> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wy, wiedźmy! Drukuj
Maciej Nowak   
07.02.2012

Z zainteresowaniem obserwuję, jak szamocze się w mediach Katarzyna W. Jeszcze kilka dni temu wzbudzała powszechne współczucie, kobieta-matka, której wydarto z posłania ukochaną córkę. Miała w sobie coś z antycznych bohaterek, oszalała z bólu, gotowa pójść na każde rozwiązanie, by ocalić dziecko przed tajemniczym, wysokim facetem w ciemnym kapturze, który oddalił się w nieznane. Zbiorowa wyobraźnia ludu, organizowana sprawnie przez medialnych kapłanów, wzięła się do roboty. Szajka pedofili, handlarze ludzkimi organami, spisek matek, które poroniły – te scenariusze dobrze znamy i z upodobaniem używamy. W poszukiwania zaangażowały się tysiące osób, a może raczej – wolontariuszy, co brzmi lepiej, mocniej, ciekawiej. Prawie niczym mityczni templariusze. Niestety, ci szlachetni ludzie zostali zawiedzeni, matka okazała się osobą nieodpowiedzialną, niemal zbrodniarką, wprowadzającą w błąd opinię publiczną. W telewizyjnym programie z udziałem znanych kobiet-polityków dyskutantki zgodnie uznały, że afera Katarzyny W. zachwieje poczuciem społecznej solidarności i gotowością do niesienia pomocy bliźniemu. One same mają takie doświadczenie, że oszukane zostały przez nieuczciwych żebraków i więcej jałmużny już nie dają.

Czy Katarzyna W. nie jest przypadkiem współczesną Medeą? Ten życiorys nie jest oczywiście tak spójny, a jednocześnie panoramiczny jak u Eurypidesa, brak mu aż tylu wątków. Na pewno jednak porównanie to można rozwijać. Katarzyna W. jest bowiem matką, która ponad próbę ratowania dziecka wybrała własną rozpacz i ból. I tak jak w antycznej historii i tutaj znienacka pojawia się dzielny rycerz, niosący sprawiedliwość. Wtedy zwał się Jazonem, był nieustraszonym zdobywcą i mężem-cudzołożnikiem. Tutaj prawdziwy mąż jest postacią całkowicie bezradną, ale przecież Jazon i tak się nadciąga. Jego odpowiednik z XXI wieku ma kwadratową szczękę, mówi z knajackim akcentem i nosi czarne okulary. Obnaża knowania grzesznej niewiasty, zaprowadza moralny, patriarchalny porządek. 

Medea z greckiego mitu była czarodziejką z dalekiej, czarnomorskiej Kolchidy, której amoralne czyny budziły potępienie i zgrozę. Była wiedźmą. Katarzyna W. na listę wiedźm III RP też już została wpisana. Ile ich było w ostatnim czasie? Na pewno wszystko zaczyna się od Marzeny D., rzekomej warszawskiej korespondentki „Le Figaro”, która jako Anastazja Potocka opublikowała książkę opisującą jej erotyczne figle z posłami Sejmu I kadencji. Cóż to za święte oburzenie rozgorzało! Wybrańcy narodu, wyzwoliciele z okowów czerwonego reżimu – zwykłymi dziwkarzami? Marzena D. obwołana została pierwszą kurtyzaną nowej Polski i zanikła w pejzażu naszego życia publicznego. Zaglądam do Wikipedii, by dowiedzieć się, co u niej. Okazuje się, że o politycznej nimfomance rzeczywiście słuch zaginął, natomiast do prawdziwego autorstwa Erotycznych immunitetów przyznaje się znany dziennikarz Jerzy Skoczylas. Jego kariery to nie zburzyło, a nawet w zeszłym roku odznaczony został ku chwale ojczyzny Złotym Krzyżem Zasługi.

Kolejne pozycje w spisie wiedźm polskich? Niestety, moja kolekcja jest niesystematyczna, więc od razu skaczę w wiek XXI, by zatrzymać się przy życiorysie Anety K., działaczki Samoobrony, która ujawniła w tej partii praktyki molestowania seksualnego. Niestety, zawiodła na całej linii. Media szczegółowo badały jej pożycie intymne, relacjonowały, kiedy i z kim odbyła stosunek płciowy, a kiedy zmuszano ją do poronienia. Wstyd, bo nic nie zgodziło się z wynikami badań genetycznych. Aneta K. z oskarżycielki stała się zwykłym workiem grzechów i nieczystości. Przepadła gdzieś w Łódzkiem, zaś o jej domniemanym prześladowcy Stanisławie Łyżwińskim dowiedzieliśmy się niedawno, że został przez sąd uniewinniony.

Niedługo później do pocztu rodzimych czarownic dołączyła posłanka PO Beata S., oskarżona o korupcję i ustawianie publicznego przetargu. Cóż za niesmaczne były jej łzy i histeryczne płaczliwe oświadczenia przed kamerami! Tak się nie zachowuje prawdziwy polityk! Do dzisiaj sprawa nie została wyjaśniona, lecz sprawiedliwości i tak się stało zadość. Ona straciła mandat poselski, za to miejsce w Sejmie zdobył prowadzący ją oficer CBA, którego Beata S. oskarżała o uwiedzenie. Złych kobiet w polskim życiu publicznym można wyliczać jeszcze wiele. To wyraziste figury współczesności, budzące najwyższe zainteresowanie widowni i za każdym razem będące tłem dla dzielnych, broniących skutecznie swego honoru mężczyzn.


Wpadła mi właśnie w ręce książka Kelly Olivier Kobiety jako broń (Women as Weapons of War. Iraq, Sex, and the Media, Columbia University Press 2008). Przeanalizowano tu fotografie z więzienia Abu Ghraib, gdzie młodziutkie żołnierki US Army poddawały upokarzającym torturom irackich więźniów. Autorkę książki zaintrygowało, że te wyzwalające oburzenie obrazki funkcjonują na internetowych stronach pornograficznych. Poszła tym tropem dalej i zauważyła wielką ekscytację kobiecą psychiką i kobiecym ciałem jako bronią współczesnych wojen medialnych i militarnych. Oddział kobiet-samobójczyń w strukturach Hamasu, czeczeńskie szahidki, legendarne ochroniarki Muamara Kaddafiego czy niechybiające nigdy celu strzelczynie wyborowe Armii Czerwonej należą do tej samej kategorii. To współczesna przeróbka mitu Amazonek, których okrucieństwo przerasta wyczyny najbardziej bezwzględnych facetów. Bo my może jesteśmy okropni, ale wy – jeszcze bardziej. A przy okazji tak bardzo w tym podniecające. 

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Spokojny   |07.02.2012 15:29:46
Czekałem z niecierpliwością na tekst w tym rodzaju, bo rzecz jasna pewien
byłem, że niedługo się taki pojawi. Zgadłem nawet, że tym razem
nie pani, a któryś z panów nie zawiedzie i pojedzie. 

Niezależnie
co by nie zrobiła kobieta, zawsze musi się zjawić jakiś zły obrońca
patriarchalnego porządku o kwadratowej szczęce. I to on jest winny.
Nie jest problemem, że kobieta przez tydzień czasu opowiadała totalne
bzdury, wodziła za nos policję, dziennikarzy, samego
Rutkowskiego, rodzinę, że zmyślała od początku do końca każdy szczegół
- jak szła, którędy, kiedy zobaczyła "tego mężczyznę", jak
wyglądał.. Nie dość, że odegrała przed ludźmi komedię z pustym
wózkiem, leżeniem na ziemi "ogłuszoną" (że też nikt nie zadał
sobie od razu prostego pytania co to właściwie znaczy ogłuszona przecież
nic takiego nie istnieje, to tylko na filmach z de Funesem tak jest,
że się człowieka uderza w głowę i on pada nieprzytomny, a później wstaje i
nie ma żadnych uszkodzeń nawet naskórka), że odpierała
zarzuty dziennikarzy o obojętność, być może w ogóle sama nawet zabiła
"Madziulkę" jak ją przez te dni co i rusz przed kamerą określała.
To nie przeszkadza. Przeszkadza to, że pojawił się Rutkowski który
żyje z medialnej sławy i to on od niej wyciągnął jak było. To jest problem.
Że on z tego teraz odetnie kupony.
Podobnie z Anetą Krawczyk. Tej
kobiecie publicznie udowodniono kłamstwo sądowe. Łyżwiński został uznany
za niewinnego, badania genetyczne wykazały, że ona mówiła nieprawdę,
jakoby do czegokolwiek ją zmuszono, choć ewidentne jest, że dobrowolnie
za seks załatwiła sobie pracę lata świetlne powyżej jej kwalifikacji.
To nie jest problem. Problemem jest to, że ktoś zapytał o szczegóły z jej
życia, zamiast grzecznie założyć znaczek, że jej wierzy.
Ja bym
dołączył jeszcze kilka postaci do tej galerii ale innych niż pan, bo akurat
z Anastazji to ani pokrzywdzona ani krzywdzicielka, natomiast Beata S.
ewidentnie jest ofiarą i nikomu nie zrobiła nic złego, ani nikogo o nic
fałszywie nie oskarżala. Została użyta w wojnie politycznej i
zmanipulowana, to wszystko. Ale na przykład te dwie panie, które na wieść o
grasującym gwałcicielu ze Sląska w te pędy pognały na policję by
powiedzieć, że im także coś zrobił. Przyciskane przez kilka dni przyznały
wreszcie, że nic takiego nie miało miejsca ale że "chciały
zwrócić uwagę na problem". Niemniej płakały, opowiadały szczegóły,
budziły współczucie..
Dołączyłbym jeszcze z poprzednich lat te panie,
które siedziały w więzieniach za morderstwa na mężach i przez
feministyczną delegację zostały uznane za niewinne po prostu na tej
podstawie, że panie delegatki przyszły i porozmawiały jak kobieta z
kobietą. Czy któraś z nich pomyślała o tym, żeby porównawczą
wizytę odbyć w męskim więzieniu i sprawdzić jak się słucha tamtejszych
"niewinnych"? Nie ma po co. Kobieta w tej optyce jest ofiarą z
definicji i jasna rzecz, że sprytnie tego używa. Już czekam na kolejne
artykuły w których będą ekwilibrystyki - jak by tu tak można było tę
opowieść wyrkęcić, żeby się jednak okazało, że winny był ten facet
i to on zmusił ją do tego.
Proszę, miejcie odwagę i pomóżcie
odzyskać mi córeczkę. Była naszym największym szczęściem,
naszym skarbusiem..
Polecam fragmenty.
http://www.youtube.com/watch?v=ywb1bIoKdRs&feat…
Slawczan   |07.02.2012 16:54:35
,,Typ o kwadratowej szczęce" ma gdzieś porządek patriarchalny czy
jakikolwiek inny poza porządkiem na swoim koncie…i tyle. Ale w końcu NAPEWNO
to matka nieżyjącej dziewczynki ma rację. Myślę, że może to byc też twórczy
przyczynek do dysputy o aborcji - gdyby była u nas aborcja na życzenie…O takim
drobiazgu jak antykoncepcja i świadome macierzyństwo szkoda gadać. Niestety,
niektórym wszystko kojarzy się z okupacją patriarchalną. A potem się dziwimy, że
jesteśmy pod okupacją prawacką o dwudziestu lat (SLD bynajmniej nie uznaję za
lewicę). Skoro lewica ma większy problem z ,,okupacją patriarchalną" a nie
wyzyskiem pracy to trudno by mogła wygrac jakiekolwiek wolne wybory. Policzmy -
połowa wyborców to okupanci (,,samce") potem sa zdrajczynie swojej
,,rasy", które całkiem dobrze sie czują/odnajdują pod tą ,,okupacją", są
też takie, które są tak urobione po całym dniu roboczym, że na żadne rozkminki o
,,patriarchatach" sił im brak. Nie tędy droga…z tego co czytam na
,,KP" to okupacja czarnosukienkowych wspierających prawactwo jeszcze
potrwa…
Skrzypek  - Bo to zła kobieta była…   |07.02.2012 18:12:37
Czujny Spokojny rzecz jasna natychmiast wychwycił schwarzcharakter którym ani
chybi kobieta być musiała. Spieszę dla jakiejś równowagi zauważyć jedno- tak jak
najpierw wszyscy pochylili główki nad "tragedią matki" ufając
(przynajmniej w mediach i na forach) każdemu jej słowu, tak teraz, równie
przecież wpisując kobietę w rolę, wszyscy już uznali tę panią za przebrzydłą
morderczynię, która własne dziecko rach ciach i żeby taka… wyrodna matka, no
sama pani widzi co to się wyprawia. Już mamy pielgrzymki do ruin gdzie
znaleziono ciało dziecka, śpiewanie i modlenie, świeczki, misiaczki i pełne gęby
potępienia -też przecież, no co to za matka, żeby jej się dziecko
wyślizgnęło….Niestety, szanowny panie S., głupi stereotyp Matki Polki działa w
obie strony i siecze w końcu zawsze…jednak kobietę :D
a psik   |07.02.2012 20:49:45
warował jak pies w oczekiwaniu na kij
Spokojny  - @ Skrzypek   |07.02.2012 21:01:10
Może nie stereotyp matki polki ale stereotyp matki w ogóle. Ale niespecjalnie
jestem po stronie tych pielgrzymujących do gróbka. Tym bardziej jednak nie
jestem po stronie tych, którzy w każdej sytuacji gdzie zamieszana jest kobieta
automatycznie upatrują w kobiecie ofiarę choćby najbardziej oczywiste było coś
innego. Anastazja (trochę zmieniłem zdanie po przemyśleniu) obserwowała posłów
zaangażowanych w politykę i też chciała wystąpić, zaistnieć i cośkolwiek też
zarobić. Nie miała żadnej przeszłosci politycznej, żadnego dorobku, publikacji,
poglądów, niczego do powiedzenia i nie była gotowa włożyć zadnej pracy nawet
medialnej a’la Rutkowski czy wielu polskich polityków ale mogła pokazać nogi do
pół uda, biust i się ładnie uśmiechnąć. No więc się przespała z kilkoma sławnymi
facetami z góry zakładając, ze napisze o tym nie bacząc że mają żony i dzieciaki
i nie obchodziło jej, że spieprzy życie paru osobom. Plan był taki, żeby się
pokazać i pokazać wszystkim jaka jest niezwykła i prawdziwa na tle ich
zakłamania. Przespałam się z Kwaśniewskim "bo chciałam". Toż jakby jakiś
kolo napisał publicznie "przespałem się z Kwaśniewską bo chciałem" i z
góry by było wiadomo, że zamierzał zrobić o tym książkę to tutejsze obrończynie
prześladowanej mniejszości 50% by go zagryzły jak kota. Tymczasem tu jest
inaczej - skoro okazuje się, że autorem książki jest dziennikarz facet to autor
felietonu wykoncypował, że ona jest ofiarą a facet zyskał. Tymczasem prawda jest
bardziej banalna. Dziewczątko potrafiło się podłożyć paru panom, ale żeby
napisać kilkadziesiąt stron tekstu i wyjustować to już trzeba posługiwać się
wordem i do tego był potrzebny już dziennikarz. I tyle.
Jeśli chodzi o sprawę
matki Magdy ja osobiście nawet przez moment nie ufałem jej słowu od chwili kiedy
usłyszałem słowa "padła ogłuszona" a później zobaczyłem w TV jej
pochyloną głowę bez bandaża. Toż ona musiała leżeć obok przewróconego osobiście
wózka, udawać nieprzytomną przy tych wszystkich ludziach i następnie wstać i wyć
za dzieckiem że gdzie ono i później już grać to przez cały ten tydzień.
Tymczasem jest ofiarą tak czy siak - tym razem na mocy tego, że istnieje
stereotyp matki polki. Paranoja. Mężczyzna może być psychopatą, kobieta może być
psychopatką. 50/50, nie? Czy jednak nie?
wodnamałpa  - w tym samym czasie, kiedy…   |08.02.2012 00:25:53
… ta potworna zbrodniarka rzucała dziećmi o podłogę (masowo), biedny,
sprowokowany przez konkubinę (konkubinę! dziwka!) i doprowadzony do
ostateczności ojecie musiał zarąbać swego 12-letniego syna siekierą (no bo
mogłaby go zdradzac, suka). Jego brat czy szwagier, równiez sprowokowany (nie
wiadomo, przez którą, ale na pewno przez straszną zdzirę) nie miał czasu dzwonić
po pogotowie, bo był zajęty włamaniem do domu ofiary i kradzieżą jej zabawek.

W tym samym czasie iluś tatusiów, ojczymów, wujków i dziadków katowało i
gwałciło dzieci w kompletnej ciszy i przy pełnej akceptacji Rutkowskich i innych
Jazonów tego świata.
Trzy czwarte oskarżycieli tej kobiety nie fatyguje się
opieką (więc mu dziecko z rąk nie wypadnie), za to łomocze swoje potomstwo ino
furczy i prawo do katowania uważa za swe prawo obywatelskie. Część gwałci i
zabija. Najwięcej dzieci umiera z rąk heteroseksualnych mężczyzn. To oni
stanowią największe zagrożenie dla dzieci. Wynika to wprost z biologii -
mordowanie dzieci jest strategią reprodukcyjną samców naczelnych.
Dlatego to
im powinno się patrzeć na ręce, ściśle kontrolować, a niektórych trzymać w
klatkach.
I naprawdę świat byłby lepszy, gdyby niektórzy z nich nie dostąpili
zaczytu bycia urodzonymi przez kobietę.

A jak się widzi chujową reakcję tego
całego towarzystwa - to naprawde trudno się dziwić, że się bała przyznać do
wypadku.
Wszystkim mizoginom życzę upadku z dużej wysokości.
viking   |08.02.2012 00:32:05
Nie zgadzam się ze Spokojnym w kwestii jego pewności co do winy tej kobiety. Nie
zapominałbym o tym, że na razie Katarzyna W. odpowiada za nieumyślne
spowodowanie śmierci. To się może wydawać nieprawdopodobne, ale nie raz już w
podobnych sprawach, nieprawdopodobne wersje okazywały się prawdziwe. Zanim to
nastąpiło oskarżony poddawany bywał społecznemu linczowi.

Ale rzeczywiście,
było bardziej niż pewne, iż w całej tej sprawie rozpocznie się prędzej niż
później rozpaczliwe poszukiwanie jakiegoś samca, któremu będzie można przypisać
winę za to, co się stało (i to już na tym etapie, na którym nawet nie wiadomo do
końca CO się stało).
Przez dwa dni był z tym problem, ale już w niedzielę,
dziennikarka TVN-u przypomniała panu Rutkowskiemu, że przecież Katarzyna W.
"nadal jest kobietą" (nie wiem co to w tej konkretnej sprawie ma do
rzeczy) i, że ten postąpił z nią nadzwyczaj niedelikatnie, naciskając by się
przyznała. Wtórował jej policjant, reprezentujący instytucję, która wprawdzie
znana jest w tym kraju z bicia 15-latków "w celu uzyskania materiału
dowodowego w postaci zeznania", ale operacyjny blef w śledztwie, uznała
nagle, jak jeden mąż, za "rozjechanie emocjonalne" świadka.
Dziś na
witrynie TOK FM, przeczytałem natomiast jeszcze lepszą rewelację. Otóż okazuje
się, zdaniem pewnego psychologa, że istotną rolę odegrała "niedojrzałość
tego ojca, który się bawił w rycerzyka", czyli męża dziewczyny.

Ja myślę,
że jeżeli przy okazji tej sprawy ujawnia się jakoś mentalność a la "Matka
Polka", to właśnie w tym absolutnym braku wiary w to, że kobieta/matka może
po prostu zrobić coś złego dziecku, dokładnie tak, jak mógłby to zrobić i nie
raz robi mężczyzna/ojciec.
Ta myśl porusza chyba coś tak podstawowego w naszym
pojmowaniu świata, że część ludzi nie umie sobie z tym poradzić inaczej, niż
próbując uciekać od sedna sprawy i rozmywać ją ucieczką w
szczegół/fantazmat/ideologię.
Sposoby są różne. Jednym jest nieustająca
dyskusja wokół licencji Rutkowskiego, której brak nikomu nie przeszkadzał, gdy
szukał dziecka, zaczął natomiast, gdy je znalazł. Drugim udawanie, że obejmujący
Katarzynę W. i w gruncie rzeczy podpowiadający jej tę łagodniejszą wersję
zdarzeń detektyw, wykazał się niesamowitą brutalnością.
Trzecim przenoszenie
sprawy na poziom ogólnospołeczny i polityczny (ustawa antyaborcyjna, brak
wychowania seksualnego itp.). Czwartym wpisywanie Katarzyny W. w poczet ofiar
patriarchatu,tuż obok Anety K. Piątym oskarżenie konkretnego samca- np. ojca,
który prawdopodobnie przeżywa obecnie najgorszą tragedię, ale który z racji
swojej płci oraz stereotypowo z nią kojarzonym hobby, całkiem fajnie się do
takiego zabiegu nadaje. Szóstym,ostatecznym i zostającym jeszcze na wypadek
ewentualnej krytyki wyżej wymienionych- przypisanie krytykującemu mizoginii oraz
wszystkich złych skłonności z poprzednich punktów naraz, najlepiej jakąś
ironiczną frazą w rodzaju "bo to zła kobieta była".
Artykuł Nowaka,
jest prawdopodobnie pierwszym z całej serii, której powstawanie będzie
równoległe do dowiadywania się przez opinię publiczną kolejnych szczegółów
sprawy.

A może trzeba do siebie dopuścić tę przerażającą myśl, że pewnych
rzeczy, które się na świecie dzieją, nie są przykładem na żadne
"prawidłowości" czy ogólne zjawiska? Może mamy tu do czynienia z pewną
konkretną sytuacją, na którą wpłynęło wiele czynników, niekoniecznie dających
się wpisać w jakieś szersze narracje?
Jak dla mnie, czynione przez Nowaka
porównania Katarzyny W. do greckich tragedii, są o wiele bardziej tandetne niż
przychodzenie z misiami na miejsce ukrycia ciała. Bo o ile to, można jeszcze
uznać za wyraz jakiegoś autentycznego poruszenia, jakie w dorosłych wywołuje (i
powinna wywoływać) tragedia dziecka, o tyle ten felieton, jest
pseudo-empatycznym snuciem wciąż tej samej pieśni, której refren brzmi "wolę
mamusię od tatusia". Sprawa Katarzyny W. występuje tu jedynie, jako jej
zwrotka.
Skrzypek  - do: Spokojny.   |08.02.2012 01:42:32
Może i może a może nie bardzo.Polskie więzienia nie są przepełnione FACETAMI
dlatego, ze kobiecym zbrodniarkom sąd zawsze uwierzy, nieprawdaż? Ponad 90 %
ciężkich przestępstw popełniają tu faceci, a w przestępstwach przeciw zdrowiu i
życiu członków rodziny ta przewaga jest chyba jeszcze większa. Oburzenie na
"zawsze niewinną" kobietę więc troszkę nie na miejscu, tym bardziej, że
to domniemane jedynie domniemanie jej niewinności najmocniej chyba wyrasta z
kultury, w której kobieta większych szans na zbrodnie nie miała, jako skutecznie
ubezwłasnowolniona. Nawet durna ustawa antyaborcyjna karze lekarza, nie kobietę
płód usuwającą. Czy to wynika z zakładania niewinności kobiety? Czy raczej z
domyślnego odbierania jej siły sprawczej, ergo- podmiotowości?
czarownik   |08.02.2012 08:35:02
A może gdyby nad ludźmi nie wisiała cała ta groźba społecznej kontroli i kary,
bardziej by byli skłonni to uczuć macierzyńskich i każdych innych, a nie do
rozwoju talentów manipulacyjnych jak odpowiednio wypaść w odbiorze społecznym.
Ale jakoś żyjemy epoce photoshopa i bycia cool.
Spokojny  - @ Wodna małpa   |08.02.2012 10:35:10
W odróżnieniu od ciebie i autora tekstu ja nie jestem seksistą. Dlatego też w
odróżnieniu od was mnie nie robi najmniejszej różnicy jakiej płci jest osoba,
która wykonuje określone działanie. Jeśli agent Tomek manipuluje kobietą uwodząc
ją po to tylko, by ją wpuścić w aferę łapówkarską bo takie jest polityczne
zlecenie szefów, to dla mnie robi mniej więcej to samo, co parę lat wcześniej
robił niejaki Kalibabka uwodzący dziesiątki kobiet by je okraść. Jeśli Anastazja
podkłada się politykom by zabłysnąć kontrowersyjną książką, robi mniej więcej to
samo co ci dwaj, tylko na dostępny sobie sposób.
Dalej - jeśli kobieta wali
się sama cegłą w twarz i idzie z tym na policję żeby wykopać gacha z
kwaterunkowego mieszkania, bo ma już gacha nowego, to jest to dla mnie mniej
więcej to samo, co robi koleś proszący kumpla by mu łeb trochę rozwalił deską,
bo idzie na obdukcję w sprawie wypadku samochodowego i chce wydębić
odszkodowanie (obie historie autentyczne). Dalej - jeśli panienka idzie do łóżka
z Assangem, a później jak się zorientuje, że on ją puszcza kantem z inną idzie i
zgłasza gwałt nie zwracając uwagi na fakt, że jak kolesia prześlą do stanów, to
on tam dostanie krzesło elektryczne, to jest to mniej więcej to samo co robi
pokojówka oskarżająca szefa funduszu walutowego o gwałt. Mężczyzna ma niewiele
szans, żeby zrobić coś dokładnie takiego ale ma mase szans by dokonać innych
oszustw i nadużyć i dokonuje ich. Istnieją między ludźmi psychopaci i oni bywają
skłonni do takich czynów niezależnie od swojej płci. Facet kradnie samochody,
diluje dragami, bije się z kolegą. Babeczka leje swoje dzieci, wygryza drugą z
pracy, gnoi synową.. Feminizm przypusuje kategorię etyczną do płci, ponieważ jak
trafnie to ujmuje Viking jest to wersja piosenki pt. Wolę mamusię niż tatusia.
Odpowiedź jest tylko jedna. Kochanie, mamusia i tatuś są siebie warci. Tatuś ma
cię gdzieś, ale mamusia cię oszukuje. Nie o ciebie jej chodzi, tylko o niego.
Jak cię robili, to lubiła to. Teraz już tego nie robią i dlatego tyle uwagi dziś
tobie poświęca. Zacznij dziecko własnego rozumu używać.
facet  - Medialny lincz na kobiecie   |08.02.2012 10:46:32
W rodzinie jest tak, że młodszy brat często naśladuje starszego. Czy to właśnie
zdecydowało, że grasz dziś profesjonalnie w koszykówkę? Czy może większy wpływ
na wybór tej dyscypliny miał ojciec lub starsza siostra?

Opowiedz o
początkach swojej kariery. Od początku trenowałeś pod okiem fachowców, czy
najpierw godzinami grałeś dla przyjemności na osiedlu?

Jaki wpływ na Twoją
karierę miała rywalizacja z bratem?

Często gracie przeciwko sobie? Udaje Ci
się wygrywać z nim w grze jeden na jeden?

Kto był Twoim koszykarskiem idolem
gdy zaczynałeś grę w koszykówkę?

Teraz jest jeszcze ktoś, kogo starasz się
naśladować?

Już jako nastolatek trenowałeś pod okiem Macieja Milana. Czy w
tym sezonie, gdy znów przyszło Ci pracować z tym szkoleniowcem, coś Cię
szczególnie zaskoczyło w warsztacie tego szkoleniowca?

Pierwsze minuty w
pierwszym zespole Polonii zaliczyłeś jeszcze, gdy trenerem był Paweł Trojnar.
Pamiętasz swoje pierwsze punkty na parkietach II ligi?

Przełomem w Twojej
karierze był chyba pierwszy sezon pod okiem trenera Mariusza Zamirskiego, w
II-ligowej Polonii. Jak wspominasz początki współpracy z tym
szkoleniowcem?

We wspomnianym sezonie nie tylko zdobywałeś po kilkanaście
punktów w meczu, ale i nauczyłeś się chyba brać ciężar gry na swoje barki? Sporo
spotkań wygrywaliście jednym punktem lub po dogrywce…

W 2008 r. Polonia
wycofała zespół z rozgrywek II ligi, a Ty, wraz z trenerem Zamirskim i Bartoszem
Balem, trafiłeś do Krosna… Jak wspominasz to zderzenie z I ligą?

W drugim
sezonie w Krośnie grałeś jeszcze mniej. To był skutek zawirowań na ławce
trenerskiej, czy też po wielu porażkach trenerzy nie decydowali się na takie
ryzyko, jak 20-latek na pozycji rozgrywającego?

Patrząc na ostatnie pięć lat
Twojej kariery, chciałoby się rzec: wszędzie fajnie, ale w domu najlepiej.
Wróciłeś do Polonii i od razu stałeś się kluczowym graczem tej drużyny.

Po
przyjściu Pawła Pydycha, chyba nie spodziewałeś się, że w tym sezonie będziesz
pełnił niemal tak samo ważną rolę w drużynie, jak rok wcześniej?

W kilku
spotkaniach byłeś naprawdę blisko osiągnięcia triple-double. Po sezonie chyba
będzie sporo propozycji gry w innych klubach. Jeśli pojawi się propozycja z
ekstraklasy, zaryzykujesz?

Do końca rundy zasadniczej pozostało osiem
spotkań. Z drużynami z miejsc 4-7 gracie u siebie, z czterema najsłabszymi
drużynami w lidze - na wyjeździe. To chyba dobrze wróży jeśli chodzi o miejsce w
"ósemce"?

Na koniec możesz zadać pytania typu:
Czy grając zawodowo
w basket jest czas na kontynuowanie nauki?
Z kim z zespołu Polonii najczęściej
widuNajbardziej przeraża to, jak łatwo ludzie ferują wyroki… Sekcja zwłok
potwierdziła, że to prawdopodobnie był nieszczęśliwy wypadek. Matka spanikowała.
Bojąc się ostracyzmu ze strony rodziny, sąsiadów, całego otoczenia, zachowała
się nieracjonalnie i zaczęła kłamać. Ale to chyba jeszcze nie powód, by robić z
niej potwora? Fakt, że ukryła zwłoki w lesie, też można wytłumaczyć: kobieta
mogła uznać, że pozbycie się zwłok zmniejszy traumę – nie będzie co roku,
1.XI, zmuszana przez rodzinę do uświadamiania sobie, że jest czarną owcą, która
doprowadziła do śmierci własnego dziecka…

Psychologicznie to bardziej
złożona sprawa, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. I szczerze mówiąc, wolałbym
by wyjaśniła to policja (nawet dzień lub dwa później), ale zrobiła to z
taktem… Skandalem jest to, co zrobił Krzysztof Rutkowski, ferując wyrok i
autorytatywnie stwierdzając w telewizji, że dziewczyna będzie siedzieć.
Stworzyło to presję na sąd i mamy areszt, choć za nieumyślne spowodowanie
śmierci z reguły sądy orzekają wyroki w zawiasach.

Jeszcze większym skandalem
jest to, co zrobiła TVN24, pokazując nagranie z ukrycia. Nagranie dokonane bez
zgody osoby nagrywanej to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego. Media
zrobiły z tragedii rodziny spektakl, kolejne W11 na żywo.

Finał jest taki, że
matka do końca życia pozostanie dla opinii publicznej potworem i już ma
zrujnowaną psychikę, o czym świadczy eufemistycznie nazwana
„incydentem” próba samobójcza w więzieniu. Nadszarpnięty został
autorytet policji i ludzie, zamiast do państwa, będą zwracać się o pomoc do
hochsztaplerów. A warto przypomnieć sobie, jakie brednie opowiadał Rutkowski
choćby przy sprawie zaginięcia dziewczyny w Sopocie.

„Pośrednicy”
 – Rutkowski, TVN i inne media – którzy żywili się tą tragedią, tylko
na tym wszystkim zarabiają. I nawet, gdy TVN zapłaci milionowe odszkodowanie za
ten spektakl (publikację dramatycznych wyznań matki), to nawet o tym nie
usłyszymy… Zapewne w trosce o wizerunek stacji zawarta będzie ugoda,
której warunkiem będzie milczenie na ten temat.

Jednym słowem, jest trochę
jak z ACTA – mamy biednych, okradanych twórców, i złodziei internautów. A
to, że taki ZAIKS okrada i jednych i drugich (płacimy ZAIKSowi haracz kupując
nawet papier do drukarki) prawie nikomu nie przeszkadza…
viking   |08.02.2012 10:56:34
@ wodnamałpa

To chyba dobrze, że go zarąbał, nie?
Za sześć lat 12-latek,
nie miałby już alibi, jakie mu daje dziecięcy wiek i stałby się jednym z samców,
których trzy czwarte morduje, gwałci i zabija. Zresztą … czemu akurat trzy
czwarte a nie cztery czwarte? Ułamek wprowadza tu, moim zdaniem, niepotrzebny
niuans i bezsensowne złagodzenie, chwalebnie radykalnego i bezkompromisowego
dyskursu.
Może należy więc pochwalić tego faceta za dosyć krwawą, ale jednak
prewencję?
Ja to nawet myślę, że właśnie cały problem z Katarzyną W. polega na
tym, że albo nieumyślnie albo umyślnie doprowadziła do śmierci CÓRKI. To jednak
dosyć mało "siostrzańskie" i pro-kobiece z jej strony.
Gdyby jednak
chodziło o syna to (pozwolę sobie w tym miejscu na wyrażenie tego radykalnego
poglądu) pani Katarzynie W. należałby się medal.

Reasumując, osobiście
uznaję, że mizoginią jest nie tylko pogląd, iż kobieta może być winna
zarzucanego jej czynu, ale także ten, iż samcowi w jakimkolwiek wieku należy się
coś więcej niż rozłupanie siekierą. Koncepcja różnicowania samców na podstawie
ich wieku i udawania, że Ci 15-letni są lepsi niż 40-letni jest ściśle
patriarchalna. Tymczasem samiec produkuje najwięcej hormonu zbrodni właśnie w
wieku młodzieńczym. Jest wówczas szczególnie agresywny i jego myśli nieustannie
zaprząta chęć fallicznej degradacji kobiety (czytaj: uprawiania z nią seksu).

Każdy inny pogląd niż ten, że eliminacja samca właśnie w tym czasie, jest
najsłuszniejszym z punktu widzenia bezpieczeństwa i ładu społecznego
rozwiązaniem, uznaję za mizoginię a mizoginom to ja również życzę upadku z dużej
wysokości.
Pea  - 1984   |08.02.2012 11:22:20
Społeczna kontrola i kara nie brzmią dla mnie zbyt przekonywująco - do uczuć się
ludzi nie zmusza. Zresztą zmuszanie ich do czegokolwiek jest mało skuteczną i
kosztowną metodą (już nie wspomnę o aspekcie moralnym).
Prędzej odpowiednie
wychowanie, edukacja, żeby mieć dzieci wtedy, kiedy jesteśmy na nie gotowi i
wiedzieć, jak sobie w trudnych sytuacjach radzić - także sami z sobą.
Strasznie
dużo złych decyzji jest podejmowanych z braku wiedzy, dużo strachu i nienawiści
także wynika z braku wiedzy bądź przenoszenia szkodliwych stereotypów.
Skrzypek  - vikingowi   |08.02.2012 11:24:53
Ja tu postrzegam zgrzyt jakiś. Co by się nie mówiło o kobietach czy konkretnej
kobiecie, dla pana vikinga wszystko to sztampa i bzdura, chyba że on to powie.
:)Trudno się odnieść, bo, oprócz "odnoszenia się" do innych, nic żeś pan
swojego nie rzekł. A moje "bo to zła kobieta była" nacechowane ironią
nie było, po prostu mierzi mnie gwałtowny przeskok tzw. "opinii
publicznej" od składania rączek nad biedną niewinną mateczką (co zauważył p.
Spokojny) do narastającej chęci linczu (no ja tam przedwczoraj czułem już smak
krwi w powietrzu, policja chyba też, skoro objęła ją nadzorem i utajniła miejsce
aresztowania początkowo) gdy okazało się, że pani się z prawdą mija i może ona
własne dziecko….Mierzi mnie straszliwie, bo postrzegam to jednak jako dwie
strony tego samego medalu, na którym kobieta polska może być tylko (i tu się
upieram, panie Spokojny) świętą matką polką albo dziwką zbrodniarką. Stanów
pośrednich czy też po prostu indywidualnych osobowości nie stwierdzono. Jak
widać stereotyp ten może uniewinniać z marszu (jak twierdzi pan Spokojny) a może
też
z marszu stygmatyzować. Tak czy tak- kobieta nigdy w nim nie jest sobą, bo
w ogóle nikt tego nie oczekuje. Wieki całe temu zrobiono z niej przedmiot
zewnętrznych (niekoniecznie męskich, panie Spokojny, przetrwalnikiem i
strażnikiem kultury patriarchalnej w większym nawet stopniu jest przecież żeńska
część społeczności) klasyfikacji, którym tak czy inaczej jest poddawana. Dlatego
właśnie chciałem -dla równowagi- tę stronę drugą medalu ukazać. Panu vikingowi
za atak dziękuję, chyba inszych zachowań się po wikingach spodziewać nie można
(ups, znowuż stereotyp!).
czarownik   |08.02.2012 11:39:52
Pan Piątek powinien trylogie napisać o bohaterze Spokojnym. Śmigałby na motorze
jako spokojny-raider i walczył z feministkami. Na plecach wytatuowany jezus z
długim ganem wycelowanym w matke boską.
Leśny  - manipulacja   |08.02.2012 12:31:26
Wodna Małpo – ze względu na nick będę się odnosił do ciebie jako do
osobnika płci żeńskiej. Swoją wypowiedzią tworzysz bardzo zgrabne kłamstwo.
Używasz pasujących do twojej teorii fragmentarycznie potraktowanych faktów
 – bo co to znaczy że „Najwięcej dzieci umiera z rąk
heteroseksualnych mężczyzn.”??? Odczytanie jakie się nasuwa jest dość hmmm
drastyczne – mężczyźni hetero są najczęstszą przyczyną śmiertelności wśród
dzieci i niemowląt? Więcej niż bezdech, bakterie, wirusy i kataklizmy z
wypadkami razem wzięte…. Oczywista bzdura. Statystyki w tym względzie są
dostępne i nic takiego z nich nie wynika. „To oni
(mężczyźni) stanowią
największe zagrożenie dla dzieci. Wynika to wprost z biologii -
mordowanie
dzieci jest strategią reprodukcyjną samców naczelnych.” To już totalna
manipulacja informacją. Jeśli strategią reprodukcyjną byłoby mordowanie
potomstwa to kiepsko widzę przyszłość takiego gatunku. Mylisz pani Małpo
pojęcia. W ramach strategii mającej za zadanie przekazanie swoich genów i
usunięcie konkurencji samce niektórych gatunków (nie tylko naczelnych) likwidują
potomstwo innych samców, ale nie własne. Przypadki zabijania własnego potomstwa
zdarzają się i owszem – ale już w trakcie np. walki o władzę w stadzie.
Ale strategia reprodukcji z definicji zakłada przedłużanie własnej linii genów a
nie jej likwidację. Obojętność na dziecięcą niedolę kwadroszczękich bohaterów
jest tak samo naganna, jak bezpieczny dystans homoseksualnej pary artystek do
wycia bitych dzieci u „pijaków z parteru”. Pani Małpo – cała
wypowiedź, a szczególnie jej koniec, mocno czuć feministycznym bojówkarstwem.
Nie wiem Małpo, czy naprawdę nienawidzisz mężczyzn (heteroseksualnych), ale taki
wniosek sam się nasuwa po przeczytaniu tekstu. Podsumowując – twoja
wypowiedź to sprytne kłamstwo, bo przywołuje coś na kształt faktów, na
legitymizacje „jedynie słusznej tezy”.
Leśny  - manipulacje   |08.02.2012 12:47:36
Wodna Małpo – ze względu na nick będę się odnosił do ciebie jako do
osobnika płci żeńskiej. Swoją wypowiedzią tworzysz bardzo
zgrabne kłamstwo. Używasz pasujących do twojej teorii fragmentarycznie
potraktowanych faktów – bo co to znaczy że „Najwięcej dzieci
umiera z rąk heteroseksualnych mężczyzn.”??? Odczytanie jakie
się nasuwa jest dość hmmm drastyczne – mężczyźni hetero są
najczęstszą przyczyną śmiertelności wśród dzieci i niemowląt? Więcej
niż bezdech, bakterie, wirusy i kataklizmy z wypadkami razem wzięte….
Oczywista bzdura. Statystyki w tym względzie są dostępne i nic takiego
z nich nie wynika. „To oni
(mężczyźni) stanowią największe
zagrożenie dla dzieci. Wynika to wprost z biologii -
mordowanie
dzieci jest strategią reprodukcyjną samców naczelnych.” To już
totalna manipulacja informacją. Jeśli strategią reprodukcyjną byłoby
mordowanie potomstwa to kiepsko widzę przyszłość takiego gatunku.
Mylisz pani Małpo pojęcia. W ramach strategii mającej za zadanie
przekazanie swoich genów i usunięcie konkurencji samce niektórych gatunków
(nie tylko naczelnych) likwidują potomstwo innych samców, ale nie
własne. Przypadki zabijania własnego potomstwa zdarzają się i owszem
 – ale już w trakcie np. walki o władzę w stadzie. Ale
strategia reprodukcji z definicji zakłada przedłużanie własnej linii
genów a nie jej likwidację. Obojętność na dziecięcą niedolę
kwadroszczękich bohaterów jest tak samo naganna, jak
bezpieczny dystans homoseksualnej pary artystek do wycia bitych dzieci
u „pijaków z parteru”.  Pani Małpo – cała wypowiedź, a
szczególnie jej koniec, mocno czuć feministycznym bojówkarstwem. Nie
wiem Małpo, czy naprawdę nienawidzisz mężczyzn (heteroseksualnych),
ale taki wniosek sam się nasuwa po przeczytaniu tekstu. Podsumowując
 – twoja wypowiedź to sprytne kłamstwo, bo przywołuje coś na
kształt faktów, na legitymizacje „jedynie słusznej tezy”.
viking   |08.02.2012 12:55:31
@ Skrzyp

Kto mówił przy tej okazji o tym czego wolno a czego nie wolno
"polskiej kobiecie"?
Od początku podejrzenia opinii publicznej
związane z rodziną, kierowały się przeciwko ojcu. Nie. Nie z powodu "spisku
feministek", tylko w związku z jego wyciszoną, spokojną reakcją na porwanie
(sam miałem takie myśli).
Potem okazało się, że do nieumyślnego zabicia
dziewczynki przyznała się matka. Niektórym trudno uwierzyć, że to był wypadek,
ale nie dlatego, że pani Katarzyna W. nie spełniła jakichś oczekiwań wobec
"kobiety polskiej", tylko z bardzo konkretnych powodów: zdania
pediatrów, iż takie wypadki zwykle nie kończą się śmiercią; faktu, iż po
konferencji Rutkowskiego chciała pójść z ojcem do kina oraz, że przez tydzień
starczało jej sił na odgrywanie komedii itd.

Ja nie rozumiem czego Ty
oczekujesz?
Tego, że ludzie nie oburzą się faktem bezczeszczenia zwłok własnego
dziecka a może nawet (podkreślam to może!) morderstwa, tylko przejdą do
genderowej refleksji na temat ról przypisywanych kobietom w patriarchalnym
społeczeństwie? Że to będzie tematem ich rozmów nad miejscem, w którym wyrzucono
niemowlę jak worek śmieci?
Wiesz, wydaje mi się, że jakieś "społeczne"
tło tej sprawy nie jest wykluczone. Może ta kobieta jest chora psychicznie i
nikt nie potrafił jej pomóc? Może zarówno ona, jak jej mąż byli pod presją
katolickich wyobrażeń rodziny? A może rzeczywiście Katarzyna W. była pod presją
męża albo brata? Wprawdzie na razie mówi się raczej o jej konflikcie z matką,
ale mniejsza o to, skoro przyznajesz, iż za reprodukcję społecznych stereotypów
wobec kobiet, one same też bywają odpowiedzialne.
Problem w tym, że na tym
etapie, nie wiadomo nic ani o poglądach tej kobiety, ani o jej sytuacji
rodzinnej, ani o ewentualnej presji na nią.
To jednak nie przeszkadza
niektórym snuć najróżniejszych opowieści … .
Jeśli chodzi o tych ludzi z
misiami, to nie przesadzajmy. Większość wypowiada się dość łagodnie, w tonie
niezrozumienia tego, co się stało.
Natomiast jeżeli telewizja TVN
(umoralniająca Krzysztofa Rutkowskiego zanim jeszcze stanął przed sądem w
sprawie ewentualnych nadużyć) emituje materiał, w którym jakiś debil mówi, że
"niech no tylko ta Katarzyna wyjdzie z więzienia, to jej mieszkańcy Sosnowca
pokażą", to rzeczywiście jest to skandaliczna sytuacja, ale wątpię czy aż
tak reprezentatywna dla tych, którzy poszli z tymi misiami. Może bardziej dla
dwulicowości mediów.
Może jeszcze przypomnę na koniec, ponieważ obawiam się, że
jak już się zacznie feministyczne tango, w którym szczególnie mężczyźni, będą
się bili o to, kto najpiękniej dygnie, to niektórzy zapomną kto w tej sprawie,
zgodnie z dzisiejszym stanem wiedzy, jest główną ofiarą.
Otóż jest nią w
pierwszej kolejności dziecko. W drugiej kolejności ojciec (ten konkretny- nie
ogół mężczyzn zadręczonych przez niewiasty, co muszę zaznaczyć, bo inaczej
miałbym jak w banku, że mi ktoś zaraz przypisze taki pogląd), który stracił
dziecko i w jakimś sensie żonę. W trzeciej dziadkowie dziecka.
Natomiast czy
Katarzyna W. jest w tej sprawie ofiarą czy sprawczynią czy sprawczynią, która
wcześniej sama była ofiarą tego nie wiem. Sam fakt, iż jest kobietą to dla mnie
trochę za mało, by to stwierdzić.
Skrzypek  - złośliwie leśnym…   |08.02.2012 12:59:43
"Najwięcej dzieci umiera z rąk
heteroseksualnych mężczyzn.”???
Odczytanie jakie się nasuwa jest dość
hmmm
drastyczne  –  mężczyźni hetero są najczęstszą przyczyną
śmiertelności wśród
dzieci i niemowląt? Więcej niż bezdech, bakterie, wirusy i
kataklizmy z
wypadkami razem wzięte…. Oczywista bzdura."

Jak się
komuś dopychamy do jego "manipulacji", sami nie manipulujmy. O ile
bowiem pamiętam z lekcji biologii bezdech, bakterie, wirusy i (to już geografia)
kataklizmy rąk nie posiadają….
viking   |08.02.2012 13:05:05
@ Skrzypek

Przepraszam za przekręcenie nicku
Spokojny   |08.02.2012 13:42:39
Cytat:
Sekcja zwłok
potwierdziła, że to prawdopodobnie był nieszczęśliwy wypadek.


Nie. Sekcja zwłok potwierdziła, że do śmierci doszło na skutek
uderzenia w głowę. 

[quote]Matka spanikowała.
Bojąc się ostracyzmu
ze strony rodziny, sąsiadów, całego otoczenia, zachowała
się
nieracjonalnie i zaczęła kłamać. Ale to chyba jeszcze nie powód, by
robić z
niej potwora?[quote/]

kłopot w tym, że nikt z niej
szczególnie potwora nie robi. Wodna małpa na przykład użyła zabiegu w
którym wrzeszczy, że przecież w czasie kiedy cała Polska
interesowała się tą rodziną jakiś mężczyzna na pewno rozwalił kogoś
siekierą. Ja bym nawet więcej dodał. Na pewno niejeden mężczyzna i niejedna
kobieta dokonywali przestępstw lub do nich zachęcali w czasie, kiedy
opinia publiczna zajmowała się tą sprawą. Jednak opinia wolała właśnie tę
sprawę. Czemu? No bynajmniej nie z powodu matki i jej stereotypu,
tylko z tego powodu, że poszła w obieg wiadomość, że porwano dziecko
napadając na matkę. Matki bały się wyjść na ulicę z domu, szukano

m ę ż c z y z n y który miał to zrobić a kobieta była otoczona
współczuciem. Słuchano jej apeli, podejrzewano jej męża itd. Kiedy się
okazało, że wszystkich oszukała nie ma się co dziwić, że ludzie są
wściekli ale podejrzenie o morderstwo wcale nie jest jakoś szczególnie
eksploatowane. To raczej łatwość z jaką kłamała jest
najsilniejszą poszlaką by to podejrzewać. Tak więc to nie
wiedza "po" tylko wiedza "przed" zdecydowała o takim
zainteresowaniu. Co zupelnie nie pasuje do tego, co tu się wysmaża - że
od kobiet wymaga się wejścia w jakąś szczególną rolę albo matki albo
wiedźmy. W tej konkretnej sytuacji ta kobieta właśnie przeszła od roli
matki do roli wiedźmy i bardzo trudno jest umieścić ją inaczej - w
roli reżyserki filmowej, bizneswoman, romantycznej kochanki itd.


[quote] Fakt, że ukryła zwłoki w lesie, też można
wytłumaczyć: kobieta
mogła uznać, że pozbycie się zwłok zmniejszy
traumę  –  nie będzie co roku,
1.XI, zmuszana przez
rodzinę do uświadamiania sobie, że jest czarną
owcą, która
doprowadziła do śmierci własnego dziecka…
[quote/]

pewnie, że można to tak wytłumaczyć. Można to też wytłumaczyć
tak, że ona bała się własnej teściowej, albo męża, albo matki albo że
zabiła dziecko.. Można wymyslać mnóstwo rzeczy. Kłopot w tym, że
niekoniecznie musi to mieć związek z
seksizmem. 

[quote]Psychologicznie to bardziej
złożona sprawa, niż
się na pierwszy rzut oka wydaje. [quote/]

przyczyny dla których
ludzie opowiadają nieprawdę są faktycznie bardzo złożone. Na codzień
się o tym nie myśli ale przecież samo trzymanie się faktów, utrzymywanie w
umyśle pojęcia "obiektywnej rzeczywistości", powstrzymanie się
od edytowania pamięci przez emocje i pragnienia to jest bardzo
wysokie osiągnięcie rozwojowe. Warto obejrzeć na przykład odcinek
Derrena Browna http://www.youtube.com/watch?v=b3hP0k4BpGo gdzie on pokazuje jak ludzie opowiadają nieprawdę wchodząc w stan
histerii. Bywa tak, bywa, że kłamią kalkulujac a są osoby u ktorych ta
różnica jest płynna bo edytowanie własnego zapisu rzeczywistości jest
podłączone u nich do zapotrzebowania i oni tak naprawdę w ogóle
nie odróżniają tego, że coś wymyślili a prawda była inna od tego, że
mówią wersję która jest im akurat potrzebna. To się wedle płci rozkłada
równo po połowie.

[quote]I szczerze mówiąc, wolałbym
by wyjaśniła
to policja (nawet dzień lub dwa później), ale zrobiła to
z
taktem… Skandalem jest to, co zrobił Krzysztof
Rutkowski, ferując wyrok i
autorytatywnie stwierdzając w telewizji,
że dziewczyna będzie siedzieć.
Stworzyło to presję na sąd i
mamy areszt,[quote/]

przepraszam, ale to są brednie. Po pierwsze
Rutkowski przez całe półtora tygodnia był używany przez tę kobietę jako
tarcza przed policją, bo przecież to ona sama go wezwała i trzymała w
domu a policjantom nie dawała do siebie dojść. On jej wierzył. Po drugie
sądy w Polsce naprawdę niewiele przejmują się tym co w
telewizji opowie Rutkowski. Powiedział że ona będzie siedzieć bo po
takim numerze nie ma na świecie sądu który by człowieka nie uwięził,
niezależnie czy chodzi o mężczyznę, kobietę, geja czy księdza czy
dowolną kombinację powyższych. Po czymś takim na wolności się człowieka nie
zostawia.

[quote] choć za nieumyślne spowodowanie
śmierci z
reguły sądy orzekają wyroki w zawiasach.[quote/]

póki co ona nie ma
przecież żadnego wyroku. Siedzi w areszcie żeby nie uzgadniała zeznań,
toczy się postępowanie i ona czeka na sprawę. I być może skończy się
tak jak chcesz bo nikt niczego nie zdoła udowodnić. A jak było nie wiadomo.
Natomiast oczekiwanie, by od kobiet nie chciano by były matkami to
idiotyzm. Od kobiet chce się by były matkami tak samo jak od mężczyzn się
chce by byli ojcami, od dzieci by rodziców słuchały a od teściowej by
pukała zanim wejdzie do młodych mieszkających na piętrze a nie żeby się
pakowała do syna jak wtedy gdy miał sześć lat. Raczej nawet za
kolejnych 40 000 lat od tych oczekiwań nie odejdziemy.
Spokojny  - @ Czarownik   |08.02.2012 14:02:17
Motor, długi gan wszystko ok, tylko czemu miałbym sobie na plecach tatuować
jakiegoś masochistę? Nad jakimś porządnym słowiańskim znakiem to bym się mógł
zastanowić, ale dyskretnym bo motoru dobrego nie mam.
Skrzypek  - vikingowi   |08.02.2012 17:57:20
"to niektórzy zapomną kto w tej sprawie,
zgodnie z dzisiejszym stanem
wiedzy, jest główną ofiarą.
Otóż jest nią w
pierwszej kolejności dziecko. W
drugiej kolejności ojciec (ten konkretny- nie
ogół mężczyzn zadręczonych przez
niewiasty, co muszę zaznaczyć, bo inaczej
miałbym jak w banku, że mi ktoś zaraz
przypisze taki pogląd), który stracił
dziecko i w jakimś sensie żonę. W
trzeciej dziadkowie dziecka.
Natomiast czy
Katarzyna W. jest w tej sprawie
ofiarą czy sprawczynią czy sprawczynią, która
wcześniej sama była ofiarą tego
nie wiem. "

Dziecko jest ofiarą bez dwóch zdań. Ale skąd to założenie, że
ojciec na pewno, a matka niekoniecznie? Czyżby z pewności, że jednak dziecko
zabiła? Bo na razie na to dowodów brak. Jeśli założyć bowiem, że mówi prawdę i
to efekt wypadku, to przepraszam ja Ciebie, ale chyba nie powinieneś jej
odmawiać statusu ofiary. I wyżej stawiać ojca. And dziadków!!! W końcu oboje
rodzice stracili tyle samo- dziecko i partnera. Czy może ona partnera zachowała,
a dziecko stracić chciała? Albo, krótko mówiąc, wpisujesz ją z góry w rolę
zbrodniarki, albo jednak widzisz w niej człowieka. I zapewniam- gdyby to dziecko
WYPADŁO ojcu, a on ze strachu przed odpowiedzialnością okłamał matkę, pisałbym i
myślał tak samo. Skoro należy pochylić się nad każdym pojedynczym motywem i nie
wpisywać w jakieś "wyjaśnienia społeczne"- nie rób tego sam. Czyli nie
jedź po kobiecie w oparciu o domysły, bo jest kobietą. I dlatego, że już
przewidujesz, Wernyhoro, jej "obrońców." :)
viking   |08.02.2012 22:42:18
@ Skrzypek

Zauważ, że nawet w cytowanym przez Ciebie fragmencie,
napisałem: ZGODNIE Z DZISIEJSZYM STANEM WIEDZY. Mało tego, także swoją pierwszą
wypowiedź zacząłem od tego, że nie należy przesądzać o winie matki, nie mówiąc o
tym, ile razy stwierdziłem to jeszcze w innych fragmentach moich postów.
Ale
ja już jestem przyzwyczajony. Moje wypowiedzi w kwestiach genderowych są około 3
razy dłuższe niż inne, ponieważ muszę po tysiąc razy wyjaśniać, że jeśli np. nie
uważam matki (przynajmniej na razie) za ofiarę patriarchatu, to nie oznacza
automatycznie, że ją uważam za winną zbrodni. A i tak wiadomo, że zaraz
przeczytam: "nie
jedź po kobiecie w oparciu o domysły, bo jest
kobietą".
Ja nie wiem, jak można zareagować w takiej sytuacji. Powtórzyć
jeszcze tysiąc razy, to co się już pisało?
Odnoszę wrażenie, że w dyskusjach
na tematy genderowe, nie ma najmniejszego znaczenia, co ktoś mówi. Wystarczy
tylko czy stwierdzi, że się zgadza czy, że się nie zgadza z postawioną w danym
artykule tezą. Dalej nic już nie ma znaczenia. Może sobie tysiąc razy wyjaśniać
swoje stanowisko, może przytaczać argumenty, robić przy nich różne zastrzeżenia,
by nie zostać źle zrozumianym, ale na końcu okazuje się, że równie dobrze mógł
po tym prostym stwierdzeniu czy jest ZA lub PRZECIW, wstawić sobie egipskie
hieroglify, szlaczki albo zostawić puste miejsce i właściwie na to samo by
wyszło.

Dlatego proponuję zakończyć naszą dyskusję konstatacją, iż ja chcę
"jeździć po kobiecie" a Spokojny jest easy riderem, który wyszukuje na
swym motorze feministki i jak jakąś znajdzie, to nie zna litości. A dialog
między płciami, umiarkowanie i humanitaryzm, najpełniej reprezentuje wodnamałpa,
której słusznie pospieszyłeś z pomocą, gdy ktoś odniósł nieco inne wrażenie.
Skrzypek  - obiektywizm?   |09.02.2012 00:40:50
Gdy viking ma zdanie zbliżone do Spokojnego, to jest obiektywizm. Jak ktoś uzna,
że nie do końca, obraza vikinga i jego obiektywizmu. Gdy ktoś zauważy, że nie
zawsze zarzucając manipulacje słowem ktoś inny sam się manipulacji słowem
uchronił- o, to już jest "pospieszenie z pomocą" feministce. W
kategoriach vikinga- obrzydliwa i durna obrona "złego" feminizmu. Cóż.
Idąc tym tropem, prawdopodobnie trzeba by dojść do wniosku, że viking i Spokojny
kochają się szaleńczą miłością. Albo do równie "obiektywnego" wniosku.
Otóż kiedy staram się patrzeć obiektywnie, nie przeszkadza mi, że interlokutor
jest feministką. Gejem. Kobietą. Księdzem katolickim. Głeboko wierzącym
ministrantem. Nawet vikingiem. Ważne tylko to, co z jego słów do mnie przemawia,
a co nie. Niestety, w Twoim obrazie świata feminizm wyrasta chyba w swej
zbrodniczości wyżej niż nazizm, a kobiety z definicji nie mogą się nawet otrzeć
o sens i prawdę. Cokolwiek byś nie kombinował ze swoich słów, w moich oczach Ty
dialogu między płciami i umiarkowania na pewno nie reprezentujesz. Słusznie
więc, kończmy tę wymianę, jeśli kiedykolwiek wymianą była.
czarownik   |09.02.2012 06:16:26
Viking ma rację, może skończyć. I tak już wszyscy wykute mają na pamięć, że on
jest krynicą obiektywizmu, a reszta irracjonalną masą na smyczy mamuś.
Spokojny   |09.02.2012 07:46:34
Gdyby szukać w doniesieniach medialnych w tym momencie jakiegoś wspólnego
mianownika, to mam wrażenie, że wcale nie jest to wątek genderowy jak sugerują
tu niektórzy. Główny wątek na chwilę obecną to Rutkowski. Czy jest medialnym
błaznem który tylko szpanuje i szkodzi czy też geniuszem strategii lepszym niż
nieruchawa zbiurokratyzowana policja? Czy można by sprywatyzować organy
ścigania? A może wrócić do metod milicji jak chce Kaczyński? Myślę, że to ludzi
teraz kręci bardziej.
viking   |09.02.2012 10:57:51
@ Skrzypek i czarownik

Nie wiem skąd się bierze to odmienianie słowa
"obiektywizm" przez wszystkie przypadki, ponieważ nigdy nie rościłem
sobie do niego pretensji. Owszem mówię, że nie jestem ani z prawicy, ani z
lewicy (choć bliżej mi do tej drugiej), ale z tego, że nie dyskutuję z jakiejś
mocnej pozycji ideologicznej, wcale nie wywodzę, iż jestem obiektywny. Wręcz
przeciwnie. Argument o feminizmie gorszym od faszyzmu, jest wręcz zabawny,
biorąc pod uwagę, że jeszcze dwa dni temu polemizując ze Spokojnym, stwierdziłem
tu np., że feministyczna krytyka naturalizujących dyskurów nie jest pozbawiona
racji.

"Ważne tylko to, co z jego słów do mnie przemawia,a co
nie."

To jeżeli jesteś taki skoncentorwany na słowie, zastanów się czy
logicznym argumentem wobec kogoś,kto zaczyna swą wypowiedź tak: "Nie zgadzam
się ze Spokojnym w kwestii jego pewności co do winy tej kobiety."
jest ten,
iż chce on "jeździć po tej kobiecie".
carewicz  - W obronie Vikinga   |09.02.2012 12:22:02
Viking na forum KP reprezentuje krytyczny stosunek do feminizmu. Nie ma w tym
nic złego, w koncu sam feminizm jak i środowiska genderowe
są bardzo krytyczne
w stosunku do samych siebie. Wystarczy prześledzić np. historię sporu
o
"pisanie kobiece" (Irigaray)
by zauważyć, że różnice zdań bywają
duże.
Moim zdaniem Viking bywa też w swojej krytyce bardzo merytoryczny.



Jednak wygląda na to,że na tym forum trudno jest prowadzić merytoryczny
spór na podobne tematy. Trudno dyskutować bez automatycznego
przypisywania
dyskutantowi mizoginii i szowinizmu.
Przykład z tej dyskusji (której głównym
tematem nie jest przecież feminizm): Po kolejnym
przedstawieniu swoich
argumentów podają słowa typu "w Twoim obrazie świata feminizm wyrasta chyba
w swej
zbrodniczości wyżej niż nazizm, a kobiety z definicji nie mogą się nawet
otrzeć
o sens i prawdę. "
Czy gdzieś padły słowa sugerujące coś takiego?
Viking ma racje mówiąc, że w tej sytuacji trudno dyskutować.
Spokojny   |09.02.2012 14:18:46
W kwestii polemiki Vikinga ze mną chciałem tylko zauważyć, że wcale nie
przypisywałem winy matce Magdy. Stwierdziłem, że jest możliwe by to ona zabiła
córkę, ponieważ uważam, że jest to możliwe. Co nie oznacza, że uważam iż jest to
pewne. Jestem natomiast zdania, że kobiety także, podobnie jak mężczyźni
zabijają czasem kogoś i nie zawsze dzieje się tak dlatego, że są maltretowane
przez męża i o ile nie mogą sobie wyobrazić odejścia od niego o tyle zabójstwo
już tak. Nie zawsze tak jest.

Natomiast jeśli chodzi o zauważoną tu przez
niektórych tendencje do przypisywania krytykom feminizmu słów których oni nie
wypowiedzieli, to wielokrotnie czegoś takiego doświadczyłem. Nie było ważne co
napisałem. Dyskutantki wiedziały lepiej niż ja co ja chciałem powiedzieć, lepiej
wiedziały niż ja jaki ja mam stosunek do kobiet, lepiej wiedziały jakie są
implikacje tego co piszę i ogólnie mogłem się w ogóle nie odzywać bo z góry
wiadomo było co powiem zanim zdążyłem pomyśleć. Przestało mnie to dziwić, gdy
uświadomiłem sobie że wchodząc w krytykę feminizmu automatycznie zostaję
umieszczony w pozycji m ę ż c z y z n y - istoty z natury opresyjnej, zadufanej
w sobie, skłonnej do przemocy, przekonanej o swojej wyższości, wiedzącej
wszystko lepiej, przyzwyczajonej do wydawania poleceń, egoistycznej, widzącej
tylko swoje, preferującej dziewice, brzydzącej się dziwkami a zafascynowanej
madonnami i jednocześnie zafascynowaje dziwkami za to bojącej się madonn.. No w
ogóle facet całą gębą tak jak go feminizm maluje. I nie ja byłem tu ważny ale ta
postać. To z nią moje rozmówczynie i czasem rozmówcy chcieli się spotkać nie ze
mną. Nie wiem czy ta postać gdzieś żyje. Być może jest bratem yeti. Ale jest
bardzo poszukiwana i jest do niej jakaś sprawa. Trochę to smutne było dla mnie
przy takich rozmowach, że do mnie nie ma nikt żadnej sprawy i wszystkim,
szczególnie paniom, chodzi tylko o niego. Ale nauczyłem się z tym żyć.
Almetyna  - Felieton o wiedźmach, z tezą   |10.02.2012 04:03:11
Felieton jawi mi się jako rodzaj wypracowania, zamówiony na +/- 5000
znaków. To wcale nie jest mało, kiedy pisać trzeba cyklicznie, a o
koncept nie tak łatwo.

szamocze się w mediach Katarzyna W.

Taki punkt z planu wypracowania. Wczytując się można usłyszeć
"mediach… media… Medea!". Hura! Jest punkt zaczepienia. Wiatr
w żagle.

Że trop się zgadza widać dalej:
tysiące osób, a może
raczej  –  wolontariuszy, co brzmi lepiej, mocniej,
ciekawiej. Prawie niczym mityczni templariusze.
 – Wolontariusze-templariusze, też ładna muzyka mowy.

Punkt drugi
planu wypracowania mógł brzmieć: "złe kobiety w dziejach, zalecane duże skoki historyczne, mity i
kroniki towarzysko-pitavalowe pomieszać, będzie ciekawie"
. Nie zapominajmy, że to wypracowanie jest felietonem.

Złych kobiet w
życiu publicznym można wyliczać jeszcze wiele. To wyraziste
figury, współcześnie budzące najwyższe zainteresowanie widowni i za
każdym razem dobre tło dla dzielnych, broniących skutecznie swego honoru
mężczyzn (honor, czytaj pozycja społeczna).

Pojeździłam sobie po
utworze pana Nowaka, a teraz pochwalę:
Bo my może jesteśmy okropni, ale wy  –  jeszcze bardziej. A
przy okazji tak bardzo w tym podniecające.


Kasia W. za pretekst robi w tym artykule, a tematem jest jednak
konserwa, patriarchalna struktura wciąż bardzo silna.
Dziw, że
kobiety ją wspierają, nie bacząc na własny interes grupowy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.02.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.10617 Seconds