> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
No to chlup! Drukuj
Maciej Nowak   
04.10.2010

Skończyło się definitywnie. Po prawie ćwierć wieku. Z dnia na dzień. Aż samemu trudno mi uwierzyć, że od kilku tygodni nie targam już ze sklepu zgrzewek z butelkami z wodą. Piję wyłącznie to, co płynie z kranu. Jeszcze dziwniejsze jest to, że do tak drastycznej zmiany długotrwałych nawyków nakłoniła mnie kampania promocyjna wielkiej międzynarodowej korporacji. Zazwyczaj na wszelkie działania marketingowe reaguję alergicznie, nie uczestniczę w żadnych programach lojalnościowych, a gdy na ekranie komputera zamigocze reklama, której nie umiem przegonić, potrafię w złości i bezsilności wyrwać wtyczkę z kontaktu. Tym razem jednak badania wody dostępnej w polskich wodociągach, zlecone przez producenta filtrów w ramach akcji reklamowej, wydają mi się przełomowe.

  

Z analiz Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego wynika jednoznacznie: mamy w domach świetną wodę, którą możemy pić bez najmniejszych lęków również bez przegotowania. H2O nasze powszednie spełnia wyśrubowane normy bakteriologiczne, chemiczne i fizyczne, a w niektórych miastach, między innymi w Warszawie, pełne jest minerałów, których wartość nie ustępuje temu, co sprzedawane jest pod kapslami i zakrętkami. Firma handlująca filtrami do poprawy smaku wody z pewnością wykorzysta te dane dla swoich interesów, ale przy okazji pojawiła się szansa, byśmy wyzwolili się z jednej z powszechnych polskich fobii, dodatkowo podsycanych ostatnio przez lobby producentów napojów.

  

Zaspokojenie pragnienia szklanką wody z kranu sprawia, że o tę szklankę mniej kupimy drinków, oferowanych przez wielkie korporacje. Gdy na to samo zdecydują się setki, a potem tysiące osób, straty molochów mogą być bardzo wymierne. Dlatego z taką ochotą fabrykuje i powtarza się głupstwa o polskiej kranówie. Padają one w Polsce na żyzny grunt, bo generalnie mamy niewielkie zaufanie do zasobów wspólnych. A w przypadku wody porządek symboliczny miesza się z tym najzupełniej materialnym. Przekonują się o tym właśnie Włosi, którzy masowo protestują przeciwko rządowym planom komercjalizacji współczesnych akweduktów. ,,Na wodzie nie wolno zarabiać!” - grzmi ks. Alessandro Zanotelli, duchowy opiekun ruchu, liczącego obecnie już 1,5 mln zwolenników. Bezpłatna szklanka wody w każdym włoskim barze to tradycja sięgająca jeszcze starożytności.

  

W Polsce zgubiliśmy szacunek do własnej wody, która tradycyjnie była przecież otaczana rytualnym kultem. Moja przyjaciółka Sophie, Francuzka, której ciasta jadacie w Nowym Wspaniałym Świecie, opowiada, że przyzwyczajona we Francji do picia wody prosto z kranu, po przeprowadzce do Warszawy wpadła w popłoch. Opowiadano jej urban legends o tym, że w podziemiach stolicy czają się trupie jady z czasów powstania w getcie i Powstania Warszawskiego, a system filtrów jeszcze z czasów carskich świadomie zatruwa to, co płynie w naszych rurach. Ja sam pamiętam przestrogi rodziców przed surową wodą, która powoduje choroby, a także czułe określanie zawartości szklanek napełnianych w ulicznych saturatorach mianem gruźliczanki. Warszawska woda w popularnym odczuciu uchodzi za niebezpieczną nie tylko dla ludzi. Nawet do podlewania parapetowych roślin trzeba ją specjalnie preparować, czyli zostawiać na kilka godzin do odstania.

  

Jeżeli wyrzucimy z głowy te wszystkie śmieci, jeżeli zaufamy chemikom, że polska woda naprawdę nie truje, pierwszą korzyścią, którą z tego wyniesiemy będzie poprawa jakości życia. Zamiast nosić po schodach ciężkie zgrzewki, zamiast wydawać na nie spore pieniądze – uwierzmy, że prawdziwy zdrój mamy w każdej kuchni. Bez dodatkowego wysiłku i ekstra opłat. Korzyść drugą odczuje środowisko, bo zmniejszymy zużycie plastikowych butelek. Korzyść trzecia to miła satysfakcja, że robimy malutkie kuku mastodontom, które zmonopolizowały światowy rynek napojów. I w końcu korzyść czwarta, być może najważniejsza: ograniczymy w ten sposób zasięg chorobliwej polskiej nieufności do wszystkiego. Zbawienia to może nie przyniesie, ale na pewno będzie to krok w kierunku oswojenia rzeczywistości, w której żyjemy.

  

Felietony Macieja Nowaka publikujemy w poniedzialki.

  

Komentarze
Dodaj nowy
InzMruwnica   |05.10.2010 16:21:14
Tatuś mnie uczył, że wodę do kwiatków się odstawia, żeby się napowietrzyła.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.10.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.79170 Seconds