> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
W obronie pielęgniarek Drukuj
Michał Sutowski   
19.03.2011

Związki zawodowe uszczęśliwiają pracowników na siłę – nie po raz pierwszy słyszymy ten argument w ostatnich latach. Podobnie jak ten, że ludzie mają prawo wybierać, gdzie, za ile i u kogo będą pracować. Przy okazji dyskusji rządowego pakietu ustaw zdrowotnych użyto wciąż żywych w Polsce haseł wprowadzenia wolnego rynku w obszar usług publicznych.

Konstytucyjne prawo wyboru – kiedy hasło to pada w debatach społeczno-gospodarczych, włączyć się powinno światełko ostrzegawcze. Gdy dotyczy rynku pracy – należy podnieść alarm. Bo chyba żaden slogan i żadna szlachetna formuła nie służyły równie często realizacji celów nieszlachetnych. Ostatecznie dziesięcioletnie dziecko w manchesterskiej fabryce bawełny też miało kiedyś konstytucyjne prawo wyboru – czy chce pracować 14 godzin na dobę 7 dni w tygodniu, czy może woli umrzeć z głodu. To właśnie związki zawodowe postanowiły je „uszczęśliwić na siłę” i ograniczyć swobodę przedsiębiorcy.

To oczywiście przykład skrajny i, miejmy nadzieję – anachroniczny. Dziś, przynajmniej w naszym świecie, małe dzieci raczej nie pracują, a już na pewno nie tak długo. Ale niektórzy pracują po 300 godzin w miesiącu – to po odliczeniu weekendów daje nieco poniżej 15 godzin na dobę. Nie skłania ich do tego pracoholizm czy inny masochizm, ale katastrofalnie niskie stawki płacy za godzinę. A także wciąż akceptowana patologia zmuszania ludzi do przechodzenia na samozatrudnienie, żeby nie płacić za nich świadczeń przez zyskujących na tym przedsiębiorców. Samozatrudnieni mają sami płacić za swoje ubezpieczenia, prowadzić księgowość i tracą szereg praw pracowniczych. Dodajmy, że inną konsekwencją takich „reform” są mniejsze wpływy ze świadczeń do systemu emerytalnego, a ponieważ samozatrudnienie służy z kolei wysoko zarabiającym do uciekania od płacenia wyższych podatków – rośnie dziura budżetowa. I dlatego właśnie sejmowy protest pielęgniarek z OZZPiP przeciwko możliwości zatrudniania pielęgniarek na kontraktach należy poprzeć z całą mocą.

Zwolennicy rządowej reformy twierdzą, że spełnienie ich postulatów grozi utratą pracy kilku tysięcy osób. A czym grozi ich niespełnienie? Zatrudnianie „kontraktowe” oznacza faktyczny brak kontroli nad liczbą godzin pracy pielęgniarki/pielęgniarza/położnej w miesiącu. To nie jest tylko kwestia praw pracowniczych (horrendalne obciążenia ilością pracy nierzadko bywają skutkiem nacisku pracodawcy, zwłaszcza jedynego w okolicy), to także problem bezpieczeństwa pacjenta, obsługiwanego przed nie zawsze z własnej winy nadaktywną (2 dyżury, a może 3 z rzędu?) pielęgniarkę? O przerzucaniu kosztów składek („wyrównywanych”, choć nie zawsze, wyższym wynagrodzeniem) nie warto nawet wspominać.

Argumenty o zaletach „pracy elastycznej” powtarza się jak mantrę od wielu lat – zwłaszcza w kontekście zbyt niskiego zatrudnienia. Bo przecież im elastyczniej, tym chętniej pracodawcy zatrudnią. Koszty psychospołeczne, jak ogólny wzrost poczucia niepewności, a także ekonomiczne – niemożność planowania wydatków na dłuższą metę – zazwyczaj toną w morzu zachwytów nad „wolnościowymi” zaletami płynnego kapitalizmu.

W przypadku zawodów medycznych dochodzi kwestia dużo poważniejsza – choć prawa pracownicze, których bronić jest zadaniem związku zawodowego, grają wciąż istotną rolę, zwłaszcza w tak mało uprzywilejowanej grupie, jak pielęgniarki i położne. W służbie zdrowia priorytetem jest dobro pacjenta – w tym wypadku doskonale zbieżne z interesem pracownika. Jak można o nie zadbać? Np. wprowadzając normy minimalne personelu medycznego w przeliczeniu na liczbę pacjentów – dziś obowiązują w placówkach publicznych, a w skomercjalizowanych już nie. Stwarza to możliwość cięcia kosztów na obsłudze (mniej pielęgniarek na oddział) przez niepubliczne ZOZ, co bardzo pogarsza sytuację pacjenta i bardzo poprawia księgowy bilans spółki. Zmiana tego stanu rzeczy (tzn. przywrócenie równych, cywilizowanych standardów dla placówek niepublicznych i publicznych) sprzyjać będzie złagodzeniu jeszcze innego problemu – brutalnej konkurencji o pracę w zawodzie. Większa podaż pracy w oczywisty sposób poprawia sytuację pracowników, zmuszając pracodawcę do polepszenia jej warunków. A że to sztuczna regulacja (wymuszanie zatrudnienia na placówkach), zaburzenie konkurencji? Jeden z bardziej kompetentnych ekspertów medycznych w Polsce wskazywał kiedyś, że szpital to nie sklep z gwoździami, tylko instytucja pożytku publicznego (w sensie potocznym).

Etaty dla pielęgniarek, normy liczby godzin pracy w tygodniu, ale także normy zatrudnienia w przeliczeniu na pacjenta – o to wszystko warto walczyć do skutku. Jeszcze kilka lat temu w Białym Miasteczku obecna minister zdrowia wspierała pielęgniarki i położne w walce o godne warunki pracy – i przyzwoite standardy dla pacjentów. Dziś premier mówi o „przesadzie” – a propos okupacji przez OZZPiP sejmowej galerii. Zawsze to jakiś postęp, skoro Jarosław Kaczyński wywodził kiedyś, że niezjedzenie kolacji to jeszcze nie głodówka. Od siły nacisku – związków, mediów, partii politycznych – zależeć będzie, czy wnioski rządu z protestów z 2007 zatrzymają się na kwestii stylu.

PS. Kobiety z OZZPiP, KP jest z Wami!

  

Komentarze
Dodaj nowy
emka  - Mówimy NIE! "śmieciowym" umowom!   |19.03.2011 13:29:57
Umowa o pracę to podstawa zatrudnienia. Tylko wtedy obowiązuje kodeks
pracy!

Protestujemy przeciwko rozszerzaniu samozatrudnienia
kosztem praw pracowniczych!

poprzyj nas na fb:

http://www.facebook.com/event.php?eid=207167672…
Jarvson   |19.03.2011 14:06:01
20 lat temu Lech Wałęsa & CO omamił naród zmianami (na lepsze), które miały
doprowadzić do skutecznej zmiany zarobków, wzrostu poziomu życia i ogólnej
poprawy wszystkich dziedzin życia. Dzisiaj DYKTATURA kapitalizmu, po raz kolejny
wpycha społeczeństwo w łapy biedy, braku nadziei na przyszłość, reglamentowanym
dostępem do lecznictwa czy nauki. Konstytucja stworzona na potrzeby obywateli de
facto nie jest respektowana, Trybunał Konstytucyjny popierając Rząd RP dba o
interesy Rządu a nie Narodu. Ponadto ucieczka Elit (ponowna emigracja
wewnętrzna) z życia społecznego owocuje napływem wszelkiego rodzaju miernot do
władzy, które zajmują się wszystkim tylko nie dbałością o przyszłość Polski. ja
postrzegam źle wszelkiego rodzaju wyzbywanie się Państwa dbałości o usługi
medyczne i przekazywanie ich de facto w ręce prywatne lub ludzi nie mających
zielonego pojęcia o potrzebach panujących w środowiskach medycznych.
Samael   |19.03.2011 15:09:12
Gdyby temu rządowi serio zależało na wysokim wskaźniku zatrudnienia w takim
kraju jak Polska powinien był zastanowić się nad finansowaniem emerytur i służby
zdrowia z podatków. Obecnie obowiązuje mieszane finansowanie tych dwóch
świadczeń. Gdyby zostało ono zastąpione finansowaniem z podatków (jak ma to
miejsce w Danii) doszłoby do znacznego ograniczenia kosztów pracy w przypadku
umowy o pracę co znacznie ograniczyłoby stosowanie umowy zlecenia. Aby
ograniczyć występowanie tej umowy konieczne byłoby też działanie państwa (PIP, a
także związków zawodowych), które jak widać obecnie nie jest za bardzo tym
zainteresowane.

Po wyborach parlamentarnych jesienią 2011 przez dwa i pół
roku nie będą mieć miejsca żadne wybory. Oznaczać to będzie najprawdopodobniej,
że rząd PO podniesie podatki już jesienią. Pytanie kto będzie wówczas
koalicjantem PO. Czy będzie to SLD czy też PSL, czy może, co wątpliwe, rząd ten
będzie składał się z jednej partii? W wypadku koalicji z SLD istnieje szansa
sprawiedliwszego rozłożenia ciężarów podatkowych przez wprowadzenie trzeciego
progu w podatku dochodowym od osób fizycznych zamiast podwyższania VAT. Poza tym
po ponownym wprowadzeniu podatku spadkowego i być może katastralnego oraz
pozostawieniu dla obywateli wyboru OFE czy ZUS może dojść do ciekawych wydarzeń.
Cięcia wydają się przy tym nieuniknione. Sporny może być ich zakres.

Przyszły
resort innowacji i nowych technologii Grzegorza Napieralskiego może zgłaszać
zapotrzebowanie na finansowanie nauki w wysokości do jednego procenta PKB (przy
dwóch procentach z kieszeni inwestorów prywatnych co zostało zapisane w
strategii lizbońskiej).

SLD jak wiadomo chce się prezentować jako partia
nowoczesna. Pytanie czy wciąż patrzy na nowoczesność Irlandii sprzed kryzysu
(przy 42% PIT dla najbogatszych) czy może kieruje wzrok na północ w stronę
państw skandynawskich?
W drugim wypadku warto byłoby rozważyć duńskie
rozwiązanie finansowania emerytur i służby zdrowia w mniejszym stopniu
obciążające pracodawców i pracowników, a przy progresji w PIT i podatku
katastralnym znacznie sprawiedliwsze z lewicowego punktu widzenia. Konieczne
jest przecież zwiększenie nakładów na służbę zdrowia, kulturę, edukację i naukę,
budownictwo mieszkaniowe dla osób mniej zamożnych oraz budownictwo socjalne.

To lista potrzeb, które nie zostaną w dużym stopniu uwzględnione przez
koalicjanta, zwłaszcza, że następne lata nie będą zapewne należały do
najlepszych jeżeli chodzi o koniunkturę gospodarczą. Jak na tej koalicji wyjdzie
SLD? Trudne pytanie.
kontraktowa  - Prawda leży po środku   |19.03.2011 21:44:47
Nie jest prawdą, że pracujemy na granicy wytrzymałości. Ja mam kontrakt na 200
godzin i to mi wystarcza w zupełności. Nie mogłabym więcej, bo mam rodzinę, więc
i inne zadania i obowiązki. Prawda jest taka, że kontraktów się boją starsze
koleżanki. Wynika to z lęku przed nieznanym, braku wiedzy i manipulacji przez
związek.
ubik   |20.03.2011 00:29:03
Trzymam kciuki za pielęgniarki. Dzielne kobiety.
Samael   |20.03.2011 01:56:47
Tak tylko pisze kompletnie oderwane od tematu i rzeczywistości bzdury. A taki
Tusk tylko kombinuje jakby orżnąć pielęgniarki, mnie i całą Polskę. I drwi sobie
z tego co tu się dzieje. Pocieszające, że znalazł się jeden powodzianin, który
obił mu mordę kiedy wdzięczył się do aparatu kiedy inni zasuwali, żeby obronić
swój dobytek.
ke  - re: Prawda leży po środku   |21.03.2011 10:45:29
kontraktowa napisa?:
Nie jest prawdą, że pracujemy na granicy wytrzymałości. Ja mam kontrakt na
200 godzin i to mi wystarcza w zupełności. Nie mogłabym więcej, bo mam
rodzinę, więc i inne zadania i obowiązki. Prawda jest taka, że kontraktów
się boją starsze koleżanki. Wynika to z lęku przed nieznanym,
braku wiedzy i manipulacji przez związek.


hahaha… zalosne. Ile placa ci za takie wpisy?
moroux  - zaraz zaraz   |21.03.2011 12:09:42
Czegoś w całej tej sprawie nie rozumiem - czy pielęgniarka to jakiś inny rodzaj
pracownika, że nie może być zatrudniona na umowę o pracę tylko na kontrakcie?
Kodeks pracy daje dość duże pole manewru w kwestiach organizacji pracy, więc w
czym problem?

W tym zapewne, że wówczas trzeba by płacić za nadgodziny i
wówczas pielęgniarka nie mogłaby napisać "Ja mam kontrakt na 200 godzin i to
mi wystarcza w zupełności". Wystarcza? To 50 h tygodniowo! Jeżeli "to
wystarcza" to znaczy, że to niewiele. A to o 2 h więcej niż przewiduje
kodeks pracy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 19.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.82209 Seconds