> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zawsze musi być mięso Drukuj
Michał Zadara   
30.07.2011

 I.

Rok temu na bankiecie popremierowym w Teatrze Polskim w Bydgoszczy na stole stały same dania mięsne. Mięso w sosie, mięso w rulonach, mięso w kulkach, sos mięsny. Sałata z mięsem. Zupa z pływającym mięsem. Mięso w postaci smalcu. Co danie, to mięso. Szklanki z sokiem stały między misami z mięsem a konsumentami. Jak ludzie sobie nakładali mięso na talerze, kawałki wpadały do soku jabłkowego. Sok z mięsem: pływające tłuste różowe kosteczki w soku jabłkowym.

Rozmawiałem z dyrektorami artystycznym i administracyjnym przed rozpoczęciem prób w tym teatrze. - Czy na bankiecie po mojej premierze może nie być mięsa? - pytałem. Tak, oczywiście, będzie taniej, odpowiadali.
Na bankiecie po mojej premierze zobaczyłem, co znaczy w języku polskim „bankiet bez mięsa”: z potraw ciepłych jedna z rybą. Reszta to kury, krowy i świnie. Sałatki z mięsem. Jeżeli się nie chciało zjadać zwierząt, zostało jedno danie - pomidory faszerowane ryżem.

II.
Przy obecnej produkcji w Muzeum Powstania Warszawskiego mamy wieczorami herbatę i kanapki. Kiedy się pojawiły pierwszego dnia, miałem trudności ze znalezieniem kanapki bez mięsa. Zwróciłem się do producentki:
- Czy jest możliwe, byśmy nie mieli żadnych mięsnych potraw w cateringu? Nie chciałbym, żeby pieniądze z naszego budżetu szły na finansowanie zabijania zwierząt. Poza tym będzie taniej. I rzeczywiście - następnego dnia wszystkie kanapki były z kiełkami, pomidorami, serem. Nie trzeba było wyszukiwać kanapek bez mięsa, można było jeść każdą. Podziękowałem producentce.

Kolejnego dnia nasz muzyk, Dominik Strycharski, podchodzi do mnie:
- Czy to prawda, że zakazujesz aktorom jeść mięso? - pyta. Oczywiście, że nie - odpowiadam. - Nigdy bym nikomu nie zakazał jeść mięsa. - Bo ja słyszałem, że to przez ciebie nie ma mięsa na próbach. - Każdy może przynieść sobie tyle mięsa, ile chce.  Ja po prostu wolę, by za pieniądze z naszego budżetu nie finansowano zabijania zwierząt. - A jednak! Zabraniasz nam jeść mięso!
Nie umiałem mu wytłumaczyć różnicy między zakazem jedzenia mięsa a moją prośbą, by nie kupowano mięsa za pieniądze z naszego budżetu.

Kilku aktorów zaczęło potajemne rokowania z produkcją - i mięso wróciło. Są też kanapki bez mięsa, bywają jabłka, a przedwczoraj, co było wspaniałe, była wegetariańska zupa warzywna i ciemny chleb. Obok, na wszelki wypadek, stały kanapki z salami.

III.
Dlaczego zawsze musi być mięso?
Powtarzanie wszystkich ekonomicznych, ekologicznych, zdrowotnych, pracowniczych i etycznych argumentów za ograniczeniem konsumpcji mięsa nie ma sensu, bo wszyscy je znają. Nieludzkie warunki hodowli, mielenie krów i karmieni nimi innych krów, powierzchnia ziemi potrzebna do produkcji mięsa, choroby serca, otyłość, beznadziejne warunki pracy, wyzysk - to już wszystko jest dobrze udokumentowane i zostało wyłożone w setkach artykułów w mainstreamowej prasie. Dlaczego mimo to zawsze musi być mięso?

Co więcej: dlaczego z wegetarian robi się przedstawicieli ideologii, skoro argumenty w tak oczywisty sposób są po ich stronie, a ludzie, którzy wspierają ten skandaliczny przemysł, którzy karmią się trującymi kawałami świń czy krów hodowanych w warunkach tak strasznych, że muszą być ciągle karmione antybiotykami, żeby w ogóle rosły, są normalni?

Komentarze
Dodaj nowy
Kontycypacy   |30.07.2011 12:43:52
Wegetarianie są przedstawicielami ideologii. Argumenty ekonomiczne mówią o tym,
że można wyprodukować więcej żywności pomijając w łańcuchu produkcyjnym
zwierzęta hodowlane, gdyby zamiast paszy dla nich produkować od razu rośliny
które ludzie by mogli spożywać. Czyli problem głodu na Ziemi można by w ten
sposób rozwiązać. Ten argument wygląda na ekonomiczny, ale w istocie jest
ideologiczny i nie ma nic wspólnego z ekonomią. Jedzenia dla głodnych na Ziemi
nie dlatego brakuje, że nie umiemy go wyprodukować. Wyprodukować można go tyle,
że każdy głodny pochorowałby się z przejedzenia. Problem polega na tym, że
jedzenie jest produktem, który sprzedajemy za pieniądze, a pieniądze dostajemy
za coś, co możemy sprzedać. Tymczasem głodni afrykanie itp. nie mają niczego co
mogliby zaoferować do sprzedania i za co mogliby otrzymać pieniądze potrzebne do
zakupu jedzenia. Nie stworzyli państw które by inwestowały w infrastrukturę, nie
stworzyli partii politycznych ktore by oferowały wyborcom ochronę ich handlu i
dzieki temu wygrywały wybory i w związku z tym niezależnie od tego ile jedzenia
będzie można wytworzyć, oni i tak go nie kupią. Dobrze to widać na przykładzie
Indii. To chyba jedyny kraj gdzie kulturowy wymóg wegetarianizmu wpływał jakoś
realnie na sposób pozyskiwania jedzenia przez ich ekonomię. I jakoś nie widać,
żeby głód w ten sposób został rozwiązany.
Wegetarianie pomijają w swoich
tekstach problem pozyskiwania mleka i jajek. Nie da się pozyskać mleka bez
doprowadzania do rodzenia cieląt, a nie da się utrzymać przy życiu całego
pogłowia cieląt które by się pojawiło gdyby pozyskując mleko jednocześnie te
cielęta oszczędzać. Nie da się też pozyskiwać jajek bez eliminowania kogucików.
No i wreszcie o ile da się zbilansować dietę bez mięsa, to bez mleka i jajek się
nie da. W ten sposób cały wegetarianizm staje się wątpliwy i tego problemu jak
dotąd nikt sensownie nie rozwiązał, a większość wegetarian jako dzieci miasta w
ogóle go sobie nie uświadamia.
Borys   |30.07.2011 12:45:56
To nie jest takie proste. Ja mam za sobą dwie próby przejścia na wegetarianizm,
z powodów ekologicznych i zdrowotnych. Niestety, za każdym razem kończyło się to
rozstrojem żołądka, za ostatnim razem, po dwóch tygodniach bez mięsa
wymiotowałem dalej niż widzę. Kiedy poszedłem z tym do lekarza powiedział, że to
kwestia trawienia białka i węglowodanów, pozostałość w genach po przodkach,
którzy prawdopodobnie żyli na dalekiej północy. Mój organizm nie toleruje
bezmięsnej diety i takich ludzi w Polsce jest około 30%, a im dalej na północ
tym więcej. I dlatego Pana pomysł, aby wszystkim fundować bezmięsną dietę nie do
końca jest uczciwy ani prozdrowotny, bo to ani Pana pieniądze (budżet), ani z
nikim Pan tego nie uzgodnił.
PL   |30.07.2011 14:29:54
A ja po prostu lubię mięso. Staram się kupować na wsi, gdzie zwierząt się nie
męczy. Ale przez to moje dzieci miały rok temu salmonelle z jajek. Różnie
bywa.

Dziwne, że zamiast zapytać się całego zespołu i wypracować wspólną
decyzję, od razu pobiegł Pan do producentki. Chyba trochę nie fair w stosunku do
nich :)

Zarzuca Pan niemożność zrozumienia drugiej stronie, a sam Pan chyba nie
dąży do dialogu, kompromisu i co ważniejsze empatii.
Anonimowy  - @Kontycypacy   |30.07.2011 20:45:30
No i wreszcie o ile da się zbilansować dietę bez mięsa, to bez mleka i
jajek się
nie da.

Pozdro - cieszę się, że wiesz jak jest i wiesz, czego się nie da. Skoro
weganie, frutarianie i witarianie żyją, to znaczy, że są oszustami.
Kontycypacy  - @ Anonimowy   |30.07.2011 22:50:03
Nie są oszustami. Pojedyncze osoby w określonym momencie swojego rozwoju, zwykle
już jako dorośli ukształtowani ludzie są w stanie przez wiele lat obywać się bez
jakichkolwiek produktów pochodzenia zwierzęcego, także bez jajek i mleka.
Problemy są trzy. Po pierwsze nie dotyczy to wszystkich osób tylko części, o
czym wspominał wyżej Borys i nie jest to kwestia "duchowego zaawansowania na
skutek którego mięso naturalnie przestanie cię interesować jak się odpowiednio
rozwiniesz" tylko jest to kwestia genetyki. Z tym się wiąże druga trudność,
która zresztą jest historyczną przyczyną istnienia tej pierwszej. Nie w każdych
warunkach klimatycznych da się przeżyć na diecie frutariańskiej, wegańskiej i
witariańskiej. Tym bardziej, że część osób musi pracować fizycznie i to bardzo
ciężko i to się nie zmieni. Budowlaniec na północy Rosji nie zadowoli się tym
samym pożywieniem, które wystarcza swobodnie paryskiej intelektualistce. Trzeci
problem to etap rozwojowy. Można być frutarianinem i żyć, ale bardzo trudno jest
na tego rodzaju diecie przejść przez ciążę i wychować tak kształtowane dziecko
do dorosłości.
Jest jeszcze jeden drobny problem. Nie jest nie do rozwiązania,
ale wydaje mi się dość istotny. Przejście na weganizm i frutarianizm jest w
pewnych warunkach możliwe dla człowieka, ale nie jest możliwe dla jego psa lub
kota. Część zwierząt które zabijamy poświęcamy dla innych zwierząt, które
kochamy. Adopcja kota oznacza zgodę na Whiskas.
Śleper   |31.07.2011 01:08:39
Mam trochę lat i pamiętam, że kiedyś jadało się mięso 2-3 razy w tygodniu i to w
ilościach raczej skromnych. W mojej rodzinie dwoje dzieci nie można było zmusić
do jedzenia mięsa, choć rodzice je podawali i sami jedli. Mnie nie zaszkodziła
skromna mięsna dieta w dorastaniu, a wspomnianym dwóm dziewczynką też nie.
Miliony ludzi na świcie nie jadło nigdy mięsa i jakoś żyją, więc twierdzenia
jakoby bez mięsa nie można żyć są nieuczciwe. Wszyscy się zamartwiają gazem
cieplarnianym CO2, ale nikt już nie wspomina o znacznie groźniejszym CH4, który
jest emitowany do atmosfery przez miliardy zwierząt hodowlanych.
Osobiści
wierzę, że za kilka pokoleń ludzie przejdą jednak na dietę bezmięsną, bo w końcu
dostrzegą w zwierzęciu siebie. Czy to będzie ta ideologia o której niektórzy tu
piszą?
chatte botte   |31.07.2011 05:32:22
A te ‘pieniądze z waszego budżetu’ to - rozumiem to w sposób oczywisty, skoro to
pan ‘woli’ - oczywiście zarobiła pan sam własną pracą? Na przykład wyjechał pan
zrywać truskawki czy jabłka, a później wpłacił na zbiorowe konto i napisał
kartkę: nasz budżet? I właśnie dlatego pan ‘woli’ a inni muszą jeść to, co pan
woli?

Pan: Ludzie, ‘którzy karmią się trującymi kawałami świń czy krów…’,
etc.

Kazania jak widzę to pański fach. Może warto zmienić zawód?
Kontycypacy  - @Sleper   |31.07.2011 11:31:37
Jest zasadnicza różnica między rzadkim jadaniem mięsa a dietą wegańską (nie
wegetariańską a właśnie wegańską, różnica jest totalna). Dieta wegańska nie jest
dla człowieka możliwa bez suplementacji sztuczną witaminą B12, natomiast
wegetariańska jak najbardziej mozliwa jest. Tyle, że z etycznego punktu widzenia
dieta wegetariańska nie różni się od zwykłej diety mięsożercy, bo żeby pozyskać
mleko i jajka trzeba zabijać, choć większość wegetarian o tym nie wie i trzeba
wielokrotnie im to powtarzać na różne sposoby nim pojmą i uwierzą na czym polega
ten problem. Zwykle to wypierają nawet jak już pojmą. Natomiast weganinem bez
suplementacji sztuczną B12 można być w zależności od osobnika od trzech do
sześciu lat, bo na tyle starcza zapasów B12 w wątrobie. Później zaczynają się
problemy. B12 odkryto w roku 1926, więc dopiero od niedawna w ogóle można się
zastanawiać nad takim przedsięwzięciem dla ludzkości, jak totalne zastąpienie
produktów odzwierzęcych czymś innym. Nikt jednak nie wie, jaki wpływ ma
zastępowanie pożywienia które ludzie przyjmują od ponad 40 000 lat sztuczną
suplementacją w pierwszym, drugim i trzecim pokoleniu, bo tego nikt nie zbadał.
A od B12 zależy rozwój systemu nerwowego. Póki co proponowanie ludzkości
przejście na idealnie zbilansowaną dietę z koniecznym udziałem codziennej porcji
pastylek w sytuacji kiedy spory procent ludzi nie ma nawet dostępu do toalety to
jest utopia przy której nawet pomysł androgynicznego wojska wysiada.
Śleper  - Śleper do Kontycypacy   |31.07.2011 14:23:16
Nie podważam argumentów w twoim poście, doskonale wiem, że nawet najbardziej
prymitywne naczelne mają w swojej diecie choćby owady. Napisałem komentarz,
ponieważ uważam spożywanie mięsa w takich ilościach jak obecnie za co najmniej
niezrozumiała dla mnie. Nie ma z tego żadnych korzyści indywidualny konsument,
że nie wspomnę o następstwach miliardowych hodowli zwierząt rzeźnych. Zjeść
smacznie i zdrowo, nie znaczy zawsze z mięsem. To prawda, przygotowanie posiłku
z jarzyn, zbóż, przetworów mlecznych lub jajek wymaga większego wysiłku i
pomysłowości, niż usmażenie kotleta. Dzisiaj żeby zjeść posiłek
"bezmięsny" nie gotując, trzeba udać się do knajpki azjatyckiej. Dawniej
wystarczyło wejść do baru mlecznego, w którym serwowano czasem potrawy z jarzyn
i nie kosztowało to zbyt wiele. Komuś jednak przeszkadzała ta tania ( to co z
tego, że dotowana) kuchnia, więc mamy co mamy.
Kontycypacy   |31.07.2011 16:25:01
Ja wiem czy przeszkadza..? Po prostu jak ludzie mają do dyspozycji posiłek z
mięsem i bez mięsa to wybierają posiłek z mięsem bo się po nim przyjemniej czują
i im bardziej smakuje. Zapach pieczonego, smażonego mięsa przyciąga bardziej niż
zapach sojowych kotletów. Żywność w naszym obszarze technologicznym jest
względnie tania, więc ludzie mogąc kupić mieso po prostu je kupują. A dotowane
jest nie tylko mięso. Cała żywność jest produkowana dzięki wspólnej składce
podatkowej na dofinansowywanie rolników i dzięki temu nawet jak kogoś nie stać
na rachunek za telefon to zjeść raczej bedzie miał co.
Gdzieś wspominałeś o
CO2. To jest w ogóle ciekawy wątek, bo głównym źródlem CO2 na Ziemi nie są
maszyny tylko organizmy żywe o czym mało kto wie. Ludzie emitują więcej CO2 w
wydychanym powietrzu niż używane przez nich samochody. Do tego dochodzą
zwierzęta hodowlane i mnóstwo dzikich. Gdyby głównym motorem był zdrowy rozum
sama konstatacja tego faktu skłoniłaby ludzi do refleksji, że z tą gadaniną o
CO2 musi być coś nie tak, ale zdrowy rozum niekoniecznie jest najważniejszy.
Dlatego w niektórych krajach już dziś się mówi o odstrzeliwaniu populacji np.
dzikich wielbłądów, bo się któremuś uwidziało, że zwiększają efekt cieplarniany.
W dalszej kolejności będa pewnie nakłaniać do regulacji urodzeń. Mniej
oddychających, mniej CO2 w atmosferze. Pewne głupoty umierają tylko naturalną
śmiercią. Jak poziom CO2 będzie rósł przez pięćdziesiąt najbliższych lat (a
będzie bo inaczej być nie może niezależnie jaką tam nową rezolucję to stado
owiec uchwali) a temperatury sobie trochę wzrosną, trochę zmaleją i tak dalej to
się ludziom znudzi o tym rozmowa i wymyślą coś nowego.
Anonimowy   |31.07.2011 18:33:58
Precz z przesądami gastronomicznymi.
JKK  - Zasłyszane   |31.07.2011 21:06:02
A słyszał Pan historię (prawdziwą) o tym jak cygan odzwyczajał konia od
jedzenia? I niemal mu się udało!
Kontycypacy   |31.07.2011 21:13:53
Otóż to. A takich przesądów jest bez liku.
Przesąd 1 - gdyby ludzie przyjęli
dietę wegetariańską zabijanie zwierząt nie byłoby potrzebne.

Nieprawda. Żeby
uzyskać mleko trzeba zachować mleczność krowy. Krowa jest mleczna tylko dzięki
temu, że rodzi cielęta. Musi rodzić jedno co rok, więc łatwo obliczyć ile cieląt
byśmy mieli, gdyby je wszystkie zostawiać przy życiu. W dodatku aby uzyskiwać
niezapłodnione jajka trzeba eliminować z populacji koguciki. W warunkach wolnego
wybiegu trzymanie kogucików w pełnej ilości razem z kurami także nie jest
możliwe, bo pozabijałyby się.

Przesąd 2 - można przeżyć na diecie wegańskiej
bez suplementacji sztuczną witaminą B12.
Nieprawda. Wszystkie badania pokazują,
że nie można. Do pewnego momentu uważano, że algi, orzechy i inne substancje
roślinne zawierają B12 w dostatecznej ilości, ale dokładniejsze badania tego nie
potwierdzają. Dobre funkcjonowanie wegan nie suplementujących diety wynika
jedynie z tego, że wątroba może przechowywać pewien jej zapas nawet do sześciu
lat. Później jednak suplementacja staje się konieczna.

Przesąd 3 - dzięki
diecie bezmięsnej spada ryzyko nowotworów i chorób układu krążenia.
Nieprawda.
Nie ma żadnego dobrze kontrolowanego badania, które po wyeliminowaniu innych
czynników dowodziłoby niezbicie, że istnieje jakaś korelacja między dietą
bezmięsną lub mięsną a zachorowaniami na raka lub choroby serca.

Przesąd 4 -
małpy są naszymi przodkami a nie jedzą mięsa, więc dieta bezmięsna jest dla
człowieka naturalna.
Nieprawda. Małpy bardzo chętnie jedzą mięso. Szympansy
szczególnie. Dawanie mięsa jest zresztą u szympansów jednym z ważnych sposobów
uzyskiwania przez samce seksu od samic, bo szympansy traktują mięso jako
przysmak.

Przesąd 5 - możliwa jest diega wegańska w warunkach
naturalnych.

Nieprawda. Przyjęcie konsekwentnej diety wegańskiej możliwe jest
dopiero od 1926 roku, czyli od momentu uzyskania syntetycznej witaminy B12.
Wcześniej możliwa była jedynie dieta wegetariańska, która jest obojętna
etycznie.

Przesąd 6 - jeśli ktoś nie jada mięsa, jest dzięki temu mniej
agresywny.

Nieprawda. Nie udowodniono żadnej korelacji miedzy przyjęciem
diety bezmięsnej a agresywnością jeśli wyeliminuje się inne czynniki. Istnieje
natomiast udowodniony związek między brakiem witaminy B12 a depresją.

Przesąd
7 - istnieją kraje w których nie jada się mięsa od pokoleń.

Częściowa prawda.
Są kraje w których od pokoleń działa obojętna etycznie dieta wegetariańska, ale
nie ma krajów w których od pokoleń istnieje dieta wegańska, a tylko ona coś
zmienia w kwestii zabijania zwierząt. Wegetarianie w krajach w których taka
dieta jest uświęcona tradycją funkcjonują w swoistej symbiozie z grupami
społecznymi uprawiającymi miesożerstwo. Nadmiar cieląt po prostu sprzedają
wypierając ich przeznaczenie ze świadomości podobnie jak my wypieramy ze
świadomości pochodzenie naszej karmy dla psów i kotów.

Przesąd 8 - człowiek
przechodzi na wegetarianizm automatycznie wraz z osiągnięciem pewnego etapu
duchowego rozwoju. Wraz z jego osiągnięciem pojawia się instynktowna niechęć do
mięsa.

Ani prawda ani nieprawda. Nikt nie wie o jaki rozwój chodzi, nikt tego
nie zmierzył ani nie porównał z czymkolwiek. Jedyne co wiadomo na pewno, to że
pewni ludzie genetycznie są lepiej przystosowani do diety bezmięsnej niż inni.
Ma to związek z ich pochodzeniem. Jeśli czyiś przodkowie żyli na północy, będzie
od bardzo źle trawił nadmierną ilość roślin w pożywieniu i żadne wpatrywanie się
w ścianę, mantrowanie czy gimnastyka tego nie zmienią.

Przesąd 9 - soja jest
idealnym źródłem białka.

Pewien rodzaj prawdy. Rzeczywiście soja zawiera dużo
białka, jednak spożywanie dużych ilości soi jest niebezpieczne, bo przede
wszystkim zawiera ona progesteron. Codzienne jedzenie soi zaburza równowagę
hormonalną u osób hormonalnie zdrowych. Sposobem by tego uniknąć jest spożywanie
soi sfermentowanej i odpowiednio przetworzonej, tak jak to od wieków się robi w
Japonii. U nas te metody są nieznane i wszystkie sojowe produkty włącznie ze
zwykłą soją dostępną w ziarenkach, której wegetarianie i weganie często w kuchni
używają to bomby progesteronowe. Jeśli więc ktoś nie jedzący mięsa zauważył u
siebie spadek poziomu agresji, może się to wiązać jedynie ze spożywaniem
nadmiernych ilości soi, przez którą przyjmuje zbyt dużo żeńskich hormonów. Przy
wyższym poziomie progesteronu poziom agresji rzecz jasna spada, tak jak przy
wyższym poziomie testosteronu wzrasta. Ale to nie ma związku z
mięsem.

Przesąd 10 - krowy i konie są silne, a nie jedzą mięsa, więc człowiek
też może.

Nieporozumienie. Krowa i koń mają specyficznie zbudowany układ
pokarmowy, w którym trwa ciągła hodowla mikroorganizmów zapewniających witaminę
B12, które są przez zwierzę trawione. U człowieka też się taka hodowla odbywa,
ale niestety tylko w jelicie grubym, skąd już niczego nie trawimy. Dlatego nie
mozemy odżywiać się tak jak krowy czy konie.

Przesąd 11 - pozyskiwanie
pożywienia bez udzialu mięsa jest bardziej ekonomiczne, więc gdyby wszyscy
przeszli na wegetarianizm nie byłoby głodu na Ziemi.

Nieprawda. Głód nie jest
związany z brakiem żywności, tylko z brakiem pieniędzy na żywność. Ludzie głodni
nie mają za co kupić żywności, ponieważ z różnych przyczyn nie mają niczego do
sprzedania lub nie mogą wziąć za to godziwej ceny.
weganin Mateusz  - re: @Sleper   |31.07.2011 21:17:21
Kontycypacy napisa?:
Dieta wegańska nie jest dla człowieka możliwa bez suplementacji sztuczną
witaminą B12


Nie istnieje sztuczna witamina B12. Każda witamina B12 jest produkowana
przez bakterie, innego sposobu wytwarzania nie ma.
Kontycypacy   |01.08.2011 14:40:48
No jasne, że przez bakterie. Tak właśnie swoją porcję B12 otrzymują krowy i
konie - dzięki bakteriom które działają w ich przewodzie pokarmowym w tym
miejscu tego przewodu, w którym jeszcze trawienie się może odbywać. U ludzi tak
nie jest, więc jeśli ktoś nie jada żadnych produktów odzwierzęcych, to musi
przyjmować tę witaminę wytworzoną sztucznie. Przez bakterie, ale w warunkach
laboratoryjnych. Musi kupować tę witaminę w aptece.
Łysy   |01.08.2011 15:47:14
tak sobie czytam co Kontycypacy wypisuje i nie mogę się nadziwić czego to ludzie
nie wymyślą, żeby tylko nie powiedzieć wprost: nie obchodzi mnie los zwierząt
ani planety, chcę po prostu zaspokoić swoje zachcianki bo uważam, że jestem
najważniejszy na tym świecie. Mistrz wtórnej racjonalizacji
Sinzapatos   |02.08.2011 12:15:52
"Mistrz wtórnej racjonalizacji". Być może. Ale przedstawił jakieś
argumenty, w przeciwieństwie do krytykującego go Łysego.
kry  - kontycypacy, dokształć się   |07.02.2012 14:15:34
1. Im wyzej znajduje sie organizm w lancuchu pokarmowym tym bardziej narazony
jest na kumulowanie w sobie szkodliwych substancji. Zgromadzone w organizmie
pestycydy wywierają wpływ na procesy rakotwórcze (mogą je zapoczątkowywać lub
nasilać), są neurotoksyczne, zaburzają regulacje hormonalną i enzymatyczną.


2. NIeprawda, ze osoby ktore podejmują nawet bardzo intensywny wysiłek
fizyczny muszą jeść mięso czy białko zwierzęce. Jest mnóstwo wegan, którzy
trenują sporty siłowe, wyczynowe, kulturystów, poszukaj w necie

3.
progesteron w soi jest związkiem roślinnym i dlatego mniej / lagodniej
oddziaływuje na ludzi niz zwierzece hormony, ktorych w miesie tez sie konkretna
ilosc znajdzie - jesli przedstawiasz to jako argument, to nie ukrywaj
przemilczeniem zawartosci hormonow w produktach zwierzecych. Hormony ssaków są
znacznie blizsze ludzkim. I tu pewna manipulacja w twoim poscie - soja jest
mniej obecna w zyciu wegan niz mieso w zyciu typowego wszystkozercy, niewielu
wegan je ją codziennie.

4. Mozliwe jest weganskie odzywianie psow a nawet
kotow. O ile stworzenie zbilansowanej weganskiej diety dla psa nie jest duzym
problemem i jest w zasiegu mozliwosci przecietnego wlasciciela psa, o tyle dla
kotow wymaga juz znacznej wiedzy (lepiej nie robic tego na wlasna reke). Polecam
youtube chocby i haslo vegan dogs czy podobne w dowolnym jezyku

5. zgadzam
się, wegetarianizm to hipokryzja, raczej weganizm jest dobrym wyborem jesli ktos
jest wrazliwy na los zwierzat
kry  - kontycypacy, dokształć się   |07.02.2012 14:16:47
1. Im wyzej znajduje sie organizm w lancuchu pokarmowym tym bardziej narazony
jest na kumulowanie w sobie szkodliwych substancji. Zgromadzone w organizmie
pestycydy wywierają wpływ na procesy rakotwórcze (mogą je zapoczątkowywać lub
nasilać), są neurotoksyczne, zaburzają regulacje hormonalną i enzymatyczną.


2. NIeprawda, ze osoby ktore podejmują nawet bardzo intensywny wysiłek
fizyczny muszą jeść mięso czy białko zwierzęce. Jest mnóstwo wegan, którzy
trenują sporty siłowe, wyczynowe, kulturystów, poszukaj w necie

3.
progesteron w soi jest związkiem roślinnym i dlatego mniej / lagodniej
oddziaływuje na ludzi niz zwierzece hormony, ktorych w miesie tez sie konkretna
ilosc znajdzie - jesli przedstawiasz to jako argument, to nie ukrywaj
przemilczeniem zawartosci hormonow w produktach zwierzecych. Hormony ssaków są
znacznie blizsze ludzkim. I tu pewna manipulacja w twoim poscie - soja jest
mniej obecna w zyciu wegan niz mieso w zyciu typowego wszystkozercy, niewielu
wegan je ją codziennie.

4. Mozliwe jest weganskie odzywianie psow a nawet
kotow. O ile stworzenie zbilansowanej weganskiej diety dla psa nie jest duzym
problemem i jest w zasiegu mozliwosci przecietnego wlasciciela psa, o tyle dla
kotow wymaga juz znacznej wiedzy (lepiej nie robic tego na wlasna reke). Polecam
youtube chocby i haslo vegan dogs czy podobne w dowolnym jezyku

5. zgadzam
się, wegetarianizm to hipokryzja, raczej weganizm jest dobrym wyborem jesli ktos
jest wrazliwy na los zwierzat
kry  - w dodatku   |07.02.2012 16:34:25
jeden z najdluzej zyjacych psow swiata byl weganinem - Bramble, 27 lat. Jedyne o
czym trzeba koniecznie pamietac przy ukladaniu menu to zeby dostawaly kukurydze
i soje, wtedy aminokwasy sie uzupelniaja i zwierze dostaje komplet, reszta to
rozsądek. Po polsku szukaj artykułu "Pies i wegetarianizm", autor: dr n.
wet. Michał Jank
po angielsku:
http://dogsinthenews.com/issues/0209/a
rticles/020918a.htm
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.91877 Seconds