród powinien być
jeden” - mówi brat prezydenta. Dla państwa reprezentowanego
braterskim głosem kobiety takie jak „A.” są niepotrzebne,
zbędny balast, ludzkie odpady. Już nie urodzą dzieci, nie
wytwarzają dochodu narodowego, bo praca opiekuńcza jest nisko
płatna albo w ogóle się nie liczy w rachunku narodowym.
*Teresa Święćkowska,
Emigrantki na globalnym rynku taniej pracy, Raport Think
Tanku Feministycznego 2007/02
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.10.2007 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...