> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Jan Paweł II, czyli nieobecność mitu Drukuj
Michał Sutowski   
27.04.2011

Znana teza: „Papieża Polacy kochali, ale nie go słuchali”. Pierwsze miejsce w konkursie banalnego zrzędzenia zapewnione. Chyba żadnej myśli „krytycznej” na temat Polaków, polskiej sfery publicznej, względnie polskiego ludowego katolicyzmu nie powtarzano równie często, z równym uporem i równą wiarą, że mówi się coś istotnego. Oto charyzma Jana Pawła II porywała tłumy – miliony na pielgrzymkach, mszach w Watykanie, przed telewizorami. Niestety, biadają zatroskane autorytety od lewa do prawa, głęboki przekaz intelektualny i moralny zagubił się gdzieś po drodze, w powodzi pomaturalnych kremówek, okularów Bono, względnie historii o Lolku stającym w bramce.

Inną opowieść „krytyczną” wynalazł ostatnio – na łamach „Wprost” – Rafał Kalukin. Mamy oto dwa mity konstytuujące polską tożsamość. Ten „biały”, papieski, który leczy nasze kompleksy i pozwala na poczucie dumy – że oto „Polak potrafił”. I ten „czarny”, smoleński, który każe nam celebrować klęskę i własne męczeństwo. O zgrozo, Smoleńsk wyparł Papieża. I teraz już tylko gniew, nienawiść, masochizm i resentyment – zamiast miłości bliźniego i optymistycznego spojrzenia w przyszłość, których uczył nas autor Miłości i odpowiedzialności.

Mieliśmy zatem Ojca, Papieża Wszystkich Polaków, Jana Pawła Wielkiego, Autorytet, Największego Polaka/Człowieka na Ziemi/w Historii. I tylko wysłuchać go nie zdołaliśmy wystarczająco uważnie – przeszkodziły, zależnie od opcji, wulgarna kultura masowa, ogólne zabieganie w pogoni za doczesnością, prostactwo prostego ludu, zaprzaństwo elit, ostatecznie cywilizacja śmierci. Odmieni więc beatyfikacja oblicze tej ziemi, czy nie odmieni?

Rozważania o tym, czy Jarosław Kaczyński zastąpi Karola Wojtyłę, a Smoleńsk przyćmi beatyfikację, dotyczą tego, czy mit polskiego papieża cokolwiek jeszcze znaczy. Hierarchowie kościelni i część komentatorów miała nadzieję, że watykańska celebra pozwoli wskrzesić widmo pokolenia JP2, którego objawieniem miał być pogrzeb sprzed cześciu lat i żałoba. Pokolenie nie zaistniało, zbiorowy entuzjazm opadł, Wawel w końcu zastąpił Watykan. Winny Kaczyński albo TVN, nie ma znaczenia. Nadzieja w dojrzałej, pogłębionej, intelektualnej wierze, albo w przyrodzonych odruchach prostego człowieka – to też bez znaczenia. Faktem bowiem pozostaje, że do Watykanu na 1 Maja wybiera się ledwie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a ceny przejazdów/noclegów lecą na łeb na szyję. Można by ten rytuał – „kto winien?” – ciągnąć w nieskończoność, dywagując nad źródłami coraz bardziej widocznej nieobecności papieskiego mitu, papieskich nauk, papieskiego Ducha. Wydaje się jednak, że wydarzyło się coś nowego. Zrazu nieśmiało, zrazu obudowane zastrzeżeniami i polemikami, zrazu wyszydzane – pojawiły się głosy, że z samym papieżem, jego mitem i nauką coś jest nie w porządku.

Może jednak nie tak „natychmiast” święty? Takie teksty, a nawet całe książki, można było znaleźć na Zachodzie – ale nie u nas. U nas tylko Wielkość, Wspaniałość i Samo Dobro, co najwyżej niezrozumiane, niedostrzeżone, niewysłuchane. Coś jednak drgnęło. Najwybitniejsi polscy teolodzy nie tylko już występują z Kościoła, ale piszą o nim książki – jak ostatnio Stanisław Obirek. Czasem recenzowane w wysokonakładowej prasie. Mainstreamowy do bólu „Newsweek” publikuje wprawdzie polukrowany, 15-stronicowy dział „Beatyfikacja”, ale mieści się w nim także głos osobny – o banale papieskich pism, o oderwaniu Jana Pawła II od współczesnej myśli i społeczno-kulturowych realiów, o intelektualnym autorytaryzmie jego wywodów. Docierają – do prasy i na popularne portale – głosy krytyki z zagranicy. Już nie tylko z elitarnych kampusów czy niszowych katedr postępowej teologii, ale i choćby z „New York Times’a”, w którym Maureen Dowd pisze ostatnio o tuszowaniu pedofilskich skandali: „Watykan jest jak Wall Street, które najbardziej zhańbionym dyrektorom przyznaje „złote spadochrony”, by zrekompensować im ataki z zewnątrz. Tylko że Watykan przyznaje złote aureole”. Na dyskusjach w centrum Warszawy – a nie w piwnicach niszowych klubów – naczelni i komentatorzy opiniotwórczej prasy z uznaniem mówią o antypapieskich pamfletach deklarując, że tabuizacja pontyfikatu Jana Pawła II to błąd.

Papieskie tabu i mitologia zostaną z nami na długo – nawet Lech Wałęsa musi się „tłumaczyć” przez TVN 24 z niezbyt odkrywczego stwierdzenia, że to nie sam papież obalił komunizm, że parę narodów mu jednak pomogło. Eleganckie określenia w rodzaju „lewacka bura sucz” wobec autorek krytycznych wobec JP2 tekstów jeszcze długo będą normą na chrześcijańskich, a nawet „poświęconych” (!) portalach. Krytycy Komisji Majątkowej przez lata jeszcze będą „stalinistami”. Nie mamy swojego ruchu na wzór „Wir sind die Kirche” – wiernych walczących z patologiami w Kościele. Ale bezmyślny kult jednostki zdaje się powoli zmierzać do końca. Może kiedyś będziemy w stanie normalnie dyskutować choćby o poglądach ekonomiczno-społecznych papieża, o jego stosunku do kapitalizmu i globalizacji, o encyklice Laborem exercens? Bo o tym akurat warto rozmawiać.

Tekst ukazał się na witrynie portalu Wirtualna Polska.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Patryk  - Szkoda że   |28.04.2011 18:20:51
Szkoda, że autor felietonu cierpli na krytykowaną przez siebie dolegliwość:
banał, który kończy tym, co każdy "od lewa do prawa": wołaniem - owszem,
zakamuflowanym - o poważną dyskusję nad poglądami Jana Pawła II.
Anonimowy   |28.04.2011 21:31:01
Sutowski prezentuje kilka ważnych myśli. Mam nadzieję, że tak jak rok temu
Krytyka dawała możliwość intelektualnej ucieczki od smoleńskiej przesady, teraz
zadba o rozsądek w czasie beatyfikacji Jana Pawła II.

Razi tylko ostatnie
zdanie. Dlaczegóż to mielibyśmy rozliczać papieża z jego poglądów na temat
kapitalizmu ? To jakiś absurd. Nawet jeżeli wyrażał się
"prokapitalistycznie", istotą jego działalności było nauczanie w
kwestiach moralnych. I to nauczanie należy poddać krytyce. Wszystko inne jest
szukaniem papieża tam, gdzie go nie było, czyli powtórką z polskiej rozrywki
narodowej, tyle tylko, że "a rebours".
Zamorano   |29.04.2011 19:23:44
Wyrażał się prokapitalistycznie? Daj "Anonimowy" spokój.


"Natomiast w świetle analizy tej podstawowej rzeczywistości całego procesu
gospodarczego, a przede wszystkim struktur produkcji, jaką jest właśnie praca,
wypada przyjąć, że błąd kapitalizmu pierwotnego może powtórzyć się wszędzie tam,
gdzie człowiek zostaje potraktowany poniekąd na równi z całym zespołem
materialnych środków produkcji, jako narzędzie, a nie
stefan23  - to jest prawda   |05.05.2011 14:46:37
Walesa jest kochany na swiecie i w
Polsce rowniez, ale nikt nie rozumie co on
godo.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 27.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85195 Seconds