> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Obiecanki Amerykanki Drukuj
Maciej Nowak   
01.08.2011

A co to dzisiaj za święto? Szliśmy późnym wieczorem wzdłuż Puławskiej i Marszałkowskiej i co chwilę mijaliśmy migoczące znicze, wiązanki kwiatów. Taksówki, autobusy, policyjne radiowozy jeździły udekorowane narodowymi flagami. Biało-czerwona pojawiła się także na moim domu. Co to za święto? Nie chcę pamiętać. Nie muszę pamiętać. To jest już temat zamknięty. Kanał Andrzeja Wajdy, Eroica Andrzeja Munka, rozmowy z panem P., kolegą Krzysztofa Kamila Baczyńskiego ze studiów na tajnej polonistyce – to mnie ukształtowało i nie mam najmniejszej potrzeby wracać do tej dyskusji. Wracam do domu, by doczytać „Sztukę politycznego morderstwa, czyli kto zabił biskupa” Francisco Goldmana.

Ta książka prowadzi czytelnika na brzeg piekła. Ono istnieje realnie, nie w bajkowej przeszłości, ale tuż obok, w świecie internetu, komórek i bankomatów. Miejsce akcji: Gwatemala. Cholera, gdzie znajduje się ten kraik? Na pewno Ameryka Łacińska, ale gdzie konkretnie? No tak, to ten wąski przesmyk między obiema Amerykami, na tyle jednak duży, by zmieścić wszystkie dwudziestowieczne nieszczęścia Nikaragui, Salwadoru, Kostaryki, Gwatemali i kilkunastu innych państw, którym przyszło istnieć w sferze wyłącznych interesów USA. Książka Goldmana jest obszernym reportażem ze śledztwa, wyjaśniającego tajemnice morderstwa dokonanego w kwietniu 1998 roku na księdzu sufraganie Juanie Gerardim Conedera, założycielu Archidiecezjalnego Biura Praw Człowieka. Ta pierwsza gwatemalska organizacja praw człowieka przeprowadziła imponujące dochodzenie dokumentujące ludobójstwo 200 tysięcy osób w trakcie trwającej przez 36 lat wojny domowej między konserwatywnymi siłami rządowymi, wspieranymi przez władze USA a lewicową, chłopską partyzantką. W noc poprzedzającą publikację raportu, obciążającego odpowiedzialnością za ludobójstwo sfery wojskowe, na plebani kościoła w centrum stolicy, odkryto zmasakrowane zwłoki biskupa Gerardiego. To miał być i był czytelny sygnał dla wszystkich, że gwatemalska armia nie pozwoli na żadne oskarżenia pod swym adresem.

Autor reportażu przez 8 lat towarzyszył prawnikom i dziennikarzom w wyjaśnianiu tej sprawy. Dzielił z nimi frustracje, wywołane wszechobecną korupcją i bezkarnością morderców w mundurach, wysłuchiwał pogróżek od tajemniczych rozmówców telefonicznych, opłakiwał zaginionych i zabitych prawników, świadków, informatorów, w końcu – przeżywał chwile satysfakcji, gdy po raz pierwszy w historii Gwatemali udało się osadzić w więzieniu wojskowych zbrodniarzy. Ta lektura przeraża, bo w świecie, o którym lubimy myśleć, że jest mniej lub bardziej ucywilizowany i racjonalny, toczą się historie rodem z czasów Vlada Palovnika. Dekapitacje, obcięte kończyny, bezkarne zabójstwa i nieskuteczne sądy, policja, urzędy. Skorumpowane media, kościół i politycy. Więźniowie, którzy za niewysoką opłatą mogą wychodzić na codzienne przepustki. Autor jest nieznośnie drobiazgowy, szczegółowo opowiada życiorysy każdego, kogo wciągnął bezwzględny młyn tej sprawy. Ale to robi wrażenie, czujesz się osaczony, każdy, do kogo zaczynasz nabierać zaufania, w kolejnej odsłonie może ukazać zupełnie inne, przerażające oblicze. Dusząca atmosfera rodzi się z niespodziewanej konstatacji, że wszyscy są ze sobą splątani najdziwniejszymi interesami bądź też – po prostu spokrewnieni. Kloszard z ulicy okazuje się synem dowódcy policji, przywódczyni młodzieżowego gangu – córką wszechmocnego kanclerza kurii, przewodniczący episkopatu – bratem prezydenta. Nikomu – poza grupką młodych prawników i dziennikarzy - nie zależy na odkryciu prawdy i ukaraniu winnych. Bo winni są wszyscy. Jeden pozostawił otwarte drzwi, drugi zapomniał, co widział, trzeci woli się nie wychylać.


W tej historii zastanawiająca jest rola autorytetów z Europy i USA, którzy próbują pomóc słabemu gwatemalskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Niemal bez wyjątku trzymają stronę władz i wojska, dystansując się od działaczy praw człowieka, traktowanych jako lewicowi ekstremiści. Europejscy prawnicy tworzą absurdalne hipotezy, broniące oskarżonych oficerów, hiszpańscy dziennikarze piszą książkę na podstawie materiałów wywiadu wojskowego. W interesie atlantyckiego Zachodu jest bowiem utrzymywać obecne status quo i kultywować puste pozory demokracji w Gwatemali. To gwarantuje nienaruszalność interesów gospodarczych. To zapewnia nam banany z metką amerykańskiej firmy United Fruits Corporation, rzeczywistego właściciela Gwatemali. Banany zawsze wygrywają z prawami człowieka.

Pośród tysięcy przygnębiających szczegółów zbrodni, w zaduchu rozkładających się ciał, porzuconych w przydrożnych rowach i w wulkanicznej sadzy opadającej na stolicę Gwatemali, Goldman zadaje zasadnicze pytanie: „Po 36 latach wojny domowej oraz dziesięciu «demokracji i pokoju» jedyną nadzieją Gwatemali na uniknięcie chaosu zanarchizowanego państwa wciąż było stworzenie niezawisłego sądownictwa. Sprawne instytucje demokratyczne – czyż nie to obiecywały Stany Zjednoczone, jako rekompensatę za przemoc i śmierć, ilekroć zbrojnie interweniowały w innym kraju? Jeśli nie udało się to w maleńkiej Gwatemali, to gdzie mogło się udać?”.

  

  

Felietony Macieja Nowaka publikujemy w poniedziałki. 

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.76663 Seconds