Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Almanzor: Anachro- konserwatyści Drukuj
Almanzor   
05.08.2005
Wszyscy chyba pamiętamy słynny film Emira Kusturicy „Underground” - zamkniętych w piwnicy, nieświadomych nowych czasów bojowników produkujących bomby, których zamierzają użyć w dawno już zakończonej wojnie. Lata mijają, a oni słuchają zgranych płyt, nienawidzą wciąż tych samych wrogów, opowiadają stare dowcipy i tylko tlenu do tej podziemnej aktywności trochę brak.

  

Kogo wzruszył los Czarnego i jego kompanów, temu proponuję polski remake tej historii. Z happy endem! Potrzebujemy do tego jednego numeru kwartalnika „Fronda”, trochę czasu do stracenia i dużo wyrozumiałości. Nasi krajowi Czarni dziesiąty już rok z rzędu szykują swoje bomby. W ostatnim numerze dostaje się więc Jean-Paulowi Sartre'owi za popieranie stalinizmu, Jeanowi Genetowi za fascynację złem. Nawet znacznie dłużej już nieżyjący Markiz de Sade zostaje ekshumowany na użytek pojedynków z trupami. Gdy my tu spacerujemy sobie wpatrzeni w słońce, pod ziemią trwa nieustający bój z rewolucją seksualną. Kluczowe okazują się wyspy Samoa, od których - w opinii redaktorów „Frondy” – wolnością seksualną zaraził się cały świat zachodni. A stało się tak w wyniku oszustwa naukowego niesłusznie słynnej antropolożki Margaret Mead, autorki przełomowej - ale sto lat temu prawie - książki „Dojrzewanie na Samoa”. Jej doniesieniom o panującej tam wolności seksualnej zadano kłam. „Okazuje się, że na wyspach nie tylko panują surowe tabu seksualne, lecz również wielkim szacunkiem w społeczeństwie cieszy się dziewictwo” - brzmi komunikat z pola walki. Jak możemy przeczytać dalej: „Ostateczny cios został zadany mitowi Samoa 12 listopada 1987 roku”.
Cóż za precyzja! I teraz, gdy już wreszcie wiemy, że to wszystko nieprawda, i my możemy powrócić do niesłusznie zapomnianych pasów cnoty. Dalej słuszny odpór dawany jest pedałom, pederastom i innym zboczeńcom. Praca wre, a efekty od razu widać. Udało się naukowo dowieść związków homoseksualizmu z pedofilią. A ponieważ czasy wojny nie są przeznaczone dla ludzi ze szkiełkiem i okiem, wybaczamy polskim Czarnym, że ów naukowy dowód polega na pokazaniu, że w „Gazecie Wyborczej” procent wszystkich doniesień o przypadkach pedofilii mającej charakter homoseksualny jest znacznie większy niż odsetek homoseksualistów w społeczeństwie. Za to wszystkie te informacje prasowe z całego roku 2004 zostały w piśmie na dwudziestu stronach sumiennie przedrukowane. Uznanie „Frondy” dla obiektywizmu GW jest od dawna powszechnie znane, ale tym razem chyba przesadzono z czołobitnością.
Gdy dla nas poprzedzanie rozmaitych podejrzanych rzeczowników określeniem „tak zwany” albo przedstawianie niesłusznych organizacji naukowych jako np. „instytutów badawczych sprzyjających homoseksualistom” kojarzy się już tylko z zamierzchłą retoryką socrealizmu, pod ziemią jest ciągle w modzie. Postęp dotarł jednak także i tam. Z zadowoleniem więc odnotowujemy, ze dzisiejsi Czarni wszystkie błędy piętnować chcą powołując się na naukowe badania. Homoseksualizm jest zły nie dlatego, że tak mówi Kościół, tylko dlatego, że tak mówi nauka. Prezerwatyw należy zakazać w chorej na AIDS Afryce, nie z powodu stanowiska papieża, ale dlatego, że tak mówi jakiś amerykański profesor obficie omówiony we „Frondzie”. Co i raz dowiadujemy się, że to lub tamto „nie spełnia kryteriów naukowości, choćby tych, jakie zdefiniował Karl Popper w swym klasycznym już dziele Logika odkrycia naukowego”. Prawdy wiary okazują się niewystarczające, „Frondzie” potrzeba empirycznych dowodów. Pozostaje nam mieć tylko nadzieje, że rozpędzeni frondyści nie zaczną Popperowskimi kluczami rozmontowywać także pisma świętego. Póki co „Fronda” jest pismem poświęconym – jak się okazuje – nauce. Ten chwalebny zwrot w stronę racjonalizmu nie pozostanie bez nagrody. Już został nagrodzony! Naziemni towarzysze w końcu ulitowali się, mobilizują siły przed nową wojną, potrzebują wsparcia. Czarnemu dane będzie zaczerpnąć tlenu na powierzchni. Trysną szampany, poleje się żołądkowa, produkowane z mozołem pistolety wreszcie wystrzelą.

Komentarze
Dodaj nowy
Publius  - Heh Heh   |05.08.2005 07:30:31
Brawo.

Publius.
thomas  - ;)   |05.08.2005 13:31:11
dawno się tak nie ubawiłem

super felieton, tak trzymać!

A swoją drogą,
tlen w postaci ozonu jest trujący dla człowieka.
fimek  - Autor moglby sie wysilic   |05.08.2005 13:54:22
Nie bardzo wiem, co fajnego jest w tym felietonie. Zero kontrargumentow,
szczekanie ratlerka. Nic wiecej.
Koneserzy Kawioru   |05.08.2005 13:56:03
I to wszystko przez te parę złotych co to ich już nie dosatniesz za felietony?
No nie płacz już, na Czerskiej sobie odbijesz!
Koneserzy Kawioru   |05.08.2005 13:59:25
I kurczaki mają niezłe i zniżka jest! Nie martw się Sławku, jakoś to będzie…:)
thomas  - kontrargumenty?   |05.08.2005 15:30:42
Drogi fimku, wysil się. Zobacz, jak pięknie pokazana jest sprzeczność
(przynajmniej pragmatyczna) między deklarowanym scjentyzmem i deklarowanym
fideizmem frondy.

Oczywiście, tylko druga deklaracja jest prawdziwa. Z punktu
widzenia nauki elukubracje rozmaitych hochsztaplerów, na których się F powołuje,
nie są naukowe, lecz prawdopodobnie świetnie nadają się na materiał do badania
przez naukę jako przykład zaślepienia ideologicznego. Co więcej, nigdy nie
pochodzą z porządnych, recenzowanych czasopism naukowych, tylko z jakichś
pokątnych instytucików badawczych.

To wszystko Almanzor napisał. Tyle że
zgrabniej ode mnie i za to dostaje huczne brawa.
fimek  - kompletnie mnie nie przekonujesz   |05.08.2005 15:37:37
To znaczy kto decyduje o tym, co jest naukowe, a co nie jest? Almanzor, Ty czy
jeszcze ktos inny? Co jest konkretnie nienaukowego w tekstach Levina i Cohena?
czapski   |05.08.2005 19:47:16
No ale czy teraz autor tego felietonu sam nie manipuluje faktami- bo w koncu czy
Sartre przez dlugi czas nie popieral stalinizmu? Czy wielu antropologow nie
wypowiadalo sie krytycznie o metodach Margaret Mead i calej tej szkoly (btw
swietna zabawa jest czytanie Benedict na temat kultury japonskiej, podobno
pisala tez o Polakach nie bedac w ogole w Polsce- czy ktos dysponuje moze tym
materialem?)

No i jaki jest zarzut autora- czy Frondowcy pisza nieprawde,
czy jako katolicy maja tylko prawo glosic prawdy wiary i nie odwolywac sie do
empirii?
czapski   |05.08.2005 19:48:00
No ale czy teraz autor tego felietonu sam nie manipuluje faktami- bo w koncu czy
Sartre przez dlugi czas nie popieral stalinizmu? Czy wielu antropologow nie
wypowiadalo sie krytycznie o metodach Margaret Mead i calej tej szkoly (btw
swietna zabawa jest czytanie Benedict na temat kultury japonskiej, podobno
pisala tez o Polakach nie bedac w ogole w Polsce- czy ktos dysponuje moze tym
materialem?)

No i jaki jest zarzut autora- czy Frondowcy pisza nieprawde,
czy jako katolicy maja tylko prawo glosic prawdy wiary i nie odwolywac sie do
empirii?
fimek  - wlasnie   |05.08.2005 20:23:40
Mam wrazenie, ze przez Almanzora i entuzjazmujacych sie jego felietonem
czytelnikow przemawia bezradnosc. Skoro argumentow brak pozostaje ujadanie
ratlerka. Fronda postanowila, nie po raz pierwszy zreszta, rozprawic sie ze
zjawiskami w rodzaju"bo przeciez wiadomo, ze", "bo przeciez WHO juz
dawno stwierdzila", "bo przeciez w Szwecji jest tak i tak, i w Polsce
musi byc tak samo". Nic nie musi, nic nie jest oczywiste. Skoro Almanzor
kwestionuje mysl Jana Pawla II - do czego ma pelne prawo - to dlaczego Fronda
nie moze podwazac wiarygodnosc teorii Margaret Mead?
thomas  - jaka bezradność?   |06.08.2005 13:33:05
thomas  - Margaret Mead itd.   |06.08.2005 13:39:22
Almanzorowi chodzi o to, że Fronda wyważa otwarte drzwi: podnieca się
starociami:

Przecież to, że teorie Mead są nierzetelne, wiadomo co najmniej
od dobrych dwudziestu lat. Jeśli nie dłużej.

To, że Sartre angażował się za
Stalinem, wiadomo od sześćdziesięciu lat.

Że Genet fascynował się złem, to
chyba kurka wodna wiadomo od pierwszej strony jego książek.

A co do
naukowości p. Levina i Cohena, to powiedz mi, gdzie publikowali swoje rewelacje
 — ocena wyników naukowych należy do naukowców i publikacje w pismach
recenzowanych o wysokim impact factorze stanowią pewien próg, którego tego
rodzaju ideologowie nie przekroczą. Wiem, są goście, co to zajmują się percepcją
pozazmysłową ciał astralnych, ale jakoś ich wyniki nie są drukowane w pismach
typu "Behavioral and Brain Sciences". O tym, co naukowe, stanowią
naukowcy — a wszelkie koncepcje typu popperowskiego są po prostu racjonalizacją
tego procesu. Wot i wsio.
fimek  - Ale…   |08.08.2005 10:37:58
Ale Mead, Sartre i Genet nie stanowia jakiejs istotnej czesci zawartosci
najnowszej Frondy.
Co do Levina i Cohena - to naprawde nie jest istotne, gdzie
publikuja. Mnie jedynie interesuje, czy maja racje. Niezaleznie od tego, czy
mieszcza sie w granicach politycznej poprawnosci, czy nie.
fimek  - poza tym   |08.08.2005 18:49:09
Krytyka Polityczna - w ostatnim numerze - piorem Slavoja Zizka odgrzewa stare
kotlety lat 60. - Zizek ubolewa, ze Cohn-Bendit nie jest juz taki radykalny, bo
odcina sie od swej mlodzienczej przeszlosci, gdy zglaszal postulaty, ktore dzis
- zreszta przed ponad 30 lat chyba tez - uchodza za pedofilskie.
thomas  - polityczna niepoprawność Levina i Cohena   |13.08.2005 23:05:03
Nie ma nic do rzeczy, że ci panowie są politycznie niepoprawni. Takie publikacje
też się ukazują w renomowanych miejscach (była taka piękna książeczka ‘Krzywa
dzwonu’, która była bardzo niepoprawna politycznie, a jednak wydało ją dobre
wydawnictwo).
Ale istnieje też cały margines pisarstwa ideologicznego (część
pisemek lewackich też tam zaliczę, wraz z ultrareligijną konserwą, głoszącą
płaskość Ziemi itd.), który nie może liczyć na uznanie — ze względu na jawną
bzdurność głoszonych poglądów.
A racji w sprawach empirycznych akurat nie
ustala się poprzez czytanie Frondy. Już więcej informacji o świecie będzie w
"Alicji w Krainie Czarów".
fimek  - i kto tu jest arbitrem   |16.08.2005 10:24:13
I jak zwykle Thomas orzekl na lamach jakich tytulow sa "racje w sprawach
empirycznych". Jesli cos jest nie po mysli arbitra Thomasa, to arbiter
Thomas nie bedzie wnikal w meritum, ale po prostu orzeknie o braku tych
"racji".
Alek Zabawa  - Co widać   |11.09.2007 14:26:26
autorzy komentarzy dzielą się na popierających i kretykujących felieton
Almanzora. A mnie przychodzi do głowy myśl z wczesnych pism językoznawczych
Nietzschego, że każdy tekst jest perswazyjnie ukierunkowany, czyli najpierw
jesteśmy stronniczo nastawieni potem się wypowiadamy. Oznacza to, ni mniej ni
więcej, że nawet rodzaj argumentów, niby to obiektywnych, dobieramy sobie. To
wszystko widać w tej dyskusji
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.10.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.99553 Seconds