> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Jak zabić pacjenta, czyli co komu obciąć Drukuj
Michał Sutowski   
13.10.2010

„Ująć w karby dług publiczny. Zmniejszyć deficyt. Ciąć wydatki. Znieść przywileje”. Zestaw mantr, jakie rano i wieczorem, na jawie i przez sen powtarzają polscy dziennikarze, komentatorzy i publicyści. I tzw. główni ekonomiści – tak naprawdę rzecznicy prasowi banków, domów maklerskich i funduszy spekulacyjnych. Chyba powinniśmy zacząć się bać. Dlaczego? Bo Ministerstwo Finansów wzięło je sobie do serca.

„Cięciobsesja”, jak nazywa zjawisko profesor Tadeusz Kowalik, nie jest tylko polską specyfiką. W innych krajach fiksacja liberalnych doktrynerów na deficycie i długu publicznym napotyka jednak opór – przeciw bezmyślnym cięciom wydatków protestują nie tylko związkowcy i anarchiści, ale także nobliści w dziedzinie ekonomii i publicyści najważniejszych dzienników (Paul Krugman, Joseph Stiglitz, Robert Skidelsky, Martin Wolf, Dani Rodrick). U nas „równoważenie budżetu” to medialny dogmat, właściwie niepodważalny. No chyba, że ktoś chce zostać „Andrzejem Lepperem ekonomii” (to o Stiglitzu, copyright by Leszek Balcerowicz) albo innym oszołomem.

Czy zatem problem rosnącego długu publicznego to fikcja? Wymysł wolnorynkowych fanatyków? Nie – wzrost zadłużenia powoduje spadek zaufania inwestorów i większy koszt jego obsługi. Musimy – jako państwo – zapłacić więcej za wykup swych obligacji, żeby w ogóle ktoś się nimi zainteresował. Ale w Polsce z długu publicznego uczyniono fetysz – podobnie jak z deficytu. Rząd chce budżet „zrównoważyć” nie bacząc na żadne koszty – ani społeczne, ani gospodarcze (na dłuższą metę). Przede wszystkim tnie. A jeśli już szuka przychodów – to wszędzie, tylko nie tam, gdzie trzeba.

Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych – na wypadek, gdyby nasz dług przekroczył 55 procent PKB. Co w nim znajdziemy? Obcięcie ulg: na dzieci i na internet. Likwidację korzystnych zasad opodatkowania w sektorze kultury. Kolejne podwyżki VAT – aż do najwyższej dopuszczalnej w UE, 25 procent. I wreszcie – słynną „regułę wydatkową”. Zakaz corocznego zwiększania wydatków elastycznych bardziej niż o 1 procent powyżej inflacji. To wszystko oczywiście „warunkowo”. I „tymczasowo” – na trzy lata.

Od klasyków wiemy dobrze, że rozwiązania tymczasowe okazują się zwykle najtrwalsze – ale nie w tym tkwi największy problem. Tkwi w logice rządzących. Chodzi o to, że w imię jednego (najwyżej dwóch) dość abstrakcyjnych wskaźników, rząd zmierza prostą drogą do czegoś pomiędzy republiką bananową a Ameryką Łacińską. Dlaczego „republiką bananową”? Bo tnąc ulgi na internet spowalniamy rozbudowę najważniejszej dziś infrastruktury – i utrudniamy do niej dostęp. A wydawało się, że „społeczeństwa wiedzy” rząd już bardziej dobić nie może… Przez 20 lat obniżono wydatki na szkolnictwo wyższe z marnego 1,11 na żałosne 0,86 procenta PKB. Na badania i rozwój wydajemy relatywnie mniej niż Rosja czy Turcja, o reszcie Unii nawet nie wspominając. Zmianami w podatkach dobijamy zdychającą kulturę, z czytelnictwem na czele.

A skąd „Ameryka Łacińska”? Stąd, że nasz rząd bardzo ceni najbogatszych – w strefie Euro najwyższe stawki podatkowe wynoszą średnio 42 procent dochodu, 10 procent więcej niż u nas. Dokładnie odwrotnie ma się sprawa z VAT-em i akcyzą – dotkliwe dla najbiedniejszych podatki od konsumpcji rosną i są dla rządu dużo ważniejsze od podatków dochodowych i od przedsiębiorstw. Stosunkowo niskich, wbrew niektórym rojeniom. Jak ktoś ładnie powiedział: sięgamy szeroko, do… najpłytszych kieszeni.

W medialnych newsach wciąż dominuje histeria na temat długu publicznego – na przemian z codzienną sensacją. Np. śmiertelnym wypadkiem przeładowanego busa z siedemnastoma pracownikami sezonowymi. W dwóch województwach ogłoszono żałobę, ale nikt nie zapytał, dlaczego cała wieś zmuszona jest zarabiać na życie w urągających przyzwoitości warunkach. Być może obraz jadących nad ranem do pracy zbieraczy jabłek nie pasuje do opowieści o polskim sukcesie – ani to pijani roszczeniowcy, ani radosne dzieci korporacji. I może właśnie taki „jabłczany” kapitalizm to jedyne, co Platforma (a kiedyś PiS, SLD…) potrafi w Polsce zbudować. Zdesperowani bezrobotni z Nowego Miasta w końcu „ścięli” koszty, w tym wypadku transportu…

Dług publiczny i deficyt to sprawy poważne, ale obsesja na temat „cięcia” może się okazać zabójcza. Czasem lek na schorzenie okazuje się gorszy od choroby. Niczym w tragikomicznym komunikacie chirurgów: „Operacja się udała. Pacjent niestety nie przeżył”.

  

Felieton ukazał się również na portalu wp.pl

  

Komentarze
Dodaj nowy
Xem   |13.10.2010 13:50:07
"Likwidację korzystnych zasad opodatkowania w sektorze kultury" - I tu
pana Michała boli, prawda ?

Niedobrzy kapitaliści chcą zabrać 50% uzyskania
przychodu.

Łatwo jest doradzać jakie podatki zwiększać, ale jeśli nie dotyczy
mnie samego.

A uważanie długu publicznego, czy deficytu za abstrakcyjne
wskaźniki świadczy tylko o Pana dyletanctwie ekonomicznym i demagogii.

Mam
proste zadanie dla Pana. Proszę co roku wydawać więcej niż pan zarabia.
Pożyczając od banków, od znajomych.

W testamencie zapisać cały dług swoim
potomkom, uprzednio ich tylko namawiając, żeby spadek (czyli długi) przyjęli. Na
pewno znajdzie Pan jakieś argumenty. Że pieniądze przeznaczył pan na swój rozwój
itp, itd.

Naprawdę nie trzeba czytać naukowych rozpraw ekonomicznych. Zawsze
warto przenieść swoje rozważania do mikroskali własnego budżetu. Tam zawsze
wychodzą malizny i miałkość Pana dziwnych teorii.

Zgadzam się tylko z tym, że
akurat ulga na dzieci czy na internet (ogólnie rozwój) są ostatnimi, które
powinno się ruszać.
Slawczan  - Coż rożne kraje różne priorytety   |13.10.2010 14:51:39
Przez 20 lat obniżono wydatki na szkolnictwo wyższe z marnego 1,11 na żałosne
0,86 procenta PKB. Na badania i rozwój wydajemy relatywnie mniej niż Rosja czy
Turcja, o reszcie Unii nawet nie wspominając. Zmianami w podatkach dobijamy
zdychającą kulturę, z czytelnictwem na czele.-To autor artykułu. My Naród Polski
mamy po prostu inne priorytety - zasponsorowanie emerytur umęczonym 15 latami
pracy mundurowym,zasponsorowanie ulubionego lifestylu 25% społeczeństwa
należącego tzw. stanu rolniczego,wspacie finasowe dominującej korporacji
oferującej usługi religijne(abstrachując od nędznych 100mld wyłudzonego majatku
- przypomnę ,że nasz CAŁY dług publiczny to ok 700mld)
,wsparcie ubożejących
rajów podatkowych po przez zniesienie 50% stawki podatkowej dla najbogatszej
części mieszkańców tego kawałka mapy(nie sądzę by coś z tego skapnęło na dół wg.
teorii p. Thatcher),ufundowanie stada tzw. związkowców spasionych niczym wieprze
z Roku 1984 (i równie pożytecznych).Oni teżmuszą jeść i to dobrze bo inaczej
masa spadnie,pasożyty w pięć-osób-wykonujące-pracę-jednej-osoby czyli urzędnicy
państwowi też chcą jeść,kolejarze chcą szybko i sprawnie wcale nie dowozić
pasażerów ale siebie na emeyturę-im też się należy.
A ja się pytam SKĄD
WZIĄŚĆ? nie przegrywając wyborów? od tych ,którzy są poza ww. warstwami
społecznymi. Tu nasuwa się analogia z Rzeczpospolitą szlachecką.Tam stado
pasożytów było na tyle liczne by stłumić ewentualny bunt tych co orali na ich
przywileje a jednocześnie na tyle liczni by pasożytnictwem swoim organizm
żywiciela zniszczyć.
Rząd pełniący rolę magnaterii w tym układzie gromko wyje o
zgubie pewnej i obcina tym co przywilejów nie mają - tu znowu analogia- gdy
dziedzicowi zaczynało brakować kasy wtedy wydłużał pańszczyzne,samemu pasa nie
zaciskając i bynajmniej nie siląc się na innowacje i inwestycje.
NASZA OJCZYZNA
SOBIE POŚRÓD TEJ SIELSKOŚCI DLA JEDNYCH I MĘKI DLA DRUGICH TRWA SOBIE AŻ NIE
ZGNIJE
pkiewisz  - trzeba wrócić do 3 progu podatkowego   |13.10.2010 16:05:26
nie rozumiem dlaczego nie można wrócić do sytuacji sprzed Gilowskiej -
przywracając trzeci próg podatkowy i składkę rentową. To blisko 40 mld zł ze 100
długu. Przecież naszego państwa nie stać na takie rozwiązanie. No ale wtedy Tusk
i spółka (popierająca te obniżki za rządów PiS) musiałaby powiedzieć, że nie
mieli racji. Na to polityków nie stać
zockoshi.san   |13.10.2010 22:40:53
Cytat:
Naprawdę nie trzeba czytać naukowych rozpraw ekonomicznych. Zawsze
warto
przenieść swoje rozważania do mikroskali własnego budżetu.
Tam zawsze
wychodzą malizny i miałkość Pana dziwnych teorii.


To jest raczej kiepski pomysł. Blaszany model to nie to samo co okręt w
pełnej skali. Dla wszystkich miłośników wnioskowania przez
analogię. Gdyby żuczka, który jest całkiem
"twardym" zwierzątkiem powiększyć kilka tysięcy razy,
jego pancerz załamał by się pod własnym ciężarem.
kszan   |14.10.2010 10:55:38
W mediach słyczy się w kółko, że "wydajemy za dużo i żyjemy na kredyt".
Jacy my? To rząd i wyznaczeni przez niego funkcjonariusze administracji wydają,
a także samorządy i wyznaczeni przez nich funkcjonariusze. Prawdą jest
natomiast, że płacimy wszyscy za te wydatki - większości przypadków kompletnie
nieracjonalne. Przecież żaden zdrowy na rozumie obywatel nie będzie finansował
budowy świątyni opatrzności bożej, kiedy w budżecie nie ma na wypłatę emerytur
czy ochronę zdrowia. To przecież nie my, obywatele budujemy kilometry chodników
z puzzli przed wyborami samorządowymi zadłużając gminę do granic rozsądku, ale
dług to już nasza wina (bo wydajemy- MY za dużo). Po czym pojawia się Jaśnie
Oświecony prof. Balcerowicz i ogłasza, że najlepiej ciąć wydatki czyli emeryci
umierać, pracownicy budżetówki zwolnić się a artyści spierdalać -jak napisali w
felietonie Strzępka&Demirski.
Ból w tym, że ci którzy wydają nasze pieniądze
lekką rączką sami się nie wybrali.
KrzysztofMazur   |14.10.2010 16:31:54
Przyczyną wypadku jest naruszenie przepisów drogowych, a nie liczba osób w
busie. Gdyby jechało mniej osób wypadek też by się zdarzył.

Ad meritum
Ulga na
internet w żaden sposób nie wspiera rozwoju internetu, podobnie jak ulga na
dzieci nie zwiększa liczby dzieci, a koszty uzyskania przychodu nie skutkują
rozwojem kultury. To są pieniądze rozdawane losowo. Komu służy ulga na zwrot VAT
od materiałów budowlanych, VAT 7 % na budownictwo mieszkaniowe, albo dotacja
rodzina na swoim? Rozdawnictwo pieniędzy deweloperom i bankom.

Gdybyśmy nie
mieli żadnych ulg, a jedynie dużą kwotę wolną od podatku dochodowego PIT, biedni
podatków dochodowych by nie płacili.
Przy podatku dochodowym CIT i PIT liniowym
25 % bogaci przedsiębiorcy płaciliby więcej (25 zamiast 19 %) i nie byłoby
motywacji do ucieczki z umów o pracę na działalność gospodarczą. W sumie
pieniędzy byłoby więcej.

Tylko skasowanie ulg daje uzasadnienie do
zlikwidowania pozostałych przywilejów.
KrzysztofMazur   |14.10.2010 16:34:20
Jeśli Pan Sutowski nie chce obniżać kosztów emerytur, to niech sobie zajrzy na
stronę ZUS, gdzie są prognozy deficytu ZUS i proszę sobie zobaczyć, co się
wydarzy po roku 2015.
Skutek będzie taki, że najpierw ludzie przejdą na
wcześniejsze emerytury, które później zostaną zjedzone przez inflację i będą
szukać sobie pracy w wieku 75 lat, żeby przeżyć.
KrzysztofMazur   |14.10.2010 16:44:03
Można by jeszcze wprowadzić nowy podatek, od sumy aktywów od wszystkich osób
prawnych i osób fizycznych o majątku powyżej np. 1 mln zł.

Ja bym tak obciął
wydatki i podniósł podatki, że deficytu by nie było, ino nadwyżka. I nikt by nie
narzekał, bo zapłacili by wszyscy.
kot   |14.10.2010 22:05:20
Dlaczego SLD nie idzie do wyborów z jednym mocnym przesłaniem:
,,Przywrócić
podatki,, jakie funkcjonowały kilka lat temu, a Polska rosła w kapitalistyczną
siłę.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.84419 Seconds