> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zapatero bez przyszłości? Drukuj
Michał Sutowski   
18.05.2011

„Nie ma przyszłości!”   – stare hasło wróciło, przynajmniej w Madrycie. I to nie był koncert pięćdziesięcioletnich Sex Pistols, tylko poważna zadyma. Łącznie ponad setka tysięcy studentów wyszła na hiszpańskie ulice i place, w tym główny plac stolicy. Co zresztą kompletnie przemilczały przez polskie (i nie tylko) media – hasło „nie jesteśmy towarem w rękach polityków i bankierów” jakoś nie pasuje do atmosfery połajanek na „żyjących ponad stan” południowców. 

  

Hiszpanie mają ponad dwudziestoprocentowe bezrobocie, wśród ludzi młodych czterdziestoprocentowe. Jeśli już pracują, to najczęściej za psie pieniądze, na czas określony albo po prostu na czarno. Pod względem tzw. umów śmieciowych dali się w Unii wyprzedzić tylko jednemu krajowi – w końcu Polak potrafi. Scenariusz katastrofy był dość banalny. Najpierw bańka na rynku nieruchomości, boom na rynkach finansowych, a potem krach i cięcia – m.in. świadczeń socjalnych i pensji w sferze budżetowej. A jeśli chodzi o pracę, to jakby powiedział ekspert z Forum Obywatelskiego Rozwoju, „rynek się nasycił”. Zdobycie wykształcenia pomaga niewiele, więc wielu Hiszpanom pozostaje wyjechać. Albo usiąść na jakimś placu i zaprotestować przeciwko klasie politycznej – za kryzys, ale i za korupcję, bo ponad 200 kandydatów w wyborach lokalnych ma wyroki bądź procesy za korupcję. Z czasów „boomu” oczywiście. 

  

Stwierdzenie, że w końcu wygra na tym wszystkim prawica, jest mało precyzyjne – to raczej lewica zmierza prostą drogą do samobójstwa. Znienawidzonemu premierowi Zapatero prawicowi radykałowie powinni w zasadzie podziękować. Lider hiszpańskich socjalistów przedefiniował konflikt z pola ekonomii na kulturę – odwrócił tym samym gest prawicy amerykańskiej z lat 70. i 80. Kwestie praw mniejszości nie są pozorne ani błahe – można jednak odnieść wrażenie, że stojąc tylko na jednej, „kulturowo-obyczajowej” nodze, przygotowano grunt pod kolejną hegemonię prawicy. Bo wbrew sloganom, że „prawica zna się na ekonomii, a lewica na kulturze” (pogląd częsty u polskich liberałów), to właśnie wojna kulturowa jest prawdziwym żywiołem prawicy. A w tej kwestii siły w Hiszpanii są podzielone mniej więcej po połowie. 

  

Problemów Zapatero nie zrodziły sensowne posunięcia w kwestii rozdziału Kościoła od państwa, prawa do aborcji czy wychowania seksualnego w szkołach ani nawet małżeństwa homoseksualne – zmobilizowały wprawdzie katolicką prawicę, ale kraj nie od dziś jest podzielony wokół tych kwestii. Studenci na madryckim Puerta de Sol nie mają nic przeciwko gejom – choć może niekoniecznie pragną ekshumacji ofiar wojny sprzed 75 lat (jeden z mniej fortunnych pomysłów premiera). Z pewnością jednak nie rozumieją, dlaczego za chciwość bankierów i efekty deregulacji muszą płacić z własnych kieszeni – o ile w ogóle zdołają je jakkolwiek napełnić. 

  

Początkowo mogło się zdawać, że Zapatero wyciągnął lekcję z kolejnych błędów „trzeciej drogi”. Inaczej niż kanclerz Schröder, nie twierdził, że „nie ma lewicowej ani prawicowej polityki gospodarczej, jest tylko dobra albo zła” – podniósł płacę minimalną i zabezpieczył najbardziej potrzebujących. Inaczej niż Tony „poza lewicą i prawicą” Blair, który w miejsce konfliktu chciał wprowadzić technokratyczne zarządzanie – Zapatero zrozumiał, że bez konfliktu nie ma ani polityki ani demokracji.  

  

Problem polegał na tym, że za polityką gospodarczo-społeczną nie stał właściwie żaden spójny projekt. Za redystrybucją dochodów nie poszła żadna alternatywna wizja rozwoju. W kryzysie podatki podwyższono – ale tylko pośrednie, które uderzają w najsłabszych. Wsparcie badań i rozwoju – strategia długofalowa – pozostała w dużej mierze obietnicą. Z reformy edukacji – niewiele wyszło. A już na walkę z kryzysem rząd Zapatero nie ma żadnego pomysłu. Oprócz tych, rzecz jasna, które proponuje konserwatywna Partia Ludowa. Tylko że ona – bardziej przekonująco i konsekwentnie.  

  

Z rytualnego sporu (Eden czy Sodoma) o Zapaterowską Hiszpanię, prawica ma zatem wielkie szanse wyjść zwycięsko – o ile już nie wygrała. Ewentualne rządy Ludowców mogą odwrócić część obyczajowych reform. Te ekonomiczne – bynajmniej nie „w lewą stronę” – już dziś, chcąc nie chcąc, uskuteczniają socjaliści.  

  

Brak naprawdę odmiennej wizji ekonomicznej, przynajmniej jakiegoś „kapitalizmu z ludzką  twarzą”, może nie tylko pogrzebać na długie lata lewicę, ale i demokrację. A to dlaczego? Dobrą puentę wymyślili studenccy demonstranci z głównego placu Madrytu – brutalnie usunięci przez policję, zebrali się ponownie. „ – Jak leci w Hiszpanii? – Nie można narzekać. – To znaczy, że dobrze? – Nie!! Już nie wolno narzekać!”

Tekst ukazał się na witrynie portalu Wirtualna Polska.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Kot w gołębniku  - Problem   |18.05.2011 17:26:24
Problem to polega na tym, że socjaliści zawsze doprowadzą gospodarkę do
bankructwa. I potem redaktorzy KP mają więcej pracy jakby tu wygimnastykować się
intelektualnie na tyle by odwrócić kota ogonem i udowodnić że czarne jest białe,
a socjaliści zbawili społeczeństwo. A tu se neda pane - jak bezrobocie sięga 20
% a kraj pada pod ciężarem długu…

PS. Tak wychwalana przez was Wenezuela
właśnie niedawno rozpoczęła planowane wyłączenia energii elektrycznej. Kraj
leżący na ropie, będzie oświetlany… świeczkami. Ciekawi mnie bardzo jak
redaktor KP zrzuci to na barki światowego kapitalizmu, dzikiego liberalizmu i
last but not the least międzynarodowych spekulantów. Bardzo proszę o stosowny
artykuł. Lubię takie czytać.
marek  - re: Problem   |18.05.2011 18:46:28
Kot w gołębniku napisa?:
Problem to polega na tym, że socjaliści zawsze doprowadzą gospodarkę do
bankructwa. I potem redaktorzy KP mają więcej pracy jakby
tu wygimnastykować się intelektualnie na tyle by odwrócić kota ogonem
i udowodnić że czarne jest białe, a socjaliści zbawili społeczeństwo. A tu
se neda pane - jak bezrobocie sięga 20 % a kraj pada pod ciężarem
długu…

PS. Tak wychwalana przez was Wenezuela właśnie niedawno
rozpoczęła planowane wyłączenia energii elektrycznej. Kraj leżący na
ropie, będzie oświetlany… świeczkami. Ciekawi mnie bardzo jak redaktor KP
zrzuci to na barki światowego kapitalizmu, dzikiego liberalizmu i last
but not the least międzynarodowych spekulantów. Bardzo proszę o stosowny
artykuł. Lubię takie czytać.


Z pewnością kryzys wywołali amerykańscy i europejscy socjaliści, tudzież
komuniści, przebrani za spekulantów oraz kierowników największych
banków, aby zniszczyć kapitalizm a ludzi zamienić w niewolników.
hare
korwin hare mikke.
wtret  - a jak Kot w gołębniku wyjasni   |18.05.2011 18:50:48
… że do najbardziej zadłużonych państw na swiecie należą przecież nie
socjalistyczne USA, a najwyższy wzrost PKB w Europie własnie notują
"socjalistyczne" Niemcy i Szwecja?
Thome  - Za co płacą Hiszpanie.   |18.05.2011 20:24:17
Za "chciwość bankierów i deregulację"? Czy może za keynesizm i bańki?
Kot w gołębniku  - re: a jak Kot w gołębniku wyjasni   |18.05.2011 21:55:10
wtret napisa?:
… że do najbardziej zadłużonych państw na swiecie należą przecież nie
socjalistyczne USA, a najwyższy wzrost PKB w Europie własnie
notują "socjalistyczne" Niemcy i Szwecja?

Jeśli już o tym mówimy, to zadłużenie USA jest niższe niż większości
państw Europy (w % PKB rzecz jasna) a przecież czy ja gdzieś piszę, że USA
to obecnie raj kapitalizmu?
Socjalistyczna Szwecja to swoją drogą też
jest mit. Szwecja jest lewicowa społecznie i obyczajowo, ale ekonomicznie
jest myślę że bardziej liberalna niż Niemcy czy Francja, a
porównywalnie do Polski (a może i bardziej? przynajmniej jest mniejsza
korupcja). Nie należy tego mylić.
A czemu żaden przedmówca nie
nawiązał do Wenezueli? Zły przykład? Jeszcze niedawno Wenezuela miała swój
stały dział w KP.
Zamorano   |18.05.2011 22:01:37
@Za "chciwość bankierów i deregulację"? Czy może za keynesizm i
bańki?


Bańki wzięły się z deregulacji. Alan Greenspan jest keynesistą tylko w
waszej alternatywnej rzeczywistości.
1) Co zniesienie ustawy Glassa
marek  - re: a jak Kot w gołębniku wyjasni   |18.05.2011 22:02:14
wtret napisa?:
… że do najbardziej zadłużonych państw na swiecie należą przecież nie
socjalistyczne USA, a najwyższy wzrost PKB w Europie własnie
notują "socjalistyczne" Niemcy i Szwecja?


Nie wspominając o uciemiężonej Brazylii. Przecież rządzi tam banda
potwornych lewaków(Partido dos Trabalhadores) z
czerwoną czarownicą-feministką na czele…
antenka_beretowa   |18.05.2011 22:12:06
Gdyby się "zagalopował", toby go przyorbanizowali z tefałenami czele…
kot   |18.05.2011 22:18:15
Oj gołębniku zamuliłeś zdrowo!
Powinieneś dostać premię.
Mamy o to ciekawą
wartościową analizę
I dwa sążniste zamulacze.
Czy moderator nie powinien
zainterweniować? Puszczając stek absurdalnych tez, wolnych od choćby jednego
argumentu, który nadawałby się do polemiki.
A może jednak @gołębnik robi
dobrą robotę, bo te jego absurdy są możliwe tylko dzięki brakowi dobrej
definicji państwa socjalistycznego.
kot   |18.05.2011 22:48:57
Michał zbyt łatwo przeszedłeś do porządku
nad socjalizmem Zapatero. To miało
ręce i nogi tyle,że za krótkie. To najlepsza z dotychczasowych próba odejścia
od neoliberalizmu. Warto by o tym podyskutować na seminarium z udziałem Piotra
Kuczyńskiego. Jak słusznie zauważasz, co to za socjalizm przy czterdziesto
procentowym bezrobociu wśród młodych ludzi.
To tylko wielka nauka,że system
musi być bardziej gruntownie zmieniony.
W jakim kierunku? Jak zabezpieczyć się
przed atakiem kapitału finansowego?
I kilka innych pytań.
KrzysztofMazur   |18.05.2011 23:18:11
Bańka hipoteczna wzięła się z dodruku pieniądza przez państwo. Państwo drukuje
pieniądze od 1914 roku bo jest taka ‘regulacja’.
Greenspan był urzędnikiem
państwowym.
Obecne mianowany przez Obamę Bernanke robi to samo na większą skalę
i przygotowuje kolejny większy kryzys.
Monetaryzm i keynesizm się tu niczym nie
różnią, więc nie ma znaczenia, czy Pan Greenspan, Bernanke, Bush i Obama są
jednocześnie keynesistami czy monetarystami.
Samael   |18.05.2011 23:23:15
Drogi Wtręcie!
Michała Sutowskiego fragment o współczesnym modelu niemieckim
(http://www.krytykapolityczna.pl/MichalSutowski/Ge
rmanizacjatak-wypaczenianie/menuid-295.html ):

"ów dzisiejszy
KrzysztofMazur   |18.05.2011 23:26:32
Zgodnie z zasadami rachunkowości każde przedsiębiorstwo powinno zaksięgować w
koszty i umieścić w bilansie jako zobowiązanie wszystkie rezerwy na przyszłe
emerytury, leczenie pracowników itp. Gdyby państwa zachowały się zgodnie ze
standardami rachunkowości, to zadłużenie wszystkich państw byłoby wielokrotnie
wyższe. Tego zadłużenia ‘nie widać’, bo długów emerytalnych i zdrowotnych państw
się nie księguje. Ale te długi są i rosną codziennie. W perspektywie 20-30 lat
doprowadzi to do bankructwa lub gwałtownej inflacji wszystkich państw zachodu.
Mówienie o ‘modelach społecznych’ tylko zaciemnia sytuację i jest chowaniem
głowy w piasek. Żaden ‘model’ nie zlikwiduje zobowiązań.
kot   |18.05.2011 23:52:16
K.M. Dla Ciebie wszystko sprowadza się do bilansu.
A więc bilansujmy: co
dwadzieścia lat w Europie zwiększa się produktywność gospodarki, znacznie więcej
niż przyrost naturalny.
To czy powinno się lepiej żyć czy gorzej?
Wszystkiego
jest coraz więcej a wiec powinno być chyba lepiej, a nie jest!
Więc co tu k. nie
gra. Może jednak wady systemu.
KrzysztofMazur   |18.05.2011 23:58:53
W ‘neoliberalnej’ Polsce przechodzi się na emeryturę w wieku 59 lat, w
‘socjalistycznych’ Niemczech w wieku 67 lat. Czy nie należałoby te etykiety
raczej odwrócić?
Czy niemieccy górnicy dostają emerytury 4 razy wyższe od
niemieckich nauczycieli, jak jest w Polsce?
Czy niemieccy policjanci przechodzą
na emerytury w wieku lat 34, jak w Polsce?
Gdzie jest ten niemiecki (albo
Szwedzki) ‘socjalizm’?
Zamorano   |19.05.2011 01:04:12
Ten mechanizm dodawania komentarzy jest koszmarny. Ścięło mi większość postu.
Oczywiście fani radykalnego lesseferyzmu zaklinają rzeczywistość. Bańka wzięła
się z deregulacji na rynkach finansowych, a nie z żadnego keynesizmu, czy
mitycznego "dodruku". Alan Greenspan, szef Rezerwy Federalnej w latach
1987
kot   |19.05.2011 01:18:25
Mazur rozmowa z Tobą (to przyjemność) -jak z ekspresem do kawy. Jak on nie
odpowiadasz na pytania.
Zamorano   |19.05.2011 01:27:13
Znowu ścięło mi komentarz. Adminie zrób coś z tym. Po co ja to piszę skoro, tnie
mi polemikę tymi fanami Austriaków i neoliberalizmu?
Alan Greenspan, szef
Rezerwy Federalnej w latach 1987 - 2006. W latach pięćdziesiątych i
sześćdziesiątych ubiegłego wieku związany był z pisarką Ayn Rand i jej
obiektywistycznym ruchem promując nieskrępowany kapitalizm jako filozofię
socjalną i ekonomiczną. Pisał artykuły do pism ruchu. Był także autorem kilku
esejów w książce Rand Capitalism: the Unknown Ideal. Był to ideologiczny
zwolennik deregulacji rynków finansowych. GDZIE TU JEST KEYNESIZM NA LITOŚĆ
BOSKĄ? Od lat 30. XX wieku fundamentem regulacji w amerykańskim sektorze
finansowym była ustawa Glassa
Kot w gołębniku  -    |19.05.2011 01:32:38
Tak się tu wszyscy wyzłośliwiają unikając jak ognia trudnych tematów. Na
przykład tego, że metody "zabezpieczania przed atakiem kapitału
finansowego" czy zwiększenia regulacji w sektorze finansowym wprowadzili
dzielnie Wenezuelczycy. Czemu nie porozmawiamy o skutkach? Albo o tym jak przed
spekulantami i leseferyzmem obroniło się Zimbabwe.
Kot w gołębniku   |19.05.2011 01:35:22
A przykład Alana Greenspana? Niezbyt dobry. Ten pan i owszem, był zwolennikiem
kapitalizmu, ale zrobił sobie długie wakacje na czas pełnienia funkcji szefa
FED. Stanowisko zobowiązuje! Nie można być szefem antywolnorynkowej instytucji i
nie zmienić odpowiednio poglądów. A na emeryturze może już teraz wrócić do
swoich starych poglądów.
Poza tym co innego coś głosić, a co innego realizować.
Thome  - Zaklinanie rzeczywistości.   |19.05.2011 02:00:58
@ Zamorano

Czy na podstawie notki biograficznej przeklejonej z Wikipedii
dot. Greenspana wnioskujesz o polityce monetarnej FED przez ostatnie
dziesięciolecia? Czy też może o polityce administracji amerykańskiej wobec
problemu długu publicznego oraz fali de facto bankructw instytucji finansowych?
Czy może o polityce fiskalnej bazującej na manipulacji impulsami co jakiś
czas?

Ja się pytam - gdzie tu jest liberalizm?

To zabrzmi niesamowicie,
ale czy zdajesz sobie sprawę, że PRZED zajęciem stolca w FED Alan był
zwolennikiem……standardu złota??:))))

I kto tutaj zaklina
rzeczywistość?


@ kot
"co to za socjalizm przy
czterdziestoprocentowym bezrobociu wśród młodych ludzi?"

….modelowy!
kot   |19.05.2011 05:56:49
Już chciałem odszczekać, przeprosić KrzysztofaMazura, gdyż pokazał, jak
budżet zjada zbyt wczesne przechodzenie na emeryturę.
Lecz mogę tylko
przeprosić ekspresy do kawy za porównanie ich do KM, gdyż mówiłem o
bilansie! A to niebotyczna różnica. Szczegół -choćby wielki i ważny
-to tylko szczegół).
Jeżeli wzrasta czynnik A o 5% a czynnik B o 10% -to
relacja A do B rośnie na korzyść B, mimo że A mogło wzrosnąć
o bezwzględnie wielką wielkość.
Chyba będzie jeszcze coś o tym na http://kot-blogkota.blogspot.com
kot   |19.05.2011 06:14:45
Ad. @Zamorano.
Fajne jest te uzasadnianie "amerykańskiego kryzysu",
który rozlał się na bogu ducha winną Europę
-nadmiarem regulacji.
@Spokojny
genialnie udowodnił, w pobliżu, niedawno, że wolny rynek nie może istnieć,
dążenie do tego ideału też.
Dlaczego amerykański kryzys (pal sześć Amerykanów)
dotknął Europę,
bo brak regulacji pozwolił na dokonywanie oszustw. Europa
kupowała papiery wartościowe (niewinna pracowita Islandia), które były
opakowaniem złych długów w taki sposób aby nie było tego widać.
System prawny
(brak regulacji) dopuszczał dokonywanie oszustw i rozprowadzanie tego świństwa
po świecie.
Wolny rynek dla oszustw -to dobre hasło!
KrzysztofMazur   |19.05.2011 08:39:48
Dzięki. Ekspres do kawy jest bardziej interaktywny. Po prostu poszedłem sobie
gdzie indziej, więc nie doczytałem pytań.

Częścią wspólną keynesizmu i
monetaryzmu jest zachwalanie państwowego pieniądza papierowego. Tylko tyle i aż
tyle. Moim zdaniem to jest przyczyna problemów z systemem finansowym (plus
rezerwy cząstkowe banków). Oczywiście można się z tym nie zgadzać. W każdej
innej kwestii keynesizm się od monetaryzmu różni, tylko że te inne kwestie są,
znów moim zdaniem, drugorzędne.

Kto z kim był związany to jest sprawa
drugorzędna. Prawdą jest to wszystko, co pisze Pan Zamorano o Greenspanie, ale
co z tego?
Jak państwo psuje pieniądz, to owszem powinno kontrolować jego
dystrybucję, ale lepiej by było, gdyby nie psuło.
W czym różni się polityka
gospodarcza Clintona-Busha-Greenspana od Obamy-Bernanke? Obama jest innym
prezydentem od Busha w polityce zagranicznej, ale nie gospodarczej. Jeden i
drugi ‘pobudza’ gospodarkę kredytem.

W sprawie obcinania komentarzy: wydaje
mi się, że system nie przyjmuje niektórych znaków przestankowych, np
cudzysłowów, radzę zamieniać je na apostrofy. Nie przyjmuje też myślników.

Ja
jestem żadko na stronie KP ostatnio, więc nie powinniście narzekać na
upierdliwość z mojej strony. Poza tym popieram neoliberalną politykę i retorykę
Leszka Millera i SLD i wróżę wielką przyszłość Napieralskiemu. Być może też
innym politykom tzw. lewicowym.
KrzysztofMazur   |19.05.2011 08:52:46
Moim zdaniem żyje się lepiej w Europie, w Zachodniej nieco lepiej, we Wschodniej
dużo lepiej.

System ma wiele różnych wad nie tylko takie, które wy
widzicie.

Rozdzielenie bankowości inwestycyjnej od depozytowej ustawą Glassa
to półśrodek. Jest to dobry kierunek, ale niewystarczający. Trzeba jeszcze
bankom depozytowym zabronić inwestowania depozytów w cokolwiek i utrzymywanie
100 rezerw na depozyty i w ogóle wyjąć depozyty z formalnej własności banków.
Kredyty powinny być udzielane z kapitału własnego banków lub obligacji,
najlepiej przez banki inwestycyjne. Wtedy bankructwo banku inwestycyjnego nie
miałoby żadnego wpływu na bezpieczeństwo depozytów i cały sytem finansowy. Gdyby
banki inwestycyjne nie miały pieniędzy pożyczonych od banków depozytowy, nie
trzebaby ich ratować, ale to samo dotyczy państw i wszelkich inwestycji np. w
kredyty. Kredytów powinno być dokładnie tyle ile właściciel pieniędzy chciał
udzielić (a nie urzędnicy bankowi lub nadzór bankowy).
Następnie należy państwu
odebrać możliwość tworzenia pieniądza z niczego, ale i bez tego byłoby
stabilniej.

Wybór nie sprowadza się pomiędzy etykietkami keynesizm albo
monetaryzm albo austriacy.
Łysy  - re:   |19.05.2011 12:02:49
Kot w gołębniku napisa?:
A przykład Alana Greenspana? Niezbyt dobry. Ten pan i owszem, był
zwolennikiem kapitalizmu, ale zrobił sobie długie wakacje na czas
pełnienia funkcji szefa FED. Stanowisko zobowiązuje! Nie można być
szefem antywolnorynkowej instytucji i nie zmienić odpowiednio poglądów. A
na emeryturze może już teraz wrócić do swoich starych poglądów.
Poza
tym co innego coś głosić, a co innego realizować.[/quote][quote=Kot
w gołębniku]Tak się tu wszyscy wyzłośliwiają unikając jak ognia
trudnych tematów. Na przykład tego, że metody "zabezpieczania przed
atakiem kapitału finansowego" czy zwiększenia regulacji w sektorze
finansowym wprowadzili dzielnie Wenezuelczycy. Czemu nie porozmawiamy
o skutkach? Albo o tym jak przed spekulantami i leseferyzmem obroniło
się Zimbabwe.

Super przykład z Zimbabwe, dzięki KwG:) Tam 100% wolny rynek finansowy,
absolutny brak nadzoru, bank centralny nie działa. Raj
miłośników liberalizmu, zapraszam:)
moroux  - @ KM   |19.05.2011 12:32:27
Spór o źródła kryzysu to jedno, reakcja na kryzys - drugie. Te kraje, które
zastosowały keynsowskie metody walki z kryzysem notują znacznie lepsze efekty od
tych, które postanowiły iść drogą neoliberalną. Niemcy zaaplikowały ogromny
stimulus fiskalny, wart około 4 proc. pkb plus pomoc dla banków oraz obniżkę
stóp procentowych przez EBC. Wśród narzędzi zastosowanych przez konserwatywną
Angelę Merkel znalazła się min. podwyżka zasiłków dla bezrobotnych. Jak widać -
lekarstwo zadziałało, nawet nieuleczalna wydawać by się mogło słabość Niemców
czyli popyt wewnętrzny idzie w górę.

Z kolei Irlandia poszła w przeciwnym
kierunku i jedyne co zrobiła, to wykupiła długi swoich banków tnąc wydatki
socjalne do kości. Jak dzisiaj wygląda, każdy widzi.

To, że w Niemczech wiek
emerytalny wynosi 67 lat z pewnością nie świadczy o tym, że w kraju tym panuje
krwiożerczy kapitalizm. Dziwne jest w ogóle łączenie akurat tego wskaźnika z
jakimkolwiek nurtem ekonomicznym. Przecież niezależnie od tego, czy mówimy o
keynsiźmie czy o szkole austriackiej możemy zgodzić się z tym, że celem jest
wzrost gospodarczy, a więc także, w wyniku tego procesu, wzrost zatrudnienia jak
największej liczby ludzi. Nigdzie nie znajdziesz w keynsiźmie stwierdzenia, że
ludzie nie powinni pracować.
m.  - as   |19.05.2011 12:39:06
@ KM

Ustawiasz sobie strawmana i w niego bijesz. Podajesz za przykład
Niemcy pisząc, że wiek emerytalny wynosi tam 67 lat. A ja się pytam
m.  - as   |19.05.2011 12:40:06
@ KM

Ustawiasz sobie strawmana i w niego bijesz. Podajesz za przykład
Niemcy pisząc, że wiek emerytalny wynosi tam 67 lat. A ja się pytam
Anonimowy   |19.05.2011 12:49:01
Bardzo mi przykro Thome, ale Joomla ścina mi polemikę z najważniejszych
merytorycznie fragmentów!
Piszesz "Czy na podstawie notki biograficznej
przeklejonej z Wikipedii
dot. Greenspana wnioskujesz o polityce monetarnej FED
przez ostatnie
dziesięciolecia?"
- Nie na podstawie notki z wiki, ale na
podstawie jego poglądów i działań tak.

@Ja się pytam - gdzie tu jest
liberalizm?

Po pierwsze liberalizm głównego nurtu unika takich skrajności jak
Ty, czy Krzysztof Mazur (o kocie w gołębniku nawet nie ma co wspominać, bo to co
on wypisuje to przecież parę stereotypowych korwinistycznych pierdół) unika
takiej skrajności, bo wystarczy zapoznać się z historią realnie istniejącego
kapitalizmu by nabrać sporo dystansu do mitu rynku jako uniwersalnego
regulatora… Greenspan taki nie był. FED nie jest instytucją stricte publiczną,
choć ma przywyileje takiej. Oto następujące przykłady radykalnej deregulacji,
która doprowadziła do kryzysu: od lat 30. XX wieku fundamentem regulacji w
amerykańskim sektorze finansowym była ustawa Glassa
Zamorano   |19.05.2011 12:58:08
Krzysztofie napisałeś "Wybór nie sprowadza się pomiędzy etykietkami
keynesizm albo
monetaryzm albo austriacy.". Zgadzam się! Zauważ jednak, że
to co zaprezentowałeś jako potencjalna recepta nijak się ma do radykalnie
lesseferstycznego rozumienia rynków finansowych. To co zaproponowałeś to, well
regulację właśnie. I tutaj pojawia się cały problem polemistów w typie kota w
gołębniku. Dla nich istnieją tylko skrajne propozycje. Jeśli nie austriacy to
"komuna". Przecież jak ktoś chce regulacji w sektorze finansowym i
dbania o bezpieczeństwo obrotu to nie znaczy, że jest wrogiem rynku jako
takiego. Jeśli nie fetyszyzuje się rynku jako takiego to nie znaczy, że się jest
jego wrogiem.
Kot w gołębniku  - Bank centralny Zimbabwe   |19.05.2011 16:14:34
Jak to Zimbabwe nie ma banku centralnego. http://www.rbz.co.zw/
I do tego rząd
co chwilę wprowadza nowe postępowe regulacje chroniące naród przed
wolnorynkowymi oszustami. Ot choćby nakaz obniżenia cen o połowę przez
właścicieli sklepów. Ciekawe czy zadziałał, co?
wtret  - rynek i państwo   |19.05.2011 18:22:13
"Neoliberałowie", zawsze obronią swojej doktryny, bo nie ma gospodarki
bez Państwa, więc zawsze to Państwo będzie obarczone winą - nawet jesli nie
reguluje spekulacji prowadząc do baniek. Jak ulega naciskom biznesu, tam gdzie
to ono powinno naciskać, to znów to ono, nie biznes (rynek) jest winny. Te same
osoby, które były skłonne wskazywać na Niemcy jako przykład ‘niewydolnego
socjalizmu’, w latach relatywnej stagnacji, teraz, kiedy gospodarka Reichu w
miarę się buja własnie będą się tam dopatrywać liberalizmu. Te same osoby, które
przed 2008 rokiem Irlandię, UK i USA, skłonny były stawiać jako wzór gospodarek
zbliżających się do liberalnego ideału, teraz wytykają błędy państwa i mówią, że
to w gruncie rzeczy socjalizm. Taka dyskusja prowadzi do nikąd.
Łysy  - re: Bank centralny Zimbabwe   |20.05.2011 10:19:44
Kot w gołębniku napisa?:
Jak to Zimbabwe nie ma banku centralnego. http://www.rbz.co.zw/
I do tego
rząd co chwilę wprowadza nowe postępowe regulacje chroniące
naród przed wolnorynkowymi oszustami. Ot choćby nakaz obniżenia cen o
połowę przez właścicieli sklepów. Ciekawe czy zadziałał, co?

Napisałem, że bank centralny nie działa (w praktyce) a nie, że go nie ma.
Podstawowym zadaniem każdego banku centralnego jest dbałość
o stabilność pieniądza i regulowanie sektora finansowego, a nie
papierowe nakazy dla sklepikarzy. To takie abc bankowości…Tam
właśnie działa zupełnie nieregulowany system finansowy - ludzie nie
korzystają z banków, transakcje odbywają się w gotówce i barterze przy
zerowej kontroli państwa. Powinno Ci się podobać…
Thome  - Czwarta droga.   |21.05.2011 21:30:30
@Łysy
Mylisz skutki z przyczynami. Sytuacja Zimbabwe nie jest zła
dlatego, że ludzie działają w transakcjach poza systemem reżymowym, ale przez
reżym, który zwalcza ludzką aktywność. Inflacja także nigdy NIE JEST przyczyną
patologii, ale jej SKUTKIEM. Inflacja w Zimbabwe oznacza tylko tyle, że rynek
(czyli LUDZIE) właściwie oceniają wartość państwowego pieniądza i wciąż żywo
reagują na patologię reżymu. Ciocię oszukasz, mamę oszukasz, babcię
oszukasz….ale rynku nie oszukasz (co sobie powtarza codziennie do poduszki
premier Grecji….a wkrótce zacznie pewnie i Opalony Silvio i pobladły
Zapatero).

@wtret

"(…) bo nie ma gospodarki bez państwa"


Ciekawa teza:)))

@Zamorano
Ustawa Glassa to oczywiście proteza. A mówimy o
rzeczach zasadniczych jednak.

@moroux

Nie ma oczywiście krajów, które
zastosowały w 100% jednorodne tzw. "metody walki z kryzysem" (trochę jak
wojna wypowiedziana biedzie przez Lewicę i od zawsze przez Lewicę przegrywana).

Niemcy zachowały się - na tle innych - stosunkowo rozsądnie. Po pierwsze
unikały mocnej ekspansji monetarnej (fajnie i szczerze napisałeś, że zafundowały
sobie obniżkę stóp przez EBC - przynajmniej jasny jest już status tej podobno
europejskiej instytucji;))), ponieważ EBC prowadzi konserwatywną politykę i
dobrze. Po drugie zrobiły kilka głupot, m.in. impuls fiskalny, na którym my z
kolei zyskaliśmy (samochodziki się sprzedawały;). Dodatkowo nie szalały
budżetowo, ale oczywiście kto w Niemczech był, ten wie, że zaostrzono dyscyplinę
w dziedzinie wydatków socjalnych. Z kolei ciężko Irlandię stawiać za wzór
liberalizmu. Po ekspansji monetarnej i kryzysie zaczęli pompować pieniądz w
banki - mało to liberalne. Warto też spojrzeć na USA, gdzie fiasko keynesizmu
jest najlepiej widoczne. I niech nas nie zmylą komunikaty popielatego z nerwów
Bernanke. Tyle, że USA mogą zawsze na kogoś napaść dla odwrócenia uwagi. Nie
wspomnę o Grecji czy Hiszpanii (wiernej uczennicy lorda Keynes’a). Pisząc zaś,
że "celem jest wzrost gospodarczy" stajesz w zasadzie w jednym rzędzie z
tym najbardziej prymitywnym skrzydłem neokonów. Tylko potem nie pisz na stronach
KP o "fetyszu PKB";)
Cham   |22.05.2011 19:57:49
Zapatero zrobił to co przywódcy partii lewicowych robili i robią od dawna i
wciąż tego nie widzą czyli skupiali się tylko kwestiach kulturowych i tyle.
Wszelkie kwestie gospodarcze oddali do regulacji wolnemu rynkowi. Jak się takie
myślenie połączyło na świecie to wyszło to co widzimy dziś. I mógłbym zrozumieć
takie myślenie partii lewicowej(wszystko już jest zapewnione- zarobki,
zabezpieczenie dajmy więc ludziom wolność obyczajową),ale gdy zaczęło się to
sypać, cała wizja nic nie robiono by ratować ludzi, a na koniec jedynym pomysłem
jest dowalić najbiedniejszym i nie tykać bogatych, którzy kryzys ten wywołali.
Tacy politycy nie są już socjalistami tylko zwykłymi neoliberalnymi gnojakami.
ula  - do autora   |23.05.2011 16:14:25
"Pod względem tzw. umów śmieciowych dali się w Unii wyprzedzić tylko jednemu
krajowi - w końcu Polak potrafi." Ciekawi mnie skąd Pan to wie, chyba po
prostu ładnie brzmiało. Sprawdziłam dane Eurostat za 4 kw. 2010r. Pracujący na
umowy czasowe w stanowili w UE15 12% pracujących, w Polsce 18,7%, w Hiszpanii
23,9%. W ostanich 3 latach ten odsetek w Hiszpanii spadł znacznie, co jest
oczywiście związane ze zwalnianiem takich pracowników w pierwszej kolejności.
Rynek pracy w Hiszpanii ma naturę "dualną" i to jest jego istotny
problem. Część pracowników jest bardzo chroniona, część wcale.
ula  - sprostowanie   |23.05.2011 22:20:25
Przepraszam, pomyliłam się w dzieleniu :/ Teza jest prawdziwa, więc chyba lepiej
usunąć mój wpis…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.02256 Seconds