Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Godzina słynna: piąta pięć
Naciska budzik, dźwiga się
Do kuchni drogę zna na pamięć
Prowadzą go tam nogi same
Pod kran pakuje śpiący łeb
Przez chwilę jeszcze śpi jak w łóżku
Dopóki nie posłyszy plusku
I wtedy wreszcie budzi się
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Zbożowa kawa, smalec, chleb
Salceson czasem, kiedy jest
Do teczki drugie pcha śniadanie
I teraz szybko na przystanek
W tramwaju tłok i nie ma Boga
Jest ramię w ramię, w nogę noga
Kimanie na stojąco jest

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Przez osiem godzin praca wre
Jak z bicza strzelił minął dzień
Już w domu siedzi przed ekranem
Na stole flaszka z marcepanem
Dziś cały czas w ataku nasi

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Nich nas ukoi dobry sen
Najlepsza w końcu jest to rzecz
I co się śni? Podwyżka cen
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Edward Stachura, Piosenka dla robotnika rannej zmiany
Advertisement
Romowie do getta: prędzej czy później? Drukuj
Michał Sutowski   
30.07.2010

Gdy Żyd na polonijnej witrynie przestaje kogokolwiek wzruszać a gejów już nawet ONR nie ma siły bić, pod ręką znajdzie się jeszcze sąsiad o podejrzanie ciemnych (brudnych?) rysach. Rasizm w Polsce trzyma się mocno, wsparty wykluczeniem klasowym – lud może rozładować frustracje, władza lokalna zyskać parę punktów u „zdrowej większości” a liberalna inteligencja zatroskać się stanem polskim ciemnoty. 


A było tak. W Limanowej, wieczorem, kobieta zwróciła uwagę właścicielowi agresywnego psa, że chyba nie powinien go wypuszczać bez opieki. Usłyszała wyzwiska. Tak się złożyło, że niemiły właściciel psa był Romem. A Polacy – naród rycerski. W związku z tym, jak donosi „Gazeta Wyborcza”, „kilka minut po incydencie na ulicę wyległo blisko stu agresywnych mężczyzn. Jak sami twierdzą, chcieli pomóc kobiecie, która wzywała pomocy. Krzyczeli, że zrobią w końcu porządek z Romami. Niektórzy mieli w rękach puste butelki”. 


„Czy wystąpienie w obronie ofiary napadu to rasizm?!” zapyta z oburzeniem zwolennik Prawa i Porządku. Jak „czarny”, to mu więcej wolno? Z pewnością nie, prawo jest równe wobec wszystkich. Rzecz w tym, że gdyby po każdym napadzie słownym na tzw. porządną obywatelkę, stu chłopa wychodziło z „tulipanami” na ulicę, by rozliczyć sprawcę, żylibyśmy w kraju permanentnych linczów i samosądów. A jednak nie żyjemy. Można więc domniemywać, że podłoże ataku było inne niż słuszny gniew obywatelski wobec jakiegoś „nieokrzesanego chama”.  Choć do Węgier czy Słowacji wciąż nam daleko, ataki na romskich mieszkańców powtarzają się coraz częściej. Nie chodzi tu o wyzwiska dresiarzy czy skinheadów, lecz regularne najazdy kilkudziesięcioosobowych grup a pogromy z okresu powojennego są oczywistym skojarzeniem (głęboki stereotyp, drobny incydent jako impuls, atak tłumu „zwykłych obywateli”, wreszcie bierność sił porządkowych). Przykłady z ostatnich lat: w 2002 w Płocku atak 40 mężczyzn na grupę Romów przy użyciu pochodni i cegieł (rzecznik policji „zaprzeczył, jakoby tłem ataku były motywy rasowe”), w sierpniu 2005 w Krakowie kilkudziesięciu bandytów atakuje rodzinę romską (zdaniem policji „tło ataków nie jest jasne”), w 2007 w Żywcu na romskiej kamienicy pojawiają się swastyki, w 2008 w Andrychowie po starciu Romów z miejscowymi sklepikarzami na lokalnym forum internetowym pojawiają się głosy, by utworzyć… romskie getto, do dziś jest tam lokal, w którym Romów się nie obsługuje. Wreszcie ostatnie wypadki w Limanowej – w gminie ludność się nie zgodziła na budowę romskiej świetlicy, a lokalnego księdza – rzecznika mniejszości – chciano wywieźć na taczce.


W bardzo wielu miejscach powtarza się ten sam schemat: władze lokalne podsycają rasistowskie nastroje, wieszcząc inwazję obcych (szef Rady Powiatu w Limanowej: „Nie chcę straszyć, ale w szkole numer 3 już siedem procent uczniów to Romowie. Zaraz będzie 10, 15 procent…”; wójt Limanowej: „Są niepoliczalni. Mnożą się zwłaszcza po pielgrzymkach”), a wykluczenie społeczne pogłębia ich izolację i degradację społeczną. Dochodzi dawny stereotyp (czarni, brudni, nie pracują, kradną, śmiecą i gwałcą dzieci) – Romowie to jedna z najbardziej pogardzanych przez Polaków nacji. Rumunia do dziś kojarzy się nam z nędzą tylko dlatego, że błędnie uznaliśmy ją za „cygański” kraj pochodzenia.


Pogardliwy rasizm to jednak nie tylko problem „fałszywej świadomości”, jak chciałoby wielu liberałów. Najlepsza „robota w dyskursie” (dyskusje, wspólne spotkania, felietony) nie wiele pomogą, jeśli Romowie dalej pozostaną – jak przez całe dekady – na społecznym marginesie i wiecznym bezrobociu. O ile banałem jest stwierdzenie, że kluczem jest tu edukacja, o tyle mniej oczywiste jest to, że wykluczenie ma charakter przede wszystkim społeczny, a nie „etniczny”. Po prostu romskie dzieci „odławia” polski system edukacyjny, nastawiony na to, by dzieci z biednych rodzin, broń Boże, nie awansowały. Dobijają je polskojęzyczne testy, po których trafiają do szkół specjalnych – jako „zapóźnione w rozwoju”, choć po prostu słabo znają polski. 


Ataki na polskich Romów, jak choćby ten sprzed kilku dni, to tylko jaskrawy symptom wykluczenia społecznego szerszych grup społecznych i dowód klęski państwa (PRL a potem III RP), które od czterdziestu lat nie może sobie poradzić z ich integracją. Antyromski rasizm nie jest „odwieczną” cechą Polaków, podobnie jak islamofobia – „odwieczną” cechą Francuzów. Oba zjawiska istnieją dlatego, że państwo nie ma pomysłu i woli, by włączyć „odmieńców” do życia społecznego – wyklucza ich w oświacie, potem na rynku pracy, wreszcie w dyskursie publicznym. To rodzi patologie i przestępczość a one z kolei lęk „milczącej większości”, której nagle zachciewa się przemówić przy pomocy pałek i butelek z benzyną.  Bandyckie pogromy domagają się nie tylko potępienia, ale i zrozumienia przyczyn. Ich twórcy pragnęliby administracyjnie zamknąć Romów w getcie. Jeśli nieudolną polityką społeczną nie przestaniemy wypychać całych grup na margines, getta same powstaną – jak na francuskich przedmieściach. Ale gdy zapłoną – nie damy już rady patrzeć tak spokojnie jak kiedyś.

  

Felieton ukazał się również na portalu Wp.pl. 

 

Komentarze
Gnębon Puczymorda   |30.07.2010 20:41:07
Oba zjawiska istnieją dlatego, że państwo nie ma pomysłu i woli, by włączyć
"odmieńców" do życia społecznego


Co też szanowny Autor pieprzy?

"Odmieńcy" sami nie chcą
się włączyć, bo na tym polega m.in. ich tożsamość jako Cyganów, że są
"niewłączeni". Nie są gadziami, żyją inaczej niż gadzie, z
gadziami zadają się rzadko i w ściśle określonych ramach itp.


Znałem raz jednego "byłego Cygana" (chodzi mi tu o tożsamość
kulturową), któremu udało się "włączyć" - ale za
cenę "odłączenia" od "swoich". Niewielu tak da radę.
Józef K   |31.07.2010 00:41:08
W jakimś sensie zgoda z pierwszym komentarzem. Nie włączy się Romów, jeśli sami
tego nie będą chcieli, do jakiejkolwiek, choćby utopijnie idealnej,
społeczności. A nie będą chcieli, bo będą chcieli być jak każda mniejszość w
obcym kraju: być sobą, ale zarabiać/mieszkać/egzystować/wegetować
(niejednokrotnie) na cudzym, pobierając social, etc. Już to widzę, jak Pan to
przedstawia: Rom w garniturku, znający j. angielski, pracujący w polskim banku.
Yhm, albo inny obrazek: Rom roznoszący ulotki, żeby głosować na tego albo innego
kandydata. Albo jeszcze inaczej: Rom zbierający na WOŚP…
Oni nie chcą się
asymilować. Tak jak np. Polacy w Anglii, za co tępią ich związki zawodowe oraz
sami Anglicy już dziś na bardzo poważnie. Dlaczego? Ano, bo Polacy chcą być
sobą, ale zarabiać pieniądze w Anglii. Hihi, całe rodziny siedzą i łowią ryby i
jedzą je, tak, że są z tymi swoimi kociołkami pełnymi ryb jak małpy, bo
zdziwieni i przerażeni Anglicy z mostów patrzą, co też ci dziwni ludzie z tymi
rybami robią?! Ano, wpieprzają, żeby zaoszczędzić na jedzeniu. Poza tym darmowy
piknik nad Tamizą etc. Całe rodziny! Ubaw po pachy. To jest niby asymilacja,
chęć włączenia się? Żarty na bok.

Arabowie we Francji, skoro porusza Pan
temat, mają całkiem nieźle i żyją z… produkcji dzieci… Tak tak, polega to na
tym, że na pierwsze dziecko przez cały rok dostają dużo, na drugie jeszcze
więcej, na trzecie mniej, na czwarte więcej, na piąte więcej… Żyją z tego
całymi latami, nic, kompletnie, nie robiąc. Tłuste, leniwe dziady. Nawet nie
wiedzą, że się mówi dzień dobry. Wcale się nie dziwię, że Francuzi gonią ich
waląc dobrze w grzbiet kijami. Tak więc masz obrazek tatusiów Arabów nic nie
robiących pod kioskami z kebabami, popijającymi colę i wsuwającymi kebaby z
baraniną, a wokół gromadka dzieci, jedzących to samo. To nie jest dobre
załatwienie problemu, Francuzi coś o tym wiedzą. Poza tym, Panie Michale, to oni
sami tworzą getta, zwyczajowo naród przyjmujący domaga się, implicite, że
imigrant przejmie jego zasadę działania, zasadę ekonomicznego rozwoju a nawet
czasem religię. Dlaczego tak mówię? Ano, bo w tych gettach ci biedni, tłuści
Arabowie, mają swoje kebaby, swoje sklepy, i wzajemnie się dopełniają, nie
musząc nawet poznawać języka. Poza tym czują się tam jak w bronksie, są
nieodnajdywalni, niepoliczalni i nikt im nie podskoczy. Jak zagląda tam policja,
to po 12 osób co najmniej, z psami i karabinami. Dlatego uważam, że gada Pan
brednie nie z tej ziemi.

Więc tutaj, w tej rzekomej konkluzji: "Jeśli
nieudolną polityką społeczną nie przestaniemy wypychać całych grup na margines,
getta same powstaną
Józef K   |31.07.2010 00:42:39
Wystąpił problem ze znakami. Pusty komentarz.
Józef K   |31.07.2010 00:43:18
jak na francuskich przedmieściach. Ale gdy zapłoną, nie damy już rady patrzeć
tak spokojnie jak kiedyś", M. Sutowski popełnia wielką blagę. Nie rozumie w
ogóle problemu Francuskich imigrantów. A pojęcie getta wziął chyba z Auschwitz.
Jeszcze raz: jak przyjeżdża do pracy 300 osób z kraju skądś tam, to oni
mieszkają wspólnie, bo mają tanio. Polacy w Niemczech też to robią. W 15 w
jednym mieszkaniu, tylko spać, zjeść coś i arbeit bitte! I w ten sposób tworzy
się tak zwane getto. Przecież nie sądzi Pan chyba, że zamieszkają w biurowcach w
centrum Wawy?
kot   |31.07.2010 09:10:55
komentatorzy realistycznie- autor słusznie. I co? Problem jak był tak
jest.
Nierozwiązany. Dorzuciłbym to co się dzieje z Indianami w Kanadzie,
też
ciekawie, a może bardziej.

Okazuje się, że rozwijamy się ewolucyjnie, a
nie racjonalnie: od reformy do reformy!
Ewolucja wymaga czasu- to małe kroki.
Czas- to cierpliwość, której np. mnie brak.
Czy zatem uważacie Sz. Komentatorzy,
że nie należy nic robić?
Spokojny   |31.07.2010 10:41:10
Rasistami nie są Polacy tylko Romowie. Kto nie wierzy, niech spróbuje poderwać
Romkę. Żądanie, żeby społeczność większa nie izolowała mniejszej, jeśli ta
mniejsza się izoluje sama jest żądaniem niemożliwego. Dzieci romskie nie dlatego
nie kończą studiów, że im to uniemożliwia rasistowski system edukacji, tylko
dlatego, że uniemożliwiają im to ich rodziny. Jakoś nie zauważyłem, żeby
wietnamskie czy chińskie dzieci miały problem z rasistowskimi egzaminatorami. To
jest kwestia tego co się wynosi z domu. Jeśli jakas grupa jest agresywna wobec
reszty prędzej czy później będzie łomot. I jeśli ktos chce naprawdę Romom pomóc,
powinien znaleźć dość odwagi żeby im to wprost powiedzieć, zamiast wmawiać
ludziom faszyzm, rasizm i inne bzdury.
Józef K   |31.07.2010 12:22:52
Fakt, realizmem byłoby powiedzieć Afrykaninowi, żeby nie wybielał skóry, bo to
się dla niego źle skończy, słusznie, że może to zrobić na spokojnie, bo to jego
prawo i on wybiera, bo to wolny kraj (i jeśli tylko ma pieniądze) może robić co
chce…

Nie kontynuując wątku, który rozpoczął kot, powiem, że na tym nawiasie
opiera się cała rzecz i te dwa - realizm albo wybór/słuszność - się spotykają.
Gdyby każdy tak mógł, M. Sutowski nie napisałby felietonu, bo nie miałby o czym,
my nie moglibyśmy dyskutować, bo nie mielibyśmy o czym. A tak M.S. napisał
artykuł i dostanie zań pieniądze a my będziemy sobie słusznie komentować i
będziemy mieć tylko przyjemność. On postępuje realistycznie, my słusznie… Może
być?

No więc wybieram realne myślenie, realne, choć gdybym pewnie żył ze 200
at wcześniej wybrałbym utopię. To nie tak, że nie należy myśleć jednak czasem
utopijnie i nie tak, że nie należy próbować, owszem, należy, ale trzeba szukać
istoty każdej rzeczy, a nie pisać, ze banda obrzydliwych Polaków (z czym się
zgadzam), napadła na biednego Roma z psem, a z tego wynika … , że należy ich
zacząć asymilować a nie tworzyć im gett.
Nie, Panie Kocie, oni się nie będą
asymilować, a jeśli, będzie to trwało latami, pojedynczo, kiedy będą tworzyć
własną świadomość etc., etc., etc…

Chcemy realnej polityki ad mniejszości?
Dobrze, dajmy im ją, ale wiedząc, że pochłonie to miliony i nie oczekując za to
niczego. Bo oni te pieniądze w większości - że tak powiem - "stracą" na
swoje przyjemności, i nie będzie tak, że wspaniałomyślny Polak-Katolik im dał, a
oni nie dość, że w rękę nie pocałowali, to jeszcze przepuścili. Wtedy nie tylko
skończy się gettami ale czymś gorszym.

Jednym słowem, dziękuję za docenienie
mojej realności i przegapienie gdzieś myślenia utopijnego, ale problemy państwa
rozwiązuję właśnie realiści, a nie fantaści, którzy już!, teraz!, natychmiast!,
a bo tak!, i tak dalej.
wuz   |31.07.2010 12:39:46
Zgadzam się z pewną częścią komentarzy: kwestia Romów jest o tyle szczególna, że
ich kultura oparta jest często na bardzo mocnej izolacji.
Ale przecież podobnie
było z wieloma środowiskami żydowskimi w przedwojennej Europie. Sztetle,
nieznajomość języka kraju, w którym mieszkają, poczucie własnej
wyższości/odrębności…
Wyzwaniem dla cywilizacji, której jesteśmy częścią, nie
jest ten obcy, który sam się grzecznie podporządkowuje, tylko właśnie ten obcy
obcy, który sam z siebie nie wymyśli sposobu na swoją integrację. Najgorszym z
możliwych rozwiązań wydaje mi się tu hasło "wszystko albo nic", w którym
daje się takiemu obcemu szansę, z której on ze swojej pozycji po prostu nie może
skorzystać ("przecież mogliby się zmienić i wysłać dziecko do szkoły").
Dziecko romskie nie pójdzie tak po prostu do szkoły, nie zda tak po prostu
egzaminów. Tu wchodzi w grę bardzo delikatna negocjacja z tym, co wnosi ze sobą
obca kultura. W paru krajach (np. Czechy) powstały programy próbujące takie
impasy przełamać, integrować ambitniej. O ile mi wiadomo, miewa to bardzo dobre
skutki.
Ale niezależnie od skuteczności lub nieskuteczności dodatkowych
wysiłków, zasadniczy pozozstaje problem rasizmu (tak, mówię o rasiźmie po naszej
stronie, niezależnym od tego po stronie Romów, żydów, czy kogokolwiek innego).
Kiedy ja jestem w Anglii, nie chcę być traktowany jak obywatel drugiej kategorii
tylko dlatego, że moi pobratymcy łowią ryby w Tamizie i są takimi samymi
prostakami, jakimi byli w Polsce. Jak poszczuję kogoś psem, nie chcę mieć jako
kary samosądu. Jeśli Rom kogoś poszczuje psem, chciałbym, żeby przyjechała
policja i go ostrzegła, wlepiła mu mandat, lub w poważniejszym przypadku go
aresztowała. Złe zachowanie Roma w państwie prawa nie różni się niczym od złego
zachowania kogoś innego.
A pytanie, czy można stworzyć struktury, które Romom
pozwolą funkcjonować nie łamiąc tego prawa, jest pytaniem ważnym i trudnym. Nie
zbywajmy go odpowiedziami w stylu "sam był sobie winien".
Gnębon Puczymorda   |31.07.2010 15:22:14
Czy zatem uważacie Sz. Komentatorzy,
że nie należy nic robić?


Osobiście byłbym za gettem z otwartą na zewnątrz bramą - aby te
nieliczne jednostki w rodzaju mojego znajomego Cygana miały szansę
na wyjście.

Ale problem polega na tym, że dziś nie ma już
prawdziwych gett! Z jakąś tam autonomią obyczajową, prawną, szkolną,
ekonomiczną… Państwo ma ambicję kłaść łapę na wszystkim. A skoro
tak, to Cygana też powinien wzywać Urząd Skarbowy i rozliczać źródła
majątku, Cygan też powinien być brany pod lupę na
okoliczność "pedofilii", czyli obcowania z nieletnią poniżej
wieku przyzwolenia, który wynosi u nas 15 lat itp. itd.

W praktyce mamy
jednak do czynienia ze schizofrenią prawną, którą wstrętni rasistowscy
Polacy odbierają (trafnie!) jako PRZYWILEJE cygańskiej mniejszości. Jest
to niezawodne źródło podsycania "antycyganizmu". I zgadam się
z Panem Józefem K., że dodawanie do tego jeszcze "realnej polityki
ad mniejszości" to już zaproszenie do pogromów…
Józef K   |31.07.2010 20:55:42
"Jak poszczuję kogoś psem, nie chcę mieć jako kary samosądu. Jeśli Rom kogoś
poszczuje psem, chciałbym, żeby przyjechała policja i go ostrzegła, wlepiła mu
mandat, lub w poważniejszym przypadku go aresztowała. Złe zachowanie Roma w
państwie prawa nie różni się niczym od złego zachowania kogoś innego. A pytanie,
czy można stworzyć struktury, które Romom pozwolą funkcjonować nie łamiąc tego
prawa, jest pytaniem ważnym i trudnym. Nie
zbywajmy go odpowiedziami w stylu
"sam był sobie winien"."

Szanowny Panie, ja sprawę Romów to znam
bardzo dobrze, więc skoro padają słowa wobec mnie, nota bene nie do końca w
temacie, odpowiadam: we Francji, jakiś czas temu, dla Romów, właśnie dla nich,
przygotowano specjalne ośrodki, pomocy społecznej, czy jak to sobie ktokolwiek
nazwie. Wie Pan dlaczego? Ano dlatego, że ci Romowie przyjeżdżali do Francji
samochodami, rozbijali obozowiska na polu jakiegoś francuskiego chłopa (takich
grup było sporo, kilkanaście dużych i kilkadziesiąt mniejszych) i robili sobie
na miesiąc biwak na jego polu. Piknik z polowaniem na cudze kury, czasem kozy
itd. Słowem, żeby nie przesadzić: doprowadzali pole do klepiska, nie mówiąc o
tym, że chyba nie przypuszcza Pan, że zakopywali za sobą, albo oczyszczali,
defekaty?… To co tam pozostawiali wołało o pomstę.
Łazili, pili, kradli i
robili wszystko, czego - jak to się u nich i u nas mówi - dusza zapragnie.
I
proszę mi nie wypisywać bzdur, że ja nie patrzę na to realnie, albo że Pan sobie
"życzy", że przyjdzie policjant i wlepi Romowi mandat, bo wiemy obaj, że
Rom go nie zapłaci. No ale to Pan chce i życzy sobie. Do tego wszyscy mają
prawo.
A co do tych ośrodków, które dla nich wybudowano, albo raczej, jak to
się we Francji nazywa: tereny dla ich egzystencji, nie mają sensu, no chyba że
sensem nazwie Pan śmierć. Bo to jest pomoc do usranej - za co wszystkich
przepraszam, przysłowie to przysłowie - śmierci. Bo: gmina wwala na to pieniądze
a oni i tak mają gminę w dupie.
Nie że problemu nie ma, jest, spory. I rozumiem
Pana, że Polacy nad Tamizą to niezła gołota. Ale wie Pan, Anglicy co myśli Pan,
że zrobili? Napuścili im nowy narybek? Błąd. Zabronili im tego robić i kropka.
Proszę Pana, naród który odpuści takie zachowania dziadom, mówiąc wprost, szybko
pójdzie z torbami.
Dlatego jako realista mówię: problem jest otwarty i będzie
regulowany latami. I może nic z tego nie wyjdzie.
kot   |01.08.2010 10:49:35
Puczymordo, Twoje propozycje są albo do kitu albo zgadzasz się żeby Ciebie w
Anglii traktowano tak jak opisał to wuz.
Bo dla Anglików jesteśmy takimi
odmieńcami jak dla nas Cyganie. Zatem myśl dalej.
Gnębon Puczymorda  - Kocie niegramotny   |01.08.2010 11:48:33
przecież to, co ja napisałem, nie jest sprzeczne z tym, co napisał wuz.

Ja
też uważam, że hasło "wszystko albo nic" to złe rozwiązanie - stąd ta
propozycja getta z OTWARTĄ na zewnątrz bramą. Zgoda, że raczej utopijna,
ponieważ dzisiejsze państwo działa na zasadzie wszystko albo nic i prawna
autonomia Cyganów jest nie do pomyślenia.

Ale skoro tak, to ja też - jak wuz
- chciałbym, żeby "złe zachowanie Roma w państwie prawa" było
traktowane jak zachowanie kogoś innego. Bo prawo działające schizofrenicznie to
zachęta do samosądów. Ale już widzę tych policjantów, co biorą się za cygańską
"pedofilię" i kontrolę skarbową, która prześwietla cygańskie dochody.
Przecież wszyscy to obchodzą, jak przyschnięte g***, żeby ich np. Fundacja
Helsińska albo postępowcy z KP nie oskarżyli o politykę stygmatyzacji,
wykluczenia, zakluczenia… itp.
kot   |01.08.2010 11:01:28
-a dokładniej, np Niemcy uważają,że Polacy to złodzieje samochodów. Czy
chciałbyś być traktowany w Niemczech jako potencjalny złodziej?
Gnębon Puczymorda   |01.08.2010 11:57:52
Nie chciałbym, ale skoro FAKTY są takie, że polskie gangi samochodowe ostro w
Niemczech działają, to np. rozmawiając z kimś po polsku na niemieckiej ulicy nie
zaglądałbym przez szybę do zaparkowanego samochodu itp.

A Ty Kocie jakie masz
propozycje?
kot   |01.08.2010 21:19:17
Przydałoby się nam podejście do Cyganów takie jakie do nas mają Anglicy i
Niemcy.
Z niechęcią ale bez pogromów.
Europa nas wychowa.
Józef K   |01.08.2010 11:59:45
Panie Gnębonie P., przecież jeślibyśmy otworzyli getta nawet z "otwartą"
bramą, to już po nas jako kraju, narodzie i w Europie przestajemy istnieć, bo
ostracyzm byłby taki, że wizy byśmy potrzebowali do Niemiec…
Niechże Pan
przestanie się wygłupiać i pomyśli trochę realniej, bo nie wiadomo, czy
dyskutuje się z człowiekiem poważnym czy z Witkacym w fazie
"pyfko+tytoń+CH3OH"…
Józef K   |01.08.2010 12:04:19
Jeśli mówiąc "getta" myślał Pan o jakichś ośrodkach pomocy…, zgoda z
Panem całkowita. Tyle że obawiam się, ze tych ośrodków zrobiliby to samo, co
wojska rosyjskie z mieszkaniami, danymi im przez państwo polskie, zrobili, to
znaczy, wyrwali ze ścian nawet kable, doprowadzili do ruiny, ale takiej
"ruskiej" ruiny.
Nie wolno nigdy nikomu robić przysług ot tak: nie dość,
że tego nie uszanuje, to jeszcze zwróci się przeciw temu, który daje.
Gnębon Puczymorda   |01.08.2010 12:20:55
Żadne tam "ośrodki pomocy". Myślałem utopijnie (na stronie KP to podobno
nie jest obciach) o takim klasycznym getcie z pewną autonomią - ale takich już
nie robią od jakichś 200 lat.
Józef K   |01.08.2010 12:12:05
"Bo prawo działające schizofrenicznie to
zachęta do samosądów. Ale już widzę
tych policjantów, co biorą się za cygańską "pedofilię" i kontrolę
skarbową, która prześwietla cygańskie dochody."
Tutaj wielka zgoda z
Gnębonem P. W Polsce mówi się, że jak Cię okradną, mów o tym wszystkim, tylko
nie policji. Bo zrobi z Ciebie złodzieja, partacza i krętacza, osądzi, wywłóczy
po komisariatach Ciebie i rodzinę, a jak w końcu dojdzie co do czego, nic nie
zrobi.
Ma Pan rację, że to prawo buduje horyzont postępowania pojedynczych
grup, jednostek, wyjątków. A jakie mamy prawo, wie każdy. Cóż, jeśli założymy,
że "gdyby prawo było takie", to wtedy powinno się tak i tak…
Tyle że
to jest dla mnie myślenie nierealne… Trzeba myśleć w tym, co jest. Niestety.
Gnębon Puczymorda   |01.08.2010 12:16:56
Jak Pan tak już chce całkiem realnie, to ja mogę przepisać od Pana: "problem
jest otwarty i będzie regulowany latami. I może nic z tego nie wyjdzie".
Ano…

A, i jeszcze to "pójście z torbami" jest realne. Albo pogromy
przeplatane oburzeniem. Bo tak realnie to nie widzę sposobu, jak kulturę
cygańską przerobić na kulturę cygańską, która dalej będzie cygańska i zarazem
będzie całkowicie inna.
Józef K   |01.08.2010 12:36:40
No tak, tylko że to: "problem
jest otwarty i będzie regulowany latami. I
może nic z tego nie wyjdzie", jest to myślenie realisty.

A to "pójście
z torbami" jest jeszcze bardziej realne. Wyobraża Pan sobie naród który
pozwala sobie na dawanie TOTALNEJ ulgi jakimś imigrantom? Po roku siedzieli by w
Pańskiej czy mojej lodówce, z 24osobową rodziną…
Gnębon Puczymorda  - re:   |01.08.2010 12:59:00
Józef K napisał:
jest to myślenie realisty.


Zgadzam się, zgadzam… Tam nie było ani krzty ironii…
Józef K   |01.08.2010 12:40:12
Nigdy żadna kultura nie będzie całkiem swojska w innym kraju. To jest dopiero
utopia. Albo też to jest mafia rosyjska czy ukraińska w niektórych krajach.
Mafia zawsze jest "swojska" na cudzym, innym i nie swoim.
Spokojny   |02.08.2010 09:56:11
Idea nieograniczonej tolerancji nieuchronnie wikła się w paradoks utraty
jakiegokolwiek własnego punktu widzenia. Albo jest tak, że uznajemy prawo
każdego do samostanowienia w pewnych granicach i wtedy określamy te granice i
wówczas nasz punkt widzenia istnieje, albo jest tak, ze uznajemy prawo każdego
do samostanowienia bezgranicznie i wtedy uznajemy także prawo do chodzenia w
chustach, burkach, poślubiania trzynastolatek, usuwania łechtaczek dzieciom i
kamienowania niewiernych zon i wtedy nasz punkt widzenia po prostu nie istnieje,
a my sami zwyczajnie znikamy.
Slawczan  - Czysty rasizm   |12.08.2010 09:38:38
Ludzie czy wy nie rozumiecie,że to co wypisujeciie to czysty rasizm. W świetle
politycznej poprawności powinniśmy nie dostrzegać ,że Rom to Rom a Polak to
Polak. Że Polak musi pracować a Rom nie koniecznie.I powinniśmy to zaakceptować
jako objaw wspaniałej wielokulturowości!Autor utyskuje na rasistowski system
edukacyjny polski-biedne romskie dzieci są marginalizowane bo nie umieją za
dobrze po polsku. Ale zaraz ,zaraz od ilu lat Romowie żyją wśród Polaków?
Pięciuset czy tysiąca? Napewno wystarczająco długo by nauczyć się
języka.Mieszkający od czasów Jagiellonów w Polsce Tatarzy nauczyli sie polskiego
(zostając przy tym muzułmanami), Żydzi? Także,stając sie przy tym źródłem lęku
dla wielu Prawdziwych Polaków. Niemcy? Od średniowiecza zostali Polakami ba
niejeden polskim nacjonalistą.Ich potomkowie awansowali wielokrotnie do elity
narodu(i to nie w sensie zawartości TU154). A Romowie? Nic? Wymyślili sobie ,że
nie będą sie mieszać i tyle. Uczyć też. Ale polityczna poprawność wymaga by
uznać to za stan chwalebny. Ktoś opisał sytuację we Francji.Ja sam podczas
pomieszkiwania w Holandii spotkałem się ze sytuacją,że poszukując pracy nie
mogłem jej podjąć bo potrzebowałem pozwolenia(a roboty było od groma) za to
spotykałem ok południa tabuny młodych Arabów(stanowili ok 90% klientów w tym
momencie) przesiadujących w coffeeshopach.
Niestety wpadliśmy w pułapkę własnej
politycznej poprawności - mamy PROBLEM z INNYMI. Dawniej władza (w zależności od
kolorytu lokalnego) pałką lub procedurami problem ten by rozwiązała.Dziś inność
trzeba uszanować lub nawet uhołubić. Rzecz w tym ,że ci inni są bardzo inni i
nie chcą za nic w świecie dostosować się do norm obowiązujących w krajach
osiedlenia. Ba oczekują ,że kraj osiedlenia po prostu dostosuje się do
preferowanego przez ową mniejszość stylu życia.Powoduje to określone problemy.
Np system opieki socjalnej i wspierania dzietności rękach muzułmanów stał się
źródłem patologii- w koncu w islamie kobieta ma dwa podstawowe zastosowania
uciechę dla męża i rodzenie mu potomstwa, więc mnożą się i zarabiają na tym.Przy
okazji ruinując systemy opieki społecznej. Potem mówimy to rasizm - gdy ci
którzy pracują na ten system,gdy chcą z niego skorzystać dowiadują się ,że kasy
brak i wściekają sie. Za to pan imigrant(często w drugim pokoleniu) łamanym
językiem skarży się na rasistowskie nastawienie. Wiem z doświadczenia - sam
byłem imigrantem - pięć lat w IRL - że większość polskich imigrantów miała
gdzieś takie bzdety jak nauka języka.Zawsze znalazł się ktoś kto znał na tyle
angielski by wypisać wniosek o child benefit,ulgę na mieszkanie itp. Fryzjer?
Polski.Mechanik? Polak. I tak powstaje getto. Po czym gdy narafiamy na
ograniczenia wynikające z braku języka i to jest rasizm tubylców.Powinni się
nauczyć polskiego (arabskiego?) Polski problem w IRL tak naprawdę nie stał się
problemem bo różnice kulturowe były nikłe a Polacy prędzej czy później godzą się
z zastaną rzeczywistościa, ale gdy na to nałoży sie problem
religijno-kulturowy.Zaczyna się gotować. Ciekawostka-Wietnamczycy w Polsce są od
20 lat. Nie słyszałem by ich dzieci były spychane do getta bo nie znają języka.
Sami Wietnamczycy raczej do klientów opieki społecznej nie zaliczają
się.Pracują,języka nauczyli się adekwatnie do aktualnych potrzeb.Podobnie było w
IRL z Chińczykami,Hindusami(niemuzułmanami).Rasizmem jest czepianie sie takich
ludzi z powodu koloru skóry ale pewne społeczności z oskarżenia o
rasizm(najgorszą zbrodnie wg kanonów politycznej poprawności) uczyniły tarczę za
którą kryją się ich zwyczajne lenistwo,niezdolność do dostosowania się do
obowiązujących norm. Proste gdy ktoś chce to potrafi ale gdy komuś nie
zależy…wg politycznej poprawności powinniśmy nad nim pochylić sie…i
zafudować wszystko?
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache