> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Rosja, czyli państwo prywatne Drukuj
Michał Sutowski   
23.03.2011
Publiczne? Ale co znaczy „publiczne”? Chodzi ci o „państwowe”? Nie, u nas państwo też jest prywatne. Państwo to taki duży oligarcha – te zwięzłe frazy zasłyszane wczoraj przeze mnie w pewnym moskiewskim mieszkaniu dają jedno z najtrafniejszych podsumowań kondycji współczesnej Rosji.

Kompanie politologów i historyków zastanawiają się, czy dzisiejsza Rosja to imperium, czy może postimperium, kontynuatorka tradycji ZSRR czy może właśnie efekt zerwania z sowietyzmem. Jakkolwiek ważne to pytania, to udzielane na nie odpowiedzi rzadko stanowią przesłankę do politycznego działania. Dużo częściej służą potwierdzeniu z góry przyjętej tezy – np. o tym, że Rosja to odwieczny wróg Polski, nigdy nie rezygnujący z ekspansji na obszar pomiędzy sobą a Niemcami, albo też (choć rzadziej), że to np. gwarant stabilności cywilizacji zachodniej, powstrzymujący z kolei ekspansję kaukaskich dżihadystów. Jest też całe mnóstwo opcji pośrednich – ale żadna z nich tak naprawdę nie ma wielkiego znaczenia, poza czysto instrumentalnym. Głosząc bowiem tę czy inną interpretację kondycji („istoty”?!) Rosji, można przy jej pomocy przywalić niczym cepem w głowę przeciwnikowi politycznemu. Wewnętrznemu oczywiście, co wielu mniej i bardziej zdolnych aktorów naszej debaty publicznej skwapliwie wykorzystuje.

Polskie rządy ostatnich kilku lat miały różne wizje stosunków polsko-rosyjskich – trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że zarówno w przypadku PiS, jak i PO, ich stan był w niewielkim stopniu zależny od naszych, polskich zapatrywań i politycznych poczynań. Może w tej sytuacji, choćby na krótką chwilę, warto zawiesić dotychczasowe spory i zastanowić się: nie – czym jest Rosja dla nas, ale – co Rosja nam mówi o nas?

Potoczna opinia – bynajmniej nie tylko elit – głosi, że Rosję od Europy Zachodniej dzieli cywilizacyjna przepaść. I choć faktycznie oba te obszary dzieli nieraz bardzo, bardzo wiele – to zbyt łatwo przyjmujemy założenie, że w przypadku kraju nad Wołgą mamy do czynienia ze zjawiskiem całkowicie nieprzystającym do choćby naszej, potransformacyjnej rzeczywistości. Nieraz zastanawiamy się – często głośno, w mediach – czegóż Rosji brakuje, żeby tam było „normalnie”. Czy trzeba przeprowadzić dekomunizację? Pozamykać oligarchów? Wychować nowe pokolenie „do życia w wolności”? A może tam nigdy nie będzie „normalnie” – bo dziedzictwo niewoli tatarskiej, bo stulecia władzy knuta, bo homo sovieticus, bo mentalność niewolnicza…

Tymczasem analitycy patologii rosyjskiego kapitalizmu (nawet bardzo wnikliwi, jak choćby Włodzimierz Marciniak czy Bartłomiej Sienkiewicz) rzadko stawiają takie oto pytanie: a może Rosja to nie tyle jaskrawy przykład patologii kapitalizmu, co przykład kapitalizmu jako patologii? Takiego kapitalizmu, którego niemal nic – może poza rozpadającymi się reliktami komuny (bo nie „komunizmu” przecież) – nie ogranicza w jego ekspansji? Którego nie ogranicza, nie trzyma, we właściwych dla niego ryzach, demokracja? W Rosji obowiązuje tak ukochany przez naszych liberałów podatek liniowy, prezydent i rząd wspierają zagraniczne inwestycje wielkich koncernów, rynkowe (tak, tak!) ceny wszystkiego, a zwłaszcza mieszkań w Moskwie rosną grubo powyżej inflacji i zdrowego rozsądku… Czego chcieć więcej? Ktoś powie – a gdzie rządy prawa? Gdzie walka z korupcją? Gdzie wolność słowa? I co z rozwojem nowych gałęzi przemysłu, zamiast wiecznego trwania przy gazie i ropie?

Wszystko to prawda – ale wielki biznes sobie świetnie poradzi z korupcją i klientelizmem, bo sam z nich żyje. Tracą tzw. zwykli ludzie – drobni przedsiębiorcy, pracownicy najemni i konsumenci – ale o nich tak naprawdę nigdy w kapitalizmie nie chodziło. Wolność słowa w sferze prywatnej w Rosji zasadniczo istnieje – a i w sferze politycznej oligarchowie nie mają większych problemów z artykulacją swych interesów (jeśli nie są to oczywiście interesy bardziej, hm… publiczne).

Czy to dobry system? Nie, w wielu miejscach bardzo niedobry – głęboko niesprawiedliwy, obojętny na los wielkich grup ludzkich, brutalny, nierzadko morderczy. Ale receptą na jego poprawę nie jest „więcej wolnego rynku”, „dokończenie reform” czy „prywatyzacja majątku państwowego”, co z uporem maniaka powtarzają rozmaici „zatroskani” o los demokracji w Rosji. Bo dziś w Rosji sprywatyzowane jest niemal wszystko – włącznie z państwem, będącym de facto własnością rozmaitych grup oligarchicznych. Receptą  jest więcej demokracji – która pozwoliłaby uczynić państwo rzeczywistym dobrem publicznym. Jaskółką zmian były niedawne protesty ekologów w podmoskiewskich Chimkach. Chodziło o to, czy cenny przyrodniczo las (do wycięcia, pod autostradę do oligarchicznego osiedla) stanowi dobro publiczne czy prywatne. „Społeczeństwo polityczne” stanęło po stronie publicznego, państwo po tej drugiej. Otwierają się kolejne pola konfliktu o tej samej logice – o reformę rosyjskiej służby zdrowia i oświaty. Warto, byśmy także w Polsce pamiętali, o co w podobnych sporach naprawdę toczy się gra.

Komentarze
Dodaj nowy
wtret  - Chiny   |23.03.2011 13:57:15
Ciekawe, czy modelem proponowanym przez Sutowskiego da sie wyjasnic tego, co
dzieje sie w Chinach. Mowi sie, ze to kapitalizm, jedynie z komunistyczna
fasada, ale, ale… ponad polowa PKB wciaz wytwarzana jest przez sektor
panstwowy (nawiasem mowiac jak neoliberalowie moga ignorowac tak kolosalny
falsyfikator ich doktryny, jakim jest nieprzerwany, kilkudziesiecioletni,
superszybki rozwoj Panstwa Srodka?). Dlaczego wiec Chiny nie popadaja w
stagnacje typowa dla centralnie sterowanych panstw? Panstwo jest tak nieszczelne
i skorumpowane, ze mozna sie zastanawiac, czy nie jest po prostu wielka
monopolistyczna firma, sluzaca prywatnemu bogaceniu sie. Monopolistyczna na
wlasnym rynku, dlatego na jego potrzeby wytwarza mnostwo tandety (wiem, bo
przebywam tu od 7 miesiecy). Natomiast kiedy zajmuje sie eksportem, musi liczyc
sie z konkurencja, wiec troche bardziej dba, zeby sie taki iPhone nie rozpadl po
tygodniu.
kot   |23.03.2011 23:46:32
@wtret zrobiłeś dobry wtręt.
I postawiłeś ciekawe pytania.
Także do
postawienia sprawy przez Sutowskiego warto coś dodać.
http://kot-blogkota.blogspot.com
Thome  - Państwo "prywatne" a kapitalizm.   |24.03.2011 00:13:18
Michał Sutowski stawia wiele dyskusyjnych tez. Im bardzie dyskusyjne, tym
większa u niego pewność w ich wypowiadaniu.

Teza 1. W Rosji mamy przykład
"nieograniczonego kapitalizmu".
Skoro, jak twierdzi Sutowski, aparat
państwowy sprzężony z oligarchami opanował wielki przemysł i większość
gospodarki - ciężko uznać, iż jest to "niekontrolowany kapitalizm".
Raczej (w tym wielkoprzemysłowym zakresie) kontrolowany
koncesyjno-monopolistyczno-skomercjalizowany socjalizm.

Teza 2. Na powyższym
stanie tracą "drobni przedsiębiorcy i konsumenci", o których jednak
"nigdy w kapitalizmie nie chodziło".
Nieświadomie (albo celowo)
Sutowski przyjmuje optykę neoliberałów spod znaku "boys of baillout".
Tak właśnie oni rozumieją kapitalizm - jako biznes kolegów z ławek szkolnych,
gdzie jeden jest prezesem monopolisty, a drugi ministrem, który mu gwarantuje
koncesję i ubezpieczenie od bankructwa za publiczne pieniądze. To ubogie
wyobrażenie. I mylne. Ale "prospołeczne" i keynesowskie.

Teza 3.
Stawia Sutowski tezę, że nie "więcej wolnego rynku", ale "więcej
domokracji" może naprawić system (cokolwiek to jest) w Rosji.
Tyle, że
to niestrawny banał. Co oznacza sformułowanie "więcej demokracji" w
odniesieniu do oligarchicznego, monopolistycznego systemu
koncesyjno-bezpieczniackiego w Rosji? Wydaje się, że chodzi o to, aby przełamać
tenże patologiczny system koncesyjno-kryminalny (mafia ręka w rękę z państwem).
Czy można to zrobić bez uwolnienia rynku od tych kajdan? Chyba, że Sutowski ma
na myśli wymianę ekipy drogą wyborów na gładszą, bardziej inteligencką (i
politycznie głupszą). Ale co to ma wspólnego z interesem tzw. zwykłych
ludzi….?

P.S. Zarzut o podatku liniowym lipny jakoś. Co ma w miarę smaczny
piernik do …. opresyjnego w większości obszarów systemu?

@wtret

Sam
obaliłeś swoją teorię o falsyfikacji tez neoliberałów. Państwowe firmy (ale
powiedzmy otwarcie, to już folwarki rodzinne udzielnych kacyków partyjnych)
wytwarzają tyle PKB i mają wyniki dzięki komercjalizacji tych przesięwzięć.
Formalnie są państwowe, ale poddane kapitalistycznej konkurencji muszą sprostać
wymaganiom rynku. To wymusza efektywność. De facto są zresztą prywatne - choć to
proces złodziejski. Tyle, że nie jest on dowodem na słabość kapitalizmu. Raczej
na arealność socjalizmu. Dodatkowo słusznie zauważyłeś, że fundamentem sukcesu
Chin jest absolutna słabość i nieszczelność biurokracji. Klasyczne dla
socjalizmu - w tym systemie korupcja buduje.
asdasdasd  - Liberum Veto!   |24.03.2011 16:54:45
Popieram ostatnią opinię. W przypadku dzisiejszej Rosji, gdzie kwitnie korupcja
i układy ciężko mówić o "nieograniczonym kapitalizmie". Samo
stwierdzenie jakoby Rosja miałaby uczyć całą Europę o wadach kapitalizmu jest
nonsensem. Bardzo wydumany i trochę oderwany od rzeczywistości pogląd.
JProstak   |24.03.2011 18:11:10
"… a może Rosja to nie tyle jaskrawy przykład patologii kapitalizmu, co
przykład kapitalizmu jako patologii?"
Nie wiem czy dobrze pamiętam…, ale
czy poprzedni system panujący w Rosji, przez ponad 70 lat to był … jaskrawy
przykład patologii socjal(komun)izmu, czy przykład socjal(komun)izmu jako
patologii? Dokładniej: te kilkadziesiąt milionów mordów na własnych obywatelach
to patologia tamtego ustroju czy dowód, że był realizacją patologi?
wtret  - @ Thome   |24.03.2011 18:59:11
Nic nie obaliłem, bo jednak Państwo w Chinach, mimo korupcji, odgrywa wielką
rolę i za dużo jest monopolistów, żeby liberał mógł bez sprzeczności podawać
Chiny jako przykład. Po prawdzie, nie wiem co o Chinach do końca sądzić :)
kot   |24.03.2011 20:16:53
Podobno, gdyby nie było ruchów płyt tektonicznych -nie byłoby nas.
Lecz ruchy
tektoniczne powodują tsunami.
Co wiec jest patologia, a co jest niezbędne.
Zgoda
z polemistami,że Kapitalizm nie jest patologia, skorpion też nie jest
patologią.
Ale sprywatyzowane państwo jest patologią.
Zamorano   |24.03.2011 20:48:22
@Raczej (w tym wielkoprzemysłowym zakresie)
kontrolowany
koncesyjno-monopolistyczno-skomercjal izowany socjalizm.

Bo Tobie
się wydaje, że kapitalizm to tylko i wyłącznie wolna przedsiębiorczość i wolny
rynek. Jest Ci obca myśl nawet, że wolny rynek dąży do samozagłady z natury
rzeczy, bo wygrana w grze rynkowej to monopol albo oligopol czyli śmierć wolnego
rynku.

@Ale co to ma wspólnego z interesem tzw. zwykłych
ludzi
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 28.12644 Seconds