> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Jest postęp Drukuj
Michał Sutowski   
24.08.2011
Poziom debaty publicznej podniósł nam się niesłychanie. Niech się Niemcy kłócą o euroobligacje i kontrolę nad rynkiem finansowym, Amerykanie o ochronę zdrowia, Japończycy o atom, a Włosi z Francuzami o libijską ropę. Nuda i smęty. Polska spiera się o pryncypia – o same warunki możliwości debaty! Minister Pitera wytacza w sporze psychoanalityczne armaty („Freudowskie wypśnięcia” posłów PiS), znawca filozofów niemieckich profesor Krasnodębski określa reguły idealnej sytuacji komunikacyjnej (byle nie w telewizji, najlepiej w siedzibie PiS), a Marek Siwiec przypomina, że dobry boks wymaga rękawic. Prokuratura zajmuje się jedną konferencją prasową partii, a sąd drugą. Newsem dnia może być pół zdania z partyjnej instrukcji księgowania przez kandydatów wyborczego piwa i kaszanki – wzbudziło ono „tyle namiętności”, że aż je partia wykreśliła.

Polski spór partyjny osiągnął kolejny – nie mam wątpliwości, że wyższy – stopień publicznego cynizmu. Etap pierwszy tego zjawiska opisał (już prawie trzydzieści lat temu!) obecny filozof nadworny niemieckiej CDU: Peter Sloterdijk. Z jednej strony możliwie dużo informacji w konwencji skandalicznej, silnie przyprawionej moralnym oburzeniem – dawne zwyczaje tabloidów przejęli politycy wszystkich naszych ugrupowań, lejąc publiczne łzy nad niegodziwością swych przeciwników („nie zabijajcie nas”; „oni czekają na prawdę”; „wykorzystywanie tragedii narodu do celów politycznych”). Z drugiej litania argumentów fundamentalnych obok zupełnie błahych, zestawionych wyłącznie pod kątem szans wywołania podniecenia u odbiorcy („meleks” Karski i śmierć Blidy, gafy prezydenta obok trefnej umowy gazowej). Wszystko to służy zwiększeniu klikalności – na poziomie komunikacji znaczenia nie ma żadnego, bo elektoraty są od dawna podzielone i skatalogowane, według kryteriów estetycznych, oczywiście.

A dziś? W zasadzie tak samo, tylko że debata nie wymaga już nawet pozornych tematów – spieramy się o to, gdzie, jak i przed czyimi kamerami debatować. Moralizowanie nie dotyczy już wieszania na gałęzi, dorzynania watahy ani mgły smoleńskiej, tylko samego miejsca, gdzie premier z prezesem mogliby sprawiedliwie i równo rzucić się sobie gardła. Cynizm jak dawniej, ale kiedyś był przynajmniej na temat.

Obecnie chodzi już tylko o dwie rzeczy. Platformie i PiS – jak zawsze – o podtrzymanie wrażenia, że w Polsce są tylko dwie partie. I dlatego jedna podaje drugą do sądu z absurdalnych powodów; wyrok nie ma znaczenia, znaczenie ma to, że spiera się PO z PiS, ku ogólnemu zadowoleniu Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Grzegorzowi Napieralskiemu zostało już tylko wypominanie swych dawnych krzywd – wyśmiewali i poniżali, a potem dwa tygodnie stali w kolejce! Wszystko prawda, ale nie brzmi to jak zawołanie bojowe pewnego sukcesu wodza.

Wszystkim, jak się zdaje, chodzi o to, żeby w sporze o jakość, wartość, warunki i okoliczności debaty do żadnej debaty przypadkiem nie doszło. Żadna z partii nie ma bowiem nic, co dałoby się na dłuższą metę obronić z punktu widzenia spójności, realizmu, wiarygodności, o rozmachu wizji nie wspominając. Celne uwagi Jarosława Kaczyńskiego o tym, że rozwarstwienie w kraju rośnie, podobnie jak szeregi wykluczonych i zaniedbanie części regionów – po autostradowych sukcesach ministra Polaczka, zniesieniu podatku spadkowego i trzeciego progu – budzą co najwyżej politowanie. Rząd chwali się kilometrami remontowanych torów, budowanych dróg i brakiem recesji, zapomina tylko dodać, jak kruchy jest rozwój oparty niemal wyłącznie na funduszach europejskich i jak nędzne są perspektywy polskich innowacji i wdrażania tu wysokich technologii.

SLD miał szansę przygotować wreszcie lewicowy program polityczny – tematów nie brakuje. Jeden z nich nawet sensownie Sojusz podjął – propozycje dotyczące rynku pracy i w ogóle perspektyw młodego pokolenia to jedno z poważniejszych dokonań programowych ostatniego dwudziestolecia. Szkoda, że bez całościowych rozwiązań gospodarczych (podniesienie podatków – o tym, zdaje się, SLD się nie zająknął) pomysły te nie mają szans na realizację, podobnie jak ciekawe pomysły na służbę zdrowia bez podniesienia składki czy reformy emerytur bez wydłużenia czasu pracy.

Znowu czarnowidztwo? Skądże – jest też autentyczny postęp! Głoszone przez wszystkie niemal partie równouprawnienie i upodmiotowienie kobiet w polityce zaczyna w tej kampanii nabierać kształtów – i to z najmniej oczekiwanej strony, bo w PiS. Ponoć agent Tomek swe miejsce na liście zawdzięcza „mocnemu poparciu pań”.

Felieton ukazał się na portalu Wirtualna Polska.
Komentarze
Dodaj nowy
daras1983   |25.08.2011 21:46:37
Dopóki PiS "szaleje" z Kaczyńskim na czele to wszystkie chwyty są
dozwolone aby tylko PiS ponownie nie wygrało wyborów.
Załóżmy, że inne partie
np. PO i SLD przedstawią jakieś merytoryczne propozycje i zaczną się o nie
spierać, to PiS od razu przedstawi swoje populistyczne propozycje, które
oczywiście są o wiele fajniejsze w odbiorze niż poważne propozycje konkurencji i
za chwile mamy restauracje IV RP. Czy tego Pan chce??
Polska polityka troszkę,
troszeczkę się zmieni dopiero wtedy gdy Kaczyński z niej odejdzie. Na razie
wszystkie ręce na pokład (wszystkie chwyty dozwolone) byle by tylko ober
populista Kaczyński nie został znowu premierem!!!
ubik   |24.08.2011 22:28:32
Bardzo trafna merytoryczna analiza.
chatte botte   |25.08.2011 17:49:45
Tak wiele postulatów, tak dużo słów, co by być mogło, a co nie jest, tyle
gotowców, żeby żyło się lepiej…

W końcu sakramentalne "podnieśmy
podatki". No a z czego ludzie będą żyć, jak jeszcze podniesiecie te podatki?
Znam ZUS od podszewki i wiem, ile firm, które nawet dwa lata temu zatrudniały
powiedzmy po 40 osób, dziś nie jest w stanie utrzymać męża z żoną. I idzie ku
gorszemu, już taka bryndza, że gorzej być nie może. I nie zapowiada się, żeby
wróciły się czasy sprzed 2008.
Podajcie jakiś konkret, bo tego się na mównicy
wymaga, już nie wchodząc w rozważania, a po prostu stawiając kawę na ławę.
Bo
tak w polityce, jak w pomysłach i tak nic się nie zmieni, dzieci. Też u władzy,
doilibyście unię, tyle że z większym wdziękiem i grając większych hipokrytów, bo
jeden zna niemiecki, drugi francuski, a trzeci angielski. Tylko to was różni,
ale tylko wam się wydaje, że to jest ‘to coś’, co sprawi, że osiągniecie
szczyty. Pasujecie do tego modelu teoretyzującej utopii, jak mało kto. To ja
znów wybieram republikanina (chyba?) Michalskiego. Jeśliby który z was, choć
trochę, pożył w tej polityce, zobaczyłby, co można, a co się nie da za Chiny.
Wasz, lewicowy, prezydent, będzie pływał na większej utopijnej wyspie, niż dziś
ten wąsacz w kapelutku z piórkiem. Wy po prostu nie macie całościowego pomysłu,
a jeśli nie macie całościowego, to nie macie żadnego, te wasze jeremiady, nt.
gejów, lesbijek, feministek, na temat zwierząt, równouprawnień to kropla,
maleńka, na oceanie potrzeb, i to nie jest żadna podstawa do sprawowania rządów.
Ot tak byście je dostali, bo dziś w polityce zastój i mizeria, i ludzie chętnie
przeszliby do innego obozu, w sekundę zostawiając Kaczyńskiego i Tuska, byle
tylko mieli dokąd pójść no ale jak się nie ma planu żadnego? To już wolą
Kaczyńskiego, bo przynajmniej mówi coś konkretnie. Nawet na Kalisza narzekacie,
a Kalisz to stary wyga i lis jakich mało, i on wie, że poprzeć was będzie warto
dopiero wówczas, jak czymś - czymkolwiek! - zainteresujecie odbiorców. Na razie
to klepie Napieralskiego po ramieniu i dobrotliwie się uśmiecha. I dobrze robi.
Więc póki co, możemy sobie wskazywać lektury, a to Cohn-Bendit (genialna
książka, przyznaję, optymistyczna, wskazująca braki, etc.), a to jeszcze kto
inny, ale co z tego? Ludzkość ma czytać Cohn-Bendita? Niestety, za trudne.
Pokażcie w końcu ‘coś’, połóżcie kawę na ławę, wówczas ludzie to kupią. Jak nie
macie czego pokazać, to nie wyskakujcie na koniec, towarzyszu, z podatkami, bo w
efekcie my i tak wiemy, że na tym by się ta wasza wladza skończyła: na
podniesieniu ich. I tyle.
Z boku Vattimo powiada, że światem rządzi kilku
Teksańczyków. Nie zgadzam się, ale ok, ładnie ukute powiedzonko, ma błyszczeć i
błyszczy. Rządzą, lepiej, gorzej, w sumie chyba nie najgorzej. Zaczęłyby się
wasze rządy i znów wszystko by się zawaliło, bo to właśnie prawica zbiera
bogactwa, lewica jest je w stanie tylko wydawać. Chwalicie lewice zagraniczne.
No dobrze, ale tutaj się właśnie walczy o szczegóły, i tylko o nie, o te 10%
socjalu więcej, a nie o cały socjal, nie o wszystko od podstaw. Jak ktoś mądrze
powiedział: ‘Z lewicą się nie opłaci być, bo gdzie niby z nią pójść?’.
Podnieść
podatki - no dobrze, ale co dalej?
ubik   |25.08.2011 23:40:24
@chatte piszesz: "Podajcie jakiś konkret, bo tego się na
mównicy
wymaga". Na tym portalu mówi się o tym często: przywrócenie
trzeciego progu podatkowego dla najbogatszych (obecnie postulat SLD), który
został zniesiony przez JK i przywrócenie do dawnej wysokości składki rentowej.
Te obniżki przeprowadzone przez rząd PiS-u spowodowały straty 40 mld zł,
obecnego deficytu budżetowego. Ponadto chętnie podniósłbym składkę zdrowotną,
przynajmniej o 2 punkty, jak chciał Religa, bo obecnie mamy ją na bardzo niskim
poziomie i służba zdrowia ledwie zipie.
daras1983  - @ubik   |26.08.2011 15:02:08
Jak słyszę postulat podnoszenia składki zdrowotnej to robię się czerwony ze
złości.
Ochrona zdrowia to worek bez dna. Obojętnie ile tam wrzucimy to i tak
zostanie to skonsumowane a na końcu się dowiemy, że ciągle mało.
I tak jest na
całym Świecie.
Lepiej racjonalizować wydatki w służbie zdrowia.
chatte botte   |26.08.2011 00:23:53
A, jak chciał Religa…

Wiesz ubik, wyciągam wniosek z całości, jak
przeczytasz, co mówił Piątek o podatkach, i to wodolejstwo tutaj, to jednak nie
wiem. Nie jestem raczej tak bardzo pewna jak Ty, a to dlatego, że swoje wiem, i
wiem, że polityka - a już na pewno rządzenie ludźmi - nie ogranicza się li tylko
do ‘przeciwstawiania’ się, czyli mówienia np. co się nie podoba, ale też do
pewnej ‘potwierdzalności’, czyli takiego trochę politycznego mówienia, co samemu
da się zbudować z tego, co się ma w rękach, czyli mówienia na przykład, co
zrobiłoby się na danym miejscu po swojemu.
Tak na przykład wytykanie lapsusów
Freudowskich Piterze jest OK, no dobrze, ale z drugiej strony jakie ma to
znaczenie? Czy to różni Sutowskiego od Pitery?On ma czas, sporo, by to napisać,
a ona to różnie. W jej kontekście mogło to wyglądać tak: podchodzi do Ciebie
dziennikarz, pyta w oczy, tak nagle, no i masz mówić. No to mów wówczas o
wszystkim mądrze… - wiesz, ja bym tego nie traktowała jako objaw tego czy
owego, w ogóle ten felieton w zasadzie, w moim przekonaniu, niczego nie dotyka,
no ale tak to już jest z tą lewicą.
Kiedy posłuchałam, z lekkim zażenowaniem,
wypowiedzi Sutowskiego, to wypadł gorzej niż kilka piter, jego wymachiwanie
palcem, nie zwracanie uwagi na interlokutorów, kompletne zamknięcie, na koniec -
już to ktoś kiedyś chyba wytknął - nawet nie podniósł czterech liter, gdy
prowadzący ściskał mu rękę… Czy to jest zachowanie polityczne? I czy tak
bardzo różni się od lapsusów Pitery? Dajmy spokój.

OK, taki Cohn-Bendit ma
bardzo piękne idee. Jego książkę przeczytałam, zresztą zaraz później 3 inne, z
przyjemnością, tyle że co z tego? Sęk w tym, że niewiele. W ostatecznych
rozgrywkach nie widzę, by liczył się tak znowu bardzo.
austriak  - re: ubik   |26.08.2011 05:27:58
Ja tylko przypominam, że trzeci próg podatkowy obowiązywałby tylko pracowników
najemnych. Inaczej mówiąc, chcecie nałożyć wyższe podatki na fachowców, którzy
właśnie uciekają za granicę, bo tu zarobić się nie da, albo na pracowników
administracji, ale ci i tak wszystko dostają z budżetu. Przedsiębiorcy i tak
płacą liniowe 19%. Poza tym, nie oszukujmy się, ale będą to grosze, lepsze
efekty daje niestety zwyżka dla przeciętnej i biednej większości.
kot   |26.08.2011 11:07:56
-chatte, czytając Ciebie lub Środę widzę,że czytanie książek nie prowadzi do
samodzielnego myślenia (widocznie nie tylko trzeba czytać ale jeszcze umieć
czytać) Żądasz konkretów
@ubik Ci je daje na tacy…eee nie dobre…,
jedziesz Piterą po Sutowskim (felieton mu się nie udał -fakt)sama zaczynasz o
wszystkim i niczym.
Więc jak już masz konkret, to nie rozumiesz jego
doniosłości uderzasz w niego stereotypem. Nie widzę też Twojej obecności na
wysokim piętrze abstrakcji.
daras1983  - @Kot   |26.08.2011 17:14:29
Chatte botte można wiele zarzucić, ale nie to, że nie wie o czym pisze. Jej styl
jest dość trudny, ale jeśli się w niego uważnie wczytasz to wszystko jest
sensowne i poukładane.
Ma skomplikowany język i nieszablonowa metaforykę. Ale
kiedy już ten styl opanujesz to myślisz o nim pozytywnie.
Mnie się coraz
bardziej podoba. Zwłaszcza często używany przez nią w różnych odmianach
czasownik "wysiermiężyć". Słówko perełka jak dla mnie.
daras1983   |26.08.2011 18:50:15
Niech Ci felietoniści w końcu napiszą nam coś ciekawego, coś o co będziemy
się
spierać, a nie same nudy tak, że jedyną możliwością skomentowania tego
w
jakikolwiek sposób jest dowalenie autorowi, a potem kiedy znowu zaczyna nam
się
nudzić zaczynamy sobie skakać do oczu!!!!!!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.20887 Seconds