> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Niemiecki PR czyli histeria pod kontrolą Drukuj
Michał Sutowski   
24.11.2010
Histeria po niemiecku – czyli pod pełną kontrolą. Widmo ataków terrorystycznych na kraj wyprowadziło na ulice, dworce i lotniska tysiące policjantów. Medialna kampania i posunięcia rządu mówią bardzo wiele o tym, do czego politykom w Europie służy dziś terroryzm. Ale w tym wypadku – w wariancie subtelnym.  

Subtelny jest niemiecki rząd – o samych terrorystach wiemy niewiele. Angela Merkel to jednak nie Bush ani Blair. FBI o czymś ostrzegło, ktoś coś zeznał, znaleziono ponoć jaką bombę. W Namibii, ale z adresem do Monachium. Jak na dzisiejsze standardy to już całkiem sporo. Mimo to Niemcy nie wypowiedziały jeszcze nikomu wojny, nie zaczęły hurtem deportować Arabów ani nawet nie wysyłają do Afganistanu kolejnych kompanii Bundeswehry. Jak na to „realne zagrożenie”, rząd zachowuje się zaskakująco spokojnie. Kampania strachu jest prowadzona bardzo inteligentnie i rozważnie – i zarazem z imponującym rozmachem.

Minister spraw wewnętrznych de Maiziere wyprowadza całe kompanie policji z bronią maszynową na ulice i odgradza płotem Reichstag. Mówi o konkretnym niebezpieczeństwie ze strony islamistów, mówi o pewnych źródłach, tajemniczych ustaleniach służb, wreszcie życzliwej pomocy sojuszników. I dodaje – „ale nie dajmy się zwariować”. Bo przecież terrorystom właśnie o to chodzi, żebyśmy zmienili styl życia, ograniczyli najcenniejsze prawa i wolności… Pięknie. To na czym właściwie polega problem – skoro ministra od bezpieczeństwa chwalą nawet opozycyjni Zieloni?  

Szansa na śmierć w ataku terrorystycznym w Niemczech jest znikoma – gdy np. tylko na drogach ginie tam rocznie ponad 5 tysięcy ludzi. Informacje tajnych służb – niemal całkowicie nieweryfikowalne na drodze demokratycznych procedur – są za to źródłem całkiem nowej atmosfery. Przesuwają się granice tego, co ze strony państwa dopuszczalne. Niczym Kaczyński w ostatniej kampanii, rząd niemiecki „dzieli dyskurs”. Pani kanclerz i ministrowie – siła spokoju. Ale już w tle pojawiają się głosy nt. zmian w prawie. Szef parlamentarnej frakcji CDU mówi głośno o konieczności gromadzenia „na wszelki wypadek” danych o połączeniach telefonicznych przez operatorów – nawet bez podejrzenia przestępstwa. Poseł z CSU (hasło: „Bliżej ludzi”…) postuluje wprowadzenie na szerszą skalę programów szpiegujących pocztę elektroniczną. Chadecki minister z Dolnej Saksonii idzie jeszcze dalej i do powyższych pomysłów dokłada więcej policji w „islamskich” dzielnicach i ułatwienia w deportacji cudzoziemców. A do tego wszystkiego wysoki funkcjonariusz policji domaga się pomocy – tzn. zaangażowania wojska. Konstytucja zabrania użycia Bundeswehry do takich celów, ale konstytucję można zmienić. Parę lat temu do zaangażowania armii w wewnętrznej „wojnie z terroryzmem” nawoływał nie byle kto, bo sam Wolfgang Schuble, dziś potężny minister finansów.

„Nie jesteśmy na wojnie” woła opozycja, a rząd zdaje się zgadzać. Żadnych ekstremizmów, tylko rozwaga, pragmatyzm i konsensus sił politycznych w obliczu zagrożeń – oto jawne przesłanie rządzącej koalicji. A ukryte? Są co najmniej dwa.

Po pierwsze – prawo i porządek w wersji soft, w imię interesu publicznego, z pełnym przyzwoleniem i poparciem społeczeństwa. „Ordnung muss sein” – z czytelną aluzją do rzekomych „lewackich burd”, czyli tak naprawdę masowych protestów społecznych. Niemcami wstrząsają ostatnio demonstracje – przeciw budowie dworca-centrum handlowego w Stuttgarcie a także przedłużeniu działania elektrowni atomowych. Wszystkie – przeciw planom rządowym.

A co po drugie? Warto czasem społeczeństwu przypomnieć, skąd pochodzi zagrożenie. Że z zewnątrz, to oczywiste. A skąd konkretnie? Z krajów muzułmańskich, rzecz jasna. Antyimigrancki resentyment jest wciąż w społeczeństwie stosunkowo silny – problem w tym, że żadne wiarygodne statystyki nie potwierdzają zalewu Niemiec przez obcych przybyszów. Od dwóch lat RFN to kraj emigracji a nie przyjazdów z zewnątrz. Rasistowskie idee z głośnej książki Thilo Sarrazina trzeba było rytualnie potępić – wbrew nastrojom sporej części prawicowego elektoratu. Nie było więc lepszej okazji by pokazać, jak rząd troszczy się o „zdrową” (judeochrześcijańską?) większość, niż wyprowadzić na ulice policję pod hasłem walki z islamskim ekstremizmem – i to z pełnym przyzwoleniem muzułmańskich posłów opozycji.

Rząd Angeli Merkel jak nigdy potrzebuje dobrej prasy –   przez kraj przetacza się fala antyrządowych protestów, lewica rośnie w siłę, CDU grozi wkrótce utrata wielkiego landu Badenii-Wirtembergii a do tego koalicja próbuje ukryć kreatywną księgowość przy okazji nowego budżetu. Przy okazji można pokazać powagę i umiarkowanie, powstrzymać się od „instrumentalizacji zagrożenia”. I na chwilę odroczyć pomysły zwiększenia kontroli policji i tajnych służb nad społeczeństwem – niech się ludzie oswoją.

Niemiecka kampania „antyterrorystyczna” z ostatnich dni to przykład rewelacyjnego PR – żałośnie na jej tle wypada np. polska histeria wokół dopalaczy. Niewiele wysiłku włożyli PR-owcy Platformy, żeby naszą uwagę skupić na dwa tygodnie wokół pseudoproblemu – z finałem w postaci wadliwego prawa. Pytaniem otwartym pozostaje, czy źle świadczy to tylko o rządzie Donalda Tuska. 
Komentarze
Dodaj nowy
kafir   |24.11.2010 14:44:50
Autor zdaje się zakładać (ciekawe na jakiej podstawie), że żadnego zagrożenia
terrorystycznego w Niemczech nie ma.

Rzecz w tym, że rząd Niemiec działa w
warunkach niepełnej informacji. W takiej sytuacji zawsze można popełnić dwa
błędy: przesadnie reagować na nieistniejące zagrożenie, lub nie reagować, gdy
zagrożenie jest realne. Chyba oczywiste, że lepiej popełnić pierwszy
błąd.

Ostatni alarm był związany z groźbą ataku podobnego do tego z Bombaju w
2008. Wtedy zginęło 175 osób. Być może nie jest to imponująca liczba w
porównaniu z liczbą ofiar wypadków drogowych, ale proszę sobie wyobrazić falę
"islamofobii i rasizmu",

Ciekaw jestem, kiedy przeczytam na lewicowej
stronie tekst dotyczący islamu, czy muzułmanów w Europie, w którym nie będzie
słowa rasizm". Czy Autor nie ma poczucia obciachu? Czy to nie wstyd
wypowiadać się o islamie nie zajrzawszy nawet do Wikipedii?

Gdy Autor zajrzy
już do Wikipedii, to zapraszam na mojego bloga.
Mikan  - Wikipedia?   |24.11.2010 18:29:29
Wikipedia nie jest nigdy w pelni wiarygodnym zrodlem.
Spokojny   |24.11.2010 21:07:49
>Rasistowskie idee z głośnej książki Thilo Sarrazina (…)

w ostatnim Forum
jest rozmowa z czesto wspominanym tu Sloterdijkiem gdzie on stwierdza, że wiele
tez z tej ksiażki było bardzo dobrze udokumentowanych i wyargumentowanych i że
szkoda, że była w tym część odnosząca się do genetyki, bo gdyby jej tam nie
było, trzeba by się było zająć jakoś reszta tego materiału, a daje on sporo do
myślenia.
Zastanawiam się od dawna nad tym przedziwnym zjawiskiem, jakim jest
ślepota politycznie poprawnej lewicy na fundamentalizm. Nie na terroryzm, bo
terroryzm faktycznie jest bajka stworzona dla uzasadnienia władzy slużb,
inwazji, dotowania armii itd., ale na islamizm. I myslę, że to jest po części
ślepota na implikacje sprzeczności własnej teorii. Teoria jest taka, że mamy być
wolni. Zawierać zwiazki kiedy chcemy, rozstawać się kiedy chcemy. Państwo ma nam
zapewni,c takie warunki, byśmy po tych rozstaniach dali radę samodzielnie
wychowywać dzieci i ma nam taką emeryturę i medycynę zapewnić, byśmy na starość
mieli co jeść i miał kto się nami opiekować nawet jesli w ogóle tych dzieci mieć
nie będziemy. Mamy być wolni od koniecznosci znoszenia się nawzajem kiedy już
bedziemy mieli siebie dosyć. Kobiety mają być wolne od władzy upierdliwie
rządzących nimi, mało empatycznych mężczyzn których jedyną zaletą jest to, ze
potrafia zarobić. Kiedy czuja emocjonalną pustkę, mają mieć prawo odejść do
innego lub innej. Mamy mieć prawo wybrać rozwój własnego intelektu zamiast
pieluch. No więc korzystamy wszyscy z tego prawa, ale efekt jest taki, ze nie
rozmnażamy się, ponieważ wyzwolilismy się z konieczności. I wymieramy. A oni nie
wyzwolili się z konieczności i nie wymierają. Samą swoją obecnością pokazują nam
nierealność naszego marzenia o wolności nieskończonej. Mamy więc dwa wyjścia.
Pierwsze, to tworzyć na ich temat fantazje. Ze są agresywni, podstępni i chcą
nas zabić. Drugie, to mówić, że problemu nie ma w ogóle. Oni się zintegrują,
wcale nas za kilka lat nie przeglosują, nie wprowadzą drogą demokratyczną
szariatu, a ich islamizm to taki jeszcze jeden dizajn. Ktoś jest emo, ktoś inny
jest muzułmaninem, that’s all. Czyli nie wychodzimy z wlasnej fantazji.
sg   |24.11.2010 21:30:37
@kafir: A skąd wiesz, że był podobny do tego z Bombaju, a nie do tego z
Madrytu czy Nowego Jorku? A gdyby miał być rzekomo podobny do tego z NY, to
należałoby wysłać na ulice czołgi?

Po atakach na WTC na lotnisku w Londynie
widziałem policjantów z karabinami maszynowymi i zastanawiałem się, jak tacy
policjanci mogą coś zdziałać wobec terrorysty. Wyglądało to na pokaz siły. Jak
widać z historii "wojny z terroryzmem" bardzo drogi pokaz.
kafir   |25.11.2010 17:06:27
@ Mikan

Wikipedia ma swoje minusy, ale jeśli wystarczy dla kogoś, kto
niechęć do islamu nazywa rasizmem.

@
sg

http://www.spiegel.de/international/germany/0, 1518,730377,00.html

@
Spokojny

Nie znam niemieckiego, nie czytałem książki Sarrazina i nie mam
pewności, że to co piszę jest prawdą. Słyszałem, że nie ma tam twierdzeń o
genetycznej niższości Turków i Arabów. Chodziło wyłącznie o wady genetyczne
spowodowane powszechnym w świecie islamskim kazirodztwem. Skutkiem może być
niższy IQ i wiele innych problemów, ale to kwestia religii i obyczajowości
bardziej niż genetyki i rasy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.11.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80011 Seconds