> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
PO-PiS 2: Odczarowanie Drukuj
Michał Sutowski   
17.11.2010
„Nowoczesne państwo to nie tylko galerie handlowe, lepsze samochody i swoboda podróżowania po świecie” – po tym zdaniu Joanny Kluzik-Rostkowskiej niemal chciałem się zapisać do jej Stowarzyszenia. I jeszcze po tym o rządzie Donalda Tuska, którego paliwem jest „bezradna, zajęta swoimi obsesjami opozycja”. Potem było gorzej. Trzęsienie ziemi na początek a potem równia pochyła – w stronę wizjonera-Lecha Kaczyńskiego, potrzeby „konsensusu” i brytyjskich wzorców polityki społecznej.

Zaczynając od personaliów – o ile liderka „Polska jest najważniejsza” zawsze budziła szacunek  wielu środowisk od lewa do centrum, o tyle z resztą kompanii PiS-owskich odrzuconych sprawa jest bardziej złożona. Paweł Kowal to partyjny intelektualista, krakowskiego chowu, z liberalnym „sznytem” – przez co akceptowany na salonach. Paweł Poncyliusz – kolejny liberał, trochę jakby przez przypadek w PiS-ie zamiast w PO. Elżbieta Jakubiak – lojalna do bólu towarzyszka prezesa, w końcu porzucona. Adam Bielan – skuteczny spin-doktor, acz nieco anachroniczny, sporo w tyle za ekspertami PO. I wreszcie Michał Kamiński – dawny piewca Pinocheta, nie lubi „pedałów”. Co z tego wszystkiego wynika? Pragmatyczny PiS, bez histerii – dużo wolnego rynku, obyczajówka nieco na lewo od Jarosława Gowina, sporo na prawo od Joanny Muchy.

Jeśli ktoś liczył na „prospołeczne” oblicze Joanny Kluzik-Rostkowskiej, srodze się zawiódł. Zaraz po wyszydzeniu platformianych galerii, płynnie przechodzi ona do „gospodarek przyjaznych dla biznesu”. Mówi dużo o demografii i koniecznej polityce prorodzinnej – ale nie wiadomo, co to miałoby znaczyć. „Nie tylko pomoc społeczna” – OK, to co jeszcze? Mowa jest o przedszkolach, ale o nich (słusznie!) mówią już wszyscy. Mamy podjąć wyzwanie, które rzucił nam David Cameron – stworzyć „najbardziej prorodzinny kraj w Europie”. Rzecz w tym, że rząd Camerona kolejno pozbywa się odpowiedzialności za politykę społeczną. Pod hasłami „decentralizacji” pozostawia jednostki i społeczności lokalne z masą zadań – wątpliwe, czy ze stosownymi na to środkami. Na poziomie języka współcześni Torysi są dość subtelni – na poziomie realiów Margaret Thatcher to przy nich wrażliwa społecznica. Cameron zawłaszczył socjaldemokratyczne hasło „wielkiego społeczeństwa”, jego duchowa mentorka mówiła, że społeczeństwa nie ma. Nie zmienia to faktu, że w oby wypadkach chodzi o to samo – o przerzucenie na rodzinę i jednostkę odpowiedzialności za naprawę niedomagań rynku.

A co ma do tego Kluzik-Rostkowska? Sporo – w swym wystąpieniu gani Platformę między innymi za wzrost zadłużenia publicznego, zbyt małą przychylność dla biznesu i nadmierny rozrost administracji. Klasyczny repertuar… liberalnych ekonomistów z FOR czy Centrum Adama Smitha. PO jest niedobra, bo za mało liberalna, w domyśle – boi się „trudnych” reform.

Na deser – polityka zagraniczna. Podmiotowość, suwerenność i duma z wizjonera – Lecha Kaczyńskiego. Ukłon w stronę starego elektoratu – bo żaden „nowy” wyborca nie uwierzy, że kawaleryjska szarża w Tbilisi zakończyła się sukcesem.

Na polskiej prawicy mamy dziś biernych liberałów i histerycznych sarmatów. Krytyka rządu Donalda Tuska – a tak swoją misję widzi nowe stowarzyszenie – prowadzona będzie z pozycji zawiedzionych sierot po PO-PiS-ie. Poza przedszkolami – ani słowa o dramatycznych problemach społecznych, rosnących nierównościach czy powstających gettach. Słyszymy wołanie o „konsensus” w sprawach zagranicznych, demograficznych, rozwojowych. Powraca zatem liberalna mantra „porozumienia ponad podziałami” i technokratycznych – w domyśle – rozwiązań.

Czy cokolwiek dobrego z tego wynika?

Tak – ponieważ PO i PiS żyły dotychczas w symbiozie. Najważniejszym sojusznikiem Donalda Tuska są prywatne demony Jarosława Kaczyńskiego, które pozwalają premierowi nie robić nic i bez trudu wygrywać kolejne wybory. Histeryczna krytyka każdego posunięcia PO jako „zdradzieckiego” powoduje, że samo nie-bycie Jarosławem Kaczyńskim stanowi polityczny walor a za całą retorykę PO wystarczy smutne kiwanie głową. „Tak, tak, biedny ten Kaczyński… Ale co my możemy?” Jak powiedział niedawno Jan Rokita – jedyną bazą społeczną dla obu partii jest „fałszywa świadomość”. Świadomość, że kraj jest areną realnej wojny polsko-polskiej. Jeśli uda się Joannie Kluzik-Rostkowskiej zmusić Donalda Tuska do merytorycznej odpowiedzi na jakikolwiek zarzut, będzie to w Polsce krok milowy. Jest zatem szansa na otwarcie debaty – i rysę na niemal nieskazitelnym dotąd obrazie „morderczego konfliktu”, w którym można tylko pluć na rywala bądź poklepywać dobrotliwie, niczym lekko upośledzonego psychicznie acz nieszkodliwego rozmówcę. A co wejdzie w miejsce tego „otwarcia”? Co się stanie po „odczarowaniu” PO-PiS-owej wojny? Duch dziejów raczy wiedzieć…
 
Komentarze
Dodaj nowy
wtret   |17.11.2010 13:08:11
Ciesze sie, ze PIS sie rozpada, wiaze tez z tym pewne nadzieje, ale czy to juz
"otwarcie zabetonowanej sceny politycznej"? To juz radosc przedwczesna.
vosz  - Dzisiejsza polityka - ciekawsza analiza   |17.11.2010 14:29:21
Polceam dzisiejsza Polityke i analize "stowarzyszenia" oraz ich
członków, głębsza, ciekawsza i realna
ubik   |17.11.2010 16:28:52
Byłem wczoraj na debacie wyborczej kandydatów na prezydenta Poznania. Kandydat
lewicy, to Dariusz Jacek Bachalski, dawny senator PO (!) i jego program wyborczy
z powodzeniem mógłby być prezentowany przez tą partię. Mówił głównie o robieniu
biznesu przez Poznań z Azją - Chinami, Indiami, etc., które mają pieniądze i
mogłyby się u nas pojawić. Ok., ale chciałbym zapytać go, co poza tym jest
lewicowego w jego programie, bo wspomniał tylko rytualnie o swojej wrażliwości
społecznej. Wrażliwość społeczną zaspokaja zapewne dając co roku dychę na
Owsiaka…
primus   |17.11.2010 23:18:45
Próżne nadziejki, daremne marzonka
- co to niby może się w związku z
"podziałem" PiS zdarzyć -
w praktykowaniu wrażliwości,
na tle
"lewicowym",
czy w politykowaniu w ogóle
na tle
"demokratycznym".

Jeśli Palikotowi i Tuskowi można było
przypisywać(po prawdzie niby żartem)
intrygę manipulacji elektoratem
za
pomocą fikcyjnego podziału PO
na tle np zmniejszenia / nie zmniejszania liczby
krzyży
i znaczenia ich włascicieli,
w codziennej pracy i zabawie
ludzi
zorientowanych ku przyszłości,
to czemu nie mozna zobaczyć podobnej intrygi
Kluzik i Kaczyńskiego
z innymi dekoracjami?

Nie chodzi o jakąś sekretną
zmowę,
czy to Palikota z Tuskiem,
czy to Kluzik z Kaczyńskim.
Chodzi o
wykorzystanie przez nich
sytuacji , nastrojów,
własnej mądrości i mądrości
elektoratu,
okazji na interes,
jasny także dla partnera takiej operacji,
którego publicznie niby się
odpędza czy porzuca.
Podobnie rozumieją: gdzie
żyją, kim są i co mogą,jakkolwiek nieco odmiennie się przezentują,z niemałą
pomocą mediów.

Nie trzeba zawierać tajnych paktów,
można działać jak
najbardziej samodzielnie(tak jak na wolnym rynku).
Trzeba trochę zmyślności i
politycznej przedsiębiorczości, całodobowego marketingu, no i emocjonalno-
intelektualnej integracji z konsumentami czyli z elektoratem.
Nadto otwartości
- wyjdzie , nie wyjdzie
- nie tylko odebranie "głosów"
ale i
satysfakcja z igrzysk.

Czy to przekracza mozliwości umysłowe,
ludzi na tyle
zdolnych, że wybranych?
Czy interes własny rozumiany
(a choćby tylko
wyczuwany)
w realności zbiorowej,
nie sprzyja bolesnym podziałom,
by razem
przetrwać lub osiągnąć więcej.
Że co poniektóra lub poniektóry
źle na tym
wyjdzie?(Przecież nie zemrze,
tak fatalny z tego powodu koniec nie jest
częsty).

Nie należy więc sądzić,
że ma się do czynienia z ludźmi bez
wyobraźni.

Tak i myślę,
by znależć w tej sytuacji coś
dobrego dla lewicy
czy demokracji,
trzeba dużo dużo więcej wyobraźni
(niż by doszukać się u
wybrańców lewicowej wrażliwości czy umiłowania wolności sumienia).

No i
trzeba jakiegoś głębszego pojęcia
w materii spisków,
z nauczenia się czego
prostych ludzi lewicy, narodowców i innych ekstremistów
wyśmiewają lokalni
intelektualiści
proponując im wspólne dobro.

Nie proponują jednak wspólnego
koryta,
przy którym - jak wiedzą
- by się utrzymać,
trzeba się nieraz
pięknie odróżnić.
KrzysztofMazur   |18.11.2010 10:24:03
Jak Tusk skasuje OFE Pan Sutowski razem ze zdeterminowanymi chłopcami będzie
mógł wstąpić do PO.
Proszę się nie martwić, Tusk żadnych tzw. trudnych reform
nie przeprowadzi i zostawi tą sprawę lewicy za lat kilka-kilkanaście. Lewica
będzie ciąć emerytury, podnosić wiek emerytalny itd. a Pan Sutowski ogłosi
zdradę ideałów (chyba że sam będzie ministrem, wtedy to będzie dziejowa
konieczność).
Polecam się na przyszłość. Nie będzie wesoła dla lewicowych
publicystów.
KrzysztofMazur   |18.11.2010 10:26:17
Czy Pan Sutowski widział prognozę demograficzną ZUS?
KrzysztofMazur   |18.11.2010 10:36:59
Wielka Brytania jest najbardziej rozwiniętym i nowoczesnym krajem świata. Jak to
się stało?
Opowiadanie o strasznej Thather i okropnym Cameronie nic nie
pomoże.Skutki tej strasznej polityki są odwrotne do straszenia.
Pierwszy Maja  - @ Mazur   |18.11.2010 11:51:04
"Wielka Brytania jest najbardziej rozwiniętym i nowoczesnym krajem
świata"? z tego co wiem, dzięki polityce Thatcher liczba brytyjskich dzieci
wychowujących się w biedzie wzrosła z 1/6 w czasach przed Thatcher do 1/3 gdy
władzę obejmował Blair. z tego co pamiętam było to w książce "Ujust
rewards" albo "Hard work" polly toynbee
KrzysztofMazur   |18.11.2010 16:56:16
Dzieci żyjące w biedzie w GB żyją lepiej od dzieci nie żyjących w biedzie w
wielu innych krajach włącznie np. z Polską. Zapewne wzrósł poziom od którego
liczy się statystyczną biedę na skutek wzrostu płac.
Blair sfinansował dotacje z
długu a nie podatków, więc tylko przesunął problem w czasie. Główny problem leży
w emeryturach nie dzieciach. Nie twierdzę, że polityka Blaira była z definicji
zła. Trzeba jednak uczciwie stawiać sprawy: większe wydatki, większe podatki,
nie dług.

Ale ja o czym innym: obniżenie liczby i wysokości emerytur leży w
interesie ludzi młodych. Lewica w Polsce ma młodszy elektorat od innych partii.
Morał: Lewica to zrobi.
ubik   |18.11.2010 19:57:24
Panie Mazur, Szwecja jest i bogatsza i bardziej egalitarna od Wielkiej Brytanii,
a to znaczy, że jest tam mniej biedy. Równość jej w bogaceniu się jakoś nie
przeszkadza!
wtret  - re:   |20.11.2010 12:21:38
ubik napisa?:
Panie Mazur, Szwecja jest i bogatsza i bardziej egalitarna od Wielkiej
Brytanii, a to znaczy, że jest tam mniej biedy. Równość jej w bogaceniu
się jakoś nie przeszkadza!


Sorry Ubik, Szwecja nie jest bogatsza, PKB na glowe w Szwecji jest ok
1/3 nizsze niz w UK. Natomiast na przyklad Norwegia, tez socjalna,
jest o jakies 30 procent bogatsza nawet od UK. Porownywalna z UK jest
natomiast Finlandia. Zmierzam do tego, ze rozwijac sie moga
zarowno kraje bardziej, jak i mniej zliberalizowane. Trzeba przygladac
sie przyczynom dobrobytu kazdego z krajow z osobna - nie wszystko da sie
sprowadzic do przyczyn mniej/wiecej socjalu.
Najwyrazniej konkurencyjne moga byc gospodarki i liberalne i mniej
liberalne. Ale jesli ktos, tak jak ja, uznaje, ze nadmierna stratyfikacja
jest niesprawiedliwa, a takze moze rodzic napiecia, bedzie szukal
bardziej socjalistycznych opcji rozwoju dla Polski.
wtret  - korekta   |20.11.2010 12:34:15
Sprawdzilem jeszcze raz (nie byla to wikipedia) - rzeczywiscie Szwecja ciut
bogatsza, choc USA jeszcze bogatsze od Szwecji, wiec, zasadnicza mysl
podtrzymuje :)
Sylvi91  - Demokracja   |20.11.2010 13:41:41
Demokracja jest tylko jedna.Złożona z dwóch partii.Większa ich ilość to spadek
jakości rządów, to marnotrawienie pieniędzy podatników na rozmowy między
klubami, a nie zajmowanie się sprawami państwa. To chaos. Przykłady z
demokracjami dwupartyjnymi można znaleźć na całym świecie np: USA, Wielka
Brytania, Japonia.
Od historii Adama i Ewy i jabłka z Drzewa Poznania, na
systemie binarnym oparty jest cały
świat(1-0,biały-czarny,dobry-zły,kobieta-mężczyzna ).
Nasza flaga przecież ma
nieprzypadkowo dwa kolory.Biali i Czerwoni, albo jak kto woli Lewica i Prawica w
rządzie oznaczają stabilizacje.
To Grecy wymyślili Demokracje, ustrój
perfekcyjny, tak jak inny wynalazek - koło.
Dorobek Greków został zniweczony
przez dzieje historyczne, najazdy barbarzyńców, których europejczycy są
potomkami.

PS. Perpetuum mobile to : człowiek i koło ,człowiek i wiatrak,
człowiek i elektrownia atomowa, człowiek, ziemia i słońce, to życie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 20.45574 Seconds