> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Z buta Drukuj
Maciej Nowak   
30.08.2011

„Gazeta Wyborcza” donosi, że na zamówienie i pod kierunkiem ministra Michała Boniego powstał raport na temat sytuacji polskiej młodzieży na rynku pracy. Wniosków nie ma co przytaczać. Są dość oczywiste, a znacie je przecież lepiej niż autorzy tego opracowania, bo – z autopsji. Dość powiedzieć, że pośród wszystkich bezrobotnych w Polsce ponad połowa to ludzie w wieku od 18 do 34 lat, najczęściej absolwenci, do których zaczyna powoli docierać, że edukacyjny szał ostatniej dekady na lepsze szanse życiowe się nie przekłada. Pośród wielu rekomendacji dla rządu, sformowanych w raporcie, pojawia się postulat stabilizacji zatrudnienia poprzez ograniczenie umów tymczasowych, które dominują wśród kontraktów zawieranych z debiutantami. Tymczasowe zatrudnienie sprawia, że młodzi pracownicy nie mają dostępu do kredytów hipotecznych, co opóźnia ich start w dorosłe życie, założenie rodziny, wyprowadzkę od rodziców. Częste są też przypadki nadużywania młodych w formie staży i bezpłatnych praktyk. 

Przed pięcioma laty analogiczny problem umów pierwszego zatrudnienia (Contrat première embauche) był we Francji zapalnikiem wielkich studenckich protestów, porównywanych z wydarzeniami 1968 roku. Również w Niemczech wykorzystywanie młodzieży przez korporacje stało się tematem wielkiej publicznej debaty, której przejawem był m.in. spektakl Rene Pollescha Śmierć praktykanta. Wzruszające jest, jak z kilkuletnim opóźnieniem docierają do nas problemy, które początkowo odbieraliśmy jako przejaw zachodniego dziwactwa. Nad Wisłą oczywiście nie ma co liczyć na żadne gwałtowne protesty, nikt też nie okaże solidarności ze smarkaczami, które nie są w stanie zalogować się do systemu.

Dziennikarze „Wyborczej”, pisząc o raporcie, zwrócili się o opinię do eksperta z Forum Obywatelskiego Rozwoju, fundacji Leszka Balcerowicza. To nie dziwi, bo bez komentarzy środowiska wyznawców prof. Balcerowicza, żadne zjawisko ekonomiczne w Polsce ostatnich 20 lat nie może być właściwie zrozumiane. I oto dr Wojciechowski na pytanie dotyczące umów śmieciowych, na podstawie których zatrudnia się 60% nowych pracowników, odpowiada z buta: „…pomysły dotyczące dodatkowych obowiązków dla pracodawców mogą obrócić się przeciw młodym. Jeśli pracodawcy będą musieli zatrudniać młodych po stażach to mogą ich w ogóle na staże nie przyjmować”. No, i wszystko jasne. Priorytety jasno określone. Proszę nie podskakiwać, bo może to się dla was źle skończyć. A w ogóle – mówi dr Wojciechowski - „…zamiast tworzyć programy narzucające pracodawcom obowiązek zatrudniania, należy rozpocząć debatę nad liberalizacją umów na czas nieokreślony, która umożliwi łatwiejsze zwalnianie”. Tutaj, muszę przyznać, kopara mi opadła. Co za mistrzostwo i styl! Jak rozmowę na temat zwiększenia zatrudnienia wśród młodzieży przerobić na wezwanie do „łatwiejszego zwalniania” tego można się nauczyć tylko w fundacji prof. Balcerowicza. 

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
viking   |30.08.2011 02:28:20
Ciągle tu czytam, że w Polsce potrzebny jest bunt młodych. Taki jak niegdyś we
Francji a teraz w Hiszpanii.
Ja jestem za i po raz pierwszy zgadzam się z tym,
co pisze Nowak. Protesty są potrzebne. Nawet, gdy w danym momencie nie przynoszą
konkretnego rozwiązania, to pokazują, że pewne rzeczy nie przechodzą w
społeczeństwie bez echa … .
Jest jedno małe "ale". Rozumiem, że KP nie
może się teraz (z różnych powodów) przemienić w partię i, że pojawiające się tu
czasem głosy "róbcie zamiast mówić" są dość populistyczne.
Ale
zorganizowanie dziś w Polsce protestu to nie jest wielka sztuka. Jest facebook,
twitter … .
Wiadomo, że taki protest nie byłby rewolucją, nie obaliłby
systemu, pewnie nawet nie miałby szans osiągnąć hiszpańskich rozmiarów. Ale
sytuacja na rynku pracy, to jest akurat jedyna sprawa, na której temat większość
młodych ludzi ma podobne zdanie. Każdy w tym kraju ma mnóstwo znajomych, którzy
wyjechali i mało kto uważa, że wszystko jest, jak być powinno.
Może zamiast w
żiżkowskim duchu twierdzić, że małe zmiany tylko wspierają system, lepiej jednak
próbować rozwiązywać doraźne problemy czy też choćby na nie reagować.

Retoryczne pojedynki z duchem Balcerowicza, sny o antykapitalistycznej wojnie i
(jak ostatnio u jednego z felietonistów) wprowadzaniu socjalizmu siłą to jest
czysta literatura, tudzież publicystyka.
Talentu w tych dziedzinach, nikt
członkom KP nie odmawia. Tylko może czas się wykazać także innymi zdolnościami,
zamiast zrzędzić na nieskorą do buntów, polską młodzież ?
antefix   |30.08.2011 10:50:29
Młodzieży, na ulice!
kot   |30.08.2011 11:56:08
-Nowak -mistrz.
-Z Vikingiem się zgadzam.
ale_akcja   |30.08.2011 13:08:19
"Jeśli pracodawcy będą musieli zatrudniać młodych po stażach to mogą ich w
ogóle na staże nie przyjmować.
romos   |30.08.2011 13:58:00
Ja się niestety nie zgadzam ani z Panem Nowakiem ani Vikingiem. Polska młodzież
nie chce się buntować, ponieważ nigdy w historii nie miała się tak dobrze jak
teraz. Ma buntować się przeciwko temu, że w ciągu ostatnich 5 lat ich sytuacja
dramatycznie się POLEPSZYŁA? Ja mam 29 lat, pochodzę z małego miasta, do 19 roku
życia chodziłem w ubraniach z lumpeksu, żeby w ogóle wyjeżdżać na wakacje
zapisałem się do zespołu ludowego, miałem stary komputer, starego boomboxa i
jeszcze byłem zadowolony, bo moi rodzice nie byli biedni jak na warunki naszego
miasteczka, byliśmy typową polską middle class! Pamiętam, że podczas moich
studiów w wawie trzeba było mieć znajomości, żeby towar w supermarketach na
półki wykładać. To było zaledwie kilka lat temu. Może bogaci warszawiacy nie
odczuli większej zmiany, ale my, ludzie z małych miast i wsi widzimy ogromną
zmianę na lepsze. Teraz moja siostra lat 14, wychowująca się w tej samej
rodzinie, w tym samym mieście, rodzice pracują dalej w tych samych firmach ma
wszystko o czym mogliśmy kiedyś tylko pomarzyć. Kiedy odwiedza mnie w Warszawie
i chcę ją zabrać do centrum handlowego, mówi - po co, ja wszystko mam. I nie
chodzi w starych, śmierdzących ubraniach po koleżankach z Europy zachodniej.
Jeżeli chodzi o umowy czasowe (a nie śmieciowe, może od razu napiszcie, że każdy
kto pracuje na takich zasadach jest śmieciem) to rzeczywiście jest to problem.
Pracowałem 2 lata w Danii (a przecież Skandynawia to wyrocznia) i wiem, że tam
pracodawca nikomu się nie tłumaczy jak chce kogoś zwolnić tylko zwalnia, a u nas
w Polsce połowa zwolnień przy umowie na etat kończy się w sądzie pracy. Może tu
tkwi problem?
escobar   |30.08.2011 15:28:26
ostanio mieliśmy uzgodniony przez rząd, związki zawodowe i pracodawców "Pakt
Antykryzysowy" który pozwalał na dawanie umów śmieciowych/terminowych - dot.
nowych pracowników czyli przeważnie młodych osób. (według kodeksu pracy trzecia
umowa powinna być już na "stałe") Sam przez 3 lata miałem umowę na pół
roku, przedłużaną co pół roku, a niektórzy moi koledzy zostali zwolnieni… by
po tygodniu zostać zatrudnionym jako nowi pracownicy(niższa płaca) Pracuje w
spółce miejskiej, której działalność nie ma zbyt dużo wspólnego z kryzysem
gospodarczym w Europie?!?! Dodaktowym problemem jest płaca minimalna która jest
"standardem" w niektórych sektorach gospodarki! Niestety, mało
prawdopodobny jest w Polsce bunt młodych o lepszą przyszłość…
Józef Robotnik   |30.08.2011 15:43:50
Zrozumiałem po przeczytaniu artykułu , że Forum Obywatelskiego Rozwoju L.
Balcerowicza jest tyle warte dla młodych co dr Wojciechowski , który zapewne
jest w tym środowisku normą . Rodzi się pytanie kto dr Wojciechowskiemu i jego
przyjaciołom płaci na chleb , i kto będzie wypłacał emeryturę , nie sądzę by to
były polskie instytucje . Mam wrażenie że rodzi się podklasa wyklętych , toż to
już nie prekariat .
Spokojny   |30.08.2011 19:43:15
Polska młodzież protestować raczej nie będzie. Kiedy się mieszka na zachodzie
sporo się posiada, żyje się we względnie bezpiecznym świecie i nie ma się za
sobą doświadczenia całkowitej klęski idei życia w ekonomicznej wspólnocie. Można
w takiej sytuacji wierzyć, że taka wspólnota jest możliwa.
Kiedy się żyje w
Polsce, wierzy się w egoizm i to, że każdy kto nie umie zadbać o swoje jest
frajerem. Polska młodzież nie będzie protestować, ale chętnie poczeka na
protesty licząc na to, że kiedy ktoś zaprotestuje może go zamkną i zwolnią z
pracy, dzięki czemu pojawi się kilka wakatów. Większość ludzi tutaj wciąż
wierzy, że wolny rynek to gospodarcze optimum. Jeśli czują ból na tym rynku, to
nie traktują tego jako objaw choroby systemu, tylko jako nieuchronną bolesność
leczenia. Spytani o globalne przyczyny swojej trudnej sytuacji nie odpowiedzą,
że to przez to że nie ma socjalnych zabezpieczeń. Stwierdzą, że to przez to że
zbyt długo w tym kraju była komuna. Dlatego protesty traktują w gruncie rzeczy
jako głupotę. Zaprotestują jeśli przestaną wierzyć w kapitalizm. Póki co wierzą
w niego, a problem z jego nieetycznością załatwiają sobie bełkocząc co pewien
czas o tym, że JPII jest dla nich wzorem. To w zupełności wystarcza.
Takie
środowiska jak KP serwują mix dwu rzeczy. Lewicowe pomysły na ekonomię i
polityczna poprawność w zakresie równości płci, ras, wyznań, kultur itd.
Pierwsza część nie współgra z kapitalizmem i jako taka się nie przebija do
świadomości odbiorców w ogóle. Ponadto jest kiepsko promowana, bo większość
lewicowców to humaniści i w dyskusjach o ekonomii wypadają nieprzekonująco.
Druga część współgra z kapitalizmem doskonale, bo pokrywa się z jego
podstawowymi założeniami - możesz mieć co chcesz, zasługujesz na realizację
własnych pragnień, masz prawo sięgać po to o czym marzysz i nikt nie może tego
ograniczać, masz prawo szukać przyjemności we wszystkim co ci tę przyjemność
sprawia. To się przebija łatwo do mainstreamu. Współcześnie łatwiej jest w
mediach lansować polityczną poprawność niż lewicowe diagnozy ekonomiczne. Ale
polityczna poprawność w oczach młodych ludzi jest praktycznie nieodróżnialna od
wszelkich poprzednich form zakłamania, na przykład od pruderii z lat
pięćdziesiątych. Jeśli ktoś chce walczyć z fałszem i szokować (a młodzi mają
ucho do fałszu jak nikt i jak nikt lubią szokować) zostaje faszystą. Dlatego
prędzej niż protestów przeciw śmieciowym umowom spodziewałbym się w Polsce
wystąpień młodych ludzi którzy będa twierdzili, że np. nie lubią przedstawicieli
innych ras.
austriak   |30.08.2011 20:54:12
To co powiedział dr Wojciechowski to przecież prawda. Jeżeli nie podoba mi się
sklep na rogu, to przestaję robić w nim zakupy i idę dwie ulice dalej. Jeżeli
nie jestem zadowolony z usług świadczonych przez fryzjera X, to rezygnuję z nich
i idę do innego. Tak samo jeśli przedsiębiorca uważa, że jeden z jego
pracowników jest nieprzydatny, to powinien móc go zwolnić. Kiedy nie może tego
zrobić w dowolnym momencie, to odbija się to na sytuacji przedsiębiorstw,
szczególnie tych mniejszych, bo pracodawca musi ponieść koszty dalszego
zatrudnienia pracownika lub koszty postępowania sądowego. Tak naprawdę państwo w
ogóle nie powinno dyktować treści umowy prywatnej.
viking   |30.08.2011 20:58:55
@ Spokojny

Młodzi ludzie lubią bunt, ale w polskich warunkach bunt nie
przejawia się rasizmem, dlatego, że temat praw człowieka, jak dotąd, nie był tu
tak przepracowany, jak w wielu krajach zachodnich. Podstawowe wartości o jakich
mówi się w szwedzkich szkołach to równość i tolerancja. W polskich: patriotyzm i
wiara. Tu nie ma tej poprawności politycznej, która zakazuje wyśmiewania się z
czarnoskórych czy nazywania gejów "pedałami". Jest natomiast taka, która
nakazuje mówić, że "papież był wielkim człowiekiem" nawet, gdy się jest
ateistą.
Przeciwko temu rodzajowi "poprawności politycznej" oraz
przeciwko wpajanym w tym kraju młodym ludziom wartościom, bunt już się pojawił.
W zeszłym roku na Krakowskim Przedmieściu.

Moim zdaniem, zarówno ty jak i
Romos, macie rację mówiąc, że Polacy nie chcą walczyć z kapitalizmem. W Polsce o
wiele większe szanse miałby liberalizm w stylu FDP, niż socjaldemokracja w stylu
Zielonych czy nawet SPD. Większość moich znajomych jest za liberalizacją prawa
aborcyjnego, związkami partnerskimi czy obaleniem wielu bogoojczyźnianych mitów.
Ale w życiu nie zagłosowaliby na lewicę, ponieważ nie odpowiada im program
gospodarczy.
Nawiasem mówiąc, wcale nie twierdzę, że ci ludzie są w jakiś
sposób zindoktrynowani czy, że nie zrozumieli jeszcze, jak dobrze im chce zrobić
lewica. Młodzi ludzie w Polsce mają wyjątkową w skali europejskiej łatwość w
kontaktach międzykulturowych, dobrą znajomość języków, spryt i ambicję. Wielu z
nich widzi swą przyszłość w międzynarodowych koncernach lub we własnych
przedsiębiorstwach. Nie dziwi mnie więc, że im blisko do rozwiązań liberalnych i
zaczyna mnie denerwować, że się ich tu opisuje jak jakichś durniów (to znaczy
nie w Twoim poście, tylko w niektórych felietonach), którzy nie wiedzą, co dla
nich dobre i nie chcą się udzielać w, wymarzonej przez niektórych, rewolucji.
kot   |30.08.2011 21:56:59
Spokojny rozwalasz mi bloga, bo kolejny raz muszę zamieścić twój znakomity
fragment opisu rzeczywistości. Jak tak dalej pójdzie to u mnie Twoich
wypowiedzi
na nim, będzie więcej niż moich.
step  - do romosa   |31.08.2011 00:06:42
Witamy przedstawiciela młodzieżówki PO!
Zapomniałeś dopisać: "nie róbmy
polityki, budujmy mosty z klocków"
foe   |31.08.2011 17:49:17
Spokojny ma rację. Brakuje lewicowego think tanku na wzór liberalnego Centrum
Adama Smithsa, albo Instytut Misesa. Szkoda, że nie ma takiego miejsca po lewej
stronie dla ekonomistów post-keynesistowskich. Dlatego nie przebijają się te
lewicowe idee gospodarcze. Lewica przegrywa na tym polu.
es_zet_pe  - do Romosa   |31.08.2011 18:05:06
O Danii piszesz tylko jedną trzecią prawdy. To prawda że w Danii pracodawca
może bardzo łatwo wypowiedzieć umowę z pracownikiem. Ale też w odróżnieniu od
Polski poszukujący pracy pracownik może łatwo znaleźć nową pracę odpowiadającą
jego aspiracjom, a w okresie bez pracy otrzymuje zasiłek na tyle wysoki, że
utrata pracy nie jest katastrofą. Na tym polega model skandynawski: złoty
trójkąt czyli elastyczność umów o pracę, duża liczba miejsc pracy i
bezpieczeństwo na zasiłku.
franiszyn   |31.08.2011 19:37:28
@romos
świetnie! "skoro mi i mojej siostrze się polepsza, to znaczy, że
cały świat staje się lepszy!"


Spokojny dobrze kmini, bo - może to tylko
wrażenie - "czyta" rzeczywistość przez naturę człowieka, i pewnie swoją
pełną.

Jeeeejku, strasznie bym chciał, żeby każdy swoje opinie zestawiał z
wnioskami jakiegoś Junga czy jakiegoś Dawkinsa.
Romos   |31.08.2011 23:42:18
@ es_zet_pe

A wiesz, że w Danii system pomocy społecznej polega na censusie
majątkowym? Lub do wyboru związkowym? Pierwszy polega na tym, że nie dostaniesz
żadnego zasiłku, jeżeli masz majątek prywatny odpowiedniej wielkości, czyli np.
dom i samochód. Państwo wychodzi z założenia, że najpierw sprzedaj samochód,
później zamień dom na mniejszy, a dopiero wtedy dostaniesz zasiłek dla
bezrobotnych. A gdy go dostaniesz musisz przyjmować każdą pracę, którą Ci komuna
(gmina) zaproponuje, a nie jak w Polce tylko zgodną z wykształceniem i
doświadczeniem. Ze mną na farmie pracowały osoby, które wcześniej pracowały np.
w biurze. Oczywiście kompletnie się do pracy nie nadawały, sami robili wszystko,
żeby ich zwolnić i z reguły tak się kończyło. Masz jeszcze do wyboru zasiłek od
związków zawodowych, ale wcześniej musisz tym związkom oddawać pewną część
dochodów, uzależnioną od ich wysokości. M.in dlatego tyle osób tam należy do
związków. Ciekawy jestem jak polska lewica przyjęła by takie rozwiązania
pochodzące z krainy szczęśliwości.
wiiedźma   |01.09.2011 11:32:29
@ czcze pogróżki Balcerowicza&co
Już widzę jak pracodawcy masowo rezygnują
z zatrudniania stażystów. Ciekawe kto wykona za nich tą całą nieodpłatną robotę.
No i skąd potem firmy wezmą pracowników z doświadczeniem. Ci neoliberalni
eksperci mówią tak, jakby przedsiębiorcy robili pracownikom wielką łaskę, że w
ogóle kogoś zatrudniają.
@ Romos
Rozejrzyj się choćby po swoim miasteczku
i zobacz ilu ludziom poprawiło się tak jak tobie i twojej rodzinie, a ilu się
pogorszyło.
kot   |01.09.2011 12:06:22
A czemu nie?
"….w Danii system pomocy społecznej polega na cenzusie
majątkowym…"
Nie chodzi o metody ale o cel.
Celem jest aby zapewnić
ludziom szanse, wyciągnąć ich z beznadziei.
To idea konsekwentnie liberalna (ale
teraz liberałowie o niej zapomnieli), ale jeśli cel zostanie zachowany -to
lewica powinna powiedzieć tak.
Spokojny   |01.09.2011 18:16:16
Lewicowy think tank ekonomiczny powinien pracować nad pozytywną całościową
propozycją, która byłaby tyleż spójna co zrozumiała. Bez takiej alternatywy
wszelkie lewicowe jojczenia nad losem kolejnych pokrzywdzonych odbierane są
przez młodzież jako czystej wody naiwność. I taki program całościowy jest
możliwy, ale nie da się go zbudować bez podstawy etycznej. Człowiek
kapitalistyczny - indywidualista dążący do własnej korzyści - nie jest w stanie
nie zniszczyć wspólnotowego systemu. Po prostu go okradnie i zaniedba, tak jak
już to raz się stało. A żeby sformułować wspólnotową etykę i przy tym nie zostać
w kapitaliźmie uznanym za frajera, być natomiast przekonującym.. To trudne
zadanie. Mógłby mu podołać tylko ktoś, kto umie pracować dla innych ale jednak
nie byłby skłonny umierać na krzyżu. Bo to nie zachęca do naśladownictwa.
Podstaw dla tworzenia takiej wspólnotowej etyki szukałbym w tradycji
wcześniejszej. Słowianie ją mają.
kot   |02.09.2011 12:38:09
Lewica nie może tworzyć żadnych think tanków, bo ich przeznaczeniem był
marketing polityczny.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.89415 Seconds