> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Osama Post Mortem Drukuj
Michał Sutowski   
04.05.2011
Radości było co niemiara. Gratulowali prezydenci, premierzy, kanclerze i ministrowie. Chyba od czasu śmierci Hitlera elity i masy zachodniego świata nie wyrażały równie zgodnie radości z powodu czyjegokolwiek zgonu. Nawet nasi katoliccy talibowie gratulują prezydentowi Obamie (!) konsekwencji i uporu, zapominając, że Osama ben Laden, niezależnie od deklaracji, walczył nie tyle z naszą „cywilizacją judeochrześcijańską”, ile raczej z naszą „cywilizacją liberalną”. Krótkimi spódniczkami i feminizmem, pornografią i sztuką krytyczną, aborcją i in vitro, zdekryminalizowaną marihuaną i rozdziałem kościoła od państwa. Ale mniejsza o to – Zło Wcielone ostatniej dekady nie żyje.

Choć tłumy z radością – zwłaszcza w USA – wyległy na ulice, to można odnieść wrażenie, że śmierć niewątpliwego zbrodniarza, poza chwilą zrozumiałej euforii, rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Więcej wątpliwości niż rozstrzygnięć – w kwestii źródeł i sensu całej „wojny z terroryzmem”, obecnych sojuszy USA, wreszcie – przyszłości prezydentury Obamy. Dla prezydenta USA wydarzenie to może stanowić przełom. Dać mu „drugi oddech” w walce o reelekcję i pozwolić na ostateczne zerwanie z neokonserwatywną histerią, jaka zaprowadziła Amerykę na dwie krwawe wojny, a cały świat na krawędź chaosu. To wszystko pod jednym warunkiem – że co najmniej kilka z pytań zostanie głośno postawionych. Nie tylko przez dociekliwych blogerów i lewicowe portale – ale i grono doradców prezydenta.

Pierwsze i najbardziej oczywiste – co ben Laden robił w Pakistanie? Nie chodzi wyłącznie o sprawność tamtejszego wywiadu, lojalność sojuszniczą armii i ich domniemane związki z Talibami. Chodzi o to, że kiedyś USA fałszywie użyły ben Ladena jako pretekstu do ataku na Irak – od dłuższego zaś czasu utrzymują stutysięczny kontyngent w kraju, z którego zdążył on uciec do… kraju „sojuszniczego”. Być może warta rozważenia – także w kontekście rewolucji demokratycznych na Bliskim Wschodzie – byłaby rewizja takich „sojuszy” z państwami, których nie da się bronić już nie tylko na gruncie demokracji i praw człowieka, ale nawet cynicznej i brutalnej Realpolitik.

Po drugie – jaki jest właściwie cel tej wojny? Gdzie leży Berlin (Bagdad, Dien Ben Phu…) do zdobycia? Afganistan zaatakowano właśnie po to, by znaleźć ben Ladena, którego zabito ostatecznie w Pakistanie. Czy amerykańska polityka zagraniczna – na przekór przestrogom Johna Q. Adamsa – będzie dalej polegać na „wyruszaniu za granicę w poszukiwaniu kolejnych potworów do zniszczenia”? Czy śmierć ikony terroryzmu stanie się „sukcesem, który pozwoli wytrwać w nieustannych wysiłkach na rzecz ostatecznego pokonania wroga”, czy może stanie się okazją do przemyślenia całej strategii na nowo?

Po trzecie – czy samo pojęcie „wojny” z terroryzmem ma sens, skoro przeciwnika nie określa cel, a jedynie jego taktyka; skoro nie można nawet jasno wyznaczyć kryteriów zwycięstwa? Permanentny stan wojny podkopuje fundamenty amerykańskiej demokracji: równość wobec prawa, zakaz tortur, prywatność i wolność od nadmiernej kontroli. Czy operacje wywiadowcze i policyjne – wymagają „totalnej mobilizacji” całego społeczeństwa? I wreszcie – czy zamiast ton bomb i miliardów wydawanych na samoloty bezzałogowe – najsensowniejszą metodą walki z terroryzmem nie jest usuwanie jego źródeł? Masowej frustracji, upokorzenia, braku perspektyw, biedy – które napędzają zwolenników garstce psychopatów?

Po czwarte – czy amerykańską tożsamość, zdominowaną dziś w oczywisty sposób przez pamięć o 11 września, budować się będzie w oparciu o solidarność i zaangażowanie na rzecz dobra wspólnego czy może syndrom oblężonej twierdzy – z wrogiem czyhającym za każdym krzakiem? Czy ikoną zbiorowej wyobraźni Amerykanów pozostanie bohaterski strażak z Ground Zero, czy raczej zamaskowany talib z bombą, którego spiskowej korespondencji przepracowane służby nie zdążyły niestety przeczytać?

To wszystko stare pytania – stawiane co najmniej od września 2001. Barack Obama musi na nie wreszcie odpowiedzieć, mając w pamięci historyczną lekcję Lyndona B. Johnsona. Postępową prezydenturę tego Demokraty zniweczyła bezsensowna wojna, która nie pozwoliła mu dokończyć naprawdę ważnych spraw, jak ochrona zdrowia, likwidacja biedy czy walka z rasizmem.

Jedyne, czego powinniśmy się bać, to strach – mawiał Franklin D. Roosevelt. George Bush wolał ludzki strach podtrzymywać. Gdy ben Laden nie żyje, pozostaje już tylko bać się waszyngtońskich jastrzębi. Albo trafniej, za Demokratką z Kalifornii: psów wojny, spuszczonych z łańcucha.

Tekst ukazał się na witrynie portalu Wirtualna Polska.
Komentarze
Dodaj nowy
kot   |04.05.2011 10:55:27
Świetna, ważna wypowiedź.
Ameryka balansuje na krawędzi załamania finansowego.
Stara się go zrównoważyć wymachując grubą pałą. W naszym dalekim od równowagi
świecie nie jest to najlepszy sposób jej przywracania.
stefan23  - dobrze   |05.05.2011 14:29:34
Dobrze że go załątwił Obama a nie Bush, bo jak by to Bush zrobił to by pewnie
twierdzono że to zbrodnia i ludobójstwo, że zabito szaleńca przez którego
zginęło tysiące ludzi.

Teraz czytam w necie że Obama żyje i to wszystko to
oszusto, ponoć też WTC to spisek Busha i Osamy, ale ponoć spiskowe teorie to
tylko specjalność Polaków.
d   |05.05.2011 15:47:44
"Chodzi o to, że kiedyś USA fałszywie użyły ben Ladena jako pretekstu do
ataku na Irak ".
Wydaje mi sie, ze chodzi o Afganistan.
e.   |06.05.2011 13:24:07
Małą rzecz. Osama chyba nie walczył ze zdekryminalizowaną marihuaną. Jest nius,
że sam ją hodował (New York Magazine).
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.74506 Seconds