> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Marsze Równości - hasło w „Tekstyliach bis” |
|
|
(ost)
|
|
24.05.2007 |
Marsze Równości -
coroczne uliczne demonstracje mające zwrócić uwagę na problemy dyskryminacji i
nietolerancji, zwłaszcza wobec mniejszości seksualnych. Organizowane przez
różne podmioty w Warszawie (Parada Równości, od 2001), Krakowie (Marsz
Tolerancji, od 2004) i w Poznaniu (Marsz Tolerancji, od 2004). Marsze równości
były kilkakrotnie zakazywane pod różnymi pretekstami przez władze samorządowe
(Warszawa 2004 i 2005, Poznań 2005) i stawały się obiektem fizycznej i
werbalnej agresji ze strony prawicowych bojówek (szczególnie brutalne były
napaści na marsze w Krakowie i Poznaniu w 2004). Poznański marsz w 2005 został
brutalnie spacyfikowany przez policję. W 2004 zamiast zakazanej przez
prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego Parady Równości odbył się Wiec Wolności
pod ratuszem. W 2005 organizatorzy (Kampania Przeciw Homofobii) sami odwołali
krakowski marsz z powodu żałoby po śmierci Jana Pawła II.
Burzliwe dzieje marszów równości
odzwierciedlają najnowszą historię polityczną Polski. W pierwszym marszu (2001)
wzięło udział ok. 300 osób, dziś są to wielotysięczne manifestacje
przyciągające uczestniczki i uczestników z całego świata. Odpowiedzią na zakazy
i akty agresji wobec marszów były gesty solidarności ze strony osób i
środowisk, które wcześniej nie popierały postulatów mniejszości seksualnych.
Przełomowe znaczenie miał krakowski Marsz Tolerancji w 2004. Potępiany przez
prawicę za promowanie homoseksualizmu i obrażanie uczuć religijnych, zyskał
wsparcie ze strony noblistów - Czesława Miłosza i Wisławy Szymborskiej. Marsz
zakończył się zamieszkami wywołanymi przez nielegalną kontrdemonstrację.
Uczestników Marszu atakowano kijami, kamieniami i butelkami. W odpowiedzi na
wypowiedzi kilku hierarchów kościelnych i lokalnych polityków
usprawiedliwiających tę napaść, Michał Bilewicz i Adam Ostolski wystosowali „List Warszawski”, podpisany przez ponad 1200 osób. Pisali w nim m.in.: „W
Polsce nikt dotąd nie kwestionował prawa niepełnosprawnych, związkowców,
nacjonalistów ani żadnej innej grupy do demonstrowania na ulicach miast. Nie
rozumiemy, dlaczego geje i lesbijki stają się teraz pariasami polskiej
demokracji”. Kolejny przełom nastąpił w 2005, kiedy w zakazanej przez Lecha
Kaczyńskiego Paradzie Równości wzięło udział kilka tysięcy osób, w tym polscy i
zagraniczni politycy. Mimo że marsz był nielegalny, policja chroniła go przed
próbami napaści ze strony Młodzieży Wszechpolskiej. Dramatyczny przebieg miał
również poznański marsz w 2005, rozbity przez policję mimo pokojowego
charakteru. Tydzień później w kilkunastu miastach w całej Polsce odbyły się solidarnościowe
wiece pod hasłem „Reanimacja Demokracji. Marsz Równości idzie dalej!”. Wzięli w
nich udział m.in. politycy SLD, SdPl i PD oraz działacze opozycji
demokratycznej z czasów PRL.
Krytycy marszów równości zarzucają im
najczęściej promowanie homoseksualizmu lub ostentacyjne manifestowanie
seksualności w sferze publicznej. Zwolennicy podkreślają przede wszystkim rolę
marszów jako papierka lakmusowego polskiej demokracji. Organizatorom marszów od
początku zależało na wpisaniu postulatów mniejszości seksualnych w szerszy
kontekst praw obywatelskich. Nie są to zatem demonstracje „dumy gejowskiej”,
lecz marsze na rzecz równości i tolerancji.
Do
najważniejszych skutków marszów równości należy ustalenie konstytucyjnych
gwarancji swobód obywatelskich, wzbudzenie międzynarodowego zainteresowania
sytuacją mniejszości w Polsce oraz zmiana postaw społecznych wobec lesbijek i
gejów.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 24.05.2007 )
|
|
|
|
Kulturalna czy kulturowa? ;-)
Niestety nie mogę się zgodzić z przed...