> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Czy Platforma skręciła w lewo? Drukuj
Michał Sutowski   
26.01.2011
Z liberalnego doktrynerstwa premier zrezygnował już jakiś czas temu. I choć projekty urynkowienia niemal wszystkiego (służba zdrowia, nauka, edukacja wyższa…) tkwią raczej płytko w szufladach, to cięcia wydatków publicznych nie są już wyłączną receptą na wyjście z kryzysu. Wczorajsza konferencja prasowa rządu przyniosła zapowiedź wielkich inwestycji – polski atom i drogi na peryferia mają świadczyć o tym, że nawet nasza, z lekka poczerwieniała ostatnio wyspa, myśli o przyszłości. I do tego jeszcze okazało się, że Leszek Balcerowicz (w sprawie OFE) się… myli! Czy Platforma skręciła w lewo?!

  

  

Prawie – co jak wiadomo, robi różnicę. Choć akurat w przypadku sporu o emerytury zwrot polityczny wydaje się najpoważniejszy. O ile jeszcze niedawno Stefan Niesiołowski bronił decyzji rządu w stylu starej dobrej Unii Wolności (tzn. że Balcerowicz „ekonomicznie” ma rację, ale „politycznie” jego pomysły wyprowadziłyby ludzi na ulicę), to już Donald Tusk odważył się stwierdzić, że Ojciec Polskiej Transformacji… „ekonomicznie” nie ma racji. Efektywność ZUS-u uzasadniał argumentami w stylu Jacka Żakowskiego („Uwaga, którą usłyszałem, że ZUS to puste obietnice, OFE to realne pieniądze, nie jest trafna. To, że OFE kupują obligacje skarbu państwa jest takimi samymi obietnicami, bo to państwo gwarantuje ich wykup”). I jako jeden z pierwszych oficjeli w Polsce przyznał, że interes instytucji finansowych niekoniecznie się pokrywa z „interesem nas wszystkich”, ewentualnie że może być od niego mniej ważny. 

  

Odebranie części składki OFE można oczywiście zrzucić na „obiektywną konieczność” budżetową, zestawioną z bojaźnią i drżeniem o sondaże – ale choć na moment darujmy sobie rozliczenia z intencji, względnie zawartości „głębi duszy” premiera. Faktem pozostaje, że składka w OFE stanowi wątpliwą obietnicę emerytury pod palmami, za to całkiem realne obciążenie dla budżetu – tym samym wypada przyjąć posunięcie PO z uznaniem. 

  

Gorzej mają się sprawy z innym „socjaldemokratycznym” rozwiązaniem – bo przecież wielkie projekty infrastrukturalne przez wielu traktowane są jako impuls do wyjścia z kryzysu. Keynesowska szkoła ekonomii faktycznie pozwala na „ucieczkę do przodu”, jak np. budowa przez państwo dróg czy infrastruktury energetycznej – generują one miejsca pracy, popyt wewnętrzny i napędzają koniunkturę, która pomoże spłacić zadłużenie. Do tego na polskie peryferia bogactwo jakoś nie chce spływać, więc choćby taki kawałek S17 pod Lublinem (w stronę Warszawy) może ścianie wschodniej pomóc. A o tym, że energetyka wymaga gigantycznych inwestycji nie trzeba nikomu przypominać. Czyżby zatem ogólnoświatowy zwrot w ekonomii dotarł w końcu nad Wisłę? Czy po latach błędów i wypaczeń „taniego państwa”, PO postanowiła skręcić na słuszne tory modernizacyjnej podmiotowości sektora publicznego?

  

Nie ma tak dobrze, bo diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. W tym wypadku – szczegółach na skalę wielu miliardów złotych. Inwestycje drogowe na peryferiach (S3 i S17 za prawie 5 mld) odbywają się kosztem oszczędności na kolei. Tymczasem to właśnie infrastruktura kolejowa i tzw. nierentowne połączenia decydują o tym, czy całe gminy i powiaty mają możliwość dojechać do szkoły czy pracy. Część torów i dworców w Polsce pamięta czasy Sojuszu Trzech Cesarzy, najmłodsze – późnego Jaruzelskiego. Są niedoinwestowane katastrofalnie, a z kolejnymi latami jest coraz gorzej – tymczasem wybór budowy wylotówki zamiast remontu linii kolejowej to wybór wygody tych, którzy i tak raczej sobie poradzą. I którzy (jak mieszkańcy Janek czy Raszyna) potrafią się zorganizować w proteście przeciw rządowym zaniechaniom – w przeciwieństwie do bezrobotnych spod Pabianic i zbieraczy jabłek.

  

Wybór dróg ekspresowych zamiast kolejowych połączeń lokalnych da się od biedy wytłumaczyć PR-em – kto dziś chce dokładać do kolei? Energetyka atomowa to kwestia bardziej złożona – wyraźnie zbyt skomplikowana dla społeczeństwa, któremu debata na ten temat mogłaby zaszkodzić. Z takiego założenia wyszedł chyba rząd, ponieważ konsultacje społeczne w kwestii wydania kilkudziesięciu miliardów złotych na „polski atom” zamierza ograniczyć do debaty nad… lokalizacją. O którą wszyscy ponoć się biją, nie to co zieloni „zacofańcy” 20 lat temu. 

  

Faktycznie, ludzie boją się atomu trochę mniej niż kiedyś, niewykluczone nawet, że słusznie. Problem w tym, że radioaktywne odpady, promieniowanie czy zagrożenie atakiem terrorystycznym to nie jedyny… problem. Chodzi raczej o to, że polski rząd nie przeprowadził debaty (a jedynie akcję propagandową) odnośnie potrzeb polskiej energetyki. Wiemy z pewnością, że trzeba w nią zainwestować kilkadziesiąt miliardów złotych w ciągu 20 lat. Nie wiemy, ile energii można by zaoszczędzić po i tak koniecznych remontach linii przesyłowych (straty!); nie wiemy czy sieć wielu małych źródeł energii nie byłaby tańsza, bardziej elastyczna, bezpieczniejsza; nie wiemy jak się do tego wszystkiego mają nasze zobowiązania gazowe ani czy nie grozi nam uzależnienie od jednego koncernu i państwa (Francji?). Nikt w Polsce nie zbadał – tak jak np. Duńczycy u siebie 30 lat temu – jak różne źródła energii przekładają się na rozwój regionów. Wiemy o tym bardzo mało, za to wydamy bardzo dużo pieniędzy.

  

Państwo jako podmiot modernizacji, w oparciu o PR, sondaże, naiwne wizje i niejasne gry interesów? Zgodnie z najlepszą tradycją – dobre kroki. Ale chyba w złym kierunku.

  

  

Felieton ukazał się również na portalu Wirtualna Polska.

  

Komentarze
Dodaj nowy
KrzysztofMazur   |26.01.2011 12:13:01
Tusk nigdzie nie skręca tylko stoi w miejscu na biegu jałowym i jest pchany
przez grawitację. Zmiana w sprawie OFE to brak decyzji. Czekane co się wydarzy
dalej. Inwestycje są z pieniędzy unijnych a nie polskich, więc znowu żadna to
decyzja rządu. Jak się dotacje unijne skończą, żadnych inwestycji nie będzie i
tyle.
Na energetykę potrzeba nie kilkadziesiąt tylko kilkaset miliardów. Skończy
się tak, że sieć padnie. Żeby państwo mogło zacząć inwestować, nie wystarczy się
zadłużać. Trzeba by zaoszczędzić więcej (a nie mniej) niż chce Balcerowicz.
Balcerowicz i tzw. tutaj skrajni ekonomiści neoliberalni ekstremiści chcą tylko
utrzymać płynność finansową i nic więcej. Niech pan Sutowski powie skąd wziąć te
kilkadziesiąt miliardów na inwestycje, zamiast opowiadać bajki o fajnym
Keynesie. Czy Pan Keynes wstanie z grobu i przyniesie pieniądze na
inwestycje?
Przypominam, że oprócz energetyki (400-450 miliardów), potrzeba:
2
biliony na emerytury z ZUS (tyle jest na kontach emerytalnych ZUS zapisane, a
aktywów nie ma żadnych)
50 miliardów na ochronę powodziową.
No i na drogi trudno
powiedzieć ile.
Tak czy owak skończy się na prądzie w kilku miastach i wielkiej
emigracji młodych do byłego NRD (ziemia obiecana?) i do szarej strefy.
To se
popisałem, ale kogo to obchodzi?
KrzysztofMazur   |26.01.2011 12:32:46
Ciekawy jestem, co KP zacznie pisać, gdy Polska znajdzie się na miejscu PIIGS,
gdy polskie obligacje przestaną się sprzedawać i zabraknie pieniędzy dosłownie
na wszystko. Kto będzie winny? Neoliberałowie? Spekulanci? A może krytyka będzie
zagrzewać do spalenia sejmu i ataku na banki, aby kilku pracowników spłonęło, to
będzie wyrównanie krzywd klasowych?
Co by powiedział Pan Keynes na emerytów z
nowymi telewizorami 3 D w domach bez prądu (jedno i drugie za państwowe
pieniądze)?
kot   |26.01.2011 16:54:36
Jakoś mało kto zwrócił uwagę, że nasza zielona jakby nie patrzeć wyspa jeśli
jest to dzięki zastosowaniu Keynesa w praktyce ( bo dotacje europejskie
płynące do Polski na infrastrukturę wymuszają współpłacenie z budżetu) i
socjalizmowi europejskiemu ( bo czymże innym są dotacje, które zabierają bogatym
i dają biednym- istny bandytyzm socjalistyczny. Mazur powinie wnioskować o
zaprzestanie tego procederu).

A na pytanie skąd wziąć pieniądze? Niech raz na
zawsze zapamięta: z podatków i z przesunięć budżetowych po zweryfikowaniu
priorytetów.
franiszyn   |26.01.2011 18:41:47
Z tą energetyką to rzeczywiście będzie śmiesznie.
Planowanie wybudowanie
elektrowni jądrowej w XXI wieku jest nieporozumieniem na miarę zastąpienia
kogeneracji e. kondensacyjną. Atom jest już niemodny i trochę niebezpieczny
(mimo wszystko).
Sieć energetyczną trzeba zdecentralizować, żeby obniżyć straty
na przesyle i poprawić niezawodność.

W dobie zaawansowanych prac nad ogniwami
paliwowymi (sukcesem okazał się Bloom Box) czy zgazowywaniem drewna (i węgla),
głupotą jest planowanie atomówki.
Losloriol  - Markowany skręt w lewo   |26.01.2011 20:24:44
Moim zdaniem Tusk markuje skręt w lewo przed wyborami - by uzyskać lepszy
rezultat… Czemu w lewo? Bo na prawo ma betonowy PiS, któremu za wiele nie
uszczknie.
airborell   |26.01.2011 21:06:05
Generalnie powinno się mówić o wsparciu dla transportu publicznego w Polsce
powiatowej, a nie tylko dla kolei - bo akurat w najbiedniejszych regionach kolei
od dawna nie ma albo nigdy jej nie było. A zupełnie inną sprawą są inwestycje w
infrastrukturę kolejową. Ich kierunek to też wybór polityczny - bajki o kolejach
dużych prędkości i innych igrekach, gdy z Jeleniej Góry do Wrocławia jedzie się
pociągiem trzy i pół godziny. Ale co kogo obchodzi plebs z Jeleniej Góry czy
Wałbrzycha, ważne jest, by kolejarzom podskoczyło ego, a elita finansowa mogła
dojechać z Warszawy do Wrocławia w dwie i pół godziny. Za trzysta złotych.
Spokojny   |26.01.2011 23:24:29
Dług publiczny to artefakt myślowy którego źródłem jest mylenie symbolu z rzeczą
którą ten symbol reprezentuje. Emeryt zużywa prąd, benzynę, chleb, jajka, buty,
koszule itd. a nie pieniądze. Pieniądze są jedynie symboliczną reprezentacją
tych rzeczy i niestety często są z nimi mylone. Nawet najbardziej wysublimowane
operacje logiczne na symbolicznych reprezentacjach dóbr i usług pomnażające ich
ilość nie pomnażają samych dóbr i usług. Żeby pojawiły się koszule i spodnie
ktoś musi stanąć przy maszynie i je zrobić. Rozbudowywanie w nieskończoność
kasty nierobów, którzy zajmują się jedynie mnożeniem symbolicznych ekwiwalentów
realnych dóbr prowadzi do braku tych dóbr niezależnie od tego ile te nieroby
namnożą. Problemem nie jest "dług publiczny" tylko prawo dające
cwaniakom możliwość uzyskiwania siły nabywczej w zamian za nie dostarczanie
niczego co by realnie istniało.
y  - różnica   |27.01.2011 00:48:32
między PO a Krytyka Polityczna tkwi w szczegółach. tyle można wyczytać z tego
tekstu i z tym można się zgodzić, zasadniczych różnic niema.
atte   |27.01.2011 14:26:35
"Moim zdaniem Tusk markuje skręt w lewo przed wyborami - by uzyskać
lepszy
rezultat
RAWoko   |27.01.2011 18:44:35
PO -populistyczna organizacja kolesów.PZPR w dobie demokracji.Tusk to
zaden liberał to razcej nieudolny uczeń putina..w Polsce nigdy nie bylo
liberalizmu tylko ,tylko marzenia o liberalizmie.nie robimy reform bo
kolejne wybory i kasa do wygrania.napuscimy ciemny lud na kaczorka
i 4 lata mamy .pozniej pomyslimy na kogo zrzucić
odpowiedzalność..kiedy lepper wstąpi do Po?przeciez Balcerowicz musi odejśc
Thome  - A mnie się podoba…   |27.01.2011 20:05:48
…"ucieczka do przodu" Red. Sutowskiego:)

Należy potwierdzić, że
"keynesowska szkoła ekonomii" (nowy fetysz polskiej Nowej Lewicy)
faktycznie pozwala na
tls   |27.01.2011 21:05:57
Cytat:
czy sieć wielu małych źródeł energii nie byłaby tańsza, bardziej
elastyczna, bezpieczniejsza


Proszę wybrać dwa z trzech. W przypadku sieci małych źródeł energia przez
nie wytwarzana nie będzie tańsza bowiem sprawność (czyli
odwrotność kosztów) rośnie wraz z rozmiarem
maszyn "wytwarzających" energię.

Cytat:
nie wiemy jak się do tego wszystkiego mają nasze zobowiązania gazowe


A co to ma do rzeczy? O ile mi wiadomo to w Polsce zaniedbywalnie mała
(jakakolwiek?) cześć energii elektrycznej jest wytwarzana
w elektrowniach gazowych.

Poza tym w skrócie. "Zielone"
źródła energii są drogie i mało wydajne. Nam energii może zacząć brakować
dość gwałtownie. Wniosek: elektrownia atomowa albo dwie, modna czy
nie, to jedyna sensowna opcja.
kot   |29.01.2011 23:09:09
Niektórzy koledzy wpisowicze mówią bzdury,gdy piszą,że Tusk skręca ze względów
wyborczych itp.
Warto zwrócić uwagę na to co mówi Bielecki w ostatniej
Świątecznej, gdy odnosi się do demokracji jako instrumentu korygującego błędy
polityków i legistlacji.
A błędów podobnych nie sposób uniknąć, stąd konieczne
korekty.
JKB powołuje się na pojęcie konfliktu interesów i rozdzielenia ról. W
języku lewicy byłyby to interesy klasowe, co jest bardziej wyraziste, a oznacza
to samo.
Gdy partia chce rządzić dłużej nie może sobie pozwolić na brnięcie w
bagno, żeby w imię doktryny rozwalał się jej budżet. A więc to nie chwyt
wyborczy tylko konieczność. Chyba, że jest się Balcerowiczem, który tonąc po
ostatniej prywatyzacji zdążyłby jeszcze krzyknąć, a jednak strzyżone.
Polemika
z Balcerowiczem na kot-blogkota.blogspot.com
miner  - re:   |02.02.2011 04:19:25
kot napisa?:

Polemika z Balcerowiczem


To co napisałeś/łaś nazywasz polemiką? Pfff:-D
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 26.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.99619 Seconds