> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Państwo wykolejone Drukuj
Michał Sutowski   
22.12.2010

Zima znowu nikogo nie zaskoczyła. Nikt rozsądny nie spodziewał się chyba, że zdołamy nie utonąć w zaspach przy pierwszym mrozie i śniegu. Chaos na drogach i na kolei powtarza się z przewidywalną do bólu regularnością. Nad Wisłą bez gwałtownych zmian. Może z jednym wyjątkiem – kolejowego chaosu informacyjnego, który powoli dobija do standardów znanych z „Imperium” Ryszarda Kapuścińskiego. Czyli: jak przyjedzie, to będzie. Jak się nie podoba, to na piechotę. A nasze reakcje? Dwie możliwości. Albo: „zwolnić ministra!” (prezesa, premiera…), albo „sprywatyzować ten cały kołchoz”. Obie przewidywalne. Żadna nie trafia w sedno.


Poddanie logice wolnego rynku całego świata (tego i tamtego – bo np. dla Szymona Hołowni Bóg to taki szef korporacji) ma w Polsce sporo zwolenników. Rzecz w tym, że akurat w przypadku kolei rynek działa średnio – niektóre połączenia są „obiektywnie” nierentowne, choć istotne społecznie (np. pozwalają dojechać do szkoły czy pracy). Ale przedsiębiorstwo prywatne ma generować zysk a nie rozwiązywać problemy społeczne. Biznes chętnie zagospodaruje linie „opłacalne” – resztę zostawia państwu lub samorządom. Zasada jest prosta: prywatyzuje się tylko to, co potencjalnie opłacalne, a sektor publiczny ma zająć się resztą. Mógłby ją utrzymać z zysków z linii rentownych, ale te już przejął biznes. Likwiduje się więc połączenia – w ich miejsce ma wejść PKS i prywatni przewoźnicy. Ale oni też do interesu dokładać nie będą. Jeżdżą więc tylko na najbardziej opłacalnych trasach, albo pakują do swych busów pół wsi – efekty znamy, choćby spod Nowego Miasta nad Pilicą. Konkurencja czasem obniża ceny biletów. Problem w tym, że przewoźnicy wolą konkurować na tych samych trasach i zbliżonych godzinach – i nie koordynują rozkładów. I dlatego pomysł, by na kolei opublikować wspólny rozkład już po jego wprowadzeniu jest absurdalny, ale tylko z punktu widzenia pasażerów. Poszczególne spółki czekają na ostatnią chwilę, żeby np. wstawić pociąg 10 minut przed inną spółką. To nie jest nieudolność – to po prostu dzika konkurencja.


Wsparta arogancją nieudolność rządu to poważniejsza sprawa. Cezary Grabarczyk zdaje się być przyspawany przez premiera do stołka, niemal jak minister Radziszewska. Komentatorzy wskazują, że to gra na równowagę w PO – minister infrastruktury blokuje ponoć wpływy Grzegorza Schetyny. Niewykluczone. Problem w tym, że osoba Grabarczyka nie ma wielkiego znaczenia. Jego priorytety, działania i zaniechania odtwarzają tylko schemat obecny w polskiej polityce od lat 90.: faworyzują drogi kosztem kolei, spółki prywatne kosztem państwa, wreszcie interes wielkiego biznesu kosztem interesu całych regionów i ich mieszkańców. I to jest jedna z głównych przyczyn katastrofalnego stanu infrastruktury – kilkadziesiąt miliardów złotych potrzeba, by przywrócić prędkości rozkładowe z okresu… schyłkowej komuny.


Wbrew unijnym priorytetom, ledwie kilkanaście procent wydatków na infrastrukturę transportową  idzie na kolej, a powinno minimum 40 procent – abstrahując od katastrofalnego zapóźnienia względem reszty Europy (części naszych linii nie remontowano od czasów kaisera Wilhelma). Problem leży nie tylko w ogólnych sumach, ale i w szczegółach: dziwnym zbiegiem okoliczności nie są remontowane odcinki torów wzdłuż… płatnych autostrad, jak choćby A1 na Pomorzu czy A4 na Śląsku i w Małopolsce. Prędkość pociągów systematycznie tam spada, bo przeładowana linia po prostu szybciej się zużywa. I byłaby to tylko ciekawostka gdyby nie fakt, że np. przy kontraktach na utrzymanie płatnych autostrad, jedna ze spółek otrzymała od państwa gwarancję odszkodowań – w razie modernizacji starych bądź budowy nowych, bezpłatnych dróg w okolicy, które mogłyby dla dróg płatnych stanowić konkurencję (!). 


Osobna kwestia to tzw. koleje dużych prędkości. Flagowy projekt, tzw. „igrek” łączący Warszawę, Łódź, Poznań i Wrocław służy efektownej opowieści rządu o „doganianiu Zachodu”. Kilkadziesiąt miliardów zostanie zainwestowanych w zupełnie nowe linie, na których skorzystają wyłącznie wielkie metropolie i najbogatsi pasażerowie. Niezależni eksperci, m.in. Karol Trammer czy Centrum Zrównoważonego Transportu wskazują, że modernizacja starych linii (np. szlaku Opole-Częstochowa-Koniecpol) przyniosłaby podobny efekt (niewiele dłuższy czas podróży) z korzyścią dla całych regionów i za mniejsze pieniądze. 


Dotować czy liczyć, że przewoźnik sam wypracuje zysk? W Polsce udało się ów dylemat twórczo przezwyciężyć. Jedna z największych spółek dawnej PKP otrzymuje dotację ogólną (w domyśle: na utrzymanie nierentownych, acz pożytecznych połączeń) i jednocześnie… likwiduje nierentowne połączenia. Genialne w swej prostocie – a wiele wskazuje na to, że wkrótce ta sama spółka uzyska na najzyskowniejszych trasach gwarancję monopolu.


Tu nie chodzi o głupotę, o nieudolność, „obiektywne przeszkody” bądź brak wyobraźni. Tu chodzi o priorytety. Chaos na kolei i katastrofalny stan infrastruktury nie wynikają z „zaniedbań”, tylko logiki prowadzonej polityki. Modernizacja jest tyleż efektowna, co wybiórcza (dworce), tworzy wyspy i korytarze nowoczesności (szybka sieć łącząca kilka metropolii) pośród morza zacofania (skupiska kilku powiatów bez dostępu do normalnego transportu), a wszystko to za pieniądze publiczne, które wydać oczywiście należy. Ale może niekoniecznie na dotowanie i tak opłacalnych połączeń i PR-owych zabawek naszych prowincjonalnych mandarynów.  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |22.12.2010 09:37:18
Logika rynku! Glupcze. Z nia nie zwyciezysz.
ubik   |22.12.2010 12:06:07
Ostatnio coś się zmieniło w mediach komercyjnych. Dotychczas kiedy mówiono o
sukcesach, były to sukcesy rządu. Kiedy mówiono o Poczcie i PKP nie były to
problemy rządu tylko problemy z PKP i Pocztą. W ostatnich dniach TVN zaczął
tymczasem atakować rząd za kryzys na kolei. Ciekawe. Czy po powstaniu PJN-u
media doszły do wniosku, że Kaczyński jest już niegroźny a PiS wydrążony?
kot   |22.12.2010 13:13:26
Takich tekstów więcej!
-Które pokazują mechanizmy ustrojowe i skutki ich
działania.
Kapitalizm jak wódka jest dla ludzi socjalizm też. Trzeba wiedzieć
jak to działa, czego się, po czym, można spodziewać.

Rzecz w tym,że to co
społeczne nie dzieje się w wyidealizowanym świecie twierdzeń naukowych ale w
takim, w którym ścierają się interesy.
Dlatego zakłamywanie rzeczywistości
i
zamazywanie śladów mechanizmów- nie trudnych do wykrycia -działa w najlepsze.
alienjr  - x   |23.12.2010 23:38:29
"Rzecz w tym, że akurat w przypadku kolei rynek działa średnio
alienjr  - .   |23.12.2010 23:52:10
"Osobna kwestia to tzw. koleje dużych prędkości. Flagowy projekt, tzw.
znafca   |24.12.2010 22:21:53
a mnie się wydaje (nie chciałbym być złym prorokiem),że to wszystko jest
ustawiane pod prywatyzację naszych (tak, tak - NASZYCH) kolei. Wkur..my ludzi i
sprzedamy za bezcen PKP a ludziska nie będą oponować, bo przecież gorzej być nie
może.
Kamil Śmiechowski  - re: .   |30.12.2010 02:45:56
Och, jaki Pan redaktor mądry. Nie sztuką jest krytykowac projekt kolei Y
powołując się na Tramamera, który jest jednym z jego największych wrogów. Frazes
o tym, że skorzystałyby na tym tylko największe metropolie jest równie prawdziwy
jak zdanie o tym, że na istnieniu autostrad korzystają tylko miasta, które przy
nich leżą. Czasem już tak jest w życiu, że taniej wydać więciej na nowe łóżko
niż ciągle remontować stare, zarwane.
Łysy  - kolej w UK   |30.12.2010 10:48:37
Najwyraźniej nasi liberałowie nie biorą pod uwagę tego co stało się z koleją w
UK. Po zapaści spowodowanej prywatyzacją zdenacjonalizowano infrastrukturę
(przewoźnicy są prywatni). Gdy rozmawiam z Anglikami mówią o podobnych
problemach co w Polsce - oddzielne bilety, spóźnienia i wielkie dotacje rządowe.
Czyli prywatyzacja przewoźników nie przyniosła specjalnej poprawy a problemy
pozostały.
Slawczan  - PKP   |12.01.2011 11:07:59
Cóż celem PKP (i rządu) nie jest wożenie ludzi. PKP to gigantycznej wartości
MAJĄTEK - wiadomo ile przy prywatyzacji i wyprzedaży czegoś takiego da się
ukręcić. Za dużo nie ma już do sprzedania.Kolejarze są zaiteresowani punktualnym
dojechaniem na emeryturę, rząd zniszczenie PKP by pożywić się przy wyprzedaży
masy upadłościowej, biznes pożywi się na sprywatyzowanych RENTOWNYCH
połączeniach. A my? Bus 6 os. dla osiemnastu osób zaprasza
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 03.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.83250 Seconds