> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wowrzeczka-Warczok: Witaj, szkoło Drukuj
Joanna Wowrzeczka-Warczok, Klub KP w Cieszynie   
04.09.2010

przedszkola.jpg1 września 2010, środa

Rozpoczęcie roku szkolnego 2010/2011. Pierwszy dzień Gustawa w publicznej szkole podstawowej w Cieszynie. Zaczynamy razem w auli, w której występują uczniowie piątej klasy. Prezentowana narracja jest na zmianę wzmacniana bądź osłabiana dźwiękami pianina. Wiersze i zdania, które do nas docierają, opowiadają o urokach wakacji, zaletach szkoły i błędach wpisanych w uczniowski los.

Po tzw. części artystycznej następuje przemówienie pani dyrektor. Uderzają mnie podziękowania dla władz miasta, które pozwoliły na uruchomienie dwóch oddziałów dla pierwszoklasistów mimo małej liczby zgłoszeń. Najmłodszych dzieci jest w sumie 32, a nie jak co roku 56 do 60. Szczerze powiedziawszy, nie odczuwam wdzięczności, tylko złość, bo wiem, jaką walkę trzeba było stoczyć (razem z nauczycielami), żeby tak się stało. To nie wyobraźnia i zrozumienie urzędników zaważyły na ostatecznej decyzji, ale zbyt późne zajęcie się przez nich tych tematem. Nie byliby w stanie zachować trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia (z zamknięciem jednego oddziału wiązało się zwolnienie co najmniej dwóch nauczycielek), poza tym wiedzieli, że sprawę planujemy nagłośnić (rodzice nie byli wcześniej powiadomieni o ewentualnych zmianach liczebności klas). Rozumiem jednak wdzięczność pani dyrektor, która wypowiadając te słowa, myślała o zachowanych etatach, słowem: o uniknięciu ludzkich dramatów. Na tym poziomie rzecz jasna dołączam się do tej wdzięczności.

Kolejna rzecz: dotacje do podręczników i wyprawek. Dyrektorka apelowała do rodziców o dyscyplinę – z niewiadomych dla niej względów, mimo kłopotów finansowych, nie starają się o pieniądze, które ponoć leżą i czekają. Zastanawiam się dlaczego, skoro w Cieszynie jest wielu ubogich ludzi. Po pierwsze ośrodek, do którego należy się zgłosić i wypełnić deklarację, położony jest jakieś czterdzieści minut marszu od rejonu. Bilet kosztuje niemal tyle co obiad w szkole. Droga jest paskudna – wzdłuż trasy szybkiego ruchu, cały czas pod górę. Nie wyobrażam sobie takiego „spaceru” z berbeciem u boku. Czy nie można by tego usprawnić? Czy przybycie urzędnika z deklaracjami, formularzami do szkoły na umówiony dzień i godzinę nie byłoby lepszym rozwiązaniem? Na wypełnieniu deklaracji cała sprawa się jednak nie kończy. Trzeba bowiem najpierw wyłożyć ok. 211 zł na same podręczniki. Fakturę dopinamy do składanej dokumentacji i czekamy na decyzję o zwrocie kosztów poniesionych w związku z edukacją dziecka – maksymalnie 150 – 170 zł.

Ostatnią część przemówienia dyrektorki stanowiły uwagi na temat użytkowania nowego sprzętu, który ma starczyć na lata. Uderzający był jej stosunek do tych zakupionych przedmiotów – jakby były uświęcone. Uosabiały ogromny wysiłek włożony przez nauczycieli w biurokrację. Wreszcie przeszliśmy do klas, których wejść broniły krzyże. Spędziliśmy w nich już niewiele czasu. Zostaliśmy zaopatrzeni w plany lekcyjne i podstawowe informacje o szkole. Jakieś dziesięć minut trwały zajęcia wyłącznie dla dzieci. Miały przeliterować swoje imię i policzyć litery, które się na nie składają. Szesnaścioro dzieci w kręgu, w tym troje sześciolatków. Jestem przekonana, że część z nich nie potrafi jeszcze czytać i liczyć. Dlaczego więc nauczycielka zdecydowała się na ćwiczenie, które już w pierwszych minutach istnienia klasowej wspólnoty stygmatyzowało tych „gorszych”?

  

Komentarze
Dodaj nowy
tommek   |04.09.2010 08:25:00
Tyle tu wrażliwości, troski, spostrzegawczości i przemyśleń, że trudno się nie
wzruszyć. W opowiadaniu jest i pani dyrektor i urzędnik w sumie dobry, tylko ma
daleko, z górki i pewno nie na piechotę, aby jakieś tam formularze dostarczyć-
cóż by innego? Są i znienawidzone ‘symbole religijne’ i troska o to, aby broń
boże nie wyróżnić zdolniejszych i tych, co już mogą umieć coś policzyć i coś
przeczytać, bo to przecież dyskryminuje tych mniej zdolnych i ‘stygmatyzuje’…
wszystko zabarwione czerwienią pojęciową i centralnym planowaniem oraz
podzieloną radością, że dwie nikomu niepotrzebne nauczycielki jednak uda się
uznać za ‘potrzebne’ i udaremnić ich życiowy ‘dramat’, bo cóż musiały by się
nauczyć czegoś innego, a to przecież one są od uczenia innych. jak by to
wyglądało? W sumie jest słodko, tylko drobne problemy na odcinku zwracania
kosztów, bo zaledwie najwyżej 150 albo 170 zł, a to przecież biedni ludzie.
Niech bogatsi i zaradniejsi dopłacą resztę i będzie wtedy ‘sprawiedliwie’.
MMB   |04.09.2010 12:16:59
Na tym między innymi polega społeczeństwo, że się wyrównuje szanse wewnątrz by
np. być konkurencyjnym wobec innych społeczeństw. A ci "bogatsi" i
"zaradni" często stali się bogatsi wykorzystując słąbszych, łamiąc prawa
pracowników, po prostu oszukując. Albo korzystając z przywilejów, nawet
kulturowych, które nie są ich winą ale też i nie załugą. Tak jak nie jest winą
tych dzieci, że ich rodzice nie należą do "bogatszych" i bardziej
"zaradnych".
kot_w_golebniku  - Trafiły się Janosiki…   |04.09.2010 15:48:58
Skąd z góry wiesz takie rzeczy. A może ci bogatsi wzbogacili się bo byli
mądrzejsi, sprytniejsi, bardziej pracowici, sumienni, konsekwentni, uczciwi i
the last but not the least, oszczędniejsi. A ci biedni są z kolei biedni, bo
przejadają wszystkie dochody, są głupsi, leniwi, niezaradni, niekonsekwentni i
nieuczciwi.
Oczywiście nie wszyscy tacy są jak piszę. Ja nie wiem ilu. Ale skąd
TY WIESZ, że wszyscy są dokładnie na odwrót? Jakim prawem chcesz zabierać
Kowalskiemu jego majątek i dawać Nowakowi? Znasz ich obydwu osobiście? Potrafisz
stwierdzić, który zasłużył na niego, a który nie?
Nie, to siedź cicho…
Gnębon Puczymorda   |04.09.2010 16:37:14
MMB napisa?:
nie są ich winą ale też i nie załugą.


Bardzo dużo rzeczy, być może te najważniejsze, otrzymujemy bez winy i
zasługi. Jeden jest bystry i pełen energii, inny jest tępy i rozlazły.
Takie mają osobowości/charaktery - może z genów, może z życia
płodowego, może z wychowania, może ze wszystkiego po trochu.

Ale nie
jest rzeczą państwa działać jako Wyrównywacz Skutków Osobowości.
Choćby dlatego, że bez niesprawiedliwej przemocy się nie
obejdzie. Niesprawiedliwej dlatego, że przemoc jest usprawiedliwiona
tylko tam, gdzie jest czyjaś wina, a bystrzejsi i energiczniejsi również
są takimi bez swojej winy. Za co ich więc karać?
tommek   |04.09.2010 22:50:03
nie rozumiem dlaczego wstawiasz wyrażenia :zaradny i bogatszy w cudzysłów. To
wymierne wartości. Bardzo nie lubię słowa: ‘wyrównywać szanse’- często te słowa
padały w kampanii wyborczej. Każdy chce ‘wyrównywać szanse’. Zastanówmy się co
to ma oznaczać? Albo słabszym dołoży się ‘punktów za pochodzenie’, albo tym
lepszym podetnie się skrzydła…co wolisz? Piszesz, że ktoś się urodził z
bogatej rodziny…często bogacącej się na oszustwach i wyzysku. To prawda, tylko
że niestety patrząc na mechanizmy tworzenia się tych zjawisk, należy uznać, że
nastąpiły one na styku polityki i biznesu…czyli tam gdzie państwo
interweniowało, i nie wiadomo dlaczego politycy lewicy są w czołówce aferzystów,
zresztą na równi z tzw. ‘neoliberalnymi’ aferzystami-czyli innym rodzajem
socjalistów, którymi się nie mniej brzydzę niż tymi jawnie socjalistycznymi. Nie
mają nic wspólnego z wolnym rynkiem. ‘Społeczeństwo’ to pojęcie abstrakcyjne, co
wiemy już z lekcji WOS, jeśli ktoś uważał… coś takiego NIE ISTNIEJE, jest
definiowane jedynie na potrzeby nauk społecznych jako zbiorowość często mylona
np. z ‘ogółem obywateli’ lub ‘narodem’. Społeczeństwo nie ma poglądów, ani
osobowości, i dlatego nie ma powinności i zależności jednostka-społeczeństwo
oraz społeczeństwo-jednostka. Może być zależność jednostka-rodzina/
sąsiedztwo/naród/, itp., ale nie społeczeństwo- bo jest abstraktem i realnie nie
istnieje. Natomiast często się mówi, że winien jest ktoś społeczeństwu- jeśli ja
jestem jego elementem to byłbym sam sobie coś winien…i sam sobie powinienem
podziękować, za to, że dzięki moim podatkom mogłem sam ‘za darmo’ studiować…a
za swoje składki mam ‘za darmo’ edukację i służbę zdrowia…Dziś jestem biedny
ponieważ składki na te ‘dobrodziejstwa’ znacznie przewyższają wartość usług
które otrzymuję… okazuje się bowiem, że niektórzy stwierdzili, że łatwiej być
beneficjentem tego systemu, a ja za to płacę i nie mam wyboru, chyba, że zacznę
udawać inwalidę i wyłudzać rentę…
MMB   |04.09.2010 18:15:15
Po pierwsze, napisałam "często" a nie "zawsze". I nie sądzę by
się nie mogło obejść bez niesprawiedliwej przemocy. Wystarczy inaczej, mądrzej
moim zdaniem, gospodarować tymi środkami, które państwo (samorząd) ma. I nie
wiem skąd wy się tu bierzecie tacy czujni ideologicznie zwolennicy wykluczania
tych, którzy mieli pecha mieć mniej zaradnych rodziców.
tommek   |04.09.2010 23:13:09
MMB- ‘niesprawiedliwa przemoc’ pochodzi właśnie od państwa. Nie widzisz tego, że
rachunek wpływów i wydatków budżetowych zawsze jest ostro ‘na minus’, co oznacza
tyle, że państwo (samorząd) źle i niemądrze wydaje nasze pieniądze i robi to
ŚWIADOMIE, bo z tego żyje. To państwo jest tu problemem. Chcesz mi powiedzieć,
że ktoś może lepiej gospodarować moimi pieniędzmi niż ja sam? Tu nie chodzi o
zaradnych rodziców i pecha czy farta. Chodzi o to, że państwo utrzymuje się z
redystrybucji wysiłku i pracy obywateli (niektórych), a powinno zarabiać na
siebie świadcząc usługi ochrony od wewnętrznego i zewnętrznego
niebezpieczeństwa. To co obserwuję natomiast, to jest DYSFUNKCJA państwa i
odejście od jego pierwotnej roli.
Gnębon Puczymorda   |04.09.2010 18:25:41
Cytat:
zwolennicy wykluczania
tych, którzy mieli pecha


Złe ujęcie.

Ja jestem jedynie przeciwnikiem wkluczania (WKLU) tych,
którzy mieli pecha, za moje, przemocą mi odebrane pieniądze. Jestem
biedny i można mi zabrać niewiele (ale wciąż mi się zabiera), więc
najprawdopodobniej biednych pechowców od tego nie ubędzie.
Natomiast na pewno przybędzie kolejny pechowiec: to znaczy ja.
MOSCARDI  - +Stygmat..?   |05.09.2010 09:55:11
Ja do stygmatyzowania uczniów w pierwszym dniu szkoły. Nie będziemy
"konkurencyjnym społeczeństwem", jeżeli będziemy równać w dół. Zabawne,
że jeszcze moi wujkowie potrafili się nauczyć nielubianych przedmiotów, pod
czujnym i wymagającym okiem nauczyciela, a dzisiejsze dzieci mają już problem z
tabliczką mnożenia.. O co chodzi? Należy dzieciom dać więcej obowiązków. A prawa
przyjdą same, zgodnie jeszcze z rzymską mądrością: Prawa ma ten, kto ma i
wypełnia swoje obowiązki. A sztuczne wyrównywanie szans i poziomów jest,
delikatnie ujmując, bardzo szkodliwe.
TT2  - sygmatyzacja czy bodziec   |05.09.2010 20:38:01
Miałem w klasie kolegę, który przyszedł do podstawówki z umiejętnością czytania
i pisania oraz nawet znajomością cyrylicy (choć nie znał rosyjskiego). To, że te
umiejętności się szybko ujawniły jakoś mnie nie stygmatyzowało, choć mi ich
osiągnięcie przyszło znacznie później, do dziś robię więcej błędów. Wprost
przeciwnie jego osoba była stymulatorem by samemu nie być gorszym…
Stygmatyzacja może odnosić się do wartościowania cech na które uczniowie sami
nie mają żadnego wpływu.
mergiel   |06.09.2010 15:23:35
Ad Gnębon i Tommek
Czy jesteście przeciwnikami każdego systemu obowiązkowej
pomocy wzajemnej(np ochrona zdrowia, edukacja, pomoc społeczna, emerytury,
renty), czy też istnieją w-g Was warunki jakie taki system musiałby spełnić aby
był do zaakceptowania?
Pozdrowienia Mergiel
Antykolektywista   |06.09.2010 19:17:23
Mogę się zgodzić żeby państwo sfinansowało jakiś system wyrównania szans
edukacyjnych,ale co ma wspólnego z wzajemną pomocą stworzenie takiego systemu,w
którym wszyscy będą się uczyć tego samego do osiemnastu lat praktycznie.Czy tu
chodzi o lewicowy ideał rwności,w którym wszyscy będą równymi sobie bezrobotbymi
magistrami,albo przynajmniej jak największa liczba absolwentów.
Antykolektywista  - wkleję fragment tekstu janusza korwina mikke   |06.09.2010 19:37:24
Otóż każdy świadomy rodzic ma jakąś swoją wizję wychowania i edukowania swojego
dziecka. Niestety: nie może jej realizować: musi posłać dziecko do szkoły, w
której jest ono uczone nie całkiem tego, co chcieliby
rodzice.

"Obywatele" III Rzeczypospolitej mają bardzo różne wizje
optymalnej edukacji dla swoich dzieci - więc jeśli programy wszystkich szkół są
układane w jednym ministerstwie, to co najwyżej część dzieci może być
wychowywana tak, jak chcieliby rodzice. To chyba oczywiste.

Ja np. uważam, że
honor jest ważniejszy niż edukacja i pieniądze - a ob. Grzdylak wpaja dziecku
zasadę "Wełna-bawełna - byle była kicha pełna". Rzecz jasna, co najmniej
jeden z nas będzie niezadowolony z wartości wpajanych dziecku w szkole. Ja
pragnę, by moje córki uczyły się pięciu języków, śpiewu, rysunku i literatury,
ob. Grzdylak chciałby, by uczyły się gotować, szyć i sprzątać, a Pani Ministerka
każe im uczyć się matematyki, fizyki i chemii. I tak dalej. Gdybyśmy to my
wybierali szkołę dla swoich dzieci, to przenigdy byśmy nie posłali córek do
takiej, do jakiej chodzą. Ale musimy do takiej posyłać - i jeszcze płacić w
podatkach za to, by uczono je czegoś, czego być może my nienawidzimy!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł
Generated in 0.83695 Seconds