> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Operacja „następca” Drukuj
Michał Sutowski   
15.06.2011

Od aresztowania byłego już prezesa MFW minęło dobre kilka tygodni – przycichły nieco spory, czy większą zbrodnią jest publikacja zdjęcia nieogolonego polityka w kajdankach, czy może jednak próba gwałtu na pokojówce. W obronie Dominique Strauss-Kahna murem stanęła francuska elita, na czele z filozoficznym celebrytą, którego rozwichrzona czupryna już dawno przesłoniła jakąkolwiek myśl. Ponad połowa Francuzów twierdzi ponoć, że to i tak wszystko spisek, mniejsza o to czyj (Sarkozy, CIA, a może alterglobaliści?). Tak czy inaczej, powoli zaczął się do mediów przebijać inny temat: operacja „następca”. I dobrze: debata wokół Strauss-Kahna ma szansę odrzeć politykę francuską z choć części hipokryzji, ale spór o nowego szefa MFW to prawdziwy poligon zmian w globalnym układzie sił.

W wyścigu pozostała już tylko dwójka: faworytka Christine Lagarde i czarny koń: Meksykanin Augustín Carstens (nasz rodzimy guru i obiekt westchnień niektórych dziennikarek nie przebił się jakoś). Nie ma większych wątpliwości, że wygra Francuzka, ale chyba po raz pierwszy w historii mieliśmy coś w rodzaju jawnej kampanii wyborczej. Obok rozmów zakulisowych, kandydaci musieli jasno zadeklarować, jakie interesy i jakie pomysły na przyszłość Międzynarodowego Funduszu Walutowego za nimi stoją. Pomimo przewidywalnego wyniku to spory postęp – wizyty „sondujące i przekonujące” w Chinach czy Indiach świadczą, że najważniejsza instytucja finansowa świata przynajmniej na zewnątrz odchodzi od dotychczasowego schematu pt. „układ unijno-amerykański plus rytualne konsultacje z resztą świata”. Obecne starcie to symptom zmian gospodarczych i politycznych w świecie, a najbliższe lata mogą zadecydować o kształcie nowego porządku.

Kwestia podstawowa brzmi: kto rozdaje karty? Nikt nie ma wątpliwości, że już wkrótce chińskie supermocarstwo przełamie europejsko-amerykański duopol władzy w MFW, a być może także Banku Światowym – wszystkich odpowiedzi jednak nie znamy. Czy nowy porządek będzie oznaczał nowy duopol (z Europą odesłaną na emeryturę), poszerzony koncert mocarstw (UE, Chiny, USA), a może coś zupełnie innego – układ bardziej demokratyczny, w którym reprezentowane są interesy większej liczby państw „wschodzących”?

Kandydat Meksyku stwierdził ostatnio bez ogródek: „Jeśli wschodzące rynki nie będą postępować w zgodzie z naszymi aspiracjami, nigdy nie dojdziemy tam, gdzie byśmy chcieli. Jeśli poddamy się europejskiej religii, jeśli potraktujemy ją jak coś oczywistego i normalnego, nic się nie zmieni”. Carstens nie mówił, rzecz jasna, o chrześcijaństwie, ale o religijnej niemal wierze w to, że Europejczykom przeznaczone jest uszczęśliwianie swą polityką reszty świata, choćby na siłę. Podobnie jak w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, ramy instytucjonalne MFW już dawno nie odpowiadają układowi sił i potrzeb całego świata. Jednak dopiero teraz na forum Funduszu, zawsze bardziej konserwatywnego choćby od G20, pojawiły się otwarte wezwania do zmiany sytuacji – i sojuszu wschodzących gwiazd (Brazylia, Indie…) przeciw starym gigantom.

Drugi problem najbliższych lat to oczywiście polityka ekonomiczna Funduszu – a jej ostatnie zmiany można łączyć z werbalną przynajmniej emancypacją krajów nie tylko „wschodzących”, ale też wprost peryferyjnych (głównie z Afryki i Ameryki Łacińskiej). W ciągu ostatnich 30 lat mieliśmy około setki dużych kryzysów w różnych krajach – niektóre z nich doktrynerska polityka MFW tylko pogłębiła lub wręcz spowodowała (przykład Azji w 1997). Mantrę „liberalizacji, deregulacji, dyscypliny budżetowej” powtarzano do bardzo niedawna – normą było wymuszanie drakońskich cięć (socjal, usługi publiczne, inwestycje w przyszłość) na ogarniętych kryzysem państwach. Po to, oczywiście, żeby spłacić zagraniczne banki i „odzyskać zaufanie rynków”. Idiotyzm (oraz interesowność) tej polityki ekonomiści zdiagnozowali dość szybko (Joseph Stiglitz), ale polityczne elity potrzebowały trzęsienia ziemi, żeby przyjąć fakty do wiadomości. Dopiero po wybuchu kryzysu prezes MFW Strauss-Kahn skłonny był przyznać, że to „zatrudnienie i sprawiedliwość społeczna budują trwałe podstawy dla ekonomicznej i politycznej stabilności, dobrobytu i pokoju”.

Na przekór bardziej progresywnej agendzie grupy G20 Fundusz Walutowy mocno zmienił retorykę, ale już politykę – dość ostrożnie. Wciąż wymuszano – kontrproduktywne – cięcia w Islandii czy Portugalii, unikano pomocy „bezwarunkowej” (tj. bez wymuszania cięć), słabo zareagowano na kryzys żywnościowy i związany z cenami paliw; interwencje państw broniące je przed przewartościowaniem walut zaakceptowano, ale „tylko w ostateczności” – choć doświadczenie islandzkie sugerowało ich wielką przydatność w zapobieganiu kryzysom.

Zwycięstwo Christine Lagarde w wyścigu o fotel prezesa MFW sugeruje kontynuację dotychczasowej polityki – tj. bardzo powolne zmiany, w zależności od siły naporu państw BRICS. Prawniczka, poliglotka, roztaczająca wokół siebie „dyskretny urok francuskiej burżuazji”, bywała bardzo trzeźwa, jeśli chodzi o dyscyplinę narzucaną bankom. Twierdziła, że w światowych finansach „zbyt wielu jest facetów pragnących pokazać innym, że mają więcej włosów na klacie niż siedzący obok” – ale alterglobalistka z niej nieszczególna. „Cięcia w zamian za pożyczki” to także jej panaceum na kryzysowe bolączki. Ulubienica liberalnych mediów („Financial Times”, „Forbes”) robi dobre wrażenie – jednak realne zmiany w globalnej polityce państwa wschodzące i peryferyjne będą musiały sobie wywalczyć. Tzn. przypomnieć, że to nie one spowodowały kryzys, za który tak wiele płacą.

  

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |15.06.2011 16:32:05
Sutowski coraz lepiej i formalnie (kilka smaczków felietonowych) i
merytorycznie.
Do czego to dojdzie?
pius   |15.06.2011 17:07:58
Przepraszam bardzo, ale jeżeli miałbym wybór między europejskim modelem życia, a
meksykańskim to bezsprzecznie wybieram europejski. To europejska lewica w dużej
mierze ponosi odpowiedzialność za kryzys i biedę krajów tzw. wschodzących.
Przecież kto jest za utrzymaniem ogromnych ceł na produkty (głównie rolne)
pochodzące z krajów tzw. trzeciego świata? Europejska lewica i
zachodnio-europejskie związki zawodowe! A czyim projektem była wspólna waluta?
Socjaldemokracji! To właśnie wspólna waluta odpowiada za problemy Grecji (+
lenistwo i powszechne oszustwa podatkowe), Hiszpanii (tanie kredyty hipoteczne),
Portugalii, krajów bałtyckich czy Słowenii. Brazylia, Indie czy Chiny to nie są
kraje godne naśladowania, ani społecznie ani gospodarczo!
kot   |15.06.2011 19:07:01
‘Brazylia, Indie czy Chiny to nie są
kraje godne naśladowania, ani społecznie
ani gospodarczo!’
Bo…….?
-Od Luli można naprawdę dużo się nauczyć.
-Od
Chińczyków dużo!
- I Indie nie są godne?
ubik   |16.06.2011 01:12:27
@pius: mało ci, że zalewa nas tania (bo głodowe pensje chińskich robotników)
produkcja chińska, która odbiera pracę naszym ludziom? Mitologia wolnego handlu
spaliła na panewce.
kot  - Trąd w pałacu sprawiedliwości   |16.06.2011 09:18:25
Nie widzę reakcji w sprawie raportu Kalisza, a jest to wydarzenie niebywałe
na
miarę RP.
Szacun (wielki) dla Kalisza, którego nieraz obsobaczałem. To
przełomowe dla kształtującego się ustroju.
-Próba dla SLD jako partii.
-Okaże
się czy Tusk jest małym graczem, czy mężem stanu.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 15.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.83784 Seconds