> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pudelki i koparki Drukuj
Agnieszka Graff   
22.11.2010

Na pytanie: „Chłopiec czy dziewczynka?”, odpowiadaj spokojnie: „Nie wiem. Pytaliśmy, ale jeszcze się nie zdecydowało”. Ten feministyczny żart utkwił mi w pamięci, bo nie mogłam ustalić, czy bardziej mnie on śmieszy, czy drażni.

Jasne, płeć jest taka lub owaka od urodzenia, ale co to wlaściwie jest ta płeć? Czy mówiąc z dumą „chłopiec” lub „dziewczynka”, mamy na myśli wyposażenie biologiczne (czyli to, co w śpioszkach), czy raczej zestaw cech charakteru i upodobań (czyli poniekąd same śpioszki, ich kolor i krój). Dzieciece stroje sporo mówią o naszych płciowych obsesjach. Jak w autka - to dla chłopca, jak dla dziewczynki - to w lalunie. Tu niebiesko, tam różowo. Dziecięcy kicz ma twarde reguły gry i biada ci, jeśli w wózku masz dziewczynkę, ale nie lubisz koloru różowego. Chcesz kupić chłopcu ubranko w kwiatki? Panie w sklepie zabiją cię wzrokiem. Neutralna jest żółć, a ja nie przepadam za żółcią. 


Podobno w przedszkolu robi się jeszcze gorzej - tu płciową segregację kolorów wymuszają same dzieci. Małe królewny bez litości wyrzucają z szaf wszystko, co nie jest różowe. „Moja Tosia podniosła wrzask, że paski są chłopackie. Tak jej powiedziała Karolina ze starszaków. A kratka to już totalna katastrofa towarzyska” - wyjaśnia mi mama pyzatego brzdąca, który właśnie gramoli się na drabinki w różowej kreacji. „Ale - dorzuca na pocieszenie - mamy umowę, że ostatecznie fiolet też może być”. 


Nie chodzi o kolory. Chodzi o wpisane w nie z góry życiowe scenariusze. „Dziewczynka? Ojej, jaka śliczna, a jakie długie ma te rzęsy! Jaka łagodniusia i jak zalotnie patrzy”. „Chłopczyk? Od razu wiedziałam! Jaki duży! Od razu widać, że urwis”. Oba opisy padały wielokrotnie z ust życzliwych pań w parku, a dotyczyły pary bliźniąt, których mamę poznałam przy piaskownicy. Dzieci są prawie nie do rozróżnienia. Dziewczynka ma usposobienie tajfuna, a chłopiec jest wcieleniem rozwagi i spokoju. „Bo wie pani, dziewczynki w ogóle jakieś takie żywsze są. Przed nimi odchowałam jeszcze dwójkę - to samo było”. 


Bydgoszcz, Dzień Dziecka, mam tu spotkanie z czytelnikami. Prowadząca je młoda dziennikarka z tajemniczą miną sadowi na stole różowego pudelka. Przyglądam mu się podejrzliwie: ni to maskotka, ni to torebunia. Kizia mizia, mięciutkie, różowe, aż mdło się robi. Pudelka przyniosła właśnie z przedszkola córka mojej rozmówczyni - podobnie jak wszystkie jej koleżanki. A koledzy? Im tego dnia wręczono lornetki. Nikt nie protestował. Pytanie za 100 punktów: który prezent bardziej sprzyja rozwojowi dziecka, rozbudza ciekawość świata, poczucie sprawczości i mocy? 
Wiemy, co lubią dziewczynki, a co chłopcy. Ale czy pytamy o powody tych pragnień? Kto za tymi wyborami stoi? Natura? Kultura? Reklama w telewizji? Karolinka ze starszaków? A może nasze nieświadome sugestie? Bo chyba nie zakładamy, że dziewczynki to urodzone opiekunki i muszą dostać coś do przytulania, a chłopcy to zdobywcy i podróżnicy, więc dostaną coś do spoglądania w dal, coś, co ma związek z nauką, techniką, działaniem i ruchem. Nie wierzę w odruchowy seksizm rodziców. Za bardzo kochamy te nasze maluchy, za bardzo zależy nam na ich szczęściu. To raczej siła przyzwyczajeń, odruchów, przekazu kulturowego i marketingu. To ich sprawka, że dziewczynki piszczą radośnie na widok upiornie różowych maskotek, a my im te maskotki przynosimy, oczekując, że zapiszczą. I dlatego one nie chcą lornetek. 


Mój synek na plac zabaw zawsze z powagą bierze ukochaną żółtą koparkę. Czasem jeszcze spychacz. Już się miałam pogodzić z towarzystwem sprzętu budowlanego na spacerach, gdy pewnego dnia mój synek na spacer zabrał lalę. Głaskał ją, tarmosił, wyjaśniając rzeczowo, że koparka „nie, nie”, bo „gzia, bzia, gla”, co przyjęłam ze zrozumieniem. Już go miałam spytać, czy ta lala to chłopczyk, czy dziewczynka, ale w porę ugryzłam się w język.



Tekst ukazał się w miesięczniku „Dziecko”.  

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
viking   |23.11.2010 16:41:12
Rodzice dziewczynek bardzo często nie chcą kupować różowo-świecących rzeczy,
ponieważ uważają je za tandetne. Czasem boją się nawet co pomyślą o ich guście
rodzice innych dzieci. A dziewczynki i tak upierają się, że piórnik, koszulka,
zegarek mają być różowe i najlepiej z Hello Kitty.

Tylko tak naprawdę nie
jest to istotą problemu. Moim zdaniem przeciąganie liny pomiędzy biologami
twierdzącymi, iż o tym, że chłopcy wybierają z reguły cięższe i bardziej mobilne
zabawki decyduje testosteron a socjologami, którzy widzą w tym rolę socjalizacji
nie ma większego sensu. Myślę, że jak w prawie każdym zjawisku, tak i w tym,
jest trochę natury i trochę kultury.

Najistotniejsze jest to na co sama
autorka zwraca w którymś miejscu uwagę (lecz niestety nie daje jej to do
myślenia). Dziewczynki nie chcą bawić się tym co uważają za ,,chłopackie" a
chłopcy tym co uważają za ,,dziewczyńskie". Być może tak to już jest, że
dzieci w pewnym wieku, potrzebują takiego zdystansowania się od płci przeciwnej,
bo na tym polega formowanie się ich tożsamości. Podejrzewam, że cokolwiek zrobią
feministki, dzieci i tak zawsze będą szukały jakichś atrybutów, które będą mogły
przypisać jednej płci i definiować na tym tle siebie jako chłopca/ dziewczynkę.
moniusza   |23.11.2010 22:59:49
Wiemy dobrze, że nie chodzi o kolory. Chodzi o rynek.

Podział na produkty
dziewczęce i chłopięce na taką skalę jest nowością. Kiedyś klocki lego były
unisex. Wiele zabawek było po prostu dla dzieci. Teraz producenci i market spece
proponują nam dwie opcje, bo przez to kupimy więcej. To jest straszne.
Jako
matka postanowiłam się zbuntować. Póki mogę. Nie robię awantur, jak ktoś córce
kupuje różowe, ale sama tego nie robię. Denerwuje mnie jednak to, że wybór w
sklepach jest bardzo ograniczony, przynajmniej w moim przedziale cenowym. Więc
sama szyję, doklejam, przerabiam. Żeby moje dziecko nie było ani panną, ani
księzniczką tylko dzieckiem. POmijając już sprawę kolorów, zobaczmy, ile
niepotrzebnych gadżetów i zabawek jest na rynku. Zwłaszcza te dla niemowląt są w
większości dla rodziców, bo maluchy na pewno ich jeszcze nie widzą. Sfrustrowani
rodzice, chętni dziadkowie chcą kształtować zdolności dziecka i kupują.
Zwłaszcza "na prezent" wybiera się szablonowo według wspomnianych
podziałów.

Do tego dochodzą modelowe zabawki. Zwłaszcza Disneyowi można wiele
zarzucić w kwestii stereotypizacji płci.

Temat rzeka.

Kupujmy mądrze i
pobudzajmy wyobraźnię dzieci przez prostotę.
zuzanna  - feminizm fatalny?   |26.11.2010 15:44:26
pytanie: dlaczego to co dziewczyńskie uznajemy za głupsze i brzydsze (kiczowate,
cukierkowe - w sensie pejoratywnym itd) a to, co męskie za lepsze, wartościowsze
i ładniejsze? Czy feministki w tym wypadku też nie dokonują nieświadomej
deprecjacji tego, co związane z kobiecością na rzecz aspirowania do lepszej, bo
męskiej wizji świata: zmechanizowanego, cięższego, nieróżowego (więc nie
kiczowatego) itd?
moniusza   |26.11.2010 22:08:04
Słuszna uwaga, Zuza. Nie pomijajmy tutaj chłopców. To, że właśnie chłopcom
przypisuje się koparki i ubiera w spodnie bojówki jest równie chore jak
ubieranie dziewczyn na księżniczki. Chłopcy zresztą często jako maluchy też
lubią różowy, co im się szybko wybija z głowy. Mnie chodzi o to, żeby pozwolić
dzieciom na dziecięcość i tyle.

Nawiasem mówiąc, z doświadczenia znajomych
rodziców im większy się robi problem z różowości i koparek, tym dziecko dłużej
ten temat drąży. Może potraktować to poprostu jako fazę ich rozwoju i starać sie
pokazać świat poza księżniczkami i bojówkami?
viking   |27.11.2010 21:31:13
@ moniusza

Dlaczego dziewczęcość i chłopięcość miałyby być jakimś
przeciwieństwem dziecięcości ?
I jaka jest wymierna i namacalna korzyść z
dobierania dzieciom zabawek pod kątem ich ,,poprawności genderowej" ? 90%
spośród ludzi, których znam od dzieciństwa bawiło się bardzo
,,stereotypowymi" zabawkami i nie przeszkodziło im to wyrosnąć na
wartościowych mężczyzn i wartościowe kobiety. Nie ma żadnych dowodów,na to, że
gdy damy synkowi lalkę zamiast koparki, to on wyrośnie na lepszego człowieka
albo, że będzie miał szczęśliwsze dzieciństwo. Więc w czym problem ?

Ja mam
niestety wrażenie, że wszystkie takie pomysły są być może dobre dla dziewczynek,
ale nie są dobre dla chłopców. Wystarczy przywołać kilka teorii
psychoanalitycznych (choćby tę najpopularniejszą- kompleks Edypa) aby
zorientować się, iż chłopcy mają większą potrzebę identyfikacji z tym co
stereotypowo wiąże się z ich płcią. Dziś żyją w matriarchacie. Od przedszkola,
przez cały wiek szkolny otoczeni są kobietami. Wirtualny ,,chłopacki świat",
który sobie tworzą jest sposobem na zdefiniowanie siebie i moim zdaniem kobiety
powinny to zrozumieć a nie przykładać do tego pozornie ,,neutralnego"
płciowo a w gruncie rzeczy bardzo kobiecego sposobu myślenia. Im bardziej się
chłopcom chce wybić z głowy ich chęć do zdystansowania się wobec kobiecości, tym
oni bardziej się od niej dystansują. W skrajnych formach może się to skończyć
przyszłą fascynacją ruchami sławiącymi patologiczną męskość (neofaszystami,
kibolami itp.)
moniusza   |28.11.2010 16:56:18
Rzeczywiście, w batalii o różowość vs koparki chodzi głównie o dziewczynki.
Zgadzam się, że dzieci potrzebują identyfikacji płciowej. Nie podoba mi się
jednak to, asortyment sklepów dla dzieci za bardzo przypominają świat dorosłych.
Np. kilkulatkom proponuje się już buty na obcasach, niedawno sieć sklepów Next
została skrytykowana za wypuszczenie na rynek bluzek dziewczęcych z napisem
‘sexy’. Nie wspomnę już o pokazach piękności dla dzieci w USA.

Dzieciaki i tak
będą chciały to, co mają rówieśnicy i proponuje TV. Jak już wcześniej
wspomniałam, chodzi o pokazanie im kobiecości i świata wogóle, poza
stereotypami, ale bez histerii. Wreszcie, producentom zabawek, ubrań i gadżetów
ten obsesyjny podział na dziewczyńskie i chłopackie bardzo sprzyja. Ostatecznie
przecież chodzi o wolność wyboru - naszą i naszych dzieci.
Bietka   |01.12.2010 01:45:39
A ja myślę,że chodzi tez o chłopcow. Dzieci 3 -5 letnie niezależnie od płci mają
slabość do różowego, maluszki takie do 3 04 lat zazwyczaj lubią bawić się
lalkami, wóżkami, znowu nie ma znaczenia, czy chłopiec, czy dziewczynka. Często
jednak im na naturalny rozwoj nie pozwalamy, na siłę wypatrujemy cech typowo
chłopięcych i dziewczęcych (moi synowie uwielbiali róż, lalki i samochody,
pierwsze było pomijane przez otoczenie, ostatnie zawsze podkreślane).

No i ta
koszmarna infantylizacja dziewczęcości - moja córka ma 11 lat i nadal bieliznę
moge jej kupić w zasadzie tylko z hello kitty, bo innej nie ma - koszmar.
kot   |09.12.2010 08:33:48
Agnieszko Graff gdzie problem?
Czy podział ról jest zły absolutnie?
dissident   |09.02.2011 07:53:36
Nie da się zaprzeczyć, iż środowisko przedszkolne i szkolne wpływa na
kształtowanie preferencji dziecka. Nie jest to jedyne środowisko, w
jakim dziecko funkcjonuje!!!Środowisko DOROSŁYCH-tych dużych, mądrych,
mamy, czy taty wizja - to musi być to. Przerażający ogrom różowości i
plastiku, zezwolenie na życie w świecie księżniczek i żołnierzy, jest
(moim skromnym zdaniem) skrajnym zaniedbaniem! Dziecko pochłania, niczym
gąbka, przesiąka wizją rodziców, ich PROJEKCJĄ, na starcie. Z każdym
kolejnym dniem, miesiącem brnie w tym stereotypowym błocie, aż ugrzęźnie na
dobre i stworzy własną rodzinę. Córkę nazwie Hannah Montana, wyda
przyjęcie z okazji jej Sweet Sixteen i …oh humanity! Jak patrzę na ten
żywy efekt podziału ról, to mi ciśnienie skacze. DOROŚLI (fizycznie,
bo intelektualnie jest wątpliwe) stworzyli ten dziecięcy świat, to świadczy
o nas, jaką ‘dziecięcość’ fundujemy naszym ‘pociechom’. Mam w rodzinie
dwie dziewczynki - jedna obrazkowa ‘różowa’ Księżniczka Snobka, druga -
Poszukiwaczka Szczegółów. Różnica w wychowaniu polega znacząco na
dobieraniu dzieciom zabawek. Poszukiwaczka ma dwa lata. Uwielbia układać
klocki, składać i rozbierać, bawić się zabawkami
technicznymi, samochodami, lalkami (szmacianymi),ma ich niewiele,
misie są - jeden ulubiony. Mała obsesyjnie zwraca uwagę na szczegóły - np.
metki, pojemnik na baterie, kropki, odłamy i to, co niby ukryte.
Bardzo szybko się ‘uczy’, rodzice kładą też nacisk na częste spacery i
opisywanie przyrody, czytanie bajek,ale z morałami i bez księżniczek.
2-latka często wydaje mi się bystrzejsza od 7-latki, która ma WSZYSTKO (x
2!) i nie lubi się dzielić. Tonie w różowości,Hannie Montanie,
plastyku, księżniczkach i reszcie tandety, niczego nie szanuje, z niczego
nie potrafi się dłużej cieszyć lub na czymś skupić. Kupiłam jej puzzle
(to był raczej eksperyment z mojej strony, ale żeby choć trochę
zainteresować wybrałam z wizerunkiem jednej z jej idolek). Nie miała
ani cierpliwości ani ‘pomyślunku’, żeby je ułożyć, nie jest przyzwyczajona
do samodzielnego MYŚLENIA! Ulubiona zabawa to w rodzinę,
maltretuje kuzyna w swoim wieku, żeby grał "tatę", spoko -
normalka. Ale "tata" jedzie do pracy, a ona w tym czasie
przygotowuje obiad (jest kuchnia z wyposażeniem i lalki znanej firmy, pan
i pani i dzieci, wiadomo kto jest kim w tej grze,a reguł trzymamy się
do końca życia. Dziewczyna wszystko ma na już, zrobione. Projekcja
dorosłych jest jak tableta znieczulica. Machnijmy ręką, niech się bawi
tym, czym tam teraz bawią się dzieci, a co my dorośli mamy do tego, my
na zabawkach się nie znamy. To święty Mikołaj, to jego wina…i tych
sklepów, co nam przykładają pistolet do głowy i każą kupować towar z
półek. Nauczmy dzieci, aby zwracały uwagę na co, co ważne, uczmy
dzieci myśleć, wybierać, a nie stawiajmy ich przed gotową, wybraną dla nich
drogą stereotypów i uprzedzeń, aby stały się czymś więcej niż tylko
odbiciem generacji przepychu i tandety.

"kiedy wątpisz i chcesz pod prąd iść nie tam gdzie tłumy Wygrywasz
walkę, bo otwierasz swój umysł"
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 22.11.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.86973 Seconds