> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bilewicz: Przeprosiny na miarę IV RP Drukuj
Michał Bilewicz   
30.12.2006

W wigilijnej „Gazecie Wyborczej” Michał Cichy przeprosił powstańców za swój artykuł „Polacy - Żydzi: czarne karty Powstania”, opublikowany w 1994 roku w „Gazecie”. Czytając te przeprosiny, odnoszę nieodparte wrażenie, że oto historyk składa w hołdzie powstańcom rzetelność swojej dziedziny naukowej. Co gorsza, robi to w momencie, gdy władze jego kraju uchwalają ustawę zawierającą następujące słowa: „Kto publicznie pomawia Naród Polski o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne bądź nazistowskie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3” (art. 55a ustawy o IPN).

Czym zatem był artykuł Cichego z 1994 roku? Otóż był on również przeprosinami - wówczas Cichy przepraszał za recenzję książki Calka Perechodnika „Czy ja jestem mordercą?”. Książka Perechodnika jest wyrazem rozczarowania Żyda w czasach Zagłady - rozczarowania postawami Niemców, Polaków i Żydów, rozczarowania własnymi postawami. Perechodnik nie waha się pisać o wszystkich okrucieństwach, jakich był świadkiem w tych mrocznych czasach. W recenzji Michał Cichy napisał, że Perechodnikowi udało się przeżyć Powstanie, w czasie którego „AK i NSZ wytłukły mnóstwo niedobitków z getta”. Po przeczytaniu samego Perechodnika język recenzenta nie wyda się wcale oskarżający - wydaje się delikatnie oddawać to, co było codziennością dla wielu Żydów ukrywających się w Warszawie.

W tekście „Polacy - Żydzi: czarne karty Powstania” Cichy przeprasza za to sformułowanie, a jednocześnie podaje przykłady licznych zbrodni na Żydach dokonanych przez Polaków w czasie Powstania. W listach, które w odpowiedzi na artykuł napłynęły do „Gazety Wyborczej”, znaleźć można więcej takich przykładów. Miały one uświadomić czytelnikom, do czego odnoszą się słowa Perechodnika i słowa jego recenzenta. Artykuł w ani jednym miejscu nie oskarżał wszystkich uczestników Powstania o dokonanie tych zbrodni ani nawet o przyzwolenie na nie.

Dlaczego zatem dziś Michał Cichy czuje potrzebę przeproszenia za tamten niezwykle koncyliacyjny artykuł? Pisze on, że w 1994 roku działał „jak lustrator, przekonany, że prawda ponad wszystko - ponad pokój i ponad ludzki ból”. Czy czytając „Czarne karty Powstania” będzie odczuwał ból ktoś, kto w tamtym czasie przeciwstawiał się antysemityzmowi w niektórych formacjach AK i NSZ? Czy zmąci on pokój człowieka, który pomagał Żydom, narażając się na represje ze strony opisywanych przez Cichego dowódców? Zwykle ludzie porządni nie są skłonni stosować wielkich kwantyfikatorów w odniesieniu do własnej grupy. Wręcz przeciwnie - świadomość istnienia czarnych owiec czyni ich los jeszcze bardziej bohaterskim. Dlatego też odsłanianie „czarnych kart” ma niezwykły walor edukacyjny. Tylko dzięki nim zrozumiemy prawdę o tych, którzy zachowali się godnie.

Michał Cichy swojego ostatniego artykułu w 2006 roku nie poświęcił jednak harcerzom wyzwalającym Gęsiówkę, Żegocie czy Irenie Sendlerowej. Zamiast tego złożył samokrytykę, sugerując, że samo pisanie o „czarnych kartach” jest w istocie swojej złe. W ten sposób to teraz, a nie przed 12 laty, stał się historycznym lustratorem. Tylko lustratorzy nie dostrzegają w ludziach zmienności, nie rozumieją historycznych warunków i społecznego zróżnicowania. Fakt staje się dla nich prawdą o historii, teraźniejszości i przyszłości. Lustrator na podstawie dawnych faktów oskarża całe grupy: łże-elity, wykształciuchów, wnuków KPP. Własną historię lustrator traktuje tak samo. Historia zbrodni w Jedwabnem czy w Radziłowie jest dla niego „obrazą narodu polskiego”, a nie poszerzeniem naszej wiedzy o nieznane dotąd fakty. Zamiast potępić zbrodniarzy ze swojej grupy, lustrator sięga do grupy obcej - szuka żydowskich prokuratorów w Anglii, zapominając o polskich prokuratorach wiodących spokojne życie w jego kamienicy. Dlatego też lustrator w gruncie rzeczy boi się faktów. Historyk faktów się nie boi, bo nie musi wyciągać z nich bieżących politycznych uogólnień.

Ważny jest też moment, w którym Cichy publikuje swoją samokrytykę. IV Rzeczpospolita od swych początków marzy o pojednaniu z Żydami. Nie ze wszystkimi jednak. I na zupełnie nowych warunkach. Ma to być swoisty sojusz religijno-neokonserwatywny, w którym Polska chce występować w roli głównego europejskiego sojusznika Izraela, a w zasadzie tylko jego „jastrzębiej” części. Lech Kaczyński już w pierwszym dniu po wyborach podkreślił, że wzorem dla jego prezydentury ma być postać Ariela Szarona. Za tym fikcyjnym pojednaniem ma też stać odpowiednia narracja historyczna: Polacy zawsze ratowali Żydów, a Żydzi zawsze popierali polską niepodległość. W samym Muzeum Powstania Warszawskiego pojawia się plansza o Żydach walczących w Powstaniu Warszawskim. Choć mało kto wspomina dziś, że najczęściej walczyć oni musieli w AL. O „czarnych kartach” nie ma oczywiście mowy.

Architekci polityki historycznej IV RP będą mieli jednak nie lada problem. Historii stosunków polsko-żydowskich nie tworzą dziś sami Polacy. Jest też druga strona - ta, która nie akceptuje endeka jako polskiego ministra edukacji (izraelska dyplomacja już interweniowała w tej sprawie); która przekazuje swoim uczniom historie o pogromach w polskich miasteczkach i mordach na Żydach w czasie wojny. I nie chodzi tu tylko o garstkę polskich Żydów, lecz również Żydów z Izraela, Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Ich dzieci coraz częściej pojawiają się w Polsce, odwiedzają polskie muzea i miejsca pamięci. Jaką wizję przeszłości przekażą im architekci IV RP przemilczający „czarne karty”? Czy w tej historii obok Ireny Sendlerowej i „Żegoty” znajdzie się też miejsce dla szmalcowników, dla niechęci AK wobec partyzantów żydowskich na białostocczyźnie, dla pogromowców z Radziłowa? Tego rodzaju wielogłosowej historii nadal brakuje.

Badania, które przeprowadziło Forum Dialogu między Narodami w trakcie spotkań młodzieży polskiej i żydowskiej dowiodły, że młodzi Polacy i Żydzi nie potrafią ze sobą rozmawiać o przeszłości. Próby rozmawiania o historii prowadzą do wiecznego ścierania się dwóch wyidealizowanych narracji. Po takich spotkaniach młodzi Polacy i Żydzi stają się jeszcze bardziej do siebie uprzedzeni. Dzieje się tak głównie dlatego, że młodzi Polacy nie potrafią mówić o różnorodności zachowań w czasach Zagłady - o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, ale też o tym, że nie każdy potrafi ryzykować własnym życiem. O tych, którzy nawet w „epoce pieców” marzyli o Polsce bez Żydów. A to jest niestety historia, którą poznają od swoich dziadków młodzi Żydzi. Więc jeśli dziś Michał Cichy każe przemilczać historię, to pewnie za dziesięć lat będzie musiał przepraszać potomków żydowskich ofiar, którzy nie znajdą wspólnego języka z młodymi Polakami. Przeprosić też będzie musiał historyków, gdyż jego ostatni artykuł odbiera historii jakiekolwiek pozory naukowości.

Komentarze
Dodaj nowy
rewolucyjna poetka  - wyzwanie dla lewicy   |01.01.2007 16:42:53
daje się odczuć brak lewicowej polityki historycznej z prawdziwego zdarzenia -
brak realnej siły, która walczyłaby o historię pisaną "na wiele głosów".
a może nawet gorzej, może nawet brak pomysłu, że/jak to można robić… w
rezultacie mamy, jak u Cichego doskonale PiS-owski patriotyzm, tyle że w wydaniu
"antylustracyjnym".

a może warto rozważyć taki pomysł: prawa do
uprawiania zawodu historyka uzależnić od przejścia psychoanalizy lub
ekwiwalentu?
Dokurobei  - ekwiwalent   |02.01.2007 14:48:23
droga rewolucyjna poetko! warto pamietac, że dla wielu luminarzy polskiej sceny
publicznej ekwiwalentem psychoanalizy jest spowiedz. I tym samym twoj postulat
juz chyba doczekal sie realizacji ;)
thomas  - a może radiestezja?   |02.01.2007 16:48:15
To może w ramach zbawczej siły placebo dla tych, którzy nie lubią gadania o
snach, różdżka radiestety? Efekt będzie taki sam, a metoda równie naukowo
głęboka.
Michal Tyrpa  - Uczciwość ponad wszystko   |03.01.2007 20:48:32
Bezkompromisowość pana Michała Bilewicza nie tylko napawa optymizmem, ale także
jak najlepiej rokuje dla dialogu. Rzeczywiście, cierpimy na nadmiar idealizacji
i niedobory uczciwości. W dodatku, jak słusznie zauważa p.Bilewicz często
dochodzi do manipulacji. A ona nie jedno ma imię. Ot, chociażby pomijanie in
extenso niektórych źródeł. Dla przykładu - z niewiadomych przyczyn dyskryminuje
się w debacie żydowskich świadków wydarzeń we wsi Koniuchy, opisanych w
książkach: "Destruction and resistance" Chaima Lazara (New York, 1985),
"Operation Diary Jewish Partizan in Rudnik Forest" autorstwa pragnącego
zachować anonimowość partyzanta. Inna odmiana manipulacji polega z kolei na
cytowaniu autorów dawno skompromitowanych antysemickimi wypowiedziami. Dla
przykładu wymienię Antoniego Marianowicza, Pawła Hertza oraz Normana Daviesa
(zainteresowanych konkretnymi cytatami odsyłam do tekstu "Polacy i Żydzi. U
źródeł uprzedzeń", który dostępny jest pod adresem:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/
polacy_i_zydz
i_u_zrodel_uprzedzen_13213.html
Obiema rękami podpisuję się pod postulatem
bezkompromisowej uczciwości w debacie o polsko-żydowskiej historii.
daropad   |05.02.2007 17:39:43
Niestety idealizacja sytuacyjna wynika z braku wiedzy, szczególnie tej
historycznej. Brak zaś wiedzy daje jednak poczucie spokoju, gdyż stan
świadomości w tym wypadku rodzić musi prawdziwe i poważne rozterki. Dialog
powinien polegać w tym wypadku na wspólnym poznawaniu i przeżywaniu. W obecnym
stanie uważam, iż najlepsza robotę robią tacy ludzie jak prowadzący Fundacje
Pogranicze. Wydawane przez nich książki, prowadzone działania z młodzieżą
stwarzają trwały fundament prawdziwego dialogu. Uczmy się więc i nie śpieszmy
się. Ja polecam książkę Scholema „Niemcy i Żydzi”, gdyż nie
przeczytałem ostatnio niczego mądrzejszego w zakresie analizy stosunku
większości do mniejszości. Znajdziecie tam również nieco na temat materializmu
historycznego i podstaw marksizmu ale to już inny temat.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.12.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.74715 Seconds