> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pozwólmy Arabom wynaleźć koło Drukuj
Michał Sutowski   
25.05.2011

Sen o potędze – odcinek nie wiadomo który. Z Serbów wypędzimy demony, świat nauczymy ekonomii, Arabom sprezentujemy koło – żeby go sami nie musieli na nowo wynajdywać. Ale tym razem to nie plany prezesa PiS ani esej poety z Milanówka. O tym, że Polska „pokaże światu” sprawdzone patenty – na europejskość, demokrację i gospodarczą racjonalność – jednocześnie niemal zamarzyli minister Sikorski z redaktor Kolendą-Zaleską.

Arogancja i poczucie wielkości czasem się opłacają, także w polityce i w dyplomacji. Dość przypomnieć generała de Gaulle’a i jego genialny manewr, kiedy to głównie – dziś powiedzielibyśmy – dobrym PR-em przerobił kolaborantów w zwycięskie mocarstwo. Przerobił realnie, bo Francja szybko zyskała podmiotowość w Europie. Zwykła bezczelność też czasem pomaga, a przynajmniej uchodzi – gdy minister Ławrow rugał przez telefon swego brytyjskiego kolegę, za chamstwem stała niewątpliwa siła. Wyższość i przekonanie o własnej wspaniałości budzą jednak politowanie, kiedy wielkość dostrzega się tam, gdzie nie trzeba, a realny dorobek odsyła na śmietnik. Przykłady?

Przykład pierwszy: szczyt krajów Europy Środkowej. „Polska liderem regionu” – to dość spójny przekaz przychylnych rządowi mediów. Jeszcze dwa tygodnie temu minister spraw zagranicznych szydził, w kontekście wizyty Obamy i liderów państw środkowoeuropejskich, z zarzutów PiS o polskiej „niesuwerenności”. Tyle że nie o suwerenność tu chodzi, ale o racjonalność. Serbia musi pokazać, że przezwyciężyła „demony swojej przeszłości” – tak Radek Sikorski skomentował fakt, że zaproszenie prezydent Kosowa na piątkowy szczyt de facto wyklucza Belgrad ze spotkania (o niechętnych Rumunii i Słowacji nie wspominając). Przyznaliśmy zatem priorytet skorumpowanemu protektoratowi, którego formalna niepodległość sprzyja tendencjom odśrodkowym i separatyzmom (zwłaszcza albańskiemu) na Bałkanach – wbrew państwu, którego integracja z Europą jest kluczowa dla bezpieczeństwa całego regionu. Serbia, podobnie jak Chorwacja, faktycznie ma swoje „demony” (nieukarani zbrodniarze wojenni, także ludobójcy), ale akurat niepodległość Kosowa nie jest najlepszą metodą na ich egzorcyzmowanie. Podobnie jak ostentacyjne faworyzowanie go czyimś kosztem – choć ani stan tego „państwa”, ani jego elit nie daje ku temu powodów.

Przykład drugi – będziemy nauczać Arabów (niestety po arabsku, zrozumieją), jak się robi transformację („Kraje arabskie nie muszą odkrywać koła na nowo”, to znów minister Sikorski, choć łaskawie dodał, że inspirujące mogą być także nasze porażki). Nie wiem, kto w MSZ będzie pisał o naszych „blaskach i cieniach”, ale np. jak obalać reżimy autorytarne Arabowie wiedzą doskonale. A o tym, jak wielki ruch społeczny wpędzić w apatię, jak przeprowadzić technokratyczne reformy bez konsultacji społecznych, wreszcie jak wyhodować populistyczną reakcję i potężną partię społecznego gniewu – może lepiej, żeby się nie dowiadywali? Szczególnie że tam taka partia może się nazywać np. Bractwo Muzułmańskie…

I jeszcze na deser – redaktor Kolenda-Zaleska i jej troska o rację stanu. Nie wolno kwestionować szans Leszka Balcerowicza na stanowisko po jurnym prezesie Strauss-Kahnie! Tak nie można! Pełna zgoda. Lekceważenie tej przerażającej perspektywy wydaje się niedopuszczalną lekkomyślnością. A mówiąc poważnie: przekonanie, że dogmatyczny reprezentant nurtu w ekonomii, który mieliśmy po „szalonych latach 90.” nadzieję pożegnać, nie tylko może, ale i powinien zasiąść na kluczowym dla światowych finansów fotelu – świadczy o niespotykanej gdzie indziej w świecie wierze w wielkość Ojca Transformacji. Wypada mieć nadzieję, że ta wiara (i ten sen o polskiej potędze w MFW) pozostanie wiarą prywatną zasłużonej skądinąd dziennikarki, której nie podzieli stosowny Komitet Wykonawczy.

Trzy sprawy z ostatnich dni to nie wydarzenia przełomowe – to po prostu symptomy tego, że niezależnie od opcji główny nurt naszej polityki (dziennikarstwa?) porusza się w sferze iluzji podszytych megalomanią. Przewodząc rzekomo regionowi, zdolni jesteśmy przede wszystkim do arogancji. Dumni z tego, że my już „swoje demony” jakoby mamy za sobą, możemy nie zauważyć, że interesy amerykańskie (Kosowo) nijak czasem się mają do naszych – jeśli Serbia na szczyt nie przyjedzie, rosyjska dyplomacja może powoli chłodzić szampana. Kraje arabskie z kolei mogą się od nas wiele nauczyć, ale niekoniecznie wysłuchując pogadanek. Może ktoś w Kairze czy Tunisie dokona, na potrzeby własnego kraju, takiej analizy polskiej transformacji, na jaką nam zabrakło odwagi? Bo efektów powtórki naszych błędów w ich wykonaniu wolelibyśmy chyba nie oglądać. Nad wizją polskiego „przodownictwa” w światowej gospodarce nie warto się znęcać. Może warto, byśmy zamiast pogardy dla „zacofanych” (Serbów), pobłażania dla „nieopierzonych” (Arabów) i mitu wielkości Leszka Balcerowicza przypomnieli sobie, że integracja, transformacja i globalizacja stanowią raczej wyzwania niż zadane z góry lekcje do odrobienia. Może lepiej niech Arabowie sami sobie to koło wynajdą…

Tekst ukazał się na witrynie portau Wirtualna Polska.

  

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |26.05.2011 08:46:29
Miło czytać, gdy ktoś mówi:’król jest nagi’. Nie jesteś sam.
franek31   |26.05.2011 09:01:18
Jak wygląda to "liderowanie Polski w regionie" - można się przekonać,
kiedy ktoś chce przejechać granicę czymś innym niż własny samochód.
rybieudka  - BM   |26.05.2011 12:50:29
Nie "Bractwo Muzułmańskie" a BRACIA MUZUŁMANIE (
ziomislaw  - nie przekonuje mnie   |26.05.2011 15:21:47
nie wiem czemu ale redaktor Sutowski żadnym swoim felietonem nie wywołał u mnie
myśli, że faktycznie tak jest. Porusza ważne tematy jak najbardziej, ale robi to
w taki sposób jakby na siłe chciał pokazać swoja lewicowość, najwięksi zawsze są
naturalni.
RobertP  - Za Balcerowicza nie płacili nawet 25 do jednego   |26.05.2011 15:31:59
Nie wolno kwestionować szans Leszka Balcerowicza na stanowisko po jurnym
prezesie Strauss-Kahnie!


To już zostało ładnie obśmiane http://blogi.ifin24.pl/trystero/2011/05/23/niec…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.86570 Seconds