Najnowszy numer KP
30 tom w serii idee
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
List do Sebastiana |
|
|
Michał Zygmunt
|
|
02.07.2010 |
Mój serdeczny kolega Sebastian, miłośnik włoskich aut, wysmakowanej odzieży i działacz Platformy Obywatelskiej, jest pewien, że wyborcy lewicy poprą Bronisława Komorowskiego. Jego wiarę podzielają sztabowcy kandydata PO. W końcu nie zaproponowali przed drugą turą żadnej oferty dla lewicowego wyborcy. Jakby zapomnieli, czyimi głosami te wybory się rozstrzygną. Jakby zastygli politycznie przed trzema laty, kiedy wizja kaczyzmu była świeża, a w zderzeniu z wygładzonym wizerunkiem rześkiego Tuska nawet obleśna. W politycznym scenariuszu Sebastiana i sztabowców Platformy brak miejsca na lewicową ofertę nie jest przypadkiem. Platforma uważa, że po prostu musimy poprzeć Komorowskiego - bo przecież nie wstrętną Kaczkę! Scenariusz ten zawiera jednak istotny brak. W końcu do wyborów można nie pójść albo skreślić obu kandydatów. I tak zapewne lewicowy wyborca postąpi. A przecież tak niewiele było trzeba, by sympatyków Napieralskiego ściągnąć do urn gremialnie! Sebastianie! Zagłosowalibyśmy na Komorowskiego, gdyby na Kongresie Kobiet powiedział: „Drogie Panie! Nie byłem entuzjastą wprowadzenia parytetu na listach wyborczych. Im częściej jednak z Wami rozmawiam, im głębiej zastanawiam się nad tą ideą, tym większe jest we mnie przekonanie, że parytet wprowadzić trzeba. Polityka zasilona kobietami ze świata nauki, biznesu, kultury, organizacji pozarządowych, kobietami dotąd trzymającymi się z dala od polityki, wysoko wykwalifikowanymi, zdeterminowanymi, by zmieniać świat - to polityka lepsza. A na koniec mojego wystąpienia pragnę przeprosić za seksistowski komunikat płynący z mojego klipu wyborczego. Błędem było stereotypowe przedstawienie mojej żony, jako kuchennego sprzętu jej szanownego małżonka. Takich komunikatów więcej z mojej strony nie będzie”. Sebastianie! Zagłosowalibyśmy na Komorowskiego, gdyby spotkał się z przedstawicielami środowisk gejowskich i powiedział: „Jestem katolikiem. Nie zgadzam się z wieloma postulatami waszego środowiska. Ale chcę, byście wiedzieli, że zauważam Wasze istnienie. Że traktuję Was jako politycznych partnerów. Nie zgodzę się na adopcję dzieci przez Wasze związki, ale jeśli na moje biurko wpłynie ustawa regulująca podstawowe sprawy tyczące Waszego życia- jak dziedziczenie, obowiązek wzajemnej opieki, prawo do informacji o stanie zdrowia, czy ochronę przed mową nienawiści - poprę ją. Obiecuję Wam, że moja Polska będzie prawdziwie europejska”. Sebastianie! Zagłosowalibyśmy na Komorowskiego, gdyby pojechał do małego miasteczka, w którym upadły wielkie zakłady przemysłowe, miasteczka w którym panuje bieda, i powiedział: „Szanowni Państwo! Moja formacja popełniła swego czasu błąd. Byliśmy pewni, że budujemy Polskę najlepiej, jak się da. Ale w swojej pysze nie poświęciliśmy Wam wystarczającej uwagi. Obiecuję, że jeśli wygram wybory zrobię wszystko, by polski dobrobyt mógł powstawać wszędzie. Że jeśli stracicie źródło dochodu, nie pozostaniecie bez finansowej pomocy państwa. Że ułatwię Wam poszukiwanie pracy dzięki lepiej działającym urzędom, dostępnej i taniej komunikacji publicznej, powszechnie dostępnej edukacji, za którą nigdy nie będziecie musieli płacić. Na koniec pragnę Was przeprosić za nędzę, której doświadczacie, a która jest po części winą mojego środowiska. Przepraszam i obiecuję ten błąd naprawić”. Sebastianie! Bronisław Komorowski nigdy tych słów nie wypowiedział. Nie zapewnił nas, że pod jego rządami Polska będzie naprawdę otwarta, naprawdę tolerancyjna i naprawdę sprawiedliwa. Dlatego w niedzielę zamiast Komorowskiego wybierzemy spacer, kino, piknik, czas spędzony z bliskimi, albo postawimy krzyżyki przy obu kandydatach. Związkowy elektorat lewicy, zwiedziony kłamliwą retoryką „solidarnego państwa” zagłosuje zapewne na Kaczyńskiego. Być może uda Wam się wygrać te wybory dzięki głosom umiarkowanej prawicy. Jednak ponad trzydziestoprocentowa grupa wyborców oczekujących od państwa otwartości i pomocy pozostanie bez reprezentacji. I kiedyś pokaże Wam czerwoną kartkę.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.07.2010 )
|
|
Serwis piracki
Kiedy pojawiły się pierwsze informacje o ACTA? Ile czasu rządy trzymały
porozumienie w tajemnicy? Do kiedy umowę mogą podpisać inne państwa?
|
|
|
Gdy Chrystus umierał na krzyżu raze...
Zupełnie jakbym słyszał pana Gadomski...