> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Czytając Marksa 1. Myśl jako produkcja Drukuj
Michał Zadara   
14.01.2011

W „Krytyce Filozofii prawa Hegla”, Marks pisze:


„Krytyka zerwała iluzoryczne kwiaty z łańcucha nie po to, by człowiek dalej związany był łańcuchem ale bez iluzji i pocieszenia, ale po to, by zrzucił z siebie łańcuch i zerwał żywy kwiat.”


Na zajęciach, na których czytaliśmy Marksa, Profesor zapytał zgromadzonych studentów, kto z nas czytał Hegla - i czy musi tłumaczyć Hegla, zanim przejdzie do Marksa. Milczenie. Tylko jeden cichy, ale stanowczy głos się odezwał z tyłu sali: „debile, Hegla nie czytali.” 


To był wspaniały głos (miałem 19 lat). Świadczył o tym, że filozofia jest poważnym zajęciem, jest czymś w rodzaju pracy.   


Zawsze lubiłem Marksa: jego piękną retorykę i jego ostre poczucie humoru (to go odróżnia od Hegla). Ale przede wszystkim, w jego pisarstwie zawsze jest przeświadczenie, że myślenie jest produktywne.  


Powyższy cytat przypomina nam, że filozofowanie jest pracą - że ma mieć jakiś efekt w wymiarze rzeczywistym. Ale czytając go dzisiaj, zadaję sobie pytanie, czy można jeszcze skrytykować jakąś iluzję do tego stopnia, że ta krytyka spowoduje odrzucenie łańcuchów? Dla Marksa, uprawianie filozofii jest tożsame ze zmienianiem świata - postęp filozoficzny staje się postępem w rzeczywistości. Dla Marksa, krytyka religii czemuś służy: by ludzie przejrzeli na oczy i zmienili swoje życie.


Ale czy taka krytyka jest w ogóle możliwa? Chyba nie. Krytyka nie załatwi nienawistnego fundamentalizmu Rydzyka czy paranoicznych teorii Kaczyńskiego - niezależnie od tego, jak precyzyjnie i bezwzględnie ta krytyka będzie przeprowadzona. To są inne płaszczyzny. Nie ma kontaktu między naszą krytyką a ich delirium. I nie wiem, co jest bliżej rzeczywistości: krytyka czy delirium.  


Co mi przypomina mój ulubiony cytat z Althussera, który się zdaje łączyć krytykę z delirium: 


Oczywiście, wszyscy już czytaliśmy, i wszyscy ciągle czytamy, „Kapitał.”

  

Czytaliśmy go codziennie prawie przez cały wiek, w dramatach i marzeniach naszej historii… Ale przychodzi taki dzień, że trzeba przeczytać „Kapitał” litera po literze. Czytać pierwotny tekst, w całości, wszystkie cztery tomy, zdanie po zdaniu, i wracać dziesięć razy do pierwszych rozdziałów […] i koniecznie nie tylko w tłumaczeniu na Francuski […] lecz w oryginale.


Zastawiam się - to jest zapis wykładu Althussera - jakie musiało być audytorium, do którego Althusser w pełni powagi mógł powiedzieć: „Oczywiście, wszyscy już czytaliśmy ‚Kapitał’”. I co to była za społeczność, w której za oczywistość uchodziło to, że czytanie „Kapitału” jest wartościową inwestycją czasu?  


Wydaje się, że już na zawsze straciliśmy tę wiarę, że Krytyka (jak pisze Marks) czy czytanie „Kapitału” (według Althussera) są czynnościami, które warto podejmować w celu wyzwolenia człowieka. I nie chodzi o to, że w kraju postkomunistycznym żyjemy, to chyba nie ma nic do rzeczy.  


Z drugiej strony myślę, że może jesteśmy już zbyt leniwi. Gruntowne przeczytanie czterech tomów Marksa po niemiecku zajęłoby kilka lat. Podejrzewam, że nam się tego „Kapitału” nie chce czytać. Tyle jest innych książek. 


Debile, Marksa też nie czytali.    


althusser_okladka500.jpg

[ilutracja: twożywo, W imię Marksa, Louis Althusser]

  

Felietony Michała Zadary publikujemy w piątki.  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
KrzysztofMazur   |14.01.2011 20:14:19
Ja rozumiem, że z tymi debilami to taki chwyt retoryczny, ale każdy czegoś nie
czytał.

Panowie Marks i Hegel, poza dziełami, których nie czytałem (na razie),
nie byli świetlanymi postaciami. Pan Hegel był czołowym ideologiem pruskiej
dyktatury wojskowej, a Marks wychowany w tejże dyktaturze, uważał, że dyktatura
jest dobra, tylko trzeba zmienić jej ideologię i osobę dyktatora (w tej roli
zapewne widział siebie). Oczywiście filozofów-wielbicieli dyktatury było
więcej.

Każda krytyka opiera się na jakichś założeniach, które zawsze można
uznać za fundamentalistyczne. Bezkrytyczne uleganie krytyce również prowadzi do
fundamentalizmu, czego przykładem mogą być dzieje samego marksizmu. W XX
wiecznej filozofii pojawił się chyba ciekawszy spór, czy krytyka powinna
dotyczyć poglądów (Popper-Lakatos) czy języka (Wittgenstein-Kuhn-Feyerabend).
KrzysztofMazur   |15.01.2011 13:54:17
Marks jako ekonomista opierał się na laborystycznej teorii wartości, która
została obalona pod koniec XIX wieku, o czym sam Marks się dowiedział, gdy
przeczytał Zasady Ekonomii Mengera i porzucił pisanie Kapitału bez
kapitału.

Marks jako gabinetowy filozof i mol biblioteczny stawiający życie
ponad myślenie jest równe zabawny co inni podobni: Hegel, Heidegger, Sartre.
Ciekawe, że wszyscy czterej byli wielbicielami dyktatury.
KrzysztofMazur   |15.01.2011 13:58:42
Mój poprzedni komentarz chyba nie przeszedł przez moderację (cenzurę?). Ciekawe
dlaczego?
Bo napisałem , iż Hegel był ideologiem dyktatury pruskiej, a Marks jej
produktem i zwolennikiem z pomysłem wymiany haseł ideologicznych?

A może
dlatego, iż wspomniałem o Feyerabendzie i moderator nie wie o co chodzi?
Blake   |17.01.2011 11:37:20
Rozumiem że mysląc tymi kategoriami ,nie trudno zauwazyc że my obecnie tez
jestesmy skażeni dyktaturą , tym razem kapitalizmu.Oczywiscie kluczem do
wyzwolenia jest ludzka świadomosc ale jak wspomniano powyżej , trudno wyzwolic
się zupełnie z nalecialosci dyktatury.Oczywiscie są rózne historie że człowiek
ma wolny wybór itp z tym ten wolny wybór uwarunkowany niewolą ekonomiczną juz
nie jest wolnym wyborem ( tylko jakąs karykaturą )
KrzysztofMazur   |18.01.2011 12:52:04
Chciałbym się dowiedzieć, czy Pan Blake i Pan Michał Zadara to jedna i ta sama
osoba, czy też dwie różne?

Jeżeli ktoś nie widzi różnicy między demokracją i
dyktaturą, to powstaje pytane, czy pisze/mówi poważnie, czy też nie. Słowo
KrzysztofMazur   |18.01.2011 13:09:41
Chciałbym się dowiedzieć, czy Pan Blake i Pan Michał Zadara to jedna i ta sama
osoba, czy też dwie różne?

Jeżeli ktoś nie widzi różnicy między demokracją i
dyktaturą, to powstaje pytanie, czy pisze/mówi poważnie, czy też nie. Słowo
dyktatura w języku polskim i każdym innym oznacza sytuację, w której o tym, co
mogą robić i myśleć obywatele decyduje władza państwowa. Taka sytuacja nie
występuje w Polsce od 20 lat i gdzie indziej w Europie (poza Białorusią i
częściowo Rosją), a także we większości krajów kapitalistycznych, w
szczególności w Europie i USA. Im dłużej jakiś kraj jest kapitalistyczny (np.
Wielka Brytania), tym bardziej ugruntowana jest demokracja. Jest to fakt. Inna
interpretacja jest próbą zafałszowania języka.

Marks słusznie zauważył, że
demokracji nie da się połączyć z socjalizmem (gospodarką centralnie planowaną) i
opowiedział się po stronie socjalizmu przeciw demokracji i konsekwentnie
zwalczał wszystkich polityków demokratycznych na czele z socjaldemokratami. To
również są fakty. W gospodarce centralnie planowanej władza decyduje, kto
otrzyma: jedzenie, prąd, papier, farbę drukarską i tym samym wolność słowa jest
logicznie niemożliwa.

Przedwojenni Marksiści niemieccy i austriaccy
utożsamiający kapitalizm z faszyzmem utorowali drogę faszyzmowi, z którym nie
chcieli walczyć, gdyż wydawało im się, że to wszystko jedno, a potem będzie
nieunikniony socjalizm. Dzisiejsza lewica, włącznie z Krytyką Polityczną
zachowuje się inaczej i nie chce likwidacji kapitalizmu, ale jego ulepszenia i
jest to generalnie rzecz biorąc słuszny kierunek (odnośnie szczegółów może
oczywiście być rozbieżność poglądów). Likwidacja kapitalizmu oznaczałaby
likwidację handlu w tym handlu jedzeniem, co oznacza spadek liczby ludności do
tego z czasów przedkapitalistycznych, gdy większość dzieci umierała z głodu. Nie
jest możliwe zachowanie cywilizacji przy zlikwidowaniu kapitalizmu, tak samo jak
nie można zlikwidować państwa. Nie istnieje i nigdy nie istniało żadne państwo
demokratyczne z centralnie planowaną gospodarką.

Formalne prawa wyśmiewane
przez Hegla i Marksa nie są bez znaczenia. Tylko dzięki nim można coś zrobić.
Biedny człowiek nie będzie w lepszej sytuacji, gdy pozbawimy go praw w tym prawa
do handlu. Ja żyłem, co prawda niedługo, w komunizmie i pamiętam jak to
wyglądało. To również nie jest bez znaczenia. Doświadczenie historyczne
wyleczyło Polaków z marksizmu na długo (aczkolwiek może pojawić się jakiś
socjalizm nacjonalistyczny lub religijny). Karykatura wolności jest o niebo
lepsza od prawdziwego zamordyzmu.

Fakt, że wielu ludzi myśli podobnie lub to
samo, nie świadczy o żadnym skażeniu dyktaturą kapitalizmu czy czegokolwiek
innego. Większość ludzi zawsze ma i musi mieć jakieś poglądy i żadna to
dyktatura, czy większość wierzy w Boga, czy w niego nie wierzy, czy wierzy w
kapitalizm, czy w socjalizm. Opowieści o tym, że ludzie są uwikłani w kulturę i
zagadki językowe wskazuje na filozofię relatywizmu Wittgenstein-Feyerabend.
Pierwszy Maja  - @ KrzysztofMazur   |18.01.2011 13:33:49
błagam… Zdaniem Marksa, formalna równość polityczna była przykrywką dla
faktycznych nierówności. Źródło nierówności - zdaniem Marksa - leży nie w
formalnym prawie do uczestnictwa w procesie politycznym, tylko w nierównościach
ekonomicznych, a konkretniej relacjach władzy wynikających z konkretnego miejsca
w procesie produkcji. Formalna równość prawna te nierówności tylko zasłania,
choć nie jest w stanie ich znieść. Zresztą, podział pracy koresponduje z
podziałem władzy. Z tej perspektywy, niezależnie, czy kraj jest demokracją, czy
monarchią demokratyczną tylko z nazwy, nie ma większego znaczenia - nierówności
istnieją, a każdy system polityczny jest ich jakimś usankcjonowaniem.
Twierdzenie, że Marks wybrał dyktaturę, bo wiedział, że demokracji nie da się
pogodzić z socjalizmem jest co najmniej kuriozalne (i stanowi pomieszanie kilku
poziomów refleksji u Marksa), ponieważ nie tu leży problem. A leży on w tym, że
warunkiem możliwości równości w sferze politycznej są nierówności w sferze tego,
co ekonomiczne. I właśnie dlatego obrywało się od Marksa socjaldemokratom
(zresztą nie tylko od niego, bo od Benjamina również) - ich analiza nie sięgała
wystarczająco daleko, dla nich celem było prawo do pracy, a nie prawo do
lenistwa.
cyberlama   |26.01.2011 21:09:14
"Słowo dyktatura w języku polskim i każdym innym oznacza sytuację, w której
o tym, co mogą robić i myśleć obywatele decyduje władza państwowa. Taka sytuacja
nie występuje w Polsce od 20 lat i gdzie indziej w Europie (poza Białorusią i
częściowo Rosją), a także we większości krajów kapitalistycznych, w
szczególności w Europie i USA. Im dłużej jakiś kraj jest kapitalistyczny (np.
Wielka Brytania), tym bardziej ugruntowana jest demokracja. Jest to fakt. Inna
interpretacja jest próbą zafałszowania języka."
- Pan tak na serio? Wczesne
oznaki faszyzmu (Lawrence W. Britt)-wklejam po angielsku:
1. Powerful and
continuing nationalism
2. Disdain for human rights
3. Identification of
enemies/scapegoats
4. Supremacy of the military
5. Controlled mass media

6. Obsession with national security
7. Religion and government are
intertwined
8. Corporate power is protected
9. Labor power is suppressed

10. Didsdain for intellectuals and the arts
11. Obsession with crime and
punishment
12. Rampant cronyism and corruption
13. Fraudulent elections

14. Rampant sexism

To szczególnie a propos USA, kraju rzekomo demokratycznego.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 15.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł
Generated in 0.80868 Seconds