> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Cywilizacja śmierci kontratakuje Drukuj
Michał Sutowski   
26.10.2011

W sporach „cywilizacyjnych” polska – i nie tylko – prawica czuje się jak ryba w wodzie. Po biskupach z samych szczytów hierarchii, lokalnych proboszczach z najbardziej prowincjonalnych parafii, komentatorach „poświęconych” portali i pokaźnej rzeszy posłów nie tylko PiS (patrz głosowanie w sprawie całkowitego zakazu aborcji), przypomniał nam o tym aniołek Prezesa: „Od ponad dwóch tygodni żyjemy w państwie, u którego steru lada dzień zasiądą homoseksualiści, transwestyci, aborcjoniści i ludzie oddający naszą suwerenność w ręce państw ościennych”. Coś nowego? Oczywiście poza kuriozalną hierarchią problemów, zgodnie z którą homoseksualizm jest gorszy od zdrady stanu?


A i owszem – „cywilizacyjny” wróg prawicy, ich „barbarzyńcy” nie dobijają się już do wrót twierdzy, ale zajęli kilka komnat najwyższego zamku. I z punktu widzenia „cywilizacyjnej” lewicy należy się z tego cieszyć. Zwolennicy wolności obyczajowej, równego traktowania ludzi bez względu na wyznanie, płeć, czy orientację nie tylko straszą już po nocach Tomasza Terlikowskiego z biskupem Budzikiem, ale są w stanie wprost zmieniać prawo. Wiele lat pracy środowisk feministycznych, ruchów LGBT i organizacji rządowych broniących praw człowieka zaczęło się w ostatnich latach przekładać na zmiany prawne, od – niedoskonałej, co prawda – ustawy kwotowej począwszy, a na umiarkowanej liberalizacji prawa narkotykowego skończywszy. Wszystko wskazuje na to, że te zmiany odzwierciedlają – choć w sposób niepełny i zachowawczy – głęboką tendencję światopoglądową polskiego społeczeństwa. Zostawiając na boku kwestię, czy to tendencja „naturalna”, czy efekt walki ideologicznej, można stwierdzić, że coraz większa część społeczeństwa skłania się raczej w stronę obyczajowego liberalizmu; najlepszą tego ilustracją są polityczne „mrugnięcia okiem” w kwestii praw mniejszości nawet tak zachowawczej formacji, jak Platforma Obywatelska (patrz przychylne wypowiedzi przedwyborcze Radka Sikorskiego w sprawie związków partnerskich a nawet niuansowanie problemu adopcji dzieci przez pary homoseksualne).


Za sprawą Ruchu Janusza Palikota, do pakietu „cywilizacyjnego” doszła dekryminalizacja posiadania miękkich narkotyków. Temat był w debacie publicznej obecny już wcześniej, ale niedawne zmiany prawne argumentowane były w kategoriach polityki społecznej, zdrowotnej i karnej. I tu leży właśnie pies pogrzebany. O ile bowiem tzw. problematykę LGBT można (choć nie trzeba!) sprowadzić do kwestii prawa indywidualnego wyboru stylu życia i tożsamości jednostki, o tyle w przypadku substancji psychoaktywnych grozi to bardzo poważnymi konsekwencjami, np. postawą typu „z własnego wyboru się w to wkopał, to niech teraz sam sobie radzi” (w ten sposób problem narkotyków postrzega np. Janusz Korwin-Mikke).


Za sprawą niektórych celebrytów, ale także happeningów Janusza Palikota (jak pomysł zapalenia marihuany w studiu Moniki Olejnik), problem dekryminalizacji a nawet legalizacji marihuany wszedł do mainstreamu debaty nie jako problem polityki społecznej i zdrowia publicznego, ale część liberalnego „pakietu wolnościowego”, który prawica z lubością określa mianem „hedonistycznej cywilizacji śmierci”. I choć w tę retorykę coraz mniej ludzi gotowych jest uwierzyć, problem pozostaje. Nie można bowiem zapominać, że progresywna i racjonalna – także z punktu widzenia lewicy – polityka narkotykowa, nie polega po prostu na dozwoleniu wszystkiego, wszędzie i każdemu, w imię libertariańskiej koncepcji wolności jednostki. Polega ona raczej na takiej kontroli zjawiska społecznego, które pozwala oddzielić np. rekreacyjne bądź medyczne zastosowanie marihuany od zachowań patologicznych; przygodnych użytkowników od osób uzależnionych, tzn. chorych; substancje psychoaktywne jako relatywnie bezpieczny instrument więziotwórczy czy terapeutyczny od środka alienacji i dezintegracji człowieka i wspólnoty.


Co to oznacza w praktyce? Udział celebrytów w kampaniach społecznych jest bardzo pożądany – dowodzą tego choćby sukcesy dawnych kampanii pro-choice we Francji i Niemczech, w których znane kobiety ujawniały, że w przeszłości dokonały aborcji; polityka efektownych happeningów również może mieć pozytywny wpływ na opinię publiczną. Warto jednak pamiętać o samej treści przekazu. Liberalizacja prawa narkotykowego, np. dekryminalizacja posiadania niewielkich ilości narkotyków na własny użytek, albo dozwolenie na hodowanie tychże niewielkich ilości – to nie powinna być maczuga estetyczna przeciwko zgrzybiałym moherom, tylko środek do budowy przyzwoitszego społeczeństwa, w którym ani choroba, ani niegroźna rozrywka nie są potępiane i karane. Być może zamiast promowania idei „drugiej Holandii” jako hedonistycznego wzorca „dobrego życia”, przeciwstawionego pszenno-buraczanej Polsce warto pokazywać przykłady krajów takich, jak Portugalia. Tam dekryminalizacja posiadania określonych ilości substancji zmieniających świadomość po dekadzie przyniosła bardzo dobre efekty – dekryminalizacja w połączeniu z inteligentną polityką profilaktyki i kontroli użytkowników. Przekaz „wypalony joint twojego dziecka nie jest powodem, żeby je zamknąć w więzieniu bądź na przymusowej terapii” z pewnością bardziej trafi do przekonania tzw. przeciętnym obywatelom niż wizja świętego prawa jednostki do odlotu z tego świata.

Felieton ukazał się na portalu Wirtualna Polska.

Komentarze
Dodaj nowy
daras1983   |26.10.2011 23:16:50
Pan Michał w formie.
Świetny felieton :-)
Łysy   |27.10.2011 12:31:08
ależ tu nie ma żadnej sprzeczności - problem marihuany jest tak wielostronny, że
nie ma co ograniczać argumentów. Legalizować powinno się i ze względów
leczniczych, wolnościowych, fiskalnych itd. Jedno nie wyklucza drugiego a drugie
trzeciego
Slawczan   |28.10.2011 11:34:07
Taa…ta ,,cywilizacja śmierci" - gdy to słowo słysze to od razu przed
oczami staje mi Gwiazda Śmierci z Gwiezdnych Wojen.
Świetny felieton.
Odnośnie
polityki narkotykowej - raczej wiele się nie zmieni w najbliższym czasie -
działalność Palikota porównałbym do działalności ,,czynownika" budzącego
swiadomość społeczeństwa za pomocą kagańca oświaty bo kaganek nic tu nie
da…
Osobiście uwazam ,że nie droga holenderska ale czeska powinna byc wzięta
jako wzór. Czyli: najpierw polityka ,,przymykania oka"; u nas w Polsce
przetoczyła się wielka trwoga przed zmianami w czeskim prawie pozwalającymi na
posiadanie ,,niewielkich ilości" ale za to ściśle określonych na własny
użytek; bo balismy się ,że nasz katolocki raj na Ziemi bezbożni Czesi zaleja
swoimi dragami…Tyczasem, zmiany w czeskim prawie wywołały mniejszy odzew w
Czechach niż w Polsce. Dlaczego? Bo były usankcjonowaniem istniejącego stanu
faktycznego - gdy policja kogoś łapała to na bieżąco oceniała czy jest o co
robić aferę czy nie. A u nas: funkcjonariusze obśliniają się i dostają erekcji
na widok ,,lufki ze śladami osmaleń po stronie wewnętrznej".
Obecną
nowelizację prawa antynarkotykowego oceniam jednoznacznie NEGATYWNIE. Po
pierwsze niczego nie złatwia:
- nie likwiduje kosztów postępowania
prokuratorskiego
- wprowadza typowo polską nieokreśloność:,,niewielka
ilość". dla jednego to 0,5g marihuany dla innego 0,5kg. Powstaje wtedy
kwestia czim synusiem jest złapany delikwent i jak dobrego adwokata może
mieć.
- nie uwalnia od takich luksusów jak noc na dołku,rewizja w domu
itp.
Nowelizacja ta jest typowym zagraniem pod publiczkę - ,,złagodziliśmy"
więc jesteśmy ,,postepowi" a przy okazji nadal umożliwia swobodne nabijanie
ww. ,,lukami" statystyk bohaterskim funkcjonariuszom.
Rozwiązanie
najsensowniejsze? Napewno nie model holenderski (,,nie w Polsce takie
rzeczy") bo czekała by nas inwazja ćpunów-turystów i cały syf z tym
związany. Oczywiście, myśłąc liberalie albo cynicznie byłoby to sensowne -
Holandia wycofuje się z rynku więc trzeba przejąć tych konsumentów-klientów.
Wariant czeski jest sensowniejszy - można posiadać powiedzmy 3g marihuany (i/lub
pochodnych) przy sobie, w domu ile się uważa, i UHODOWAC 2 ROŚLINY NA WŁASNY
UŻYTEK.Plus zaostrzenie kar, zwiększenie ,,prześladowania" za HANDEL. Chcesz
się bawić? Zadbaj o swoją rozrywkę…
zax  - zmiany zmiany   |29.10.2011 00:54:58
Kilka lat temu ukazała się w Polsce książka Dawkinsa Bóg urojony - biblia
ateizmu. Przez wiele tygodni utrzymywała się na pierwszym miejscu list
bestsellerów w merlinie i internetowym empiku, nie wiem jaki był nakład ale w
katolickiej Polsce była wyjątkowo popularna. O dziwo nie wzbudziła wściekłych
protestów moherowych katoli, jakie na początku lat 90tych wzbudzał np. film
ksiądz, dzieło wyjątkowo słabe. Polski katolicyzm jest obyczajem a nie wiarą,
jest słaby i słabnie coraz bardziej. Palikot to kamych który ruszył lawinę. jest
symbolem coming out dla polskich ateistów. Lawina już ruszyła…
daras1983   |04.11.2011 13:33:22
Panie Michale, ile mamy czekać na nowy felieton ?????
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 26.10.2011 )
 
następny artykuł »
Generated in 0.79111 Seconds