> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Orban, czyli liberalne nieporozumienie Drukuj
Michał Sutowski   
05.01.2011

Adam Michnik wieszczy, słowami Istvana Bibo (bohatera budapeszteńskiego roku 1956), „moralne bankructwo narodu węgierskiego”. To w wypadku, gdyby Węgrzy nie zdecydowali się szybko pokazać prawicy „czerwonej kartki”, tak jak Polacy Kaczyńskiemu. Intelektualiści i dyplomaci, lewica, liberałowie i część konserwatystów – zgodnie potępiają rząd Victora Orbana i jego zapędy autorytarne. Całkowicie słusznie. Problem w tym, że w swym zachodnioeuropejskim, „cywilizowanym” samozachwycie, nie dostrzegają źródeł (kolejnego!) sukcesu skrajnej prawicy.

Liberalne elity Republiki Weimarskiej przez długi czas nie rozumiały, skąd się właściwie wziął nazizm. Że zbrodniczy, to żadne odkrycie, ale gdzie przyczyna? Fatum to jakieś, schyłek cywilizacji, tępota mas – a może po prostu spadł z Księżyca? Z prawicowym populizmem niemal to samo – zachowując skalę i proporcje – wielu szczerych obrońców liberalnej demokracji potraktowało IV RP jako nieszczęśliwe zrządzenie losu (Rywin i spółka), odrodzenie starych demonów (tradycja nacjonalizmu sprzed wojny), względnie chwilowy eksces zmęczonych transformacją społeczeństw. Podobnie interpretowany jest dziś sukces Orbana – źródeł jego zwycięstwa upatruje się przede wszystkim w propagandowej sprawności, umiejętnym podsyceniu etnicznych resentymentów i waśni, wreszcie korupcyjnych skandalach i „braku właściwego języka” lewicy.

Jarosława Kaczyńskiego nazwano kiedyś – z dużą przesadą – „Putinem, któremu nie udało się unicestwienie politycznego pluralizmu”. Tymczasem Orban to właśnie „Kaczyński, któremu się udało” – porównań nie boją się prawicowi publicyści w Polsce, jak choćby Piotr Semka piszący, że „przypomina [on] nieco Jarosława Kaczyńskiego z jego projektem IV RP”. Analogie nasuwają się same – niestety dla liberalnych komentatorów oznacza to również, że Orban to… nie do końca prawica.

Ideologię Orbanowskiego Fideszu opisuje się często jako „populistyczną”, przypisując mu mieszankę poglądów prawicowych i lewicowych (!). „Victor Orban forsuje kolejne ustawy, których bardziej można by się spodziewać po lewackich aktywistach niż po konserwatyście” pisze „Dziennik - Gazeta Prawna”, a z kolei Krzysztofowi Vardze niektóre idee węgierskiego premiera (zwłaszcza krytyka wielkich korporacji) kojarzą się z… Krytyką Polityczną. Liberalna opowieść o Victorze Orbanie ma dwie – bardzo niebezpieczne – wady. Po pierwsze, rozmywa jego ewidentną prawicowość i sugeruje, że populizm jest „poza lewicą i prawicą”. A po drugie, nie zauważa, że źródła jego sukcesu tkwią w strukturalnych patologiach współczesnej demokracji liberalnej, a nie – chwilowym „zaczadzeniu” ideologicznym, które można pokonać szyderstwem, względnie moralizowaniem.

To prawda, że Orban obciąża podatkiem „wstecznym” wielkie korporacje, nacjonalizuje majątek węgierskich OFE i zapowiada wsparcie dla drobnych przedsiębiorców. Rzecz w tym, że na interwencje państwa w gospodarkę lewica wcale nie ma monopolu, czego przykładem choćby gaullistowska Francja; walka z funduszami kapitałowymi to raczej brzęknięcie szablą ratujące budżet, a jeśli chodzi o drobny biznes to… patrz: Republika Weimarska. Prawicowość Orbana, i to w skrajnym wydaniu nie ulega żadnej wątpliwości: nacjonalizm w retoryce i ustawodawstwie, płynnie przechodzący w rasizm – antyromski, ale i (aluzyjnie) antysemicki, gdy trzeba przywołać do porządku niepokornego intelektualistę. Ideologia „prawa i porządku”, włącznie z amerykańską zasadą „trzy strzały i wypadasz z gry” dla drobnych przestępców. Reforma oświaty, z celem zmniejszenia (!!) liczby studentów, zaostrzeniem dyscypliny w szkole i wprowadzeniem na zajęcia narodowej indoktrynacji. Ideologia „jedności narodu” i solidarystycznej współpracy; „wartości chrześcijańskie” na ustach i w kodeksach; warunkowanie pomocy socjalnej właściwym „prowadzeniem się”, ograniczenie prawa do strajku, kontrola życia rodzinnego urzędników.

Kraj się nie burzy. Dziwne? Jak pisze lewicowy filozof Gaspar Miklos Tamas, „tam, gdzie brakuje społecznej solidarności opartej na zasadzie sprawiedliwości, trudno oczekiwać od obywateli, że będą bronić liberalnych instytucji, zasady hamulców i równowagi czy podziału władz”. Mało kto żałuje tylko z nazwy lewicowego rządu, który w istocie był „neokonserwatywny społecznie i ekonomicznie” – jego liberalna i tolerancyjna fasada i sztuczny pluralizm dla wielu stanowiła jedynie „nieważną i perwersyjną gierkę wyniosłych elit miejskich”. Klęska socjaldemokratów premiera Gyurcsániegio (i w efekcie – sukces Orbana) nie wynikła ze złego PR i kilku skandali. Skrajna prawica wygrała w efekcie masowej frustracji elitami, które wolały obniżać podatki zamiast je ściągać – zabijając budżet – a problemy społeczne (etniczne getta!) zamiatać pod dywan. „Normalność”, której tak pragną sentymentalni liberałowie popchnęła połowę społeczeństwa w objęcia prawicy niemal autorytarnej – bo ostatnia ustawa medialna w obszarze wolności opinii daje władzom prerogatywy iście białoruskie.

To trochę przykre, że polskie sieroty po IV RP rozumieją więcej od wielu liberałów, słusznie upatrując w Orbanie prawicowego idola, twórcę poważnego (z punktu widzenia lewicy – groźnego) projektu politycznego, a nie jakiegoś tam nieokreślonego „populistę”, którego rozsądny – oby – naród zmiecie w następnych wyborach. Trawestując Hegla: po raz kolejny historia nas uczy, że przynajmniej niektórzy niczego nie uczą się z historii.

  

Felietony Michała Sutowskiego publikujemy w środy.

  

Komentarze
Dodaj nowy
wredny troll  - dobry artykuł   |05.01.2011 19:39:42
Nasuwa się wniosek: ludzie potrzebują alternatyw -jeśli wszystkie opcje zleją
się w jedną -ludzie przestaną czuć potrzebęwybierania, odzwyczają się od niego i
w efekcie przestaną uważać wolność za coś cennego…..Doprowadzi to do tego że
nie będą mieli motywacji do wybierania, stanąsię bierni…i w ten sposób
pozwolą na zniszczenie wolności torując drogę dyktaturze…..
n0e  - sprawa jest dość prosta   |05.01.2011 20:23:52
chodzi tu o pewne kwestie definicji, a konkretnie definicji pojęcia ‘prawica’.
konserwatywni liberałowie będą wykluczać wszystkich poza nimi z tegoż, tak samo
narodowcy. a oś konfliktu jest bardzo prosta: to spór arystotelików z
platonikami.
wtret  - re: sprawa jest dość prosta   |06.01.2011 06:52:56
n0e napisa?:
chodzi tu o pewne kwestie definicji, a konkretnie definicji pojęcia
‘prawica’. konserwatywni liberałowie będą wykluczać wszystkich poza nimi
z tegoż, tak samo narodowcy. a oś konfliktu jest bardzo prosta: to
spór arystotelików z platonikami.


W sensie, ze platonicy bardziej pryncypialni, elitarni, nastawieni na
tzw. ‘wartosci’, chcacy zakladac panstwa, w ktorych
rzadza filozofowie?

A drudzy bardziej pragmatyczni, nie
nienawidzacy tak bardzo ciala i jego uciech, demokratyczni, umiarkowani,
szukajacy wszedzie porozumienia?

Szczerze mowiac, ten schemat
ma sie do obecnych czasow jak piesc do nosa. Bo i konserwatysci moga
byc radykalni i plebejscy, i lewica moze byc antydemokratyczna, itd. Co
masz na mysli?
n0e  - @wtret   |06.01.2011 14:48:29
to proste:
mam na myśli tych opierających się na ontologii relacji/strukturami
kontra tymi, którzy opierają się na cechach (prawach/obowiązkach) jednostek.
blaise   |07.01.2011 09:14:13
Warto przeczytać jak magdalena Środa chwali jądra Palikota.
Wrzucam link żeby
ktoś czasem nie przegapił:
http://wyborcza.pl/1,75968,8914185,Jak_
wygrac_wybory.html
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.76927 Seconds