Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Dzieci lubią misie… Drukuj
Michał Sutowski   
10.03.2010
Dzieci lubią misie. Księża lubią dzieci. Duże i małe, od podstawówki po seminarium. Czy wszyscy? Oczywiście nie wszyscy. I nie tylko księża. Ale niektórzy z pewnością lubią je za bardzo.  Po Irlandii i USA, tym razem całe Niemcy żyją skandalem: dzień  po dniu ujawniane są kolejne przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży przez duchownych.

Może to jakiś  spisek? Ostatnio przecież masoni ogłaszali, że będą walczyć  o prawdziwie świecką Unię Europejską. Czy to aby nie kolejna agresja wymierzona w Kościół? Kolejny atak cywilizacji śmierci? Chyba nie tym razem. Bo oto za Odrą „atakują Kościół” sami katolicy – ekumeniczny ruch „Wir sind die Kirche” okazał się na tyle bezczelny by głosić, że to nie hierarchia, nie biskupi, ale właśnie oni – oddolna sieć wiernych to prawdziwy Kościół. I to oni domagają się ujawnienia, ukarania, zadośćuczynienia ofiarom i zapobiegania kolejnym przypadkom. A chyba jest czemu zapobiegać – telefon zaufania dla ofiar duchownych, którym frywolny Eros pomylił się z chrześcijańską Agape dzwoni ponoć bez przerwy. Gimnazjum jezuickie w Berlinie, pallotyni w Rheinbach, znowu jezuici w Hamburgu, seminarium kapucynów w Burghausen, szkoła przyklasztorna w Ettal no i wreszcie prawdziwy hit sezonu: Ratyzbońskie Wróbelki, słynny chłopięcy chór katedralny, którym w stosownym czasie dyrygował Georg Ratzinger (z „tych” Ratzingerów). Wszędzie tam dochodziło do „nadużyć” – i to przez wiele lat, lecz sprawy najczęściej się przedawniły.

Kościół w Niemczech już w 2002 roku zadeklarował „zero tolerancji”, pomoc ofiarom, poradnie, czasem nawet wsparcie finansowe, bezwzględne ściganie prawem kościelnym i powszechnym, separację podejrzanych duchownych od dzieci. I co? Niewiele – oskarżonych wciąż przenoszono na emeryturę („z powodów zdrowotnych”) a pewien ścigany proboszcz mógł po kilku latach znów pracować z dziećmi – doznał ponoć… samoistnego wyleczenia z pedofilii. Medycyna takich przypadków nie zna, ale w końcu cuda to nie jest specjalność konowałów z dyplomami. Skąd my to wszystko znamy?

Czy katoliccy księża mają szczególne predyspozycje do niewłaściwych zachowań? Wulgarna teoria przeniesienia mówi, że wszystkiemu winien celibat – „no bo jak chłop z babą nie może…” Nie w tym jednak rzecz. Obok szkół katolickich, przykościelnych chórów i seminariów do niesławnej listy przybytków seksualnej przemocy dołączyły też szkoły świeckie, w tym koedukacyjne – gimnazjum w Homburgu i duma „pedagogiki reformowanej”: prywatna szkoła w Ober Hambach (to tam nauczyciele zabierali na weekendy uczniów jako „seksualnych służących”). O co zatem chodzi?  

Chodzi o instytucję. A precyzyjniej – o korporację. Grupę ludzi, których łączy wspólny interes, przekonania, poczucie wielkiej wartości tego, co robią, spojonych ścisłą hierarchią. Solidarnych i zarazem święcie przekonanych, że na zewnątrz czyha wróg – nie ważne czy to szatan, cywilizacja śmierci, „Gazeta Wyborcza” czy inni cykliści.  Duch korporacji sprawia, że co by się wewnątrz nie wydarzyło, należy sprawę wewnątrz rozwiązać – np. przenieść „brata w posłudze” do nieco odleglejszej parafii albo posłać na dawno zasłużoną emeryturę. A szumnie deklarowana „orientacja na ofiarę”? No cóż, w końcu ksiądz też padł ofiarą… swej grzesznej skłonności.

Korporacyjna solidarność to problem nie tylko Kościoła – w przypadku elitarnej Odenwaldschule to ministerstwo kultury landu Hesja przez całe lata tuszowało sprawę. W Polsce to zazwyczaj posłowie grzmią najgłośniej, że oto szkaluje się Matkę Naszą – państwo czuje się tarczą i mieczem Kościoła i trudno dziś liczyć, że zabierze się nagle za jego kontrolę – o naprawie nie wspominając. Może należy pomóc tej instytucji pomóc samej sobie? Niemiecki „Kościół oddolny” ujawnia kolejne skandale – hierarchia martwi się, co z tym fantem zrobić. Wiadomo już, że papieskie wyrazy „rozczarowania, żalu i gniewu” nie wystarczą – że pewnie konieczna będzie zgoda na kontrole zewnętrzne, na terapeutów, lekarzy i prawników z innym, niż papieski, glejtem. Być może uda się znieść obowiązującą w Niemczech zasadę przedawnienia przestępstw seksualnych. Ponieważ niepokornych wiernych trudno dziś spalić na stosie, żądań „oczyszczenia” będzie coraz więcej, oby nie tylko w Niemczech. Przede wszystkim jednak – żądań reform, większej przejrzystości i partycypacji – a jeśli nie – to przynajmniej związania hierarchii odpowiedzialnością. Tak aby dyrygent kościelnego chóru nie mógł tłumaczyć, że „nic nie wiedział”, choć jego wychowanków dręczono tam przez 15 lat. Jest cień szansy na to, że reformy przyjdą z góry, wymuszone od dołu. Księża już lubią dzieci. Może kiedyś dzieci polubią księży? 

Tekst stanowi rozszerzoną wersję felietonu, który ukazał się na portalu Wirtualna Polska.
Komentarze
Dodaj nowy
viking   |10.03.2010 18:49:43
Tak, ,,duch korporacji" odgrywa w takich sytuacjach niemałą rolę. Tylko, że
celibat też. Tu wcale nie chodzi o to, że ,,kiedy chłop z babą niemoże" a
przynajmniej nie tylko.
Problem polega na tym, że negatywny stosunek kościoła
do seksualności, sprawia, że instytucja ta przyciąga trochę innych ludzi niż
pozostałe ,,korporacje".
Paniczny strach przed kontaktem z kobietą (nawet
niekoniecznie seksualnym), nieakceptowanie własnego homoseksualizmu a także
niebezpieczne zaburzenia seksualne w rodzaju pedofilii są, oczywiście z
pewnością nie zawsze i może nawet statystycznie rzadko, ale jednak powodem
wstępowania do seminariów duchownych.

Oczywiście Michał Sutowski próbuje
odrobić dwie lekcje na raz. Porównać Kościół do neoliberalizmu oraz w
feministycznym duchu uważać na wszelkie argumenty ,,naturalistyczne".
Nie
wiem jednak czy ten argument dotyczący męskiej seksualności i celibatu można tak
łatwo zanegować. Tzn. w takim wydaniu w jakim występuje w felietonie, na pewno.

Ja jednak, twierdzę (nawet jeśli upraszczam), że jeżeli wstępując do
seminarium 18-letni chłopak podejmuje decyzje o tym, że nigdy nie będzie
uprawiał seksu oraz nigdy w nikim się nie zakocha itd. to musi mieć jakiś
problem- albo seksualny albo emocjonalny.
Nawiasem mówiąc kwestia
,,niespełnionej" męskiej seksualności pojawia się nie tylko w kościele, ale
także w więzieniach, w wojsku itp. Większość dzieł dotyczących wojny od Remarqua
do Väinö Linny opisuje problemy młodych żołnierzy z popędem seksualnym. Aby nie
popaść w wulgarność powiem już tylko, że ci radzili sobie, jeśli wierzyć
pisarzom za pomocą własnej ręki. Duchownym nie wolno nawet tego. I to odróżnia
tę korporację od innych w dość istotnym stopniu.
maciej   |11.03.2010 01:47:24
viking - rozwiązanie wydaję się być proste, wystarczy określić predyspozycję
jakim powinna odopowiadać osoba ucząca dzieci i w ramach tego wprowadzić
rozmowę z psychologiem. Wybór czy chce uczyć czy nie należałby do takiej osoby,
jeżeli tak ( tj. chce uczyć), ma obowiązek poddać się takim badaniom.
Spokojny   |11.03.2010 08:17:57
Jeśli towrzy się organizację,w której z założenia ludzie są skazani na celibat,
jest praktycznie sto procent pewności, że przyciągnie się ludzi szalonych na
punkcie własnej seksualności. I to sie wzmacnia i nakręca, bo ludzie pierwotnie
szaleni na tym punkcie egzystując w spoleczenstwie o normalnych relacjach z
czasem może by się jakoś wyleczyli. Skonfrontowaliby się ze swoimi słabościami,
pomogliby im przyjaciele, zgłosiliby się na jakieś terapie, pojawiłby się jakiś
partner który by ich wyciągnął z tego za uszy itd. Natomiast w izolacji i w
warunkacj szalonej indoktrynacji to ich wariactwo rozkwita i się nasila. No i w
grupach kobiecych przekłada się to na histeryczne ekstazy i agresywność w
stosunku do dzieci i niżej stojących w hierarchii kobiet, natomiast w grupach
męskich będzie to homoseksualizm z dysocjacją, czyli z jednej strony wyskoki do
gejowskich klubów w przebraniu po kilkaset kilometrów, a z drugiej grzmienie na
gejów z ambony i będzie to eskalacja nadużyć w stosunku do dzieci i co bardziej
zależnych kobiet. I tak jest nie tylko w kościele katolickim. Było sporo
skandali tego rodzaju wsród buddyjskich mnichów przybyłych z Tybetu, którym
przyszło nauczać wyzwolone kobiety zachodu. Wynik spotkania bywał az nadto
przewidywalny. Pewnie gdyby nie przybyli ci biedni mnisi na zachod i nie byli
wodzeni na pokuszenie, do większosci z tych spraw by nie doszło.
Gdyby
wszystkie nadużycia katolickich duchownych ujawniono, tę instytucję trzeba by
zamknąć z powodu niewypłacalności. Żadne "odnowy" czy terapeuci tu nie
pomogą. Jedyne co mogłoby pomóc, to ostateczne i nieodwolalne zerwanie z
celibatem i kapłaństwem. Jest biblia która jest własnością wszystkich i są
eksperci, którzy sie na niej znają, mają różne szkoły tego znawstwa i można od
nich za konkretną opłatą otrzymywać wykładnie swoich spraw życiowych zgodne z
obowiązującym w danej szkole rozumieniem tej dostępnej dla wszystkich biblii. I
taki ekspert żyje prywatnie jak chce, a ludzie mogą to zestawić z jego nauką i
sami ocenić, co to wzięte razem jest warte. Taki układ byłby zdrowy i normalny.
Cała reszta nieuchronnie prowadzi do patologii.
Spokojny   |11.03.2010 08:21:35
A jeśli chodzi o psychologów - psycholodzy wbrew potocznym opiniom mają znikome
możliwości dowiadywania się o ludziach tego, czego ci ludzie sami nie zdecydują
się im wyznać. Żaden psycholog nie ma narzędzia do rozpoznawania pedofilów. Nie
istnieje na to żaden test. Przekonanie, że psycholog to ktoś, kto "spojrzy i
prześwietli" to mit.
kardach  - Na przykład Tischner   |11.03.2010 11:55:36
@Viking
"Paniczny strach przed kontaktem z kobietą (nawet niekoniecznie
seksualnym), nieakceptowanie własnego homoseksualizmu a także niebezpieczne
zaburzenia seksualne w rodzaju pedofilii są, oczywiście z pewnością nie zawsze i
może nawet statystycznie rzadko, ale jednak powodem wstępowania do seminariów
duchownych […] Ja jednak, twierdzę (nawet jeśli upraszczam), że jeżeli
wstępując do seminarium 18-letni chłopak podejmuje decyzje o tym, że nigdy nie
będzie uprawiał seksu oraz nigdy w nikim się nie zakocha itd. to musi mieć jakiś
problem- albo seksualny albo emocjonalny."

Owszem. Jednym z
najciekawszych sposobów rozwiązywania tego problemu, jaki zastosowany został na
przykład przez Józefa Tischnera i innych dialogików, jest, zupełnie
niezorozumiała dla mnie, w każdym razie do czasu, w którym sobie to
uświadomiłem, obsesja głoszenia chwały skądinąd zupełnie nieatrakcyjnego Dobra.
Ktoś, kto ucieka się do tego sposobu, odbywa tak jakby stosunki homoseksualne w
płaszczyźnie filozoficznej i abstrakcyjnej. I tak powstaje filozofia dramatu
czyli spotkanie pomiędzy homoseksualistą, który nigdy nie przyzna się do tego,
że jest homoseksualistą, oraz obiektem jego pożądania. Uprawiając swój dziwaczny
kult Dobra, prawdopodobny homoseksualista Tischner po prostu kopuluje w sferze
abstrakcyjnych pojęć. Tak sądzę.
kardach   |11.03.2010 11:58:06
Przepraszam,kopulował.
viking   |11.03.2010 13:23:23
@maciej

W Polsce ustalania tego typu kryteriów raczej bym się obawiał.
Wyszło by na to, że jeżeli facet mieszka z innym facetem to nie nadaje się na
nauczyciela. Jeżeli jednak sypiał z 13-latkami (płci żeńskiej), to jeżeli ma
odpowiednie ,,osiągnięcia" jakoś by przeszedł. No, może zostałby ostrzeżony,
że te małe ,,dziwki" lubią się pchać do łóżka nauczycielom, przez mistycznie
zamyślonych pedagogów a la Zanussi.
A poza tym, Spokojny ma rację, nie ma
możliwości ,,wyczucia" w rozmowie psychologicznej czy ktoś jest pedofilem
lub gwałcicielem.

@kardach
Szczerze mówiąc słabo znam filozofię
Tischnera, ale może masz rację.
Spokojny  - Pani Tischnerowa   |12.03.2010 02:12:57
Twierdzić, że celibat przyciąga szaleńców seksualnych to nie to samo co
twierdzić, że wszyscy celibatariusze są seksualnie szaleni. Dlatego podawanie
przykładów celibatariuszy budzących szacunek niczego nie zmienia. Nie w tym
rzecz, by zastanawiać się czy Tischner musiał być seksualnym obsesjonatem skoro
miał celibat. Rzecz w tym, by zastanowić się, czy Tischner mógł tworzyć to samo
co tworzył gdyby miał obok siebie kobiety czy też kobietę, wychował dzieci itd.
Czy skoro celibat go nie ograniczył (a to jak się zdaje sugerujesz)
ograniczyłaby go jakaś pani? Bo jeśli tak, to jednak coś z nim by musiało być
nie tak, a jeśli nie, to po co tworzyć regułę która jest wylęgarnią swirów?
jantur   |12.03.2010 10:53:28
Celibat przyciagal homoseksualistow, wstapienie do seminarium eliminowalo
nieprzyjemne pytania np. dlaczego kolega nie ma jeszcze dziewczyny. Nawet
Watykan wymyslil w 2005 roku, ze ksiedzem juz nie moze byc
homoseksualista.
Zniesienie celibatu pomoze ksiezom heteroseksualnym, a co z
homoseksualistami? Po prostu panowie powinni tez zawierac zwiazki, i to by bylo
rozwazaniem.
Pytanie dlaczego w Polsce nie ma jeszcze/tylu afer pedofilskich.
Czy polski kler byl mniej pedofilski, czy tez lepiej tuszowal pedofilie? Moim
zdaniem przyczyna lezy we wstydzie. Wstydzie ofiar, ktore po prostu nie chca
mowic na cala Polske o tych przykrych rzeczach. Czesc z nich moze jest
homoseksualistami, a to w Polsce podwojny wstyd, nie dosc ze gwalcony przez
pedofila, to do tego homoseksualista. Dobrze mu tak! Taka jest niestety polska
mentalnosc, lezacemu trzeba dokopac.
kardach   |12.03.2010 12:18:33
@ Spokojny

Nie twierdziłem, że jeśli ktoś żyje w celibacie, to musi być
homoseksualny. Nie interesuje mnie także fakt, że Tischner jest powszechnie
szanowaną postacią. Zabrałem głos na jego temat tylko i wyłącznie z powodu
pewnych intrygujących mnie od dawna cech jego filozofowania (i nie tylko jego).
Sądzę, że na przykładzie Tischnera można zrozumieć skąd, dzięki jakiemu
mechanizmowi bierze się w filozofii absolutyzacja Dobra i w ogóle jakaś obsesja
na jego punkcie. Bierze się ona mianowicie z sublimacji niezaspokojonego libido,
które ma cechy homoseksualne. W każdym razie byłoby tak u mężczyzn. Oczywiście,
to tylko hipoteza.

Być może podobnie rzecz się miała z Janem Pawłem II.
Antypedofil  - Poczytaj o zbrodniach pedofilskich Kościoła w Pols   |06.01.2011 16:09:18
http://ryszard-matuszewski.com/pl/

Uprzejmie polecam! Jest tego sporo, a będzie
jeszcze więcej!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.03.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.88505 Seconds