|
Trochę dalej we „Wstępie do krytyki heglowskiej filozofii prawa”,* Marx** pisze: „Trzeba każdą sferę niemieckiego społeczeństwa opisać jako obszar wstydu tego społeczeństwa - trzeba zmusić te skamieniałe stosunki do tańca, śpiewając im ich własną melodię!”
A więc znowu taniec - Marx okazuje się choreografem rzeczywistości, filozofem ruchu. W poprzednim fragmencie chciał uruchomić człowieka, by ten zaczął się ruszać, a teraz jest gotów śpiewać tak, aby skamieniałe stosunki - czyli cała rzeczywistość - zaczęły tańczyć.
Polska rzeczywistość w 2011 okazuje się być w takim miejscu, w jakim niemiecka było w roku 1844. Marx piszę, że właściwie w każdej sferze niemieckiego społeczeństwa można znaleźć stosunki, które są „obszarem wstydu” - używa francuskiego określenia „partie honteuse”, czyli tak jakby najwstydliwsze miejsce - to miejsce, którego nikt nie chce pokazywać. W każdym miejscu społeczeństwa są relacje, które są skandaliczne - bo skamieniałe, bo nieruchome. Skamieniałe, czyli nieludzkie.
Jak pomyślimy o Polsce, to mamy identyczną sytuacje - nie dość, że nie mamy sektora społeczeństwa, który by działał fantastycznie. Nie ma także sektora społeczeństwa, gdzie skandaliczne (czyli skamieniałe) warunki by się nie pojawiały. Czy mówimy o służbie zdrowia, czy o uprzedzeniach Polaków wobec innych, czy o możliwościach prowadzenia małej firmy, o osobach niepełnosprawnych, o szkolnictwie wyższym, o alkoholizmie, o orkiestrach filharmonicznych i operowych, o środowisku, o prawdomówności, o hipermarketach, o parafiach, o budowie autostrad, o lasach państwowych, o kancelariach premiera i prezydenta, o kasach fiskalnych, o ochronie zabytków, o poziomie zaufania między ludźmi i o filozofii i o teatrze - wszędzie istnieją skamieniałe stosunki, o których się mówi jako o skandalu albo wcale.
Wszędzie ludzie przymykają oczy na kłamstwo, na tchórzostwo, na marnotrawienie publicznych pieniędzy, na bylejakość i na krzywdę. W związku z tym te właściwości stają się systemowe i powszechne.
Marx proponuje rozwiązanie tej sytuacji - śpiewanie stosunkom ich własnej melodii, aż zaczną tańczyć. To znaczy: nazywać rzeczy po imieniu. Jako że skamieniałe stosunki wolą się przedstawiać jako dynamiczne i żywe, zaczną strasznie wierzgać w momencie ich nazwania.
To, że każdy aspekt naszej rzeczywistości jest zainfekowany skamieniałymi stosunkami, też oznacza, że można każdy aspekt naszej rzeczywistości zrewolucjonizować, naruszając te skamieniałości. (Skamieniałość także ludzkich serc). Jak to zrobić: protestować, jak się słyszy, że ktoś kłamie. Głośno mówić o tym, że ktoś marnotrawi pieniądze albo zaufanie publiczne. Opisywać sytuacje, które się od lat nie zmieniają. Skamieniałe relacje nie znoszą opisu.
To jest dobre ćwiczenie: obejrzeć sobie, jak zaczyna tańczyć ktoś, kiedy jego tchórzostwo, kłamstwo czy cynizm zostały nazwane. Wtedy każde domaganie się, by nasi koledzy, nasi pracodawcy, nasi sąsiedzi mówili prawdę, staje się rewolucyjne, bo może naruszyć skamieniałe struktury międzyludzkie. Czego nam wszystkim serdecznie życzę.
* Bez pochyleń i cudzysłowowa. Marx nie krytykuje „Heglowskiej Filozofii Prawa”, tylko heglowską filozofię prawa.
** Od dzisiaj Marx, nie Marks. Felietony Michała Zadary publikujemy w piątki.
Na podobny temat
|
Myślę, że kulturalna. Ludzie którzy z...
Kulturalna czy kulturowa? ;-)