|
I.
Rok temu na bankiecie popremierowym w Teatrze Polskim w Bydgoszczy na stole stały same dania mięsne. Mięso w sosie, mięso w rulonach, mięso w kulkach, sos mięsny. Sałata z mięsem. Zupa z pływającym mięsem. Mięso w postaci smalcu. Co danie, to mięso. Szklanki z sokiem stały między misami z mięsem a konsumentami. Jak ludzie sobie nakładali mięso na talerze, kawałki wpadały do soku jabłkowego. Sok z mięsem: pływające tłuste różowe kosteczki w soku jabłkowym.
Rozmawiałem z dyrektorami artystycznym i administracyjnym przed rozpoczęciem prób w tym teatrze. - Czy na bankiecie po mojej premierze może nie być mięsa? - pytałem. Tak, oczywiście, będzie taniej, odpowiadali.
Na bankiecie po mojej premierze zobaczyłem, co znaczy w języku polskim „bankiet bez mięsa”: z potraw ciepłych jedna z rybą. Reszta to kury, krowy i świnie. Sałatki z mięsem. Jeżeli się nie chciało zjadać zwierząt, zostało jedno danie - pomidory faszerowane ryżem.
II.
Przy obecnej produkcji w Muzeum Powstania Warszawskiego mamy wieczorami herbatę i kanapki. Kiedy się pojawiły pierwszego dnia, miałem trudności ze znalezieniem kanapki bez mięsa. Zwróciłem się do producentki:
- Czy jest możliwe, byśmy nie mieli żadnych mięsnych potraw w cateringu? Nie chciałbym, żeby pieniądze z naszego budżetu szły na finansowanie zabijania zwierząt. Poza tym będzie taniej. I rzeczywiście - następnego dnia wszystkie kanapki były z kiełkami, pomidorami, serem. Nie trzeba było wyszukiwać kanapek bez mięsa, można było jeść każdą. Podziękowałem producentce.
Kolejnego dnia nasz muzyk, Dominik Strycharski, podchodzi do mnie:
- Czy to prawda, że zakazujesz aktorom jeść mięso? - pyta. Oczywiście, że nie - odpowiadam. - Nigdy bym nikomu nie zakazał jeść mięsa. - Bo ja słyszałem, że to przez ciebie nie ma mięsa na próbach. - Każdy może przynieść sobie tyle mięsa, ile chce. Ja po prostu wolę, by za pieniądze z naszego budżetu nie finansowano zabijania zwierząt. - A jednak! Zabraniasz nam jeść mięso!
Nie umiałem mu wytłumaczyć różnicy między zakazem jedzenia mięsa a moją prośbą, by nie kupowano mięsa za pieniądze z naszego budżetu.
Kilku aktorów zaczęło potajemne rokowania z produkcją - i mięso wróciło. Są też kanapki bez mięsa, bywają jabłka, a przedwczoraj, co było wspaniałe, była wegetariańska zupa warzywna i ciemny chleb. Obok, na wszelki wypadek, stały kanapki z salami.
III.
Dlaczego zawsze musi być mięso?
Powtarzanie wszystkich ekonomicznych, ekologicznych, zdrowotnych, pracowniczych i etycznych argumentów za ograniczeniem konsumpcji mięsa nie ma sensu, bo wszyscy je znają. Nieludzkie warunki hodowli, mielenie krów i karmieni nimi innych krów, powierzchnia ziemi potrzebna do produkcji mięsa, choroby serca, otyłość, beznadziejne warunki pracy, wyzysk - to już wszystko jest dobrze udokumentowane i zostało wyłożone w setkach artykułów w mainstreamowej prasie. Dlaczego mimo to zawsze musi być mięso?
Co więcej: dlaczego z wegetarian robi się przedstawicieli ideologii, skoro argumenty w tak oczywisty sposób są po ich stronie, a ludzie, którzy wspierają ten skandaliczny przemysł, którzy karmią się trującymi kawałami świń czy krów hodowanych w warunkach tak strasznych, że muszą być ciągle karmione antybiotykami, żeby w ogóle rosły, są normalni?
Na podobny temat
|
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...
Teraz mięso jest bardzo zdrowe i jaje...