|
Samobójcza śmierć osoby publicznej to skuteczne narzędzie mitotwórcze. W dodatku pochodzące z repertuaru wysokiego: w ten sposób w potocznym rozumieniu kończą z sobą nadwrażliwi artyści bądź broniący honoru wojskowi. Życie odebrał sobie m.in. płk. Walery Sławek, wielokrotny premier II RP i jeden z najbliższych współpracowników Marszałka Piłsudskiego. Wielkie samobójcze theatrum towarzyszyło upadkowi III Rzeszy. Mocna jest też legenda japońskiego seppuku. Samobójstwo popełniali najwięksi zachodniej i wschodniej kultury: Sokrates, Sergiusz Jesienin, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Virginia Woolf, van Gogh, Sylvia Plath, Tadeusz Borowski, Edward Stachura, Rafał Wojaczek, Jim Morrison, Janis Joplin, Yukio Mishima, Jerzy Kosiński, Sarah Kane, Kurt Cobain. Tę listę można by układać bez końca. Samobójstwo bywa także modą, której wyrazem niegdyś był tzw. syndrom Wertera, zdiagnozowany u ogromnych mas romantycznej młodzieży na początku XIX wieku. Jego współczesnym odbiciem jest subkultura emo i obwołany ostatnio wielkim sukcesem film Jana Komasy Sala samobójców.
I oto w ostatni piątek do tego elitarnego grona spróbował dołączyć znienacka Andrzej Lepper, człowiek, którego wizerunek medialny w najmniejszym stopniu nie upoważniał do aspirowania do jakichkolwiek elit. Człowiek, który – jak opowiadała w ten weekend w telewizji jedna z posłanek partii rządzącej – psuł kulturę polskiego parlamentu. Rzeczywiście to trudne do zaakceptowania, że chłopski watażka o czerwonej cerze i zaczesany do tyłu na cukier, wprowadza na Wiejską grupę ludzi tak ostentacyjnie odmiennych od tych, którzy przywykli od stuleci do uprawiania w Polsce polityki. Zamiast wypielęgnowanych dłoni – spracowane i popękane łapska, zamiast świetnych kreacji i fryzur – weselne garsonki i garnitury, zamiast tytułów naukowych i arystokratycznych – ledwo zrobione matury. Czy to nie jawne nadużycie, że lider takiego grona próbuje przejść do legendy czynem zarezerwowanym dla klas wyższych?
Szczęśliwie, opinia publiczna, pod wpływem mediów, prokuratury i części polityków stanęła na straży polskiego status quo. Wszelkie potencjalne domniemania o ewentualnych bardziej metafizycznych przyczynach śmierci zostały zduszone w zarodku. Już w chwilę po znalezieniu ciała stwierdzono, że Leppera pchnęły do tego czynu długi oraz choroba syna. Na facebooku pojawiły się z lekka ironiczne komentarze. W piątkowy wieczór przez przypadek przechodziłem pod kamienicą w Alejach Jerozolimskich, gdzie rozegrał się dramat. Miejsce rozświetlone było halogenami kilku stacji telewizyjnych, których prezenterzy przedstawiali stanowisko prokuratury. Portret zmarłego ktoś przykleił koło drzwi wejściowych, tuż nad tabliczką Zarządu Głównego Polskiego Związku Kynologicznego, który ma swoją siedzibę pod tym samym adresem. Tutaj miejsca na żadną tajemnicę już nie było. Kundel zniknął. I po kłopocie.
Felietony Macieja Nowaka publikujemy w poniedziałki.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...