> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Duże kłopoty z małymi dziećmi |
|
|
Agnieszka Graff
|
|
10.03.2011 |
Prezydent RP 23 lutego podpisał Ustawę o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech. Mogłam napisać zwięźlej: podpisał ustawę żłobkową. Ale w tym przypadku poręczny skrót działa na niekorzyść słusznej sprawy. Bo niewiele jest instytucji, które budziłyby w Polsce równie fatalne skojarzenia jak żłobek. Koszary dla niemowląt, emocjonalny chłód, taśmowe karmienie i nocnikowanie, rozpacz tymczasowych sierotek. Ale to jest ustawa nie tylko żłobkowa – naprawdę warto docenić, że proponuje się także trzy inne formy opieki, regulując obecny stan wolnej amerykanki.
Ustawa ma jedno kluczowe zadanie: wspierać aktywność zawodową kobiet. Nie trzeba być feministką, by dostrzec w tym ekonomiczny sens. Skala mikro: większości rodzin nie stać na rezygnację z pensji kobiety, nawet – a może szczególnie – gdy pojawia się w rodzinie dziecko. Zatem system opieki dla dzieci to konieczność, jeśli nie chcemy, by żyły one w ubóstwie. I skala makro: dla gospodarki i systemu podatkowego lepiej, by kobiety nie wypadały na długie lata z rynku pracy. Wreszcie perspektywa demograficzna: społeczeństwo się starzeje, wciąż słychać lamenty, że za kilka lat zawali się system emerytalny. Tymczasem decyzje o rodzicielstwie zależą od bezpieczeństwa ekonomicznego i perspektyw. Dlatego więcej dzieci rodzi się tam, gdzie kobiety pracują.
Jednak dla mnie od wyliczeń istotniejsza jest perspektywa kobieca. Z punktu widzenia równości płci obecny stan rzeczy jest po prostu głęboko niesprawiedliwy. Około 40 proc. Polek wraca do pracy po urlopie macierzyńskim. Miejsca w żłobkach znajduje zaledwie 2,5 proc. dzieci. Niania pozostaje poza zasięgiem większości rodzin. Urlop wychowawczy jest całkowicie bezpłatny. Co więcej, mimo że przebywająca na nim kobieta pracuje na nasze przyszłe emerytury, jest on okresem bezskładkowym. Urlopy ojcowskie trwają dwa tygodnie. To ma być polityka rodzinna? To już nawet nie dyskryminacja, lecz wyzysk.
Czytaj całość na newsweek.pl
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 14.03.2011 )
|
|
Felietony z cyklu "Mama polityczna"
-
Cała Polska tłumaczy Gowinowi, co to "gender"
-
Bachor, czyli odtrutka
-
Sekretne życie Boba, czyli różnice pomiędzy mamą i tatą
-
O homorodzicielstwie
-
Pilnuj, mama, tę kroplówkę!
-
Nudziarstwo, czyli geje i lesbijki jako rodzice
-
Niezastąpione?
-
A dzieci rosną
-
11 trylionów dolarów, 2 godziny i 21 minut
-
Koła, kółka i kółeczka
-
Pan Paralizator
-
Nie czytaj mi, mamo, byle czego
-
Nie tylko oczy dziecka
-
Szczyp polski tradycyjny
-
Babski wkurz rewolucyjny
-
Do czego służy tata
-
Supermenki w wielkim mieście
-
Domek królewny Roszponki vs. Żłobek nr 3
-
Co z tą autonomią?
-
To my, przedszkolaki
-
Patriotyczna masakra
-
Zimne suki, rozlazłe kury
-
Duże kłopoty z małymi dziećmi
-
Jak najlepiej dla dzieci
-
Bezpłatna medical fiction
|
|
Kulturalna czy kulturowa? ;-)
Niestety nie mogę się zgodzić z przed...