> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Euroklęska (jak dobrze pójdzie) Drukuj
Michał Sutowski   
02.03.2011

Kurtyna zablokowana, mikrofon nie działa, Platiniemu dzwoni komórka, serwery zapchane. A, od przedwczoraj wiemy jeszcze, że Stadion Narodowy wygląda ponoć jak… rozprute gacie (alarmują niektórzy architekci, przynajmniej wg „Gazety Wyborczej”). Tyle dobrego, że pan Tomasz wylosował wejściówki. Urażone poczucie estetyki plus Gala-prowizorka rodem z „Misia” dostarczyły dużo radości kilku portalom i stacjom informacyjnym a nawet jednej opiniotwórczej gazecie.


Komentarze internautów na temat spartaczonej imprezy i kłopotów z zakupem biletów na Euro rozkładały się dość przewidywalnie: winna jest III RP, złodzieje z PO, sabotaż Kaczyńskiego, względnie 300 lat cywilizacyjnego zapóźnienia kraju. I wszystko to byłoby nawet zabawne gdyby nie fakt, że właściwie od samego początku krytyka przygotowań do Euro 2012 sprowadza się do narzekań na opieszałych biurokratów, insynuacji dotyczących przekrętów przy przetargach, w najlepszym razie wskazywania na niedostatek inwestycji w publiczny transport. Nie licząc odosobnionych głosów (Edwina Bendyka, Joanny Kusiak, Piotra Waglowskiego), praktycznie nie słychać o tym, o czym większość kibiców (do których się zaliczam) słuchać nie ma ochoty. O tym mianowicie, że Euro 2012 może okazać się klęską właśnie wtedy, gdy przebiegnie zgodnie z planem. 


Portugalia i Korea Południowa po mistrzostwach zostały z pustymi stadionami, z którymi nie bardzo wiadomo, co zrobić. To samo w RPA, gdzie np. w Kapsztadzie kontrahent wycofał się z obsługi obiektu po imprezie – okazała się kompletnie nieopłacalna. Kraj został z drogimi hotelami, w których nie ma komu mieszkać i pustymi autostradami z lotniska na stadion. Złośliwi internauci sugerują, by na zbudowanych obiektach organizować… ustawki – takie igrzyska bez trudu zapełnią trybuny, rozwiązując przy okazji problem niekontrolowanej przemocy.


Ktoś powie, że w odróżnieniu od mieszkańców RPA, my przynajmniej mamy czym jeździć po wybudowanych autostradach. Rzecz w tym, że akurat tych zabraknie – w niektórych przypadkach można wręcz wskazać, że budowa stadionu opóźni pozostałe inwestycje. Za cenę horrendalnie drogiego (droższego niż w Pekinie!) Stadionu Narodowego można by w Warszawie wybudować dwa mosty; Wrocław z powodu budowy stadionu (i rosnącego zadłużenia z poprzednich lat) właściwie zawiesił wszystkie pozostałe inwestycje, o wydatkach bieżących nie wspominając. Kilkaset milionów złotych na stadion w wypadku każdego z miast to nie jedyny koszt – inwestycje w imprezę sportową często wywracają do góry nogami dotychczasowe plany zagospodarowania. We wspomnianym Kapsztadzie, zamiast remontu starego wybudowano zupełnie nowy stadion – tylko dlatego, że okolice starego wydały się światowej federacji piłkarski niedostatecznie malownicze (czyt. były to slumsy). W Polsce rezygnuje się z rewitalizacji zaniedbanych dzielnic – albo z powodu ogólnego braku środków (jak we Wrocławiu), albo też z powodu ich przesunięcia na tereny w pobliżu budowanych obiektów (casus Gdańska).


Pozostaje jeszcze sama impreza – przedsięwzięcie szalenie przecież dochodowe. Tyle, że dla UEFA (zrozumieli to nawet Szwajcarzy, których trudno posądzić o brak asertywności wobec zewnętrznych instytucji). Europejska federacja piłkarska została – mocą umowy z polskim rządem – zwolniona z wszelkich form opodatkowania każdej jej działalności w trakcie mistrzostw. Jeśli zabraknie środków na którekolwiek z imprezowych przedsięwzięć – koszty weźmie na siebie państwo. O takim drobiazgu, jak wyłączność UEFA na import i sprzedaż (zwolnionych z podatków!) gadżetów z oficjalnym logo, nie warto nawet wspominać.


Może przynajmniej „ludzie zarobią”? Fakt, że zagranicznych kibiców ktoś będzie musiał nakarmić, napoić i przenocować (bo już odzieje ich – w oryginalne gadżety – wyłącznie UEFA). Wygląda na to, że sprzedane noclegi, piwo i golonka to jedyny potencjalny zysk, jaki polscy przedsiębiorcy, właściciele kwater i knajp są wstanie wypracować. Z tym że piwo i golonka – sprzedane przed i po meczu. Bo za „w trakcie” trzeba już będzie zapłacić (UEFA oczywiście) umowę licencyjną – bez niej nie wolno organizować zbiorowego oglądania.


To może chociaż prestiż? Abstrahując od faktu, czy ktoś jeszcze pamięta, że ostatnie mistrzostwa odbyły się w Austrii/Szwajcarii, umowa z UEFA sprawia, że być może nasz kraj jako całość da się zagranicznym widzom zapamiętać. Miasta już niekoniecznie – nie wolno im się posługiwać logo ani nazwą mistrzostw w ramach promowania swego wizerunku.


Przypadek Londynu (igrzyska olimpijskie 2012) pokazuje, jak wewnętrznie sprzeczny bywa postulat dostarczenia ludowi chleba i igrzysk – rząd Davida Camerona „ściął” niemal wszystkie obszary wydatków publicznych, z wyjątkiem infrastruktury olimpijskiej. W tym kontekście można od biedy uznać, że nie jest z nami tak najgorzej. Na kpinę zakrawa jednak fakt, że sporą część z naszych gwarancji zrzeczenia się dosłownie wszystkiego na rzecz UEFA podpisali ministrowie rządu walczącego ponoć o naszą „podmiotowość”.

Tekst ukazał się na witrynie portalu Wirtualna Polska.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Thome  - To jest…   |02.03.2011 21:41:19
…świetne, liberalne i zdroworozsądkowe.

Proponuję Autorowi obejrzenie
rozmowy Sierakowski - Sommer, gdzieś to można znaleźć w sieci. Ku przestrodze i
wytłumaczeniu koledze na przykładzie EURO, że keynesizm to mrzonka i do tego
niebezpieczna. Monetaryzm też - jako druga strona tej samej keynesowskiej
monety.
primus   |04.03.2011 02:13:53
To iż MS mało co słyszał, wtedy kiedy podejmowano decyzję o euro 2012 dowodzi
tylko tego że mało słyszał.
Jesli chodzi o Bendyka to odezwał się w tej sprawie
całkiem niedawno.
A od początku bez entuzjazmu do tej imprezy odnosił się np.
Balcerowicz.
O stadionach w Miemczech, Austrii i Portugalii także było słychać
od poczatku i nie tak rzadko.
Nie zwalać więc własnej głuchoty na
innych.

Ale nie lękajmy się - tylko odmieńmy oblicze tych muraw.
Stadiony
trzeba będzie trochę dokryć i zrobić z nich miejsca skoncentrowanej polityki
społecznej:
noclegownie, fawele, osrodki kursów dla bezrobotnych, osrodki
integracji społecznej, miejsca działania spółdzielni socjalnych i korporacyjnych
filantropów, wywczasy dla emerytów z OFE, zmiesci się też program Polska
2030.
Ustawki oczywiście muszą być do tego chleba.
Autostradami dowozić można
wykluczonych,
w lożach vipów koniecznie umieścić urzędy prezydentów miast, na
narodowym - premiera, by politykę społeczną mieli stale na oku.

Trochę wiary
w euro.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.73813 Seconds