> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Świat według wilka Drukuj
Maciej Nowak   
29.11.2011

Kilka lat temu na berlińskim biennale sztuki współczesnej zobaczyłem pracę wideo, o której już kiedyś pisałem, ale od kilku tygodni znowu nie mogę przestać o niej myśleć. Jej autorem był Mircea Cantor, młody rumuński artysta sztuk wizualnych, od końca lat 90. pracujący we Francji. Do wielkiej białej sali wpuścił wilka i sarnę, ustawił kamery i rejestrował, co dzieje się między nimi. Nie były to sympatyczne postaci z radzieckich kreskówek. Wilk nie nosił andrusowskiej czapeczki ani marynarskiej koszulki w paski. Miał srebrno-metaliczne futro o długim włosiu, potężne łapy i wielki pysk o takim jakimś mało wyraźnym, nieco kwaśnym spojrzeniu. Sarna nie przypominała Jelonka Bambi ani innych pluszowych zabawek. Brunatna, zmierzwiona sierść, gwałtownie łapiące powietrze wysuszone chrapy. Oraz wielkie oczy. Wielkie przerażone oczy.

Nasza wyobraźnia, ukształtowana przez żądne sensacji media, łatwo podsuwa warianty dalszego rozwoju sytuacji, w której znalazły się te zwierzęta. Krwawa łaźnia, groźne warknięcia, dramatyczne rzężenia, rozszarpane podgardle, wilk chełpiący się ścierwem zagryzionej sarny? Czy nie tak, zgodnie z oczekiwaniami publiczności powinny wyglądać kadry z filmu Mircea Cantora? Tymczasem nic z tych rzeczy. Wilk nie musiał niczego demonstrować, nie musiał się nigdzie spieszyć. Z tej sali nie było żadnego wyjścia. Polegiwał zatem leniwie na jednym boku. Potem na drugim. Ziewał. Rozkosznie przeciągał kręgosłup nadwerężony w jakichś dzikich leśnych ostępach. Niczym kanapowy pies lizał sobie genitalia, tylną łapą drapał się po łbie. I tylko od czasu do czasu przyglądał się nieco uważniej swej współlokatorce. Ale tylko przez chwilę. Rozkład sił był tak stabilny, że nie było powodu, by poświęcać jej więcej uwagi. Można było się porządnie zrelaksować. Sarna tymczasem stała jak skamieniała. Wielkie, czarne oczy rejestrowały najdrobniejszy ruch drapieżnika. Płuca ciężko pracowały. Nos łapał niewyczuwalne dla innych zapachy, napływające od strony wilka.

Ale, koniec końców, może tak naprawdę nie ma co przesadzać? Może nie warto sentymentalnie roztkliwiać się nad losem sarenki, stereotypowo budzącej w nas łzawe współczucie? Może niesprawiedliwie oceniamy wilka, który od wieków ma bardzo słaby PR i z zasady oskarżany jest o wszystko, co najgorsze? Te śmieszne przesądy na temat wilkołaków, te bajdy o watahach atakujących nocami podróżnych? Przypomnijmy sobie o tragicznej martyrologii młodych wilczków, tak patetycznie opisywanej w pieśni Włodzimierza Wysokiego i Jacka Kaczmarskiego. Bo powiedzmy sobie szczerze, czy wilk faktycznie zrobił coś złego? Czy nie rzucamy nań podejrzeń zbyt łatwo? Czy w białym pokoju ze zwierzętami, wykreowanym przez Mircea Cantora rozegrała się jakaś rzeź? Czy ktoś kogoś skrzywdził? Czy raczej nie powinniśmy docenić postawy wilka, który wbrew swym oczywistym instynktom, wbrew prawom natury powściągnął drapieżcze odruchy? Przecież wykazał wielką siłę woli, ba, zademonstrował nawet, nieznany szerzej wizerunek zwierzaka, który potrafi być rozkoszny i pełen troskliwej uwagi. Może zatem pracę Cantora należy odczytywać, jako dowód na to, że wilk z sarną są w stanie się jednak dogadać i żyć. Jeśli nawet nie w przyjaźni, to w ten sposób, by jedno drugiemu nie wchodziło w drogę?

O tak, znamy wielu, którym odpowiada ten sposób myślenia. Sposób myślenia wilka. Wilka, który jest ucieleśnieniem życiowego rozsądku, doświadczenia i skuteczności, podczas gdy sarna to jedynie płochliwa istota, niestworzona do większych wyzwań. On jest królem lasu, ona wyłącznie ofiarą silniejszych i bardziej zdecydowanych. Może to wszystko wygląda nieco okrutnie, ale takie jest życie, babe. Skoro cię nie zagryzłem, nie pobiłem, nie zdeptałem, nie rozszarpałem gardła, do czego, jako wilk, mam absolutne prawo, to przestań narzekać. Mogło być przecież gorzej. A tak, jak widzisz, daję ci prawo do życia, pod warunkiem wszak, że zastosujesz się do kilku prostych zasad. Moich zasad. Nie obnoś się ostentacyjnie ze swoją sarnięcością, bo tego nie lubię. Świat przecież nie jest stworzony dla saren. Nie oczekuj tych samych wilczych praw dla siebie, sama chyba czujesz, że brzmi to śmiesznie i nienaturalnie. Siedź cicho w kącie, zajmuj się swoimi sprawami w ciszy i nie próbuj mnie niczym prowokować. Ani przypadkiem nie zajmuj się propagandą swych sarnich przyzwyczajeń. To może skończyć się źle. Twe wystraszone czarne ślepia, twa wiotka sylwetka, twój wypięty zad, ten łeb pozbawiony poroża – wszystko to wygląda mało poważnie i może drażnić. Bardzo drażnić. Na razie daruję ci życie. Możesz sobie skubać tę twoją dietetyczną trawkę. Tak długo, jak ja będę to tolerował. Bo ja jestem uosobieniem tolerancji. Niech ktoś tylko spróbuje zaprzeczyć. Oto mój wilczy świat. Wilczy pokój.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Lew Iwanowicz  - Świat wg wilka   |29.11.2011 22:11:39
Aluzju poniał.
Ale na kolana nie rzuca.
Hans  - Pytanie   |30.11.2011 12:26:06
Ja w odróżnieniu od Lwa Iwanowicza aluzji nie zrozumiałem, a chciałbym bo chyba
warto. Nawet jak na kolana nie rzuca, to ja się mądrzejszy zrobię.
Uultra  -    |30.11.2011 14:09:00
Tekst mi się spodobał.
Interpretacja jest zawsze kwestią indywidualną. Osobiście
odczytuję wilka jako uosobienie heteronormy - męskocentryczny świat, pełen
"ustalonych i nienaruszalnych" zasad, odwiecznej "tradycji", a
sarnę jak "wszystko/ wszystkich co inne" - (tu uzupełnić
dowolnie).

Najbardziej zgrabne zdanie z tekstu:
"Nie obnoś się
ostentacyjnie ze swoją sarnięcością, bo tego nie lubię."
Pan Premier  -    |30.11.2011 17:18:52
Skoro już sobie swobodnie interpretujemy, to ja przypomnę tekst Domosławskiego
na temat wielbicieli symetrii. Kiedy policjant bije pałą walczącego o swoje
prawa obywatelskie Afroamerykanina to zdaniem fanów symetrii prawda leży
pomiędzy bitym i bijącym. Fani symetrii uważają również, że osoby dyskryminowane
posiadają swoje prawa i należy je przestrzegać, ale lepiej by się z tymi prawami
nie narzucali i nie przeszkadzali w swobodnej konsumpcji piwa przed telewizorem
heterobohaterowi takiemu jak ów policjant. Woli on przecież obejrzeć jakiś film
akcji lub wieści o wojnach i politykach niż znowu jakiś pedałów lub czarnuchów.
Rzekomo więc udajemy tolerancyjnych, ale tak naprawdę jesteśmy w ten sposób
jeszcze bardziej zakłamani niż zwykły homofob lub rasista. Wilk jest wilkiem i w
swojej komfortowej sytuacji może łaskawie zezwolić sarnie na egzystencję, ale
nie czyni go to w żaden sposób szlachetnym. Dobrze wiemy, że gdyby warunki były
inne toby tę sarnę zeżarł.
zib  - moja interpretacja   |01.12.2011 00:56:51
Silniejszy (tu wilk) jest miarą tolerancji dla słabszego (sarny), wtedy
gdy
słabszego pozbawimy - wolności.

Kolejną pracą powinno być stworzenie w białej
sali takiej sytuacji, gdy to teoretycznie silniejszy wilk może przegrać. Autor
móglby ustawić potrzask z kawałkiem mięsa. Wilk z lenistwa mógłby chciec
zostawic sobie sarnę na później i się zatrzasnąć i wykrwawić.

Ciekawe jest to
że bez względu na scenariusz nie przezyją oboje, tyle że sarna zostanie
zjedzona, a wilk zdchnie z głodu i pragnienia jakiś czas potem.

Jedynie tam
gdzie jest wolność zostaje zachowany naturalny bieg spraw (ludzkich również).
resonaut   |01.12.2011 01:50:58
Ja tam nie dostrzegłem przerażenia w oczach tej łanii (bo to łania, nie sarna).
Raczej każde z osobna zajęte własną osobistą fabułą, co uderza to znudzenie obu
stworzeń swoją obecnością.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.83363 Seconds