Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Dzieci lubią misie… |
|
|
Michał Sutowski
|
|
10.03.2010 |
Dzieci lubią misie. Księża lubią dzieci. Duże i małe, od podstawówki po seminarium. Czy wszyscy? Oczywiście nie wszyscy. I nie tylko księża. Ale niektórzy z pewnością lubią je za bardzo. Po Irlandii i USA, tym razem całe Niemcy żyją skandalem: dzień po dniu ujawniane są kolejne przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży przez duchownych.
Może to jakiś spisek? Ostatnio przecież masoni ogłaszali, że będą walczyć o prawdziwie świecką Unię Europejską. Czy to aby nie kolejna agresja wymierzona w Kościół? Kolejny atak cywilizacji śmierci? Chyba nie tym razem. Bo oto za Odrą „atakują Kościół” sami katolicy – ekumeniczny ruch „Wir sind die Kirche” okazał się na tyle bezczelny by głosić, że to nie hierarchia, nie biskupi, ale właśnie oni – oddolna sieć wiernych to prawdziwy Kościół. I to oni domagają się ujawnienia, ukarania, zadośćuczynienia ofiarom i zapobiegania kolejnym przypadkom. A chyba jest czemu zapobiegać – telefon zaufania dla ofiar duchownych, którym frywolny Eros pomylił się z chrześcijańską Agape dzwoni ponoć bez przerwy. Gimnazjum jezuickie w Berlinie, pallotyni w Rheinbach, znowu jezuici w Hamburgu, seminarium kapucynów w Burghausen, szkoła przyklasztorna w Ettal no i wreszcie prawdziwy hit sezonu: Ratyzbońskie Wróbelki, słynny chłopięcy chór katedralny, którym w stosownym czasie dyrygował Georg Ratzinger (z „tych” Ratzingerów). Wszędzie tam dochodziło do „nadużyć” – i to przez wiele lat, lecz sprawy najczęściej się przedawniły.
Kościół w Niemczech już w 2002 roku zadeklarował „zero tolerancji”, pomoc ofiarom, poradnie, czasem nawet wsparcie finansowe, bezwzględne ściganie prawem kościelnym i powszechnym, separację podejrzanych duchownych od dzieci. I co? Niewiele – oskarżonych wciąż przenoszono na emeryturę („z powodów zdrowotnych”) a pewien ścigany proboszcz mógł po kilku latach znów pracować z dziećmi – doznał ponoć… samoistnego wyleczenia z pedofilii. Medycyna takich przypadków nie zna, ale w końcu cuda to nie jest specjalność konowałów z dyplomami. Skąd my to wszystko znamy?
Czy katoliccy księża mają szczególne predyspozycje do niewłaściwych zachowań? Wulgarna teoria przeniesienia mówi, że wszystkiemu winien celibat – „no bo jak chłop z babą nie może…” Nie w tym jednak rzecz. Obok szkół katolickich, przykościelnych chórów i seminariów do niesławnej listy przybytków seksualnej przemocy dołączyły też szkoły świeckie, w tym koedukacyjne – gimnazjum w Homburgu i duma „pedagogiki reformowanej”: prywatna szkoła w Ober Hambach (to tam nauczyciele zabierali na weekendy uczniów jako „seksualnych służących”). O co zatem chodzi?
Chodzi o instytucję. A precyzyjniej – o korporację. Grupę ludzi, których łączy wspólny interes, przekonania, poczucie wielkiej wartości tego, co robią, spojonych ścisłą hierarchią. Solidarnych i zarazem święcie przekonanych, że na zewnątrz czyha wróg – nie ważne czy to szatan, cywilizacja śmierci, „Gazeta Wyborcza” czy inni cykliści. Duch korporacji sprawia, że co by się wewnątrz nie wydarzyło, należy sprawę wewnątrz rozwiązać – np. przenieść „brata w posłudze” do nieco odleglejszej parafii albo posłać na dawno zasłużoną emeryturę. A szumnie deklarowana „orientacja na ofiarę”? No cóż, w końcu ksiądz też padł ofiarą… swej grzesznej skłonności.
Korporacyjna solidarność to problem nie tylko Kościoła – w przypadku elitarnej Odenwaldschule to ministerstwo kultury landu Hesja przez całe lata tuszowało sprawę. W Polsce to zazwyczaj posłowie grzmią najgłośniej, że oto szkaluje się Matkę Naszą – państwo czuje się tarczą i mieczem Kościoła i trudno dziś liczyć, że zabierze się nagle za jego kontrolę – o naprawie nie wspominając. Może należy pomóc tej instytucji pomóc samej sobie? Niemiecki „Kościół oddolny” ujawnia kolejne skandale – hierarchia martwi się, co z tym fantem zrobić. Wiadomo już, że papieskie wyrazy „rozczarowania, żalu i gniewu” nie wystarczą – że pewnie konieczna będzie zgoda na kontrole zewnętrzne, na terapeutów, lekarzy i prawników z innym, niż papieski, glejtem. Być może uda się znieść obowiązującą w Niemczech zasadę przedawnienia przestępstw seksualnych. Ponieważ niepokornych wiernych trudno dziś spalić na stosie, żądań „oczyszczenia” będzie coraz więcej, oby nie tylko w Niemczech. Przede wszystkim jednak – żądań reform, większej przejrzystości i partycypacji – a jeśli nie – to przynajmniej związania hierarchii odpowiedzialnością. Tak aby dyrygent kościelnego chóru nie mógł tłumaczyć, że „nic nie wiedział”, choć jego wychowanków dręczono tam przez 15 lat. Jest cień szansy na to, że reformy przyjdą z góry, wymuszone od dołu. Księża już lubią dzieci. Może kiedyś dzieci polubią księży?
Tekst stanowi rozszerzoną wersję felietonu, który ukazał się na portalu Wirtualna Polska.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 11.03.2010 )
|
|
Serwis piracki
Oświadczenie Improwizowanego Kongresu Wolnego Internetu w sprawie obywatelskiej debaty z udziałem Prezesa Rady Ministrów Pana Donalda Tuska dotyczącej wolności i praw w internecie. Krytyka Polityczna solidaryzuje się ze stanowiskiem wyrażonym w oświadczeniu i również nie pojawi się na debacie u premiera.
|
|
|
Jednego Piątkowi zarzucić nie można -...
może po prostu o nich nie słychać? cz...