Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Precz z motłochem, czyli estetyczna wojna Palikota Drukuj
Michał Sutowski   
25.08.2010

Czy Janusz Palikot zbuduje własną partię, czy tylko straszy Donalda Tuska? A może to wszystko przysłowiowy pic na wodę i poseł z Biłgoraja pracowicie poszerza elektorat Platformy o nową, wyluzowaną klasę średnią? To wszystko szczegóły. Naprawdę liczy się co innego. Gra toczy się o to, czy walkę o świeckie państwo i realny liberalizm w kulturze zawłaszczą ironiczni libertarianie, czy zrobi to socjaldemokratyczna lewica. W pierwszym przypadku czeka nas kolejna estetyczna wojna elity z „motłochem”. 


Palikot ma oczywiście rację, gdy mówi, że wielu ludzi w Polsce nie ma swej reprezentacji politycznej. Na przykład ci, którzy dość mają ideologicznego terroru „kompromisu” katolików liberalnych z fundamentalistami, jaki legł u podstaw III RP. Religia w szkołach, wychowanie seksualne na podwórku, aborcja w piwnicy, nieruchomości w Kościele, taca bez podatku, import samochodów też. Do tego biskupi w roli speców od ginekologii, homoseksualizmu i mrożenia zarodków, o przepraszam, mordowania dzieci. No i jeszcze przemocy domowej, alkoholizmu kobiet i „noszenia swego krzyża”… 


Chyba wystarczy. Palikot powiedział to wszystko wprost, dołożył jeszcze testament życia i związki partnerskie – „kulturowa” lewica w zasadzie gotowa. Czy to wielka zasługa? Niewielka – grunt pod jego pomysły przez ostatnie dwadzieścia lat kładły przede wszystkim feministki i kilkoro intelektualistów, może jeszcze Unia Pracy. Poza nimi mało komu chciało się „kopać z koniem”. Ani liberałowie z „Gazety Wyborczej” ani lewica partyjna z SLD nie mieli ochoty na „wojny kulturowe” z Kościołem, który aż do roku 2004 był im bardzo potrzebny. Ktoś musiał z ambony prowadzić owieczki do Unii. 


W końcu jednak do Unii weszliśmy, „Wyborcza” zauważyła wreszcie, że subtelni katolicy z krakowskiej ulicy Wiślnej są w naszym polskim Kościele… mało reprezentatywni. A SLD, jak przeszedł do opozycji, przypomniał sobie, że katolickie państwo narodu polskiego to jednak ideał wrogiej im opcji. A potem był Smoleńsk i cyrk wawelski, wreszcie histeryczny spektakl pod krzyżem. Nawet polskie społeczeństwo ma ograniczoną cierpliwość - skrzyknęło się więc kilka tysięcy internautów i postanowiło pokazać, że są dla krzyża lepsze miejsca niż Pałac Prezydencki i Krakowskie Przedmieście. Palikot po prostu wyczuł sytuację i ruszył do ataku. Ma spore szanse powodzenia. To chyba dobrze? 


Niedobrze. Cała masa sensownych haseł i pomysłów, jakie mogłyby przynieść Polsce minimum liberalnej przyzwoitości, podszyta jest tu elitarną pogardą dla zacofanej masy. Jako człowiek inteligentny Palikot rozumie zapewne – dzięki Gombrowiczowi – że spór klasowy Syfona z Miętusem, „obrońcy wartości” z „prześmiewcą” niczego nie zmienia. Pozwala poczuć się lepszym oświeconemu inteligentowi i okazać pogardę „chamowi”, który „z natury rzeczy” ma być zacofańcem i tradycjonalistą. A co z „chamem”? Przykuje się do krzyża, w końcu łaskawie da się wynieść policji spod Pałacu, może zniknie nam z oczu - ale na pewno się nie nawróci na Oświecenie. 


„Akcja Krzyż” była dobrą odtrutką na katolicką celebrę, nachalnie obecną w sferze publicznej ostatnich dwudziestu lat. „Jaja z krzyża” (a nawet „jaja na krzyżu”, vide Nieznalska) są dobre na happening – nie mogą być jednak podstawą lewicowej polityki emancypacyjnej. Walka o świeckie państwo, cywilizowaną politykę zdrowotną, liberalną edukację itd. ma służyć rozwiązywaniu problemów społecznych a nie kreowaniu podziału na radosną, wyzwoloną elitę i zacofany motłoch. Obok symbolicznego – koniecznego – upodmiotowienia, legalizacja aborcji ma dać ubogim kobietom te same możliwości, z których dziś de facto korzystają klientki szwedzkich klinik, a nie służyć upokarzaniu zniedołężniałych „obrończyń życia”. Celem wprowadzenia związków partnerskich (małżeństw homoseksualnych?) są godne i równe warunki życia wszystkich ludzi a nie apopleksja abp. Michalika. Edukacja seksualna w szkołach, refundacja antykoncepcji i prawo do eutanazji mają zwiększyć szanse decydowania każdego człowieka o własnym życiu – a nie wywołać rumieńce u redaktorów „Frondy”. 
Świeckość państwa i jego dobrze pojęty, kulturowy liberalizm, mają dziś niezłą prasę, dobrą jak nigdy. O tym, czy wesprą one słabszych czy raczej podniosą na duchu silniejszych, zdecyduje nie tylko atmosfera, ale i „drugie skrzydło”. Podatek liniowy (wizja Palikota) czy bezpłatne przedszkola i żłobki? Bez socjalnego wymiaru, który realnie broni przed dyskryminacją, nie wydobędziemy się z błędnego koła estetycznej wojny polsko-polskiej. Bez włączenia do systemu ubogich, wykluczonych i sfrustrowanych będziemy musieli wrócić na stare barykady. Niegdyś Adam Michnik kontra Okopy Świętej Trójcy, dziś Palikot przeciw Krzyżakom… Jeśli za walkę o świeckie państwo i liberalizm nie zabierze się lewica, na placu boju pozostaną nam odizolowane getta: miejskie, polityczne i symboliczne. Kwestią układu sił pozostanie, kto kogo w nich będzie zamykał.   

  

Tekst ukazał się na portalu Wp.pl

  

Komentarze
Dodaj nowy
Inż.Karwowski   |25.08.2010 13:07:49
Świeckość państwa i jego dobrze pojęty, kulturowy liberalizm, mają dziś
niezłą prasę, dobrą jak nigdy

Coś Panu powiem: dobra passa dla świeckości państwa będzie tu u nas jak
nastąpi ekonomiczny dobrobyt. Wtedy opustoszeją kościoły. Czy
nie zastanawia Pana dlaczego najwięcej wiernych jest w biednej
Afryce?
Niech Pan tu nie plecie o Palikocie, absolwencie KULu, on tyle
zmieni w obyczajowości co Lepper w rolnictwie.
wtret  - gospodarka głupcze!   |26.08.2010 04:49:28
Otóż to. Uboższemu elektoratowi trudniej będzie przełknąć związki parnterskie od
postulatów np. większej płacy minimalnej. Liberalizacja obyczajowa na Zachodzie
była poprzedzona dwoma dekadami rosnącego dobrobytu. Wydaje mi się, że Krytyka
wręcz za bardzo skupia się na kwestiach kulturowych.
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 13:20:17
"Jaja z krzyża" […] nie mogą być jednak podstawą lewicowej
polityki emancypacyjnej


No paczpan jaka rewelka. Czyli niby macie w tym koszyku jeszcze jakieś
inne jaja.

a nie służyć upokarzaniu zniedołężniałych "obrończyń życia"

Uprzejmie proszę jednak wziąć pod uwagę, że oprócz babć antyaborcyjnych
są jeszcze tacy ludzie jak ja. Bo podział w obyczajówce wcale
nie przebiega ściśle według linii: katolicy - bezbożnicy.

Niemniej
standardowo bywam wyzywany od katolików, bo choć jestem
człowiekiem niewyznaniowym, to przy tym zdecydowanym przeciwnikiem
aborcji, eutanazji oraz utwierdzania ludzi z defektem homoseksualnym, że z
nimi wszystko jest OK.

W związku z tym odechciewa mi się walczyć o
"świeckie państwo" i "liberalną edukację", bo widzę pod
tymi hasłami nie mniejsze parcie na obyczajowy fanatyzm, któremu też z
przyjemnością i z poczucia obowiązku podstawię nogę.
Spokojny  - Gnebon   |25.08.2010 13:38:55
A co sądzisz Gnębonie o homoseksualiźmie? Bo piszesz o defekcie i utwierdzaniu
ludzi z defektem, że z nimi wszystko ok, a jednocześnie piszesz, o ile dobrze
rozumiem, że nie jesteś chrześcijaninem. Co więc masz na myśli kiedy piszesz o
defekcie?
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 14:07:03
że nie jesteś chrześcijaninem

Tego już bym nie powiedział, bo mam dużo sympatii do chrześcijańskiej
wizji świata. Ale ani nie jestem czcicielem tzw. Pisma Świętego, ani
nie jestem czcicielem tzw. Ojca Świętego, ani nie należę do żadnej
grupy religijnej itp.

Co więc masz na myśli kiedy piszesz o
defekcie?


Dysfunkcję szeroko rozumianego układu płciowego.
uzid   |25.08.2010 19:28:47
gnebon. bedziesz tez przeciwko akcji za podjazdami dla inwalidow, bo to
wspieranie ich w dysfunkcji ukladu ruchu?

wszyscy na nogach i do przodu.
zadnego chodzenia bokkiem
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 19:53:46
To bez sensu uwaga. Czy inwalidzi, którzy domagają się podjazdów twierdzą, że z
nimi jest wszystko OK? Przeciwnie. Uparcie twierdzą, że ze swoją dysfunkcją bez
podjazdów nie dadzą rady. Oni chcą pomocy w walce ze skutkami dysfunkcji a nie
afirmacji samej dysfunkcji.
uzid   |25.08.2010 19:55:13
tak, domagaja sie byc "sprawnymi inaczej" i tez moc poruszac sie jak
sprawni po miescie.
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 20:18:37
tak, domagaja sie byc "sprawnymi inaczej"

Już nie wiem, co twierdzisz. To oni są sprawni, czy oczekują pomocy,
żeby mimo swej niesprawności móc jako tako sobie radzić?
uzid   |25.08.2010 22:31:24
domagaja sie pewnych praw dla siebie tak jak inwalida domaga sie prawa do
przemieszczania.

ty zas koniecznie domagasz sie tego zeby homoseksualista uznal
ze jest chory. moze liberalnie swoimi chorobami sie zajmij
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 23:09:06
domagaja sie pewnych praw dla siebie tak jak inwalida

No nie rozumiem. Raz sugerujesz, że oni zdrowi, a teraz twierdzisz, że
chcą być traktowani tak, jak się traktuje inwalidów.

Piszesz
tak mętnie, że potem bez trudu się wykręcisz, że miałeś na myśli coś
zupełnie innego.
uzid   |25.08.2010 23:13:08
ale ja nie potrzebuje uznawac ze inwalida jest chory. po prostu uznaje ze chce
sie przemieszczac po miescie. ty za patologa chcesz robic tu jedynie.
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 23:40:31
ja nie potrzebuje uznawac ze inwalida jest chory

Jeśli nie jest chory, to znaczy, że jest to zdrowy z fanaberiami.
uzid   |25.08.2010 23:47:27
nikt ci nie kaze uznawac postulatow gejow. to jest kwestia demokracji czy je
uzna.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 00:02:26
to jest kwestia demokracji

Nie żadnej "demokracji", bo tu się tworzy "po uważaniu"
pozademokratyczną enklawę rozmaitych mniejszości. Że też
kler katolicki nie wpadł jeszcze na pomysł, że też jest mniejszością i
właśnie dlatego demokratyczne reguły gry go nie obowiązują :-) No ale są
dobre mniejszości (zasługujące na handicap) i złe mniejszości. Po czym
poznać te dobre? I tu się dopiero zaczyna debata.
uzid   |26.08.2010 00:07:27
kler uznal ze jest wiekszoscia i demokratyczne reguly gry go nie obowiazuja.
wiesz, konkordat i te sprawki. nie dziala na zasadach jak kazda inna
organizacja.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 00:16:49
nie dziala na zasadach jak kazda inna
organizacja


No i jak go teraz sprowadzić do parteru, skoro okazuje się, że w ogóle
żadnych reguł gry nie ma. Zawsze pojawiają się jakieś "wartości",
o których dyskutować nie wolno.
uzid   |26.08.2010 00:19:30
reguly byly podane na wstepie. demokratyczne glosowanie uzna czy go sprowadzic
do partery czy nie.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 21:42:10
demokratyczne glosowanie uzna

Wierzysz, że będzie referendum w sprawie konkordatu?

Wierzysz, że
będzie referendum w dowolnej sprawie związanej z
"prawami gejów"?

Chyba jeszcze nie w tej dziesięciolatce…
uzid   |26.08.2010 22:32:20
nie wierze. chyba ze kosciol by sie skompromitowal jak w irlandii. a kwestia
praw gejow podejrzewam, ze i samych gejow niewiele obchodzi, bow tym kraju za
wczesnie zeby poczuli sie podmiotem politycznym. najpierw musza spolecznym.
piotrdee   |25.08.2010 19:30:13
Zwykle w dyskusji staram się nie używać argumentów ad personam, ale jak tu
odnieść się do "genialnych" tez, że geje mają defekt i że przyznając im
prawa, takie jakie ma każdy, utwierdza się ich, że wszystko z nimi ok. Z nimi
wszystko jest ok, to ty masz defekt. Pewnie jakiś zator w mózgu, to wyjaśniałoby
niektóre stwierdzenia.
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 19:56:14
Zwykle w dyskusji staram się nie używać argumentów ad personam

Tak, tak, znany numer. "Wprawdzie nie jestem antysemitą, ale jak ci
zaraz wredny żydu powiem…"

Tak więc, Drogi Kolego, posłucham
Cię, gdy prócz argumentu ad personam będziesz miał jakikolwiek inny
argument. Na razie ziejesz nienawiścią jak parowóz.
uzid   |25.08.2010 19:58:04
buhahaha. wobec gejow nie stosujesz argumentow ad personam. ty to jajcarz jestes
gnebon. powiedzial on o tobie to co ty o gejach. czyli jesli on zieje
nienawiscia, to znaczy ze ty ziejesz nienawiscia
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 20:52:15
Nie, nie stosuję argumentów ad personam. Argument ad personam to dyskwalifikacja
cudzej wypowiedzi tylko dlatego, że osoba ją wygłaszająca ma jakąś cechę: jest
biała, jest czarna, jest gejem, jest heteroseksualna itp. itd.

A ja w ogóle
do żadnej wypowiedzi żadnego geja się nie odnosiłem.

Natomiast moja
wypowiedź została uznana za błędną, ponieważ podobno mam zator w mózgu.


Ciekawe, co osoby, które rzeczywiście przeszły zator, sądzą o używaniu ich
dolegliwości jako obelgi.
uzid   |25.08.2010 22:30:16
to ty uznales, zator za obelge, mowiac ze nienawisc z niego kipi. spytaj ich co
sadza o twoim zachowaniu.

problem w tym ze tylko ty tu wartosciujesz. ale jak
kot wartosciowal ze chodzenie bokiem jest niewlasciwe, ktrzyczales o wolnosci
chodzenia bokiem. aparat ruchowy czlowieka tez jest przeznaczony do tego zeby
glowni chodzic do przodu. czy mamy leczyc czlowieka ktory cale zycie chce
chodzic bokiem? a jak mu sie stawy rozwala?
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 22:54:23
to ty uznales, zator za obelge

Jasne, to było napisane z troski i sympatii. 

ktrzyczales o wolnosci chodzenia bokiem

Krzyczałem. I tak samo będę krzyczał o wolności pocierania sobie
nawzajem dowolnej części ciała przez dowolne osoby w jakimś tam
rozkosznym celu. Gdyby państwo wtranżalało się gejom do łóżka,
pierwszy stanąłbym w ich obronie.

Z tym, że jeśli chodzący bokiem
zorganizują paradę dumy z chodzenia bokiem, to niech nie oczekują ode
mnie, że mi się to musi koniecznie podobać. A tym bardziej, że
powinienem uznać, że istnieje jakaś boczna "orientacja
lokomocyjna". Odbija im szajba, i w tym zakresie mają prawo, żeby
im odbijała, niemniej biologii to nie zmieni.
uzid   |25.08.2010 23:04:31
to bylo lustro gnebon. napisal to samo co ty. ty geja uznales za chorego, on
uznal ciebie za chorego. widzac w tym nienawisc , pokazales ze sam ja
masz.

antenka tez ma prawo cie uznac za kogo uznala, skoro juz sie
upubliczniles na forum. nie oczekuj od niej ze ma sie zachowywac inaczej
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 23:54:01
to bylo lustro gnebon. napisal to samo co ty

Nie napisał tego samego. Ja przedstawiłem pewne racje: może słuszne, a
może nie. Jego moje racje w ogóle nie zainteresowały,
tylko odpowiedział w stylu przedszkolnym "gnembon jezd
gópi".

antenka tez ma prawo cie uznac

Toteż ja nie płaczę, żeby przyszedł admin i ją zbił.

Tyle że tu nie
chodzi o "uznawanie", ale o dyskusję i przedstawianie
argumentów. Racjonalnych. Więc wymiana bluzgów z antenką kompletnie mnie
nie interesuje i to jej właśnie zakomunikowałem.
uzid   |26.08.2010 00:00:44
on tez przedstawil pewne racje. takie, ze z twoich slow wynika ze masz zator
mozgu. moze sluszne sa te racje moze nie. tak jak wedle ciebie z tego ze gej
inaczej uzywa swoich narzadow niz ty wynika ze jest chory.

ciekawe bylo ze
uznales to za nienawisc.

seksualnosc jest mocnym elementem tozsamosci. uznaj
wiec ze twoje gadki o chorobie beda w stylu : gej jezd gópi.

wymiana
argumentow z toba tez juz mnie nie interesuje
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 00:40:28
on tez przedstawil pewne racje. takie, ze z twoich slow wynika ze masz
zator mozgu


No nie żartuj sobie… Dobrze wiesz, że żadne takie "wynikanie"
nie istnieje.

tak jak wedle ciebie z tego ze gej
inaczej uzywa swoich narzadow niz ty


Nie "niż ja", bo to, co ja robię ze swoimi narządami nie jest
żadnym argumentem. Anorektyczka nie dlatego ma problem, że je
inaczej niż ja, ale dlatego, że notorycznie używa swego układu
pokarmowego niezgodnie z jego podstawową funkcją, którą jest zapewnienie
temu organizmowi odpowiedniej ilości składników odżywczych.

seksualnosc jest mocnym elementem tozsamosci

Również bardzo wiele anorektyczek jest mocno przywiązanych do swej
"anorektycznej tożsamości".

wymiana argumentow z toba tez juz mnie nie interesuje

OK. Ale uczciwiej byłoby napisać, że po prostu nie masz nic na wymianę.
Tak więc zapraszam do konsekwentnego ignorowania moich postów i ze
swej strony obiecuję to samo.
uzid   |26.08.2010 00:47:09
gnebon. mozesz uznac ze nie mam nic na wymiane, zebys mial dobry humor. bo ja
mam bez twojego uznania :-)

dobrze tez wiem, ze oprocz jakis zamierchlych
psychoanalitykow i z drugiej strony obroncow moralnosci nikt nie uznaje ze to
zboczenie popedu. oni po prostu tacy sa

a to ze z punktu ewolucji uznasz za
dysfunkcjonalne, to juz metafizyka.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 02:20:49
nikt nie uznaje ze to

Przekonanie, że rzeczywistość bierze się ze zbiorowego
"uznawania" to dopiero jest metafizyka!!! Jakiś idealizm
kolektywny, czy co :-)
uzid   |26.08.2010 02:27:08
to ty do jakiejs obiektywnej rzeczywistosci sie chcesz odwolac wiec sie
metafizyka zajmujesz tego swiata. nauka jest bardziej pragmatyczna i na
eksperymentach sie opiera. uzna za przekierowanie popedu u geja jak uda jej sie
ten poped przekierowac.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 13:20:51
Może ja po pierwsze zaznaczę, że nigdzie nawet nie zająknąłem się, żeby gejom
coś "poprzekierowywać". Daltonistom też się niczego nie
"przekierowuje".

Po drugie odwołuję się nie do "jakiejś
obiektywnej rzeczywistości", tylko do tej jednej, o której mówi nauka. Wiem,
nauka ma kupę różnistych słabości, ale na razie to ona jest tym świderkiem,
którym udało się najgłębiej wświdrować w rzeczywistość.

Jeśli rozumienie
świata z perspektywy teorii ewolucji to dla Ciebie metafizyka, to kreacjoniści
się ucieszą. No bo skoro wszystko to tylko rozmaite "metafizyki", to nie
można jednej z nich wpychać dzieciom pod pozorem wiedzy.

Można naturalnie
uważać, że geje żadnego defektu nie mają, tylko takimi ich Pan Bóg w swym
niepojętym zamyśle stworzył, a Pan Bóg jest bardzo mądry i wie, co robi. Ale
mnie dyskusja teologiczna o gejach nie bardzo interesuje. Chyba że z p. Piątkiem
jako biblianinem, tj. czcicielem tzw. Pisma Świętego, bo czasem przyjemnie
popatrzeć na różne hermeneutyczne zawijasy.
uzid   |26.08.2010 13:40:05
jak sie nie zajakneles. caly czas argumentacja, ze wykluczajac chorobe ze
odbiera im sie szanse na leczenie jak anorektyczce, pani z obnizonym
libido.

wiesz gnebon, ta cala celowosc w ewolcji to takie sledztwo oparte na
przeslankach, hipotezy. taka psychoanaliza ducha obiektywnego gatunkow. paradoks
polega na tym ze metodycznie nie rozni sie od kreacjonizmu tak jak ja
przedstawiasz. tam bog celowo dzialal. a tu natura przemawia celowo. a noz sie
znajdzie hipoteza o ewolucyjnej potrzebie gejow. to nie jest taka nauka mocna
jak fizyka, gdzie bada sie przyczyna-skutek. dokonuje sie interpretacji tutaj
celowosci.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 21:51:02
paradoks polega na tym ze metodycznie nie rozni sie od kreacjonizmu

Kreacjoniści już sikają z radości. 

Naprawdę uważasz na serio, że
naukowe wyjaśnianie są tyle samo warte co pierwsza lepsza fantazja czy
ideologia. UWAGA. Nie twierdzę, że naukowe wyjaśnienia są niezawodne,
święte itp. Pytam, czy one są równie dobre jak każde inne.
uzid   |26.08.2010 22:35:21
twoje wyjasnienia sa nienaukowe, a nie to co nauka mowi o ewolucji. wiele
interpretacji zwiazanych z ewolucja nie jest kwestia nauki.
Eurypides77   |26.08.2010 00:36:54
Bzdurą jest sprowadzanie orientacji seksualnej wyłącznie do seksu. Istnieje cała
sfera relacji międzyludzkich która wiąże się z tzw. miłością romantyczną i która
nie bez kozery uważana jest za obszar tzw. uczuć wyższych i jest istotnym
aspektem zarówno tożsamości jak i poczucia szczęścia człowieka.

Nie wiem, czy
masz żonę, ale jeżeli twój związek z nią składa się wyłącznie z dwóch aspektów:
1) seks, 2) posiadanie dzieci, to naprawdę bardzo współczuję małżonce.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 00:57:09
Bzdurą jest sprowadzanie orientacji seksualnej wyłącznie do seksu

Czy ja gdzieś coś takiego napisałem? Czy np. zasugerowałem choćby, że
geje nie są zdolni do przeżywania uczuć wyższych itp.? Ktoś może
utykać na lewą nogę i kłaść wszystkich na rękę, ale choć układ
mięśniowo-kostny nie składa się wyłącznie z lewej nogi, dalej jest prawdą,
że z tą nogą jest jednak problem.

Nie wiem czemu moja skromna uwaga
o dysfunkcji wywołuje w Tobie MYLNE wrażenie jakobym uważał gejów za jakoś
totalnie zdefektowanych, tak że np. byliby niezdolni w ogóle do
relacji międzyludzkich. To oczywiście bzdura i niczego takiego nie
sugerowałem. 

Różne dysfunkcje zdarzają się także w związkach
heteroseksualnych. Jeśli np. kobieta ma problemy hormonalne i dramatycznie
spada jej libido, to z tego przecież wcale nie wynika, że staje się
równocześnie niezdolna do przeżywania uczuć wyższych. Niemniej problem
jest. I zorganizowanie parady dumy aseksualnych kobiet raczej go nie
rozwiąże…
Józef K   |26.08.2010 03:19:35
Nikt nie sprowadza orientacji wyłącznie do seksu, Eurypidesie przebiegły, i nie
implikuj tutaj czegoś, co tam Ci zalega na jelicie grubym i masz to jako myśl
nieświadomą, która Cię może trochę pobolewa. Dzieci nie będziesz miał? Boli, co?
Majątek może w tym życiu zrobisz jaki taki i przepadnie, no nie? A widzisz,
kolego. A Gnębon, i część ludzkości globu, ta oczywiście przyziemna cześć,
zostawi po sobie jakieś fajnie, choćby materialne, przedłużenie. A Ty znikniesz,
no chyba że jakąś tragedię napiszesz. Tyle w kontekście potomstwa i posiadania
małżonki.

Co do miłości romantycznej to się na niej nie znasz, Twoja fraza
powyższa to gwarantuje, więc się nie wymądrzaj.
Józef K   |26.08.2010 02:48:53
Muszę się wtrącić, bo choć przeciwko homo nic nie mam, poprę tym razem
Gnębona. Powiedział wyraźnie Panowie: mają dysfunkcję. Dys-fun-kcję. I nie dodał nic więcej. Jaką? A na przykład taką - bo tak
ja to rozumiem - że gdyby ich uznać, abstrahując, w pewnej totalności, to
za jakieś 50 lat nie byłoby ludzkości w ogóle. Dobrze wiadomo o czym
mowa. Rozumiecie o czym mowa, prawda? No. Dysfunkcja na tym polega. Jako że
jest to dysfunkcja psyche, a nie reumatyzmu nóg, no to wieeeelkie na ten temat dyskusje
uskuteczniacie, niepotrzebnie zresztą. W OGÓLE BY ŚWIATA NIE BYŁO PANOWIE.
I basta. Dobrze rozumiem dysfunkcję Gnębon?

Poza tym tolere, z łaciny, znaczy, w najprostszej wykładni, ‘znoszenie czegoś z
niechęcią’, ‘z przymusem’, że tak się prosto wyrażę. Nota bene: jak komuś
urwie nogi, to tutaj tolerancja nie ma miejsca. Jak ktoś ma Hainego
Medina, także nie. Tylko nie szukajcie w Wikipediach co to znaczy tolerować
i innych skomplikowańszych wyjaśnień, bo łacinę znam.
I dalej właśnie
na tym rzecz polega, że w takiej Polsce, tak bardzo nagle wszyscy kochają
gejów, że powiedzenie w pewnych kręgach, że się jest gejem
i przeparadowanie kręcąc dupką przed komisją A albo komisją B sprawia,
że nagle polskie jury, to TAK BARDZO SZLACHETNIE TOLERANCYJNE POLSKIE
JURY, takiemu delikwentowi przyznaje rabaty, świadczenia i stypendia,
‘no bo przecież on jest gejem’, ‘to gej, ale fajny, nie?, dajmy mu, a co
tam’, ‘tyle się biedak nacierpiał, zobaczcie, przepłakał całą rozmowę
mówiąc, jak to tatuś ich zostawił’ etc., etc., podczas gdy szare myszki, heterycy dnia powszedniego, mają guzik, choć zazwyczaj, niestety, robią więcej, i na poważniej…
Na
szczęście to jest tylko w Polsce, papudze narodów. W takiej
Francji, co mi się podoba, nikt się z nimi ani nie patyczkuje, ani nie
szczypie. I nikt nie uskutecznia takiej dyskusji jak Wy, bo tym
razem jest bezzasadna.
piotrdee   |25.08.2010 20:05:28
A zostawże w spokoju Żydów. Tak się składa, że jestem filosemitą. :) Jeśli
oprócz ezgotycznych tez pojawią się jakieś logiczne argumenty, to możemy
dyskutować. A udowadniać, że nie jestem wiebłądem nie zamierzam.
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 20:46:48
oprócz ezgotycznych tez

Co jest egzotycznego w tezie, że przyjemność seksualna wykształciła się
w toku ewolucji jako rodzaj nagrody za podejmowanie prób
rozmnożenia się. Jeśli jakiś osobnik czerpie tę przyjemność z imitacji
stosunków seksualnych z osobnikiem tej samej płci, to znaczy tyle, że
biologicznie jego układ płciowy jest dysfunkcyjny.

Oczywiście
nie ma sensu nikomu zabraniać czerpania satysfakcji z różnych
dziwactw. Ktoś może przeżywać niebywałe rozkosze wtykając sobie wisienki do
uszu. Ale byłoby pewną przesadą nazywać to inną
orientacją gastrologiczną. Przyjemność ze zmysłowego kontaktu z
pokarmami to istotna rzecz, ale ostatecznie chodzi o dostarczenie
organizmowi odpowiedniej ilości kalorii. Czy to też jest
"egzotyczna teza"?
Józef K   |26.08.2010 02:51:39
Bardzo fajnie powiedziane. Popieram bez cienia sprzeciwu.
wejder1   |26.08.2010 11:13:05
Sugerujesz, że od homoseksualizmu się tyje? Można dostać cukrzycy, miażdżycy i
innych problemów zdrowotnych, dlatego bronisz nieświadomych ludzi przed ich
własną ślepotą?

Lepiej przyznaj się, że wierzysz w Naturę, udajesz
bezwyznaniowego, a jedzie od ciebie porządkiem Wielkiego Innego na kilometr.
Jakby ewolucja miała jakiś sens, najlepiej ukryty.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 13:35:45
Jakby ewolucja miała jakiś sens, najlepiej ukryty.

Ależ nie! Ja nie przechodzę do żadnych sensów i uzasadnień moralnych. Z
tego, że jest jak jest - ktoś nie całkiem dobrze widzi, ktoś ma garb,
kogoś odrzuca od baby… - nie wynika żadna powinność. Czytelnicy
Hume’a wiedzą o tym od dawna.

Można przecież twierdzić np. że gejostwo
to bardzo fajny defekt, bo ewolucja jest głupim kołowrotem bez sensu i
tylko od tych jej rozpłodowych mechanizmów ludzi przybywa, tłok jest itp.


Ale tu właśnie zaczyna się metafizyka.

PS. dlatego bronisz nieświadomych ludzi przed ich własną ślepotą? Ja ich nie bronię i w ogóle mnie oni specjalnie nie interesują. Na razie
to oni przychodzą w roli natrętnego roszczeniowca jako
tzw. "orientacja", w dodatku "dumna". Więc delikatnie,
ale stanowczo zaznaczam, że nie do mnie z takimi bajkami.
uzid   |26.08.2010 13:46:52
sek w tym ze bardziej ty do gejow masz sklonnosc niz geje do ciebie. to pan
przyszedl do sutowskiego a nie sutowski z gejami do pana.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 21:53:12
Z tymi gejami to rzeczywiście bez sensu dałem się wciągnąć w dyskusję. Ale
chciałem być uprzejmy i odpowiedziałem na zadane pytanie.

Bo tak po prawdzie
to te gejowskie fanaberie śmiertelnie mnie nudzą…
wejder1   |27.08.2010 07:17:34
Oszukujesz się, skoro uważasz, że ich postawa jest roszczeniowa, wobec czego
jest roszczeniowa, czy przypadkiem nie wobec normy, przed którą sam nie możesz
uciec? bo niby przed czym?
Eurypides77   |25.08.2010 20:28:02
Jestem gejem i mogę cię zapewnić, że mój "układ płciowy" działa całkiem
sprawnie. Wydaje się, że nie rozumiesz znaczenia poszczególnych pojęć którymi
się posługujesz.
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 21:00:54
mogę cię zapewnić, że mój "układ płciowy" działa całkiem sprawnie

Czerpanie przyjemności z imitacji stosunków seksualnych to nie jest
żadna sprawność "układu płciowego". Onanista, który np.
ma psychiczne opory wobec wszelkich kontaktów seksualnych z
kimkolwiek, może mieć erekcje jak drut, orgazmy jak chińskie fajerwerki, a
mimo to także jego układ płciowy jest dalej dysfunkcyjny.
Eurypides77   |26.08.2010 00:48:09
Tak jak ci już powiedziałem, nie rozumiesz znaczenia wyrażenia "układ
płciowy."

Równie dobrze mógłbyś twierdzić, że czyjś układ pokarmowy działa
dysfunkcyjnie, bo ten ktoś je, trawi i wydala pozostałości potraw które ci nie
smakują.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 02:35:45
Tak jak ci już powiedziałem, nie rozumiesz znaczenia wyrażenia
"układ
płciowy."


Powtarzasz się, ale nie wyjaśniasz, czego to rzekomo nie rozumiem.

Równie dobrze mógłbyś twierdzić, że czyjś układ pokarmowy
działa
dysfunkcyjnie, bo ten ktoś je, trawi i wydala pozostałości potraw
które ci nie
smakują.


Smak nie ma tu nic do rzeczy! Wystarczy jeśli obaj jemy to, co
dostarcza naszym organizmom wystarczającej ilości składników odżywczych.
Wtedy układ pokarmowy działa zgodnie ze swoją funkcją. Jeśli jednak
jedna z tych osób zamiast jeść połyka kamienie, to choćby to robiła z
największym smakiem i zadowoleniem, będzie to tylko
imitacja spożywania pokarmów, bo kamienie pokarmem nie są. Różnica
polega tylko na tym, że taką ekstrawagancję w posługiwaniu się własnym
układem pokarmowym przypłaca się dość szybko śmiercią. Natomiast da
się przeżyć podobną ekstrawagancję w używaniu swego układu płciowego.
Aczkolwiek wydaje mi się, że i w tym wypadku nie bez uszczerbku.
W każdym razie oczekiwana długość życia homoseksualistów wciąż jest
wyraźnie niższa od średniej.
Cecylia   |26.08.2010 08:11:14
Logika wywodu Gnębona na temat dysfunkcji układu płciowego powaliła mnie.

Dysfunkcja jakiegokolwiek układu polega na jego wadliwym funkcjonowaniu (czyli
brak wzwodu, brak wytrysku, itd., itp.), a nie na wadliwym jego używaniu, albo
używaniu niezgodnym z przeznaczeniem (wadliwe używanie może prowadzić do
dysfunkcji, ale to nie jest to samo). Przykład kobiety z zaburzeniami
hormonalnymi jest akurat prawidłowy, ale sęk w tym że nie pokazuje analogii.
Cała reszta… Włos na głowie się jeży. Wg logiki Gnębona na dysfunkcję układu
płciowego cierpią wszyscy, którzy używają go niezgodnie z przeznaczeniem, czyli
wszyscy (także heterycy), którzy uprawiają seks jedynie dla przyjemności, nie po
to, by się rozmnażać. Na dysfunkcję układu słuchowego wszyscy ci, którzy używają
go niezgodnie z przeznaczeniem, czyli wtykają wisienki, albo co gorsza zatyczki.
Nie mówiąc o dysfunkcji układu pokarmowego, który nie trawi kamieni.
Uczciwiej
byłoby po prostu napisać, że nie lubi się homoseksualistów, a nie uprawiać jakąś
mętną kazuistykę.
Z żalem konkluduję, że Gnębon nie zna pojęcia dysfunkcji,
którym tak chętnie tu operuje.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 13:52:16
Wg logiki Gnębona na dysfunkcję układu
płciowego cierpią wszyscy, którzy
używają go niezgodnie z przeznaczeniem, czyli wszyscy (także heterycy).


Po pierwsze, dysfunkcja jest czymś trwałym, więc jeśli ktoś
okazjonalnie zatyka sobie uszy to żadna dysfunkcja. Natomiast posłałbym
na psychoterapię kogoś, kto od miesiąca żyje z zatyczkami w
uszach.

Po drugie, jeśli ktoś postanowił, że uprawia seks dla
przyjemności i nie chce mieć dzieci, to jest to jego wybór, który on w
każdej chwili może zmienić.

Pierwsze słyszę, żeby gejostwo było wynikiem
takiego swobodnego wyboru, jakiegoś "postanowienia".
Geje zawsze oświadczają, że oni już tak mają.

Według tego, co
napisałaś o dysfunkcjach, to jeśli ktoś połyka kamienie (nie okazjonalnie,
dla jaj, ale trwale odmawia spożywania czegoś innego), to on po prostu
ma "inną orientację gastrologiczną", a nie żadną dysfunkcję -
no bo ślinę w gębie ma, soki żołądkowe wydziela itp. itd.

Uprzejmie
proszę czytać ze zrozumieniem, a nie wymyślać sobie androny i potem
wmawiać, że to ja je napisałem.

PS. Osoby heteroseksualne
jak najbardziej mogą cierpieć na rozmaite dysfunkcje na rozmaitym tle.
Kłopoty dające się zidentyfikować ściśle fizjologicznie to
tylko niewielka część. W moim przykładzie zamiast kobiety, której
libido spadło po problemach hormonalnych można sobie wstawić kobietę,
której libido spadło po gwałcie, bo rozmaite traumy jak najbardziej
mogą prowadzić w rezultacie do dysfunkcji.
Cecylia   |27.08.2010 08:06:15
W tym poście z logiką przynajmniej jest trochę lepiej, ale po
kolei.

Po
pierwsze, dysfunkcja jest czymś trwałym,
 —  —  — 
Skąd czerpiesz
takie
rewelacje???

Natomiast posłałbym na psychoterapię kogoś, kto od
miesiąca żyje
z zatyczkami w uszach.
 —  —  —  —  —  —  —  — 
Mam nadzieję, że nie
decydujesz o
niczyim posyłaniu na żadną terapię.

Po drugie, jeśli ktoś
postanowił, że
uprawia seks dla przyjemności i nie chce mieć dzieci, to jest to
jego wybór,
który on w każdej chwili może zmienić.
 —  —  —  —  —  —  —  —  —  — 
Wyżej
nie pisałeś
o żadnych wyborach, jedynie o używaniu układu płciowego niezgodnie
(wg ciebie) z
przeznaczeniem. I proszę wybronić się z takiej
argumentacji.

Pierwsze słyszę,
żeby gejostwo było wynikiem takiego
swobodnego wyboru, jakiegoś
"postanowienia". Geje zawsze oświadczają,
że oni już tak
mają.
 —  —  —  —  —  —  —  —  — -
Jw.

Według tego, co napisałaś o
dysfunkcjach, to
jeśli ktoś połyka kamienie (nie okazjonalnie, dla jaj, ale
trwale odmawia
spożywania czegoś innego), to on po prostu ma "inną
orientację
gastrologiczną", a nie żadną dysfunkcję - no bo ślinę w gębie
ma, soki
żołądkowe wydziela itp. itd.

 —  —  —  —  —  —  — -
No właśnie. Tak
napisałam. I
tak jest w rzeczy samej. Sam doszedłeś do wniosku, który jest
oczywisty.
Wcześniej jednak napisałeś (powtórzę się w
celach
pedagogiczno-demagogicznych), że używanie niezgodne z przeznaczeniem,
(czyli
łykanie kamieni) jest dysfunkcją. Musisz więc zdecydować, którą opcję
wybierasz. Chyba, że napisałeś to po to, żeby utwierdzić się czy dobrze
zrozumiałeś mój tok myslenia. Tak, dobrze.
Dobrze byłoby gdybyś zdołał także
uchwycić analogię do innej orientacji seksualnej. Będę zobowiązana.

Uprzejmie
proszę czytać ze zrozumieniem, a nie wymyślać
sobie androny i potem wmawiać, że
to ja je napisałem.
 —  —  —  —  —  —  —  — 
Proszę,
niemniej uprzejmie, czytać ze
zrozumieniem to co się samemu napisało

PS.
Osoby heteroseksualne jak
najbardziej mogą cierpieć na rozmaite dysfunkcje na
rozmaitym tle. Kłopoty
dające się zidentyfikować ściśle fizjologicznie to tylko
niewielka część. W
moim przykładzie zamiast kobiety, której libido spadło po
problemach
hormonalnych można sobie wstawić kobietę, której libido spadło po
gwałcie, bo
rozmaite traumy jak najbardziej mogą prowadzić w rezultacie
do
dysfunkcji.[/quote]
 —  —  —  —  —  —  —  — 
Istota dysfunkcji jest
jedna:
nieprawidłowe funkcjonowanie. Przyczyny mogą być różne. Dobrze, że
przynjamniej
w jednym się rozumiemy.
wejder1   |26.08.2010 11:15:18
Mnie też powaliła… co za idiotyzm.
Józef K   |26.08.2010 14:13:56
Dlatego to jest dysfunkcja psychiczna. Przede wszystkim.
Józef K   |26.08.2010 03:01:35
Ty zaś, Eurypides, nie rozumiesz znaczenia wyrażenia ‘układ trawienny’.
A
Twój błąd polega na przykład na powiedzeniu: trawi i wydala pozostałości potraw które ci nie
smakują.

Błąd, Eurypides. Układ wydala wszystko, no chyba że Twoim zdaniem gejom
to, co oni by chcieli albo, jak zauważyłeś chytrze, co im nie smakuje, ale
ja takich gejów nie znam. Oni mają ciała jak inni ludzie, natomiast
mają coś nie tak z tym ‘nie smakowaniem’, a więc błąd dysfunkcyjny leży u
nich w woli, w psychice czy jak to nazwiesz.

Bo jeśli dobrze
rozumiem, układ trawienny, że pójdę dalej myślą, której tor wyznaczyłeś
sam, jest to taki układ, w którym jelito grube, oprócz tego, że
na przykład jest przedsionkiem niezłego piekła, to jeszcze na przykład
wchłaniania cholesterol i jest cerberem innych, całkiem wielu spraw,
potrzebnych bardzo, żeby Ci się rak nie przyplątał za szybko, żebyś
wyrzucał to co zbędne, z siebie, żeby ci z buzi ładny zapach szedł gdy
całujesz itd.
No więc, reasumując: jak chcesz tam, Eurypides, wtykać
co tam wetknięte być nie powinno, droga wolna, ale zostaw ludzi bez
dysfunkcji psychicznej, w spokoju.
Eurypides77   |26.08.2010 08:57:31
Skąd u homofobów takich jak ty ta obsesja z seksem analnym? Po pierwsze nie
wszystkie pary homoseksualne (męskie) to robią, po drugie niektóre pary
heteroseksualne też to robią.

Przypominasz mi tych średniowiecznych mnichów,
którzy na postulaty społeczne kobiet odpowiadali pornograficznymi opowieściami o
czarownicach.

Na razie to ty nie udowodniłeś że nie masz dysfunkcji
psychicznej - a raczej dostarczyłeś przesłanek przeciwnych.
Józef K   |26.08.2010 17:18:13
Skąd u homofobów takich jak ty
Po raz kolejny Ci powtarzam: dyskusja polega na tym, że nawet Ty, nie
imputujesz tego, co Ci leży na wątrobie. Nawet Ty. Dyskutujesz? Dyskutuj,
skup się na odpowiedzi na argumenty i uzasadnialności swoich. Nie
nazywaj innych jak Ci się to podoba, bo to jest - jakkolwiek o tym sobie
pomyślisz, ale sądzę, że wiesz o co chodzi - przemoc, metafizyczna,
ale przemoc, i innym nie musi się podobać to, jak Ty sobie ich nazwiesz, bo
akurat walcząc o rzekome napaści na Ciebie, o wiele bardziej napadasz
innych.
Eurypides77  - re:   |26.08.2010 09:07:54
Józef K napisa?:
No więc, reasumując: jak chcesz tam, Eurypides, wtykać co tam wetknięte być
nie powinno, droga wolna, ale zostaw ludzi bez dysfunkcji psychicznej,
w spokoju.

A skoro mi już tak pięknie bluzgnąłeś, to się zapytam - czy jesteś
katolikiem, Józefie K?

Bo jeśli tak, to obawiam się że cierpnisz na
poważną dysfunkcję psychiczną, objawiającą się wiarą w byty i
zdarzenia nieistniejące, które to wpływają na twoje codzienne działania -
toż to urojenia w czystej postaci.

I zamiast wstydliwie trzymać swoją
dysfunkcję w czterech ścianach własnego domu, ty i tobie podobnie obnosicie
się z nią publicznie.

Możnaby się spierać co jest bardziej kiczowate
- czy nasze parady w lipcu, z Lady Gagą i facetami w stringach, czy wasze
parady w czerwcu (to jest chyba jakiś czwartek?), z
przyśpiewkami starych bab i szkaradnymi figurami - choć i wy i my mamy
facetów w sukienkach.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 13:59:42
Możnaby się spierać co jest bardziej kiczowate
- czy nasze parady w lipcu,
z Lady Gagą i facetami w stringach, czy wasze
parady w czerwcu


Masz pecha. O ile wiem, Józef jest areligijny, a le to już niech on
może tłumaczy. Tyle że Ciebie tak naprawdę to przecież wcale nie interesuje
- chciałeś se efektownie bluznąć to i bluznąłeś. 

Niemniej ciekawe
jest to zestawienie imprezki gejowskiej z imprezką, którą sam uważasz
za produkt urojeń. Coś jest na rzeczy :-)
Józef K   |26.08.2010 14:17:42
A skoro mi już tak pięknie bluzgnąłeś, to się zapytam - czy
jesteś
katolikiem, Józefie K?

W żadnym wypadku.
A Ty, Eurypidesie77?

Bo jeśli tak, to obawiam się
Ależ nie obawiaj się niczego, Eurypidesie przebiegły, mów do rzeczy, swoje
obawy, zachcianki i chcenia schowaj w kieszeń.

Reszty nie komentuję,
bo to wciąż Twoja obawa i kontynuacja tego, czy jestem, czy tak kimś nie
jestem. 
Odpowiedź konkretną masz jednym zdaniem, i bądź ze mną
konkretny a nie wyciągaj mnie na jakieś subiektywne szarpanki, bo to na
nic, ciotko.
Eurypides77   |26.08.2010 16:50:45
No brawo. Od obraźliwych komentarzy do bezpośrednich inwektyw. Czy tak wygląda
cały twój warsztat dyskusyjny?
Józef K   |26.08.2010 17:19:50
Weź, chłopie, zastanów się, co piszesz, i nie skamlej. Ty pierwszy zacząłeś
określać innych wyzwiskami, więc odpuść. Nic tu nie wskórasz.
Madrich   |25.08.2010 13:44:36
A co jeśli wzbogaceni Polacy nawet po zobojętnieniu na ich kato-religię nadal
będą konserwatystami? trzeba czerpać wiedzę z błędów zachodu Europy. Dobrze jest
się rozwijać ekonomicznie ale nie robić z siebie bezkształtnej lewicowej qpy na
wzór hiszpański czy szwedzki w której wszystko jest mdłe nijakie, to panstwa bez
kregoslupow moralnych, ludzka masa zredukowana do spelniania swoich niskich
instynktow biologicznych bez moralnych konsekwencji czy potepienia spolecznego,
czysty nihilizm. A i tam zaczelo sie od czarodziejskiej lewicowej mantry ktora
kusila niczym dzisiejsza KP. Jako osoba nie mieszkajaca juz w Polsce tak
postrzegam sprawe.
uzid   |25.08.2010 13:47:30
wracaj do polski tu masz kregoslupy moralne. lepsza jest zabewne masa
niewolnikow budujaca piramide cheopsa. jakiez wielkiej rzeczy dokonala. ludzkosc
byla wtedy uwznioslona.
Józef K   |26.08.2010 03:25:21
Dziękuję serdecznie, uzid. Wolę być nie tak bardzo uwznioślony, a mieć
pieniądze, które są czasem, a czas sprawia, że jestem szczęśliwszy (niż gdy go
nie mam i muszę popierdalać za 1500 zł gdzieś we wzniosłej Polsce), mniej się
denerwuję, stać mnie na przykład na fajne buty za 500 euro, na kupienie książek
za 1500 zł miesięcznie i tak dalej.
uzid   |25.08.2010 13:52:51
to jak panie michale zamierza pan sie zabrac? bo tak sie zabieracie, ale tu
bokiem niedomyty napieralski zgarnia 13 procent. tak sie zabieracie, a tu bokiem
palikot ugrywa swoje. panie feministki moga grunt podkladac, ale to palikot
rozpieprzy moralny szantaz prawicy, a nie panie feministki.
Józef K   |26.08.2010 03:30:31
a tu bokiem
palikot ugrywa swoje. panie feministki moga grunt podkladac,
ale to palikot
rozpieprzy moralny szantaz prawicy, a nie panie feministki.


Spokojnie uzid. Oni sobie mogą swoje a i tak nasze, polskie,
społeczeństwo, za jakieś dopiero 50 lat pewne kwestie przepchnie. Mnie to
pasuje, tak musi być i na to się godzę. Nie ma co skamleć, trzeba
pracować indywidualnie i majątek klepać. A te Twoje feministki są gorsze
niż dżuma, człowieku, nie pociupciasz z nimi normalnie, bo one mają
potrzeby, najpierw tak, a później siak, wzwód przez 3h non stop musisz
mieć, bo po godzinie to płaczą, że je tatuś krzywdził, i nie mogą się
skupić, po dwóch godzinach, jak nie wytrzymujesz, to jesteś jak tatuś, bo
się nimi nie przejmujesz, a po trzech godzinach, gdy już łykniesz
viagrę, to one chcą spać, bo to i tak na nic.
Co do Palikota… no
comments.
Józef K   |26.08.2010 03:09:02
No no, nie przesadzaj Madrich. Nie wszędzie jest tak nisko moralnie, jak mówisz.
Inż.Karwowski   |25.08.2010 13:51:40
No i w ogóle przeszczepianie gotowych pomysłów z państw wysoko rozwiniętych na
grunt np. polski "gwałtem" chyba nie jest dobre. Wydaje mi się, że
zmuszanie gejów do tzw. kamingautów więcej złego przyniosło (im) niż dobrego. Bo
to jest zmuszanie i (jak to ujął przedmówca)fanatyzm obyczajowy.
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 14:13:34
gejów do tzw. kamingautów

Nie bez kozery opisuje się to importowanymi słowami, bo cała ta
ideologia została przecież przeflancowana. Tutejsze to są np. te cioty
z "Lubiewa".
Inż.Karwowski   |25.08.2010 15:17:18
No właśnie "przeflancowana". A nie musiało tak być. Gdy się czyta prozę
Białoszewskiego, to można zauważyć, że w Polsce miał szansę ukształtować się
nasz własny model koegzystencji hetero i homo.
Ta niby tolerancja i krzyk, że
się kogoś dyskryminuje, raczej tych ludzi napiętnowała niż im pomogła.
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 15:45:58
Ta niby tolerancja i krzyk, że
się kogoś dyskryminuje, raczej tych ludzi
napiętnowała niż im pomogła


Ale bez widowiskowej dyskryminacji obrońcy praw gejów nie czuliby się
tak potrzebni. Że tam jakiś żul powiedział komuś "pedale"
to mało, bo żule są wszędzie, nawet na tym portalu, i wrzucają
każdemu. Najlepiej doprowadzić do walk ulicznych, bardzo medialnych
zresztą.
Józef K   |26.08.2010 03:12:40
Trochę przesada. W innych, cywilizowanych krajach Zachodu, także używa się
sformułowań a la ‘ciotka’ (tante), ‘pedał’ (pedzui) etc. I żaden pedał
cywilizowany się na to nie obraża.
Tak jak - trochę przykład z innej bajki, ale
może może być - powiesz facetowi, który jest łysy, że jest łysy, to on
przytaknie i zapyta: i co? Ano nic. Jestem łysy i cześć. Jak kolano. Tak to już
jest.
KrzysztofMazur   |25.08.2010 16:09:12
Palikot wyczuł sytuację w dzień po wyborach (a nawet wcześniej, tylko mu Tusk
zabronił się odzywać), a wy w miesiąc po wyborach.

Co jest złego w istnieniu
elity? Polska właśnie najbardziej potrzebuje prawdziwej, inteligentnej i
ironicznej elity uznanej przez naród za potrzebną i dobrze wynagradzanej, żeby
miała czas na myślenie i czytanie. Prawda jest taka, że Pan Sutowski sam
chciałby być jedyną elitą, a tu pojawiła się konkurencja, która na dodatek
lepiej sobie radzi. Ironiczni libertarianie nie są mniej potrzebni od ponurych
socjaldemokratów i to jest główna między nimi różnica, tzn. wrodzony
temperament, a nie poglądy.
Józef K   |26.08.2010 03:33:37
Prawda jest taka, że Pan Sutowski sam
chciałby być jedyną, a tu pojawiła
się konkurencja, która na dodatek
lepiej sobie radzi.

Michalski ma ten sam wieczny problem, KrzysztofieMazur, i kilku innych z
KP także. I - że tak powiem - chuja mogą! Kombinują i kombinują, i na
szczęscie nic nie wykombinują.
Za to mogę wypić: niech żyje elita.
KrzysztofMazur   |25.08.2010 16:10:06
Niech żyje elita!
uzid   |25.08.2010 19:43:33
no to troche jakby marksista sutowski chcial rewolucji w rosji. a miala sie
dokonac w najbardziej rozwinietych krajach. moze najpierw jak pan cezary mowil
musi sie dokonac ta burzuazyjna rewolucja. zanim dokona sie ta jego. panie
sutowski, czego wy chcecie. pojdziecie do babci spod krzyza i w nastroju
skupienia, godnosci i milosci blizniego zaczniecie przekonywac ja do eutanazji i
srodkow antykocepcyjnych?

jesli ekonomia jest najwazniejsza, za jej pomoca
wszyscy sie wyzwola, to na nia postawcie i przestancie sie trzymac kurczowo
lewicy kulturalnej. bo to jakas schizofrenia walenie w palikota.
Inż.Karwowski   |25.08.2010 22:07:52
bo to jakas schizofrenia walenie w palikota.
A co powie Pan na to:
"Prawosławie Pana pociąga bo?
Janusz Palikot:
Śpiew, medytacja, brak interpretacji. Oni przechowali prawdziwe
techniki rozwoju duchowego, polegające na uwadze, lekturze, głośnym
recytowaniu tekstów. Istniejące wiele tysięcy lat, ale u nas zagubione.
Można przeczytać w książce, jak to ma być, można się dowiedzieć o tym
od nauczyciela, ale dopóki pan nie będzie miał za sobą roku, dwóch, a może
dziesięciu takich praktyk, że codziennie pan wstaje o piątej rano
i wykonuje określone czynności setki razy, to pan tej drogi nie
przejdzie. A ja tkwię w świecie polityki, w tych swoich różnych rolach i
jestem niedostępny dla tego duchowego świata…

Inż.Karwowski   |25.08.2010 22:08:38
Wystąpił problem ze znakami. Pusty komentarz.
Inż.Karwowski   |25.08.2010 22:08:59
Wystąpił problem ze znakami. Pusty komentarz.
Inż.Karwowski   |25.08.2010 22:11:40
No i nie można reszty wysłać. On tam dalej mówi, że się kontaktuje z ludźmi,
którzy są obdarzeni mocami. Cały wywiad w "Vivie". Polecam, fajne
zdjęcia z Januszem do obejrzenia.
uzid   |25.08.2010 22:44:12
ale konkretnie do czego mam sie ustosunkowac, bo nie znaduje odniesienia do
mojej argumentacji.

problem w tym ze nie bedzie zadnego dialogu w kwestiach
obyczajowych i kompromisu. jak chce sie wystapic przeciwko "obyczajowosci
katolickiej" to nie zrobi sie tego na drodze dialogu. musi byc wlasnie taki
palikot ktory ma odwage obsmiac moralny szantaz prawicy. bedzie to kosztem tego
ze wielkomiejska mlodziez z gory sie spojrzy na mochera jak mocher patrzy na
nich z gory. ale pojednania narodowego nie bedzie. czy zeby nie draznic babci z
mocherem, ktora miala smutne zycie, pan sutowski proponuje poczekac az umrze?
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 23:01:12
obsmiac moralny szantaz

Jestem jak najbardziej za obśmiewaniem "moralnych szantaży".
Ale przecież tu już przebierają nóżkami nowi szantażyści, tylko
język będzie inny. Zamiast "zgrzeszyłeś"
- "wykluczasz"; zamiast "bluźnisz" - "posługujesz
się mową nienawiści". To mała frajda zamienić nietykalnych prałatów
na nietykalnych gejów…
uzid   |25.08.2010 23:08:33
idz obsmiej tam gdzie czujesz sie szantazowany. proste jak drut gnebon. tylko ze
ty domagasz sie zeby antenka cie szanowala, ale gej domagajacy sie szacunku cie
szantazuje
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 00:11:06
ty domagasz sie zeby antenka cie szanowala

Niczego nie wymagam od antenki poza tym, żeby przedstawiała
jakiekolwiek racje, jeśli oczekuje, że podejmę z nią dialog. Nie chce - jej
sprawa. 

Gdy ja dyskutuję z gejem to go szanuję, tj. wysłuchuję
jego argumentów i nie odpowiadam w stylu "spieprzaj zboku".
uzid   |26.08.2010 00:13:19
tylko argumentujesz mu czemu jest zbokiem.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 00:22:57
czemu jest zbokiem

Akurat nie używałem języka obyczajówki, tylko języka medycyny i
biologii.

Ja mówię, że skrzywienie kręgosłupa to nie jest
prawidłowa postawa, a Ty mi wmawiasz, że ja chodzę po ulicach i ludzi,
którzy Tobie samemu jakoś tak skojarzyli się z inwalidami, wyzywam
złośliwie od garbusów.
uzid   |26.08.2010 00:27:36
ktos uzywajac jezyka medycyny psychiatrycznej moze ci argumentowac dlaczego masz
posrana osobowosc.

ja ci niczego nie wmawiam. uznales insynuowanie ci choroby
za nienawisc. sam wiec zobaczyles ze jest to pietnujace. i tyle.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 01:20:25
moze ci argumentowac

Jeśli "może argumentować" to wszystko jest w porządku. Na razie
nie zauważyłem nawet śladowej argumentacji.

Nie wiem też,
czemu uparcie usiłujesz zatrzeć różnicę między diagnozą a
obelgą.

Jeśli dojrzały mężczyzna jest niezdolny do nawiązania relacji
seksualnej z kobietą to biorąc pod uwagę funkcje jego
układu płciowego, jest to defekt. Przyczyny mogą być najrozmaitsze:
może być fizjologicznie impotentem, może być patologicznie nieśmiały, może
czuć odrazę do seksu wskutek represyjnego wychowania, mogą go nie
pociągać kobiety, bo (jest i taka teoria) mamusia w ciąży miała problemy
hormonalne. Nazwanie takiego mężczyzny w ostatnim
wypadku "homoseksualnym" problemu nie usuwa: on dalej jest nie
zdolny do podejmowania stosunków seksualnych i woli praktykować ich
najrozmaitsze imitacje.

To jest diagnoza.

Obelgą natomiast będą
"wnioski" typu: "X jest na pewno tchórzem, bo to chyba
pedał", "Y na pewno sam nie napisał doktoratu, bo chyba pochodzi
z patologicznej rodziny"; "Gnębon gada głupoty, bo wyobrażam
sobie, że gdyby miał zator, to chyba tak właśnie by gadał".
uzid   |26.08.2010 01:35:18
przeciez sam zatarles roznice miedzy diagnoza i obelga. uznales diagnozowanie ci
zatoru mozgu za nienawisc. moja inteligencje mozesz obrazac, ale nie obrazaj
swojej.

gej nie czuje zeby mial jakikolwiek defekt, nawiazuje relacje
szczesliwe z drugim gejem i sa one seksualne. jaki jest sens patologizowania
tego, jesli nie ma krzywdy nikogo?

nie ma najmniejszych dowodow ze jest to
jakies zboczenie popedu. podejrzewam ze jak pokazesz terapie ktora przekieruje
ten poped zostaniesz miliarderem, geje uznaja byc moze ze warto sie jej poddac,
zeby miec dzieci w sposob naturalny. ale jej nie ma. nie ma wiec powodow
patologizacji.
Cercamon   |26.08.2010 01:55:27
Gnębon, podziwiam Cię, chłopie… Tak cierpliwie tłumaczyć, że się nie jest
wielbłądem…
uzid   |26.08.2010 02:11:20
pan gnebon chce metafizycznej diagnostyki a nie medycznej. z faktu ze gej nie
jest efektywny ewolucyjnie chce go uznac za chorego. medycyna nie uprawia
metafizyki. leczy wtedy kiedy jest problem. a problem maja bardziej obroncy
moralnosci, i gej z nimi.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 02:59:47
medycyna nie uprawia metafizyki. leczy wtedy kiedy jest problem

Oj tłumaczę Ci jak dziecku, że daltonizmu się nie leczy, a mimo to
daltonizm jest zaburzeniem rozpoznawania barw. Zaburzeniem!

Każdy
normalny lekarz zaproponuje Ci leczenie nadciśnienia, nawet gdy Ty
stwierdzisz, że czujesz się świetnie i nie masz żadnego problemu. To samo
jest z dziesiątkami (setkami?) innych diagnoz. Ba,
większość nowotworów w początkowym stadium nie daje żadnych objawów.
Ich diagnozowanie to też metafizyka?

Chyba za bardzo przyzwyczaiłeś
się do państwowej służby zdrowia. Tam faktycznie metafizyków nie ma,
bo trudno o metafizyczne spekulacje, gdy jest 5 minut na pacjenta.

-
Jak się pan czuje. Pokazać język.
- No tak w ogóle… aaaaa… to
nieźle, ale jakoś mięśnie mnie pobolewają…
- No to masz pan tu
polopirynę. I papierochów nie palić. Następny

Tak, to jest medycyna
mająca twardy kontakt z rzeczywistością,
uzid   |26.08.2010 03:07:51
a co fakt przewidywania rozwoju choroby wnosi do argumentacji. leczy sie raka w
poczatkowym stadium bo w przyszlosci bedzie marnie. ale bedzie. a jakby tam ci
cos w organizmie roslo, w zasadzie a nic by temu organizmowi nie szkodzilo i nie
wiadomo po co roslo to by nie byla choroba.

metafizycznosc twoja polega na tym
ze wartosciujesz cos obiektywnie jako chorobe, bo dostrzegasz ulomnosc
ewolucyjna. tylko jest w tym paradoks. bo jesli stawiamy na ewolucje to
raczejnikogo sie leczyc nie powinno, zeby nie psuc genow.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 03:33:12
Daltonizm też nie szkodzi, nie boli itp. a jest zaburzeniem.

Bezpłodność
też organizmowi nie szkodzi i nie boli.

wartosciujesz cos obiektywnie jako chorobe

To nie jest wartościowanie! To jest opis!

A wartościować to można
sobie rozmaicie. Ktoś może np. uważać, że ludzkość jest wredna, powinna
jak najszybciej zniknąć, więc im więcej homoseksualistów, tym lepiej -
zatem homo jest ogólnie cool.

Dysfunkcja to nie jest czyjś werdykt
uznaniowy. Jeśli rozumiemy, jakie są funkcje naszego organizmu (a już od
dawna rozumiemy, że sperma nie sika ot tak sobie dla naszej frajdy),
to zdiagnozowanie dysfunkcji wynika wprost z tego rozumienia. Niezależnie
od tego, jak ktoś tę dysfunkcję potem "metafizycznie" oceni.
uzid   |26.08.2010 03:39:57
daltonizm moze kogos dyskwalifikowac w jakiejs pracy. z bezplodnoscia ludzie
maja problem.

jedyna dysfunkyjnosc geja jest taka, ze sie nie rozmnozy. wiec
ewolucyjna. powtarzam pytanie : czemu go leczyc, jak i kogokolwiek, jesli w
interesie ewolucji jest zeby najslabsze geny przegraly?
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 14:05:10
z bezplodnoscia ludzie maja problem

Nie wszyscy. Ale mimo to nie przestaje ona być defektem jeśli ktoś ją
akceptuje, a nawet jest z niej zadowolony. Ty cały czas nie
odróżniasz stwierdzenia stanu faktycznego od jego oceny.

czemu go leczyc,

No to teraz wskaż, w tych już chyba tuzinach postów, to miejsce, gdzie
ja napisałem, że geje mają się leczyć albo ich trzeba leczyć itp.
No gdzie ja coś takiego choćby zasugerowałem?
uzid   |26.08.2010 14:17:38
to wlasnie ty nie odrozniasz, ze ten twoj "stan faktyczny" obarczony
jest ocena. zakladasz funkcjonalnosc rozrodu jako wartosc. a jak juz ta ewolucja
ma byc wartosciowa, to zawierac musi brak sensu rozrodu czesci.

zasugerowales
porownujac to do innych zaburzen seksualnych. u impotenta sie diagnozuje
zabuirzenie, ze wzgledu ze sam odbiera to jako dysfunkcje lub potencjalnie moze.
oczywiscie moze uznac tez ze fajnie byc inpotentem, anorektyczka tez moze uznac
ze fajnie byc anorektyczka. ale sa tez tacy co tak nie uznaja.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 14:36:04
zakladasz funkcjonalnosc rozrodu jako wartosc

Gdzie to zakładam? Wyłącznie identyfikuję taką funkcję i już - problem,
czy dobrze jest się rozmnażać, czy też źle, w ogóle mnie
nie interesuje. Kiedy stwierdzam defekt u daltonisty, też wcale z tego
nie wynika, że uważam, iż np. podziwianie w pełnej krasie barw tego
cudnego bożego świata jest aksjologicznym fundamentem istnienia
itp.

ze sam odbiera to jako dysfunkcje lub potencjalnie moze

Sam poznałem osobiście kilku gejów, którzy mi przyznali, że odczuwają
swoją skłonność do innych mężczyzn jako dysfunkcję i tak naprawdę
chcieliby mieć taką zwykłą hetero-rodzinę.

Możemy oczywiście
założyć, że kłamali z uprzejmości albo byli zaindoktrynowani przez
"katolicką narrację". Ale także nieszczęśliwego
impotenta można uznać z ofiarę "narracji
nieograniczonej seksualnej konsumpcji" itp. Raz jeszcze powtarzam,
że odczucia mogą być najróżniejsze i nie mają tu nic do rzeczy.
uzid   |26.08.2010 14:47:44
slowo dysfunkcja zawiera wartosc. dysfunkcja ta jest ewolucyjna. zalozyles
wartosc rozrodu. niestety ale choroby bez wartosci nie stworzysz. choroba zawsze
zawiera ocene.

napisalem na wstepie ze byc moze zostaniesz miliarderem jesli
znajdziesz sposob z geja zrobienie hetero. tak wiec nie zakladam ze klamali.
tozsamosc czlowieka jest wielozrodlowa i popedy na nia wplywac moga i
spoleczenstwo i rozpoznanie swiata. nie uwazam ze stawianie na popedy jest
obowiazkiem. jak wyzej bylo powiedziane obiektywnie jak sie spojrzy z tego jak
jest nie wynika jak byc powinno.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 19:48:11
slowo dysfunkcja zawiera wartosc.

Nie zawiera, bo może być oceniona zarówno negatywnie jak i pozytywnie.
Podobnie jak choroba.

Kiedy chodziłem do szkoły, cieszyłem się z
anginy. Oceniałem ją niezmiernie pozytywnie. A kiedy miałem jechać na
wycieczkę, to znowu oceniałem anginę wybitnie negatywnie. Co
nie znaczy, że nie byłem w obu wypadkach tak samo chory.

Tak więc z
samego zdiagnozowania anginy żadna "wartość" nie wynikała.
uzid   |26.08.2010 22:44:45
wynika. uznajesz cos dysfunkcjonalnego ze wzgledu na cel. cel jest wartoscia.
opis faktow jest taki, ze jak chlop wejdzie na babe to jej brzuch rosnie i
dzieci wychodza. ale to ze chlop ma wchodzic na babe, a jak nie wchodzi to jest
dysfunkcja to juz jest kwestia wartosci jaka dla ciebie jest rozmnazanie.
Gnębon Puczymorda   |27.08.2010 13:24:25
ale to ze chlop ma wchodzic na babe, a jak nie wchodzi to jest
dysfunkcja
to juz jest kwestia wartosci


Przecież ja nie mówię, że chłop ma wchodzić na babę. Może se żyć w
celibacie, może mieć tuzin dzieci. Dopóki to jego wybór, to o
żadnej dysfunkcji mowy nie ma.

Ale jeśli chłop żyje w celibacie nie
z wyboru, ale dlatego, że lęka się bab i mu z nerwów przy nich nie staje -
to już jest dysfunkcja o podłożu psychicznym. Gej też nie dlatego
lezie do innych chłopów, że se tak umyślił, tylko dlatego że go od
bab odrzuca.

Gdy niby-dysfunkcyjne zachowanie jest skutkiem wyboru,
np. dla draki idziesz powłócząc nogą, to oczywiście o żadnej dysfunkcji nie
ma mowy. Ale jeśli masz coś z nogą albo też odczuwasz psychiczny
przymus powłóczenia - to już to jest dysfunkcja narządu ruchu.
uzid   |27.08.2010 16:10:07
co do kwestii dysfunkcji juz mi sie nie chce tlumaczyc bo widze ze cie to
przerasta i nie tylko ja to widze w tym watku.


masz na to jakikolwiek dowod na
neurotyczna geneze homoseksualizmu? bo narazie poza metafizycznymi dywagacjami
pewnych dawnych psychoanalitykow, bardziej teoretykow niz praktykow i obroncow
moralnosci teoretycznych nikt tego nie wykazal. homoseksualizm nie jest
neurotyczny. idzie do innych chlopow bo chce.
Gnębon Puczymorda   |27.08.2010 16:23:35
homoseksualizm nie jest neurotyczny. idzie do innych chlopow bo chce.

Kto napisał, że homoseksualizm jest neurotyczny? Wymyślasz coś sobie,
a potem wmawiasz, że jak tak twierdzę.

Być może czasem jest
neurotyczny, ale czasem jest wręcz "fizjologiczny"

Tu sobie
możesz przeczytać o badaniach szwedzkich naukowców, na temat różnic w
funkcjonowaniu ciała migdałowatego u gejów i mężczyzn hetero. Jak nietrudno
zgadnąć, u gejów funkcjonuje ono podobnie jak u kobiet. To się da
stwierdzić empirycznie, za pomocą tomografu. Ale dla Ciebie tomograf to też
pewnie "metafizyka".

http://www.sciencedaily.com/releases/2008/06/08…
uzid   |27.08.2010 16:28:31
nie wymyslam. tylko proboju laskawie bronic twojej argumentacji. bo to bylaby
ostatnia linia obrony. ze gej jest jak niesmily facet, ktoremu trzeba dac szanse
terapia a nie mowic ze wszystko z nim ok.

jaja sobie robisz z tym
fizjologicznym? jesli fizjologiczny to znaczy ze gej po prostu taki jest. ja nie
musze empirycznie ogladac cialka migdalkowatego, bo ja bez tomografu widze ze
gej jest inny w zachoewaniach niz hetero.
Gnębon Puczymorda   |27.08.2010 16:46:19
to znaczy ze gej po prostu taki jest

No oczywiście, że przynajmniej część gejów po prostu taka jest. Dlatego
używałem porównania do daltonisty czy faceta ze skrzywieniem
kręgosłupa itp. Szwedzi po prostu dokładniej zidentyfikowali ten
fizjologiczny defekt.

A teraz napisz może jasno i dobitnie z czym się
nie zgadzasz, bo już się gubię.

Możesz też wyjaśnić mi
swoje poglądy od drugiej strony. Napisz, czy Twoim zdaniem w ogóle
możliwe są jakiekolwiek defekty w funkcjonowaniu ludzkiego organizmu, a
zwłaszcza defekty w funkcjonowaniu układu płciowego, a jeśli tak, to
po czym Ty poznajesz, że masz do czynienia z defektem, a nie z
"metafizyką" itp.
uzid   |27.08.2010 16:58:05
alez juz ci odpowiedzialem. defekt zawsze bedzie wyznaczany ze wzgledu na
wartosc. sam opis faktow nic o defektach nie mowi.

ty uznales za defekt ze
wzgledu na wartosc rozmnazania. homoseksualista tego za defekt nie uwaza. a
naukowiec powie : pewne osobniki sie rozmnazaja, a pewne sie nie rozmnazaja. gej
ktory nie lubi swojego homoseksualizmu moze to za defekt uwazac i czekac na
terapie za pomoca inzynierii mozgu. ale zawsze choroba bedzie wyznaczona
elementem subiektywnym. chyba ze ta subiektywnosc zobiektywizujemy
metafizycznie. metafizyka twoja polega na tym ze wszyscy maja sie rozmnazac, to
cel natury!!!
wejder1   |26.08.2010 11:23:52
No właśnie jest, ale w to nie wierzy, bo przecież jak się jest bezwyznaniowym to
się nie jest wielbłądem.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 02:47:23
uznales diagnozowanie ci zatoru mozgu

Oj jajcarz z Ciebie. Jakie "diagnozowanie"? Przecież Ten koleś
nawet nie potrafiłby rozpoznać prawdziwego zatoru. To była tylko taka
fantazyjna obelga

gej nie czuje zeby mial jakikolwiek defekt,

Ludzie umierają na wylew, bo przez 10 lat nie czuli, że mają
nadciśnienie


nawiazuje relacje szczesliwe z drugim gejem i sa one seksualne

Ależ nie są seksualne! To tylko imitacja. Przyjemność seksualna
powstała ewolucyjnie jako "nagroda" za podejmowanie prób
rozmnożenia się. Przyjemność smakowa jest nagrodą za
jedzenie odżywczych pokarmów. Jeśli ktoś ze smakiem chrupie szkło, a
do prawdziwych pokarmów czuje odrazę, to znaczy że funkcja "rozjechała
się" z odczuciami.

Co do terapii to bardzo wiele defektów jest
nieuleczalnych. Nie leczy się daltonistów. Także ludzi z defektem
uzależnienia (alkoholików, narkomanów) właściwie nie można wyleczyć,
można najwyżej sprawić, by w pewien sposób nie używali swojego ułomnego
organizmu. Ale każdy alkoholik Ci powie, że alkoholikiem jest się do
końca życia.
uzid   |26.08.2010 02:57:18
a jakie ty choroby umiesz rozpoznac? metafizyczne?

seks to sprawa rozmnazania?
doprawdy nie wiem czy byty rozmnazajace sie przez paczkowanie uprawiaja seks.
seks jest sprawa odczuc. bardziej seksualny moze byc gej niz oziebla pani do
ktorej troche spermy sie wcisnelo.

ja w tym watku widze geja ktory nie ma
problemu, i gnebona ktory widzi problem u geja. wiec jakos choroby nie widze :-)
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 03:16:56
seks to sprawa rozmnazania?
doprawdy nie wiem czy byty rozmnazajace sie
przez paczkowanie uprawiaja seks.


Czy Ty miałeś w szkole biologię? Seksualny to tyle co płciowy. Uprawiać
seks to tyle co podejmować stosunki płciowe. Między płciami. Nie ma
płci, nie ma seksu.

A Ty mi o pączkowaniu…

No to łopatologicznie
raz jeszcze:

Przyjemność seksualna jest ewolucyjną nagrodą u
gatunków rozmnażających się płciowo! Nagrodą za podejmowanie prób
rozmnożenia się poprzez dążenie do kontaktu z tą płcią, z którą się
można rozmnożyć.

Natomiast same doznania seksualne można mieć z
najróżniejszych powodów. Są faceci, którzy dostają orgazmu głaszcząc
kobiece pantofelki. Ale choćby byli z tego nie wiem jak zadowoleni, to
jednak są płciowo dysfunkcjonalni. Owszem, nikomu krzywdy nie robią, to też
nie należy im dokuczać, wyśmiewać, wytykać palcami - bo to
brzydko.

Sytuacja jednak zmienia się, gdyby oni sami obnoszą się ze
swymi osobliwymi upodobaniami, twierdzą, że napawają ich one dumą, że
to taka ich "orientacja" itp. itd. Wtedy nie jest niczym zdrożnym
powiedzieć: kochani, głaszczcie sobie te pantofelki do woli, nikt wam
w tym nie przeszkadza, ale z tą orientacją i dumą, to już trochę
przesadziliście.
uzid   |26.08.2010 03:25:51
jak moga to byc doznania seksualne przy pantofelku jesli nie ma plci to nie ma
seksu?

wiec geje nie uprawiajaq seksu. czyli konserwatysci powinni byc
zadowoleni?
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 03:49:17
wiec geje nie uprawiajaq seksu

No jasne, że w ścisłym tego słowa znaczeniu nie uprawiają seksu.
Jedynie imitują stosunki seksualne. W jakimś przedszkolu podobno był
taki starszak, który kładł się na koleżankach i rytmicznie ocierał.
Czy on uprawiał stosunki seksualne czy po prostu imitował to, co
dojrzał spod stołu na pornosie tatusia?

A konserwatystów ta
gejowska imitacja ani ziębi ani grzeje, dopóki geje nie zaczynają
oświadczać, że to nie żadna imitacja, ale rzekomo
osobna "orientacja seksualna".

To już bowiem urąga
ludzkiemu rozumowi
Józef K   |26.08.2010 04:16:20
Gnębon, no szapo ba! Podziwiam Cię, chłopie (wybacz familiarność), w całej Twej
nie tyle inteligencji, ale i etyce. Ty pewnie jesteś nauczyciel z pasji, co? Bo
nie widziałem, żeby ktoś tak nakładał łopatą komuś wiedzę za friko, a ten inny
wciąż swoje. Mówisz, że jesteś bezrobotny? Weź od uzida jakąś kasę, mówię Ci,
zacznie Cię - tak to działa - trochę bardziej szanować, bo na razie ma wiedzę
elementarną za darmochę, i nic z tego nie czerpie. Ręce opadają.
Józef K   |26.08.2010 03:38:09
Ale przecież tu już przebierają nóżkami nowi szantażyści, tylko
język
będzie inny. Zamiast zgrzeszyłeś
wykluczasz; zamiast
bluźnisz posługujesz
się mową nienawiści. To mała frajda zamienić
nietykalnych prałatów
na nietykalnych gejów


Piękna myśl syntetyczna.
Inż.Karwowski  - re:   |26.08.2010 11:37:27
[quote=uzid]ale konkretnie do czego mam sie ustosunkowac
No konkretnie do słowa
schizofrenia.

A tak serio, to chodzi mi tylko o to, że może i Palikot coś tam
słusznego powiedział czy zrobił, ale czy można to traktować poważnie? Jutro może
oświadczyć,że jest mistrzem zen, przechodzi na islam albo wstępuje do
Samoobrony.
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 22:57:11
Wywiad w "Vivie" o mocach duchowych? Przeca to groteska…
Gnębon Puczymorda   |25.08.2010 16:13:43
Ironiczni libertarianie

To jest na pewno o Palikocie? Chyba że teraz jajcarstwo robi za ironię
i Norwid w grobie się kręci jak wiatrak…
Inż.Karwowski   |25.08.2010 16:41:55
Ktoś już śpiewał, że "arystokracja w slumsach na salonach - chamy", a
jeszcze o Palikocie mu się nie śniło.
Rozumiem, że miał wpływ na mózgi Polaków
jako producent pryty, ale czym on was teraz upija?
ubik   |25.08.2010 18:05:09
Trafne rozróżnienie między Palikotem a lewicą. Przypominam, że Palikot ogłasza
chęć budowy partii lewicowej, otóż właśnie o żadnej lewicowości nie ma tu mowy.
To liberałowie gardzący biedotą.
Zamorano   |25.08.2010 19:28:54
Szwecja jest mdła i nijaka tylko w legendach miejskich wyprodukowanych przez
naszych prawicowych publicystów. Ich target tych legend nawet nie weryfikuje, bo
dobrze mu z wiarą w te miejskie legendy. A już zwłaszcza ten nihilizm
i
zredukowanie człowieka do biologii. Akurat zaangażowania ideowego z realnymi
efektami to w Skandynawii nie brakuje, ani tego co nazywa się czasem
"niewidzialnym chrześcijaństwem". Ba nie ma nawet przymusu być ateistą,
jest nawet kościół narodowy. Ale nie sądzę, żeby ktokolwiek z targetu tychże
legend miejskich o "nihilistycznej" Skandynawii (Szwecji) chciał się tym
realnie zainteresować i skonfrontować poglądy z rzeczywistością. A już ten mit,
fantazmat "gwałtu" jako metody wprowadzania do dyskursu takich pojęć jak
to Sutowski opisał są śmieszne. Gdzie ten gwałt niby? Sam pogląd o świeckości
państwa jest gwałtem? No ludzie no. Fantazjujecie sobie histerycznie.
Zamorano   |25.08.2010 19:34:21
Ubik dodaj neo i zgadzam się. Naprawdę całej tradycji liberalnej wielką krzywdę
wyrządzili neoliberałowie w typie Gilowskiej czy Palikota. To znacznie bogatszy
intelektualnie nurt niż "podatek liniowy", lęk przed "motłochem"
i pogarda dla biedniejszych. Myślisz, że Isaiah Berlin gardził by biednymi?
Myślisz, że Rewolucja Amerykańska w haśle no taxation without representation
postulowała po prostu niskie podatki? Nie, postulowała uznanie podmiotowości
ekonomicznej jednostek i społeczeństwa. To bardzo emancypacyjne hasło.
Eurypides77   |25.08.2010 20:24:44
Dobry felieton. Zbyt często wspomniane postulaty tzw. "lewicy
obyczajowej" utożsamia się z interesami elity/wyższej klasy średniej.

Tak
dzieje się np. w sprawie związków partnerskich, a rzeczywistość wygląda
odmiennie - one są w największym interesie właśnie tych słabo usytuowanych gejów
i lesbijek a nie gejów-celebrytów i gejów zamożnych.

Geje i lesbijki z
pierwszych stron gazet (czy nawet tacy jak ja, z dobrą sytuacją materialną) mogą
zapewnić sobie ekwiwalent takich regulacji "za odpowiednią opłatą" -
wystarczy wynająć prawnika, spisać testament, znaleźć doradcę podatkowego.
Podobnie jest zresztą z ogólnie pojętą tolerancją - ja nie muszę się martwić o
to czy sąsiadka mnie zwyzywa lub właściciel pensjonatu odmówi zakwaterowania dla
mnie i mojego partnera - bo kupię mieszkanie na "liberalnym" zamkniętym
osiedlu, albo pojadę na wakacje tam gdzie gejów i lesbijki traktuje się na równi
z innymi ludźmi.

Natomiast na takie luksusy nie mogą sobie pozwolić geje i
lesbijki z małych miasteczek, zarabiający średnią krajową, dla których np
możliwość wspólnego rozliczania się podatkowego to istotna sprawa, a
dziedziczenie mieszkania po zmarłym partnerze to kwestia życia lub śmierci (a
przynajmniej bezdomności).
Inż.Karwowski   |25.08.2010 21:39:20
No a co zrobić jak ktoś mieszka z siostrą/kuzynką/konkubentem/babcią/ciotką? Czy
nie wystarczyłoby po prostu oświadczenie o prowadzeniu wspólnego gospodarstwa,
aby móc się wspólnie rozliczać? Po co w to mieszać orientację seksualną?
Co do
dziedziczenia, to zawarcie związku małżeńskiego kosztuje ok 100 zł, nie wiem ile
testament, ale nie sądzę żeby zawarcie związku partnerskiego (o ile będzie
możliwe w przyszłości) było zwolnione z opłat.
Cercamon   |25.08.2010 22:35:48
No a co zrobić jak ktoś mieszka
z siostrą/kuzynką/konkubentem/babcią/ciotką? Czy
nie wystarczyłoby po
prostu oświadczenie o prowadzeniu wspólnego gospodarstwa,
aby móc się
wspólnie rozliczać? Po co w to mieszać orientację seksualną?


Z prostej przyczyny - z babcią ani z partnerem nie będziesz miał
potomstwa - a niestety taka jest główna rola rodziny w społeczeństwie,
wydanie i wychowanie potomstwa, jakby to dla Was strasznie
i małostkowo nie brzmiało. I z tego tytułu społeczeństwo daje tej
rodzinie pewne przywileje. Im szybciej przestaniemy udawać, że tak nie
jest tym lepiej dla nas. A jak nie to przyjdą muzułmanie… i też
jakoś będzie ale chyba szkoda by było żeby nasza piękna kultura zginęła
w odmętach historii…

A jeszcze apropos gejów i lesbijek - zadziwiło
mnie ogłoszenie na stonie KP odnośnie ‘spotkania z amerykańską
pisarką lesbijską Michelle Tea.’ Czy to jest jakiś
rodzaj autodyskryminacji? Nie z ciekawą, świetną, znaną, cenioną,
błyskotliwą pisarką tylko właśnie z LESBIJSKĄ pisarką. Jak to jest - z
jednej strony chcecie żeby homoseksualizm traktować na równi
z heteroseksualizmem bo przecież orientacja jest nieważna a z drugiej
najważniejszą cechą zaproszonej pisarki jest to, że jest lesbijką
i podkreśla się na to na każdym kroku. Jakby ktoś zapowiedział mój
zespół - ‘wystąpi przed państwem brawurowy, heteroseksualny zespół
muzyczny’ to bym się raczej obraził bo dla mnie właśnie
orientacja seksualna nie ma w tym momencie znaczenia.  
Uff… Idę
poczytać heteroseksualnego pisarza Stanisława Lema.
Eurypides77   |26.08.2010 00:21:24
1. Ochrona prawna małżeństwa w stanie obecnym nie jest powiązana z posiadaniem
dzieci - nie tylko małżeństwa bezdzietne (a więc dzieci nie chcące posiadać),
ale nawet małżeństwa bezpłodne (a więc dzieci nie mogące posiadać), korzystają z
przywilejów instytucji małżeństwa, tak więc argument o tym że heteroseksualne
małżeństwo = dzieci nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości.

2. Pary
homoseksualne mogą wychowywać dzieci, czy to z adopcji, czy biologiczne dziecko
jednego z partnerów. Tak więc argument, że homoseksualne małżeństwo != dzieci
również nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości.

3. W kontekście osób o
nieheteroseksualnej orientacji, nie istnieje związek przyczynowy między
dyskryminacją par jednopłciowych a zawieraniem heteroseksualnych związków
małżeńskich - racjonalny gej czy lesbijka nie porzuci partnera lub partnerki tej
samej płci i weźmie ślub heteroseksualny tylko dlatego że to jest bardziej
opłacalne podatkowo.

4. Nieracjonalnie działający gej czy lesbijka, który z
przyczyn dyskryminacji związków jednopłciowych zawrze związek dwupłciowy, będzie
działał w sposób nieetyczny, i narażał/a na traumę psychiczną zarówno siebie,
partnera/kę jak (w konsekwencji) dzieci z takiego związku.

5. W interesie
społeczeństwa leży popieranie wiązania się ludzi w trwałe, monogamiczne związki
z kochanymi osobami, i to bez względu na posiadanie dzieci lub ich brak. Nawet
jeśli odrzucisz dążenie do szczęścia jako ważny aspekt organizacji społeczeństwa
(a społeczeństwo szczęśliwych ludzi to dobrze funkcjonujące społeczeństwo), to
ludzie żyjący w długoterminowych, monogamicznych związkach po prostu są mniej
narażeni na choroby (zarówno weneryczne jak i psychiczne), rzadziej padają
ofiarą przemocy i w ogóle rzadziej dotykają ich negatywne zjawiska społeczne.


Tak więc, podsumowując, twój argument opiera się na fałszywych przesłankach,
jest nielogiczny, nieetyczny i prowadzi do negatywnych skutków społecznych.


Brawo!
Cercamon   |26.08.2010 01:47:45
1. Ochrona prawna małżeństwa w stanie obecnym nie jest powiązana z
posiadaniem
dzieci


Małżeństwa nie mogące lub nie chcące mieć dzieci to są wyjątki, ogromna
większość chce mieć i ma dzieci. Sprawdzanie w momencie
zawierania małżeństwa czy para chce i może mieć dzieci byłoby lekką
przesadą, nieprawdaż? Natomiast od początku całkowicie jasne i pewne jest,
że dwóch panów lub dwie panie nic nie spłodzą.

2. Pary
homoseksualne mogą wychowywać dzieci, czy to z adopcji, czy
biologiczne dziecko
jednego z partnerów. Tak więc argument, że
homoseksualne małżeństwo != dzieci
również nie
znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości.


Hola, hola, z jakiej adopcji? A biologiczne jednego z partnerów to w jaki
sposób? Rozumiem, że np jedna z lesbijek na siłę zaszłaby w ciążę
z dawcą spermy a druga z pary wychowywałaby nie swoje dziecko? Albo
gej wynająłby panią której zrobiłby dziecko a ta pani by potem o tym
dziecku miała zapomnieć? Rzeczywiście - istna oaza szczęśliwości. Rób
sobie co chcesz i jak chcesz, mnie naprawdę to nie zupełnie obchodzi, ale
nie zmuszaj mnie żebym coś takiego nazywał małżeństwem…

3. W kontekście osób o
nieheteroseksualnej orientacji, nie istnieje związek
przyczynowy między
dyskryminacją par jednopłciowych a zawieraniem
heteroseksualnych związków
małżeńskich (…)


Ale to zupełnie nie o to chodzi żeby osoby homoseksualne na siłę
zawierały małżeństwa hetero. Niech sobie żyją jak chcą, mi nic do tego,
nie zamierzam im przeszkadzać. Ale niech nie próbują rozbić
naturalnego modelu rodziny, nie domagają się z tytułu swojego
homoseksualizmu przywilejów, i nie zmuszają mnie, żebym związek dwóch
panów nazywał ‘małżeństwem’. Na szczęście to robi tylko margines,
nadaktywna, agresywna mniejszość ‘gejów’ która na tym opiera swoje
funkcjonowanie i tylko dzięki temu istnieje w przestrzeni medialnej.

4. Nieracjonalnie działający gej czy lesbijka, który z
przyczyn
dyskryminacji związków jednopłciowych zawrze związek
dwupłciowy, będzie
działał w sposób nieetyczny, i narażał/a na traumę
psychiczną zarówno siebie,
partnera/kę jak (w konsekwencji) dzieci z
takiego związku.


Ne Teutatesa, a kto karze im zawierać małżeństwa wbrew sobie??? Jak ktoś
zawiera małżeństwo bez miłości, niezależnie od orientacji, a tylko w
celu uzyskania ulg podatkowych to sam się skazuje na nieszczęście.

5. W interesie
społeczeństwa leży popieranie wiązania się ludzi w trwałe,
monogamiczne związki
z kochanymi osobami, i to bez względu
na posiadanie dzieci lub ich brak. Nawet
jeśli odrzucisz dążenie do
szczęścia jako ważny aspekt organizacji społeczeństwa
(a
społeczeństwo szczęśliwych ludzi to dobrze
funkcjonujące społeczeństwo), to
ludzie żyjący w długoterminowych,
monogamicznych związkach po prostu są mniej
narażeni na choroby
(zarówno weneryczne jak i psychiczne), rzadziej padają
ofiarą przemocy
i w ogóle rzadziej dotykają ich negatywne zjawiska społeczne.


Ale mi naprawdę nie musisz wyliczać zalet monogamicznych związków, lepiej
rób to kolegom gejom, bo wszelkie badania pokazują, że homoseksualiści
są grupą po wielokroć częściej zmieniającą partnerów seksualnych niż
osoby hetero. Zresztą sam widziałem jak naczelny gej RP, niejaki pan
Biedroń, chwalił się w TV ilością swoich partnerów… Średnie to świadectwo
wystawia temu środowisku i dziwnym świetle stawia wasze postulaty… A
do stworzenia trwałego związku nie jest niezbędne małżeństwo, jak ludzie
się kochają to ze sobą będą niezależnie od ulg podatkowych. Raczej
kolejność jest odwrotna, kiedy tworzymy z kiś trwały związek emocjonalny to
akt małżeństwa jest tylko jego przypieczętowaniem.
Józef K   |26.08.2010 03:52:40
Ale to zupełnie nie o to chodzi żeby osoby homoseksualne na siłę
zawierały
małżeństwa hetero. Niech sobie żyją jak chcą, mi nic do
tego,
nie zamierzam im przeszkadzać. Ale niech nie
próbują rozbić
naturalnego modelu rodziny, nie domagają się z tytułu
swojego
homoseksualizmu przywilejów, i nie zmuszają mnie, żebym związek
dwóch
panów nazywał małżeństwem. Na szczęście to robi
tylko margines,
nadaktywna, agresywna mniejszość gejów która na tym
opiera swoje
funkcjonowanie i tylko dzięki temu istnieje w przestrzeni
medialnej.


Zupełna zgoda. Na tzw. Zachodzie nikt takich małżeństw nie traktuje de facto poważnie. Zawsze to są dwa misie, pogadać o ciuszkach, OK, o modzie, OK,
ale kiedy w poniedziałek zasada rzeczywistości, chłopcy, wyznacza
zasadę życia, no to wy sobie tutaj zostańcie dłużej na imprezce jak
chcecie, ale my wracamy do normalnego domu i normalnego życia. No i do
dzieci, z którymi wiąże się wielka odpowiedzialność, której wy - sami
dziećmi będąc - nie macie za grosz.
Eurypides77   |26.08.2010 08:49:45
Myślisz że wszyscy geje to kreatorzy mody i fryzjerzy spędzający czas w klubach
i solariach?

Co za idiotyzm.
Józef K   |26.08.2010 14:24:37
Nie, kolego, znów błąd w sztuce, i proszę Cię, abyś zachowywał się przyzwoicie i
nie imputował mi tego, czego nie powiedziałem. Co do gejów, nie, nic nie uważam,
mówię to co widzę, a więc w większości mają deprechę, kompleks, że do 50tki nie
powiedzieli mamusi o swojej dysfunkcji, kompleks, że tatuś nie chce z nimi
gadać, przerośnięte ego i wiarę, że będą żyć wiecznie.

Nie, żadni kreatorzy i
fryzjerzy.
No więc myślę podobnie jak Ty.
Eurypides77   |26.08.2010 16:53:26
U mnie akurat żaden z tych przypadków nie występuję, ale jeśli faktem jestem, że
geje i lesbijki są bardziej narażeni na stres, to jest to wynik tzw. "stresu
mniejszości" które nie bierze się z cech psychicznych, ale z konieczności
życia w ciągłym stresie, wywołanym otaczającą nienawiścią i dyskryminacją
(między innymi ze strony indywiduów takich jak ty).
Józef K   |26.08.2010 17:28:50
które nie bierze się z cech psychicznych, ale z konieczności
życia w
ciągłym stresie, wywołanym otaczającą nienawiścią i
dyskryminacją
(między innymi ze strony indywiduów takich jak ty).

Wiesz co, człowieku?
Jeśli rzucić okiem na wymianę zdań, to jedyne co było
moim sprzeciwem to to, że uważam, że nie powinniście mieć prawa
do wychowywania dzieci. To jest jedna chyba rzecz, którą postawiłem
mocno, ale to dlatego, że odpowiadałem na argumenty a nie, że tylko to
bym postawił.
Co do reszty, widzisz, nie chcesz, bo mi już ręce
opadają, zrozumieć, że tym indywiduum (skoro to ma mieć wydźwięk
pejoratywny), to jesteś Ty sam. I to Ty pierwszy zacząłeś snuć sobie
swoje dywagacje na temat innych i obrzucać wyzwiskami. Więc zakończmy
może tę rozmowę, bo to sensu nie ma.
Umiesz tak?: z szacunkiem się
rozejść, napić się symbolicznie przez maila kawy i pokazać, że każdy z
nas jest luzakiem i pozwala innemu na własną przestrzeń.
Eurypides77   |27.08.2010 13:03:13
Oczywiście, że umiem - Ty złamałeś trochę decorum zwracając się do mnie per
"ciotko" (swoją drogą, gejowski odpowiednik to nie heteryk ale z
angielska "breeder" co chyba jeszcze polskiego odpowiednika nie ma -
może "rozpłodowiec"?), ale w imię szczęścia powszechnego jestem gotów to
wybaczyć i wirtualnej kawy się napić.

Szczerze mówiąc wkurzyły mnie nie tyle
Twoje poglądy (te są po to żeby je mieć - jak mawiał Clint Eastwood w pamiętnym
cytacie z "Brudnego Harrego"), ale lekceważący sposób ich wygłaszania.
Józef K   |26.08.2010 03:56:52
Ale mi naprawdę nie musisz wyliczać zalet monogamicznych związków,
lepiej
rób to kolegom gejom, bo wszelkie badania pokazują,
że homoseksualiści
są grupą po wielokroć częściej zmieniającą
partnerów seksualnych niż
osoby hetero.

Ja to widuję na co dzień. Chłopie, taka sodoma, że nawet nie wiesz. Nie
istnieje nic takiego, jak związek monogamiczny, dwóch chłoptasi
(choć wyjątki potwierdzają regułę). Są w związku a walą na lewo i
prawo ile wlezie. Później, gdy już dziadki są łyse, brzuchate i z syfem na
lędźwiach, wracają do siebie i pokazują, jacy to z nich monogamiści.
Eurypides77   |26.08.2010 08:50:34
A gdzie ty to widujesz, można zapytać? Kręci cię to? Chodzisz do darkroomów?

To
mi opowiedz jak jest, bo ja nigdy nie byłem.
Józef K   |26.08.2010 14:34:03
Widzisz, Eurypidesie przebiegły, niczego Ci nie powiem, bo nie chcę, to raz, a
dwa, to czy gdzieś byłeś czy nie, to już Twoja sprawa.

Gdzie to widuję?
A
widuję? Codziennie.
Bo także - gdzieś powyżej to powiedziałeś - nie narzekam na
braki szczególne, mieszkam w jednym z piękniejszych miejsc na świecie i jakoś
nie jestem szczególnie nieszcześliwy, skoro już ‘szczęście’ zajmuje tyle miejsca
w Twoich dywagacjach.

Nie rozumiem jednego: dlaczego, gdy ktoś ma jakieś tam
zdanie, inne niż Ty, Eurypidesie, od razu imputuje się mu nie wiadomo co,
zboczone życie w mieście, albo ukrywanki gdzieś, nienawiść etc., etc., tzn.
wstaw to, co tam chcesz.
Ciotko, jak masz ochotę iść do darkroomu to idź, ale
nie wciągaj innych w to, co gdzieś tam Ci w nieświadomości siedzi drzazgą i
miałbyś ochotę jeszcze na jakieś ‘smaczki’.
wejder1   |26.08.2010 11:41:50
Nie ma czegoś takiego jak związek heterogamiczny.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 02:25:13
W interesie społeczeństwa leży popieranie wiązania się ludzi w trwałe,
monogamiczne związki
z kochanymi osobami, i to bez względu na
posiadanie dzieci lub ich brak


To jest dość racjonalny argument, ale jakoś słabo akcentowany przez
gejowskich aktywistów. Wpuścili was w kanał, bo wcale nie zależy im
na spokojnych zadowolonych monogamicznych gejach, tylko na tym, żeby
się coś działo w interesie. Dlatego na pierwszą linię frontu wypuszcza
się raczej jakichś figlarzy w stringach.
Józef K   |26.08.2010 03:53:33
Wpuścili was w kanał, bo wcale nie zależy im
na spokojnych zadowolonych
monogamicznych gejach, tylko na tym, żeby
się coś działo w interesie.

I dodaj, żeby mogli się ciupciać ile im się żywnie zachce.
Eurypides77   |26.08.2010 08:47:44
To jest mniej więcej argument z gatunku "może się i kobietem równouprawienie
należy, ale te feministki takie brzydkie i wredne."

Jak się już nie ma
racjonalnej riposty, to idziemy po "figlarzach w stringach", co?

Swoją
drogą, jak już mówimy o ekstremach, to ja wolę moich figlarzy w stringach, niż
tych zapyziałych, ogolonych na łyso półanalfabetów, którzy są ich odpowiednikiem
po twojej stronie.
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 14:15:00
zapyziałych, ogolonych na łyso półanalfabetów, którzy są ich odpowiednikiem
po twojej stronie.


Napisz jeszcze, że mój dziadek był w Wehrmachcie i stąd moja miłość do
faszyzmu podszyta ukrytym uwielbieniem gejów z SA, a tak w ogóle to
stoję tam, gdzie stało ZOMO podczas akcji "Hiacynt" itp.
itd.

Albo dyskutujemy poważnie, albo obmyślasz sobie a muzom
kwieciste figury stylistyczne, które mają się nijak do tego, co ja
piszę.
Józef K   |26.08.2010 14:37:31
Swoją
drogą, jak już mówimy o ekstremach, to ja wolę moich figlarzy w
stringach, niż
tych zapyziałych, ogolonych na łyso
półanalfabetów, którzy są ich odpowiednikiem
po twojej stronie.

Tak, Eurypidesie przebiegły, a ‘Wy’ to nie jesteście analfabeci i do tego
łysi.
Chłopie, przyłóż liść kapusty do prawego boku, bo
zaczynasz popuszczać na zwieraczach, no, szwach, excusez-moi.

Co do
feministek…
Oj, ciotko, Ty naprawdę nie widzisz różnicy?
No nie
widzisz.
Więc jak tak będziesz gadał, mówię od razu: zamilknę, i będę
ignorował Twoje głupie zaczepki.
Eurypides77   |26.08.2010 16:55:46
Mógłbym do ciebie mówić per "kretynie" żeby zrównoważyć inwektywy, ale
chyba sobie daruję. Zapasy ze świnią w błocie to mimo wszystko nie jest coś co
mnie kręci.
Józef K   |26.08.2010 17:32:17
No, ale para poszła w gwizdek i powiedziałeś to. Po co mówisz ‘mógłbym’, skoro i
tak to robisz. Wyluzuj, ciotko, ja to mówię żartobliwie, możesz na mnie mówić
heteryku, przyhamuj trochę butem.
Kable mu wyszły na szyi i mówi, że się nie
będzie zniżał, a zniża się bardziej. O la Boga!
Józef K   |26.08.2010 03:47:11
2. Pary
homoseksualne mogą wychowywać dzieci, czy to z adopcji, czy
biologiczne dziecko
jednego z partnerów. Tak więc argument, że
homoseksualne małżeństwo != dzieci
również nie
znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości.

NIGDY NIE POWINNO SIĘ WAM NA TO POZWOLIĆ. I NA SZCZĘŚCIE NIE POZWOLI SIĘ
TAK SZYBKO. TO JEST ZAMACH NA PODSTAWOWĄ ZASADĘ WOLNOŚCI,
DAWAĆ NIEŚWIADOME DZIECKO DWÓM PEDZIOM.
Eurypides77   |26.08.2010 08:43:35
Nie krzycz.

A na to już pozwala się w wielu krajach i będzie też w innych, w
tym w Polsce, całkiem prędko. Jak to jest, być po stronie dinozaurów
zmierzających na śmietnik historii? Przykro, co?
Józef K   |26.08.2010 17:36:25
Oj, nie, nie tak prędko, koleżko.
Nie tak prędko. 
Jak ktoś tam wyżej,
bodaj Cercaron, powiedział, nasze społeczeństwo, jest - czy jest
katolickie, czy nie - spokojnie konserwatywne. Zgadzam się z tym. I Ty
już pewnych rzeczy nie dożyjesz. Na szczęście.
Twoje dzieci… pardon…

Inni także nie tak szybko.

Jak to jest, być po stronie dinozaurów
zmierzających na śmietnik historii?

Chwaliłeś się tak bardzo swoją zamożnością, a i tak nie dało Ci to dobrego
wykształcenia, widzisz?
Po stronie dinozaurów, tak?
Dziecko
w podstawówce wie, na czym polega kataklizm dinozaurów (choć w
zasadzie to, że teraz o tym z Tobą dyskutuję jest efektem tego, że bardzo
dobrze się bawię), i na czym polega spór na temat pewnych wartości
między ludźmi.
No więc powiem to tak, uczony Eurypidesie, tylko dla
Ciebie: jak wyginiemy, my, ci normalni, szarzy ludzie, jak dinozaury,
to na pewno ten kataklizm dotknie Was, tych wspaniałych gejów. Może być? No
więc zmień trochę dyskurs, bo nie przylega. Dinozaurze,
hihi, Ty.

Albo: sprzedaj to co masz, spakuj tobołek, weź partnera za
rękę, i Bon voyage!
Czego Wam zresztą życzę, jeśli i takie jest wasze
życzenia.
wejder1   |26.08.2010 11:44:15
Podstawowym zamachem na wolność, jest pozwalanie ludziom płodzić nieświadome
dzieci, bo skąd dziecko ma wiedzieć, że chce się pojawić w tej rodzinie.

Józef
K. Rozczarowujesz mnie.
Józef K   |26.08.2010 14:55:44
wejder, Ty mnie także rozczarowujesz, dlatego odpowiem Ci teraz i nie
kontynuujmy dyskusji. Wolę mieć o Tobie takie zdanie, jak miałem
dotychczas.  
Co znaczy nieświadomie? Co znaczy: nieświadomie płodzić dzieci, i skąd wiesz, że masz prawo mówić o tym świadomie? Wiesz co? Zostaw tę
świadomość w spokoju, bo już Freud życie na niej stracił, a w końcu i
tak powiedział, że to było siano i że trzeba to przemyśleć od nowa. Nie
wiesz, co jest świadome a co nie, skoro już tak absolutyzujesz. Tym
nieświadomym płodzeniem bliżej jesteś w dyskusji Gnębona, który wywodził
stosunek seksualny z płci i właśnie płodzenia, zroluj wyżej. Z czym i
ja się zgadzam.
Jeśli dziecko rodzi się, w takiej a nie innej, rodzinie,
to można powiedzieć: takie jest życie. Rodzice zawsze, choć zdarza się
wiele przypadków do kitu, dbają jakoś o dziecko. Jak umieją. Jak nie
dbają, od tego jest prawo, żeby dbało. Nikt zresztą nigdy i nigdy
nigdy łatwo w życiu miał nie będzie. Ani Bethoveen ani jakiś X czy Y.

Natomiast jeśli małe dziecko, rzekomo świadomie, dajesz dwóm facetom
i ono ‘naturalnie’ nie ma prawa głosu, by się temu sprzeciwić, to to
jest zamach na wolność. Najprościej to rozumiem jak się da. Dlaczego
dwóch facetów, którzy wybierają życie takie a nie inne chcą tego,
czego mieć nie mogę, z natury rzeczy? OK, wybiera każdy z nas (nie chce
powiedzieć: wybierają, no to mają, bo zaraz Eurypides przebiegły
powie: dlaczego nas oddzielasz,co znaczy ‘wybierają’? - ty faszysto!), więc
wybiera każdy z nas, i niestety, ale za wybory płaci się tym, że jedno
się w tym życiu ma, a innego nie ma. Na tym polega wolny wybór świadomego
człowieka. Bo wybór to nie posiadanie wszystkiego, coś
innego stracisz, by wybrać to, co wybrałeś. Wybierasz zawsze na rzecz
czegoś innego, no chyba że jesteś egzystencjalny Picasso, i masz zarówno
brzuch, cycki, i nos, jak i plecy i tyłek po tej samej stronie. Wtedy
zgoda. No ale zastosować Picassa do życia to byłoby uciążliwe. Mieć nos w
tyłku a pępek na czole, to też wybór, tyle ze trzeba
się nagimnastykować. Wybierzesz to? Albo chyba że uważasz, że można
mieć dwie czy trzy itd., żony, dowolną ilość samochodów czy butów (no way),
w końcu, że napiszesz tyle dzieł, co Roland Barthes i wyrzeźbisz Pietę
z czwartku na piątek.
Józef K   |26.08.2010 04:04:32
Jak to jest - z
jednej strony chcecie żeby homoseksualizm traktować na
równi
z heteroseksualizmem bo przecież orientacja jest nieważna a z
drugiej
najważniejszą cechą zaproszonej pisarki jest to, że jest
lesbijką
i podkreśla się na to na każdym kroku.

Dobra uwaga, ale tak właśnie działa środowisko KP. Jak widzą geja, to nie
dość, że mówią ‘gej’ ale jeszcze wymądrzają się, jaki to się
mega respect takiemu marsjaninowi z czułkami należy.
- Gej?
- No a
jak, człowieku!
- No to idziemy na spotkanie!
Ale to w ogóle odchylenie
polskiej tzw. elity, na nieszczęście, rozdającej pieniądze. Jak
pisałem wyżej: w Polsce każdy, kto powie, że jest gejem, dostanie
stypendium, no bo przecież… jest gejem. Wyjeżdża taki za granicę, mówi:
‘hej, hej! jestem gejem! tutaj! dostałem fulbrighta! jestem
gejem!’…, geje patrzą i mówią: no co za głupia ciota. Nie dość, że
cwaniak i hipokryta, to jeszcze chce się zabawić cudzym kosztem.
Przykład z Warszawy.
Eurypides77   |26.08.2010 08:52:45
Ooooo, widzę że nareszcie dochodzimy do meritum problemu twojego z
gejami…

"Różowa mafia", co? Bardziej kontroluje wszystko niż Żydzi,
czy mniej? Jesteś życiowym nieudacznikiem czy masz jakieś problemy
psychologiczne?
Józef K   |26.08.2010 15:05:32
Ha ha ha!
Eurypides… dajmy spokój, bo stosujesz taki strychulec, że chyba
wydaje Ci się, że jesteś na jarmarku!
Napisałem na końcu w końcu: przykład z Warszawy, żeby ktoś nie robił z tego globalnej teorii, tylko - jeśli już - polską.
I to jest fakt.

Skoro jednak jesteś taki przebiegły, Eurypidesie,
by mówić o innych: nieudacznik, to teraz sam spójrz w lustro (lacanowskie, albo zwykłe, bez znaczenia) i
zażyj prozac, bo właśnie pokazałeś gdzie są Twoje WIEEEELKIE
PROBLEMY. Wiesz jak to jest? Obserwujący staje się obserwowanym.
Więc nie musisz już nic mówić, kiedy zaczynasz ludzi wyzywać od
nieudaczników, bo coś Ci nie zagrało, i mamusia Ci tutaj nie pomoże; ja
daję spokój na Twoje zaczepki.
Jakbym Ci powiedział: Ty głupi, nieudaczny, pedale! zrobiłbyś z tego wrzask i darłbyś się jak jeleń na rykowisku na tym poście
i na ulicy. Ale oczywiście Tobie się wydaje, bo Ty jesteś ten lepszy,
bardziej świadomy, bardziej cool, że możesz. Błąd, Eurypidesiku, błąd.
Eurypides77   |26.08.2010 16:58:58
No właśnie. Bo zapytanie "Czy jesteś nieudacznikiem" jest równoznaczne z
powiedzeniem komuś "Ty głupi, nieudaczny pedale" chyba tylko w twojej
głowie.

Ale jak powiedziałem, z koniem się kopał nie będę, a jeśli ty nie
potrafisz powstrzymać się od eskalowania dyskusji do rzucania błotem, to sobie
dalsze czytanie twoich wypocin daruję.
Józef K   |26.08.2010 17:46:01
Oj, Eurypidesku, aleś się zagalopował.
Powiedziałeś coś takiego:

Ooooo, widzę że nareszcie dochodzimy do meritum problemu twojego z
gejami

Więc to Twoje pytanie po tym wniosku było, że tak powiem, retoryczną
konkluzją na to, do czego ‘oooo’ właśnie dochodziłeś…
No więc ‘ooooooo’
Ci powiadam raz jeszcze, że przestań tak skamleć, bo to sensu nie ma
najmniejszego.
I przestań z tym żałosnym ‘eskalowaniem zawiścią’, bo to
też jest tylko retoryczny greps.

No to co?
Rozchodzimy się?
Tylko
żebyś nie powiedział znów ‘mógłbym’ i zaczniesz swoje.
Żebyś później nie
płakał w mamusiny rękaw.

‘Ekslujesz nnnnnieeeeeenawiścią’!!!
Ło
Jezu, aż się przestraszyłem sam siebie.
steady   |26.08.2010 00:50:56
Dobry, naprawdę zasługujący na uwagę tekst. I bardzo potrzebny, bo przypominać o
elementarnych wyznacznikach rzeczywistej lewicowości pośród tak powszechnej
dezorientacji, skrzętnie podtrzymywanej przez mainstreamowe media i ich
dysponentów trzeba nieustannie.
I bardzo mi się podoba, że Michał Sutowski robi
to w swoich felietonach z dużą konsekwencją,
twardo stąpając po ziemi i
przypominając "o chlebie" kiedy inni skłonni są dywagować niestrudzenie
"o niebie", podejmując w ten sposób skwapliwie podrzucane im do
"zastępczego dyskursu" tematy.

Testowanie Napieralskiego czy Palikota
w roli "liderów lewicy" to zabieg prymitywny, ale niestety nie tylko w
przypadku umysłów prostych i nieskomplikowanych bywa on skuteczny. Dlatego nigdy
dość deziluzji…
Józef K   |26.08.2010 04:21:47
A tak w ogóle to to jest niezły artykuł.
Te komentarze się Sutowskiemu
przydają, pisze coraz lepiej.
robson   |26.08.2010 10:42:32
Przecieć ideą świeckości jest właśnie wykluczenie pewnego zbioru pojęć, idei,
etc. z przestrzeni publicznej, a tu Autor się martwi, żeby aby nie
wykluczać…

Więc jak: przygarniemy was, biedne wykluczone społecznie mohery,
tylko wyrzeknijcie się Rydzyka?

R.
wejder1   |26.08.2010 11:49:08
Ich nie trzeba przygarniać, gest przygarnięcia świadczy o geście wykluczenia,
oni są i tyle.
k110   |26.08.2010 21:00:23
cecylia, uzid - odnośnie homoseksualistów gnębon pognębiony!!
brawo! (chociaż on
się naprawdę nie zorientował, niesamowite)..
Gnębon Puczymorda   |26.08.2010 21:53:58
gnębon pognębiony!!

I Cecylii i uzidowi odpowiedziałem. Przeczytaj, spróbuj zrozumieć,
znajdź kontrargumenty… Przypominam, że Twoje okrzyki argumentem nie
są.
Józef K   |27.08.2010 02:08:32
Ciekawe, no nie?
Cecylia napisała bodaj 1 komentarz, uzid kilka, skrótowo.

Gnębon o wiele więcej. Rzeczowo, jak zawsze, konkretnie i pewnie.
I to Gnębon
ma być pognębiony?

Pokaż mi, K110, niby gdzie?
tommek  - re:   |27.08.2010 11:45:16
‘Cała masa sensownych haseł i pomysłów, jakie mogłyby przynieść Polsce minimum
liberalnej przyzwoitości, podszyta jest tu elitarną pogardą dla zacofanej
masy’…
Rozumiem, że Autor pała szczerą miłością do zacofanej masy. Ja nie,
nazywam masę zacofaną, bez odrobiny nawet skrupułów, Pana Palikota…przestałem
słuchać już jakiś czas temu.

‘Bez socjalnego wymiaru, który realnie broni przed
dyskryminacją, nie wydobędziemy się z błędnego koła estetycznej wojny
polsko-polskiej. Bez włączenia do systemu ubogich, wykluczonych i sfrustrowanych
będziemy musieli wrócić na stare barykady.’

To brzmi prawie jak
poezja…Chciałbym zobaczyć realnie obronionego przed dyskryminacją: ubogiego,
sfrustrowanego i wykluczonego… i pana Autora na starych barykadach, realnie
broniącego kochanych zacofanych mas oraz wszystkich nigdy nie obronionych
sfrustrowanych, ubogich i wykluczonych…
Spokojny   |27.08.2010 17:27:46
Gnębonie, błąd który popełniasz polega na myleniu kategorii myślowych z
biologiczno fizycznymi. Pojęcie dysfunkcji pochodzi z tej samej grupy co
nadmiar, niedomiar, spóźnienie, nadmierne przyśpieszenie, przekroczenie itd.
Czyli mamy w domyśle (w naszej własnej głowie) pewną wartość którą arbitralnie
uznajemy za pożądaną i stan zastany w fizycznej rzeczywistości uznajemy za
odchylony od tego pożadanego przez nas stanu który mamy w głowie. Wtedy
stosujemy tego rodzaju pojęcia. One nie są cechami samej rzeczywistości tylko
naszego myślenia o niej. Wszystkie te pojęcia pochodzą ze świata naszych
subiektywnych ocen.
Natomiast takie lub inne działanie ciała migdałowatego, czy
też wkładanie fiuta w ten lub inny otwór należą do świata fizycznego, który sam
w sobie żadnych naszych myślowych kategorii nie zawiera ani nie reprezentuje.
Dysfunkcja nie istnieje dopóki my nie przyjdziemy i nie powiemy, że stan zastany
jest dysfunkcją, podobnie jak nie istnieje przekroczenie, dopóki go nie
określimy naszymi myślami. Tak też jest z anorektyczką. Ona jest chora nie
realnie, a umownie, ponieważ arbitralnie uznajemy ją za chorą. Jej pragnienie
pokonania ciała przez ducha i stania się czymś czystym w naszym kontekście
kulturowym jest nieakceptowane i dlatego będziemy ją leczyć. Jednak dokladnie
takie same zachowania jakie ona przejawia w innym kontekście kulturowym
prowadziłyby do uznania jej za świętą, co się zresztą kiedyś nagminnie zdarzało.
To nie jest tak, że nasze widzenie jej zachowania jest sensowniejsze niż tamto
które obowiązywało dawniej. To jest tak, że ono jest po prostu nasze i dlatego
je realizujemy. Chcemy żeby żyła bo cenimy życie doczesne a nie wierzymy w życie
duchowe i nie wierzymy w doskonałą świętość uzyskiwaną za pomocą wyrzeczenia się
ciała i zaprzeczenia mu. Jest to najzupełniej umowne.

Podobnie jest z
homoseksualistą. Jego sposób funkcjonowania seksualnego różni się od sposobu
funkcjonowania heteryka, ale jeśli chcesz się trzymać opisu czystej realności,
to jedyne co możesz powiedzieć, to że te sposoby są różne. Nazwanie jednego z
nich dysfunkcją jest mozliwe jedynie dlatego, że wychodzisz od pewnego osądu
wartościującego, który na przykład na tym polega, że założysz, że rozród jest
lepszy niż brak rozrodu, albo założysz, że obcowanie mężczyzn z kobietami jest
czemuś bardziej pożądane niż obcowanie homoseksualne. To jest w twojej głowie,
nie w rzeczywistosci na zewnątrz niej :) Spór o to, czy homoseksualność jest
chorobą jest czymś w rodzaju sporu o to, czy zupa Pho jest zupą warszawską czy
wietnamską. Nie ma żadnych właściwości fizycznej rzeczywistosci które by
pozwoliły to rozstrzygnąć. To tylko nasze myślenie o tym rozstrzyga takie
dylematy.

Jeszcze o psychoanalitykach, bo tu ktoś wspomniał. Otóż
psychoanliza próbowała od zawsze wyjaśniać mechanizmy tworzenia się ludzkiej
seksualności i nieuchronnie opisywała też sposób, w jaki ta seksualność staje
się homoseksualna. Niemniej Freud nigdy nie napisał ani nie powiedział, że
homoseksualne rozwiązanie kompleksu Edypa jest jakościowo gorsze niż rozwiązanie
heteroseksualne. Stałby się wówczas kimś w rodzaju Gnębona który mówi
Spokojny   |27.08.2010 17:42:59
cd..
Stałby się wówczas kimś w rodzaju Gnębona który mówi, że z punktu widzenia
naukowego zupa Pho jest wietnamska (lub warszawska). Freud rozrózniał
subtelności tego rodzaju i jeśli chodzi o homoseksualizm, zawsze mówił, że jest
to po prostu INNE rozwiązanie tego kompleksu niż heteroseksualne i wielokrotnie
bronił homoseksualistów przed
cd..
Spokojny   |27.08.2010 17:38:01
próbami leczenia ich podejmowanymi przez tych, którym się diagnozy tworzone
przez ludzki umysł mylą z rzeczywistościa fizyczną. Są na to jego listy do matki
homoseksualisty, w których jej próbuje na różne sposoby tłumaczyć to samo co ja
próbuję teraz Gnębonie tłumaczyć tobie. Są też na to dowody w postaci jego
wystąpień w towarzystwie psychoanalitycznym w czasie których broni on prawa
homoseksualnego analityka do wykonywania zawodu tłumacząc, że jest różnica
między opisem jak coś powstało (co jego teoria robi) a przypisaniem temu osądu
wartościującego (czego jego teoria nie robi).
Gnębon Puczymorda   |27.08.2010 17:52:32
Dysfunkcja nie istnieje dopóki my nie przyjdziemy i nie powiemy, że stan
zastany jest dysfunkcją


Ależ mylisz się! Tak jest wtedy, gdy używamy pojęcia dysfunkcji do
naszych wytworów i np. mówimy, że po wprowadzeniu takiej a takiej
ustawy społeczeństwo stało się dysfunkcyjne. Tj. nie działa zgodnie z
wartościami, które cenimy itp. itd.

Natomiast dysfunkcję w
tworach biologicznych po prostu odkrywamy, i to o tyle trafniej, o ile
trafniej rozumiemy, dlaczego te twory tak a tak
funkcjonują rozumiemy.

Oczywiście możesz na to powiedzieć, że nasze
rozumienie jednak zakłada pewną perspektywę, do której się odwołuje - w
tym wypadku jest to perspektywa biologii ewolucyjnej. I naturalnie
można powiedzieć: chrzanię tę perspektywę, chrzanię ewolucję itp. itd. Ale
wtedy wpadamy w kanał "rozmaitych metafizyk" i naprawdę nie
wiadomo, dlaczego jedna z nich miałaby być jako "nauka" lansowana
w szkołach.

Tak też jest z anorektyczką. Ona jest chora nie realnie, a umownie,
ponieważ arbitralnie uznajemy ją za chorą.


OK. Uważasz, że to nie anorektyczki mają problem, a ci, którzy tak
głupio się umówili, że one są chore.

A kto w takim razie jest
chory realnie i po czym to poznać?

Tylko mi nie mów, że nie ma
chorób realnych, bo pomyślę, że jesteś agentem NFZ, który kombinuje jak
radykalnie i bez kasy uzdrowić Polaków.

wychodzisz od pewnego osądu
wartościującego, który na przykład na tym
polega, że założysz, że rozród jest
lepszy niż brak rozrodu


Ależ nie, już wielokrotnie tłumaczyłem, że nie o to chodzi. Heteryk,
który nie chce się rozmnażać z wyboru (bo np. zbiera na nowe auto) nie
jest dysfunkcyjny!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.71602 Seconds