Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Polityka rodzinna Drukuj
Michał Sutowski   
01.04.2010

Rząd chroni słabszych. Rząd wspiera rodzinę. Rząd inwestuje w przyszłość. Czyżbym znowu robił sobie jaja z PO? Ależ skąd. Wszystko się zgadza. Pod kilkoma warunkami oczywiście. Wystarczy tylko uznać, że najsłabsza jest zygota (oraz embrion, ewentualnie jeszcze płód), że rodzinie zagraża przede wszystkim szatan, geje i bezpłatne in vitro, a przyszłość to orliki i stadiony na Euro.

„Polityką prorodzinną” – bo o niej tu mowa – gębę wycierają sobie wszyscy. Od dziarskich chłopców Romana Giertycha po światłych technokratów. Każdy pragnie rodzinie zrobić dobrze. Święta rodzina, polska rodzina, rodzina na swoim. Aby rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej. A że jakoś dostatniej nie żyją? To na pewno przez cywilizację śmierci – wszystkiemu winne feminizm, indywidualizm, antykoncepcja i kobiety na traktorach… A może przesadzam? Przecież mamy becikowe, nawet kandydat Komornicki popiera in vitro, a Partia Władzy wprowadziła urlopy ojcowskie?

Nie, nie przesadzam. Rodzina jako temat trafia do debaty publicznej wówczas, gdy trzeba zakazać aborcji, małżeństw gejów i lesbijek, utrudnić dostęp do antykoncepcji, względnie intronizować Chrystusa Króla. Ewentualnie – skazać dzieciobójczynię „oraz jej konkubenta X” za utopienie noworodka w beczce po kapuście. O tym, że kolejne rządy (w tym obecny) mają rodzinę w najgłębszym poważaniu, świadczy kompletny brak realnej polityki prorodzinnej. Prorodzinnej – czyli wspierającej wychowywanie dzieci i trwalsze wiązanie się ludzi ze sobą (niekoniecznie obie rzeczy naraz). Jej podstawą nie mogą być nędzne jednorazowe zapomogi, ale spójny system pomocy, którego podstawą jest powszechny dostęp do przedszkoli.

Becikowe wprowadził rząd PiS – można za nie najwyżej upić się na chrzcinach, bo na wyprawkę i wózek już raczej nie starczy. Jednak konserwatywni populiści byli przynajmniej konsekwentni – głosili, że najważniejszy jest „tradycyjny” model rodziny, tzn. że najlepiej, gdy kobieta siedzi w domu i wychowuje gromadkę potomstwa. Przedszkola w tej wizji są zbędne, bo przecież „nic nie zastąpi matczynej opieki”. To wprawdzie jawny szowinizm i dyskryminacja płci – ale całkiem logicznie mieści się w ramach przaśnego wariantu polsko-katolickiej nauki społecznej.

Dużo ciekawsza i bardziej obłudna jest „polityka rodzinna” PO. Liberałowie zapewne szczerze pragną aktywizacji zawodowej kobiet, co światlejsi (Michał Boni) wierzą nawet w wyrównywanie szans, a edukację dzieci serio traktują jako priorytet. Cóż w tej sytuacji bardziej oczywistego niż państwowa gwarancja finansowania przedszkoli – tak samo jak reszty oświaty, zgodnie choćby z niedawnym pomysłem Związku Nauczycielstwa Polskiego?

Zaledwie 60% dzieci w Polsce chodzi do przedszkoli (na wsi tylko 30%) – standard unijny to 90% a skandynawski – 100. W czym problem? Brak przedszkoli często uniemożliwia wejście kobiet na rynek pracy, utrudnia też aktywność osobom po pięćdziesiątce (babcie i dziadkowie traktowani są jak darmowa, opiekuńcza siła robocza). Niektóre dzieci dopiero w tej instytucji dostaje po raz pierwszy ołówek do ręki – przymusowe pozostawanie w domu oznacza dla wielu z nich degradację i upośledzenie względem rówieśników z zamożniejszych (materialnie czy kulturowo) rodzin. Krótko mówiąc, późny start w oświacie pogłębia i powiela rozwarstwienie społeczne, a wczesny – pozwala choć trochę zniwelować różnice. Zniwelować w górę – bo wszystkie badania wskazują, że lepiej rozwinięte dzieci nie tracą w kontakcie ze słabszymi. Nie chodzi zatem tylko o nierówności – więcej dzieci w przedszkolach to gra o sumie dodanej.

Co na to PO? Jak zwykle – tak, oczywiście, ale… Gminy zrobią to lepiej („bliżej obywatela”), jeszcze lepiej za europejskie pieniądze („skoro Unia i tak daje…”), a najlepiej załatwi to rynek i placówki prywatne („obywatel musi mieć wybór”). Czy to źle? Bardzo źle. Finansowanie przez samorządy pogłębia różnice regionalne – po prostu niektóre gminy stać na utrzymanie przedszkoli, a innych nie stać. Stąd kolejki, brak miejsc i powszechne kombinowanie rodziców, jak by tu upchnąć dziecko bliżej niż na drugim końcu miasta. Dotacje unijne się skończą – lokalne władze zostaną z problemem. A placówki prywatne? Dla najzamożniejszych to wyraz snobizmu, dla klasy średniej – z braku publicznych – często kosztowna konieczność. Zrzucenie w tej sprawie odpowiedzialności na samorząd i rynek – nic zaskakującego – sprzyja budowie odizolowanych prywatnych gett w morzu publicznej beznadziei. Pomóc może tylko gwarancja (finansowa!) państwa – że dostęp do najwcześniejszej edukacji będzie naprawdę powszechny.

A co do rodziny – przedszkola dostępne dla wszystkich to chyba ostatnia szansa na to, żeby jeszcze ktokolwiek zechciał się w Polsce rozmnażać.

Komentarze
Dodaj nowy
metafizyk   |03.04.2010 05:33:51
Bardzo powazny felieton;> Szkoda że ani ciekawy, ani smieszny, ani dowcipny -
żałosne bluzgi pod adresem mniej lub bardziej wyrazistych przeciwników
ideologicznych. A oczywiście dofinansowanie przedszkoli uratuje nasze dzieci i
rodziny. Bo najwazniejsze, żeby stwierdzic, że matki wychowujące dzisci w domu
to przykład seksizmu - trochę więcej powagi Pani kochany!
metafizyk   |03.04.2010 05:34:21
Bardzo powazny felieton;> Szkoda że ani ciekawy, ani smieszny, ani dowcipny -
żałosne bluzgi pod adresem mniej lub bardziej wyrazistych przeciwników
ideologicznych. A oczywiście dofinansowanie przedszkoli uratuje nasze dzieci i
rodziny. Bo najwazniejsze, żeby stwierdzic, że matki wychowujące dzisci w domu
to przykład seksizmu - trochę więcej powagi Pani kochany!
miguelm75   |06.04.2010 07:37:15
@metafizyk
mam wrażenie, że niezbyt dokładnie przeczytałeś/aś felieton.


oczywiste jest, że dofinansowanie przedszkoli nie załatwi wszystkich
problemów. niezbędna jest zmiana mentalności władzy i sensowne podejście do
tematu polityki prorodzinnej, a nie podporządkowanie jej bieżącym interesom czy
spychanie odpowiedzialności na kogoś innego. ewentualnie próby pt. "co mały
Jasio myśli o polityce prorodzinnej?"

dobre przykłady są, wystarczy
tylko je zaadaptować do naszych warunków.
hannibal   |13.04.2010 08:17:59
Drogi Michale. Ten felieton jest wysoce nie profesjonalny. Abstrachując od idei
jaką chciałeś przekazać(z którą i tak się nie zgadzam, ale nie o tym mowa)
artykuł pisany był chyba po ciężkiej nocnej zabawie bo wydaje się tak kiepski co
nie przemyślany. Jeśli Wy Krytyka…chcecie być odbierani jako poważni
publicyści, niemożecie popełniać takch fuszerek. Brzmią bowiem jak krzyk
podlotka siedzącego w izolowanej wierzy.
kot   |13.04.2010 08:51:53
haanibalu -grzecznie, autorytatywnie, a teraz wytłumacz o co Ci chodzi. Zrób to
profesjonalnie.
hannibal   |13.04.2010 11:54:11
A no o to, że felieton oparty jest na osobistym zdaniu autora(śmiem twierdzić,
że kiepsko zna się on na finansach publicznych), mało w nim rzeczowych
argumentów po za danymi o popularności przedszkoli w unii. Wszelkie inne
argumenty są tym co się autorowi wydaje. Zostawmy jednak merytorykę. Zdania
końcowe

"sprzyja budowie odizolowanych prywatnych gett w morzu
publicznej beznadziei. Pomóc może tylko gwarancja (finansowa!) państwa  że
dostęp do najwcześniejszej edukacji będzie naprawdę
powszechny."

Utrzymane są w stylu(przynajmniej mnie się tak wydaje) nie
adekwatnym rzetelnej debacie publicznej. W ogóle cała wypowiedź a i każde zdanie
z osobna jest budowane na metaforyce ukazującej kontrargumenty jako bez
sensowne, nic nie znaczące i głupie po prostu. Jakby autor zjadł wszystkie
rozumy świata. W dodatku nic po za "dajcie kasę" nie mówi. To jest
zwyczajnie…no nie wiem…prymitywne.
blaise   |13.04.2010 17:11:18
"jako bez sensowne, nic nie znaczące i głupie po prostu."
po za
danymi
Ten felieton jest wysoce nie profesjonalny."

Tak dużo światła
między sylabami..
mrufcyn   |13.04.2010 17:15:08
lectorze, to Ty go jeszcze czytasz?
Ja jak zobaczyłem fotkę w profiu, to nie
chciałem być chamski, więc se pomyślałem: otyły, ale potem wchodzę na tę
fotorelację, co tam Kazimiera Szczuka prezentuje nową fryzurę z nawilżaniem
welafleks i sobie już na głos wtedy powiedziałem: on jest gruby. A ja grubych
nie czytam, bo co może mieć taki gruby ciekawego do powiedzenia?
No i do tego
jeszcze w okularach…
dramat w dwóch szkłach i jednym sflaczałym
mięśniu.
Czemu Michał Sutowski nosi ze sobą zawsze piecyk elektryczny?
Bo
przeczytał na blogu Filipinki, że prawdziwy mężczyzna powinien mieć kaloryfer,
no, a on bardzo nie chciał być prawdziwym mężczyzną.

Sory, że mnie parę dni
nie było, ale musiałem odżałować wodza.
Elo, elo.
kot   |13.04.2010 17:47:52
-hanibalu jeżeli uważasz, ze Twoja odpowiedź ma coś wspólnego z
profesjonalizmem, to jesteś durniem.
Gdzie pokazałeś Twoją, jakąkolwiek,
znajomość finansów. Tu zaprezentowałeś żadną. Finanse podlegają polityce,
priorytetom. Nawet Twoje finanse, gdy masz wydać: na papierosy, piwo chleb,
mleko dla dziecka to kierujesz się priorytetami: jeden kupi piwo, drugi mleko.
Jasne jak piwo czy ciemne?!
W XXI wieku w Europie powszechność przedszkoli
jest koniecznością cywilizacyjną, jak dostępność do wody i Internetu.
kot   |13.04.2010 18:04:30
50 Dodane przez mrufcyn, w dniu - 10.04.2010 20:33
,,A wszedłem se na stronę
KP, żeby zrobić rozpierdol. Spamersko-trolerski rozpierdol.,,
mrufcyn   |13.04.2010 18:38:23
psiuuuuuunio, Ty masz magistra, bo wnioskuję, że nie bardzo.
W naukowych
rozprawach konieeeecznie podać źródło, wiesz, przypisy te sprawy, bo jak w
beletrystyce cytujesz, to jeszcze jest szansa, że jakiś pisarz czytał to co Ty,
natomiast naukowcy mają nosy już na tak gigantycznych stelażach, że nie ma
najmniejszej szansy na to, żeby zakumali, że mrufcyn napisał w życiu więcej niż
jedno zdanie. No a przyznasz, że to jest wtedy mój osobisty dramat, że ja się
nie wpasowuję w tę inteligencką układankę. To taka rada w sumie próżna, bo ja
wiem, że Ty jesteś piewcą własnego powszechności przedszkoli i reedukacji na
tymże poziomie siebie samego.
mrufcyn   |13.04.2010 18:39:39
bez własnego miało być, bo Ty nie masz nic własnego, komuszku. Znaczy co Twoje
to moje, co moje to nie róż. Jagódka?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.89059 Seconds