> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kraj pizzy i kebabów Drukuj
Maciej Nowak   
06.09.2011
Kilka dni temu w malowniczym Wleniu pod Jelenią Górą aktorzy pod wodzą reżysera Roberta Jarosza zagrali ostatni spektakl oraz poprowadzili zamykające warsztaty artystyczne w ramach letniego projektu Instytutu Teatralnego i Narodowego Centrum Kultury Gdzie jest Pinokio? Przez półtora miesiąca z wielkim namiotem cyrkowym odwiedzili kilkanaście małych miejscowości, do których od dawna nie zawitali żadni artyści. Poznali Polskę z dala od wielkich miast, Polskę Biedronki i kostki Bauma, Polskę zamierającą po godz. 16, w której nie da się kupić żadnej z codziennych, ogólnopolskich gazet, Polskę sklepów wielobranżowych, skupiających lokalne życie towarzyskie, Polskę pizzerii i kebabów. Zazdroszczę im tego doświadczenia, choć sam ze względu na inne obowiązki nie byłem w stanie ruszyć w trasę.
 
Pojechałem jednak na finał. Pojechałem luksusowo, odebrany, a następnie odwieziony do Wrocławia przez młodego kierowcę z gminnego ośrodka kultury. Te 120 kilometrów dzielących Wleń od Wrocławia było dla niego wyprawą za siódmą rzekę, za siódmą górę. Wjazd do wielkiego miasta, opasanego magistralami szybkiego ruchu, wiaduktami i zjazdami stał się poważnym wyzwaniem. Mimo włączonego GPS-u oraz asystującego kolegi gubił się pośród drogowskazów i setek aut. Nie dawał po sobie poznać stresu, ale przez całą drogę opowiadał, jak bardzo nie chciałby mieszkać w wielkim mieście, gdzie wszystko toczy się za szybko i gdzie brakuje powietrza.
 
Po spektaklu zebraliśmy się na pożegnalnym ognisku, by grillować, pić, śpiewać i muzykować. A ja z dyrektorką ośrodka kultury wdałem się w rozmowę o lichym budżecie, festynowych oczekiwaniach władz i publiczności, a przede wszystkim – o samotności i oddaleniu. O fatalnych objazdowych chałturach w wykonaniu znanych z telewizora gwiazd, o tym, co będzie, gdy skończą się unijne fundusze strukturalne i o tym, ile osób wyjechało stąd na zawsze. I nagle uświadomiłem sobie, że właśnie biorą w łeb ideały, w które wierzyłem na przestrzeni ostatnich trzech dekad. Jeszcze w połowie lat 80. pisałem teksty dla miesięcznika „Teatr”, gdzie z młodzieńczą energią przekonywałem, że prowincja to pojęcie anachroniczne, odnoszące się do stosunków społecznych i geograficznych w XIX-wiecznej Rosji, gdzie ukaz cara tygodniami jechał do zapadłych dziur imperium. Chwilę później, na początku lat 90. przeniosłem się do Trójmiasta napędzany skrzydlatą frazą „Myśl globalnie, działaj lokalnie”. I ze śmiechem przyjmowałem głupkowate mądrości stołecznych ciotek: - Panie Maćku, z Warszawy się nie wyjeżdża. A teraz odkrywam, jak przewrotnie urzeczywistniają się ich przepowiednie.
 
Tak, z Warszawy się nie wyjeżdża, bo można mieć poważne kłopoty z powrotem, skoro jedynym w miarę skutecznym sposobem podróżowania po Polsce jest transport lotniczy. Ale po pierwsze dociera tylko do kilku wielkich miast, po drugie – jest dostępny dla ludzi dobrze zarabiających. Gdy przez 15 lat mieszkałem i pracowałem równolegle w Warszawie i Gdańsku pociąg pokonywał trasę między nimi w 3,5 godziny. Dzisiaj trwa to ponad dwa razy dłużej i stałe funkcjonowanie w obu miastach jest praktycznie niemożliwe. Do innych zresztą dostać się już w ogóle nie można. Jeszcze 3 lata temu na festiwal do Zamościa jechałem pociągiem pospiesznym. Dziś bezpośredniego połączenia ze stolicą nie ma już stąd żadnego. Na festiwal teatrów ulicznych do Jeleniej Góry w pierwszej połowie lat 80. mknęliśmy z Warszawy pospiesznym, który docierał na miejsce w 7 godzin. I było ich każdego dnia kilka. Dziś jedyne bezpośrednie połączenie z Jelonką trwa 10 nocnych godzin i 45 porannych minut. Rozwiązaniem jest oczywiście przejazd samochodem, ale czy człowiek zyskuje pełne prawa obywatelskie wyłącznie na mocy prawa jazdy? I tylko ze sprawnością harcerską nieprzetartego szlaku?
 
O zapaści systemu komunikacji pisze się dużo, gwałtownie i kompetentnie. To nie moja działka. Sytuacja ta przynosi jednak bardzo konkretne konsekwencje również dla systemu kultury, którym zajmuję się zawodowo. Z jednej strony wszyscy siedzimy w tej samej sieci, oglądamy te same filmy i słuchamy tej samej muzyki, z drugiej – rosną odległości między miejscami, które jeszcze niedawno były blisko. Dla ogromnej ilości osób, które spotykam w Warszawie i poza nią, wyprawa nieco dalej poza widziany z okna horyzont przekracza możliwości techniczne, finansowe i coraz bardziej - psychiczne. Ci, którzy mieli jeszcze siły – wyjechali na stałe. Ci, którzy zostali - gnuśnieją. Polska nieruchomieje. Polska prowincjonalnieje. Pisząc te zdania, czuję, że zdradzam własną młodość.

Komentarze
Dodaj nowy
loko   |06.09.2011 12:59:56
Wiem, że teraz modne jest utyskiwanie na kolej, że teraz wszyscy Polacy stali
się specjalistami od infrastruktury i transportu kolejowego, ale chciałbym podać
jeden przykład z mojego podwórka: w moim mieście oddalonym o 100 km od Warszawy
jeszcze kilka lat temu funkcjonowały około 12 bezpośrednich połączeń kolejowych
z Warszawą dziennie. Często z nich korzystałem i wiem, że większość z nich
woziła powietrze, czasami zdarzało się, że byłem sam w całym pociągu! Stojąc
samochodem na przejeździe kolejowym niedaleko mojego domu widziałem bardzo
często puste okna składów, kompletnie nikt tymi pociągami nie jeździł! Liczbę
połączeń z Warszawą zredukowano ostatnio o połowę, a wtedy podniósł się larum,
gazety lokalne pisały, że czeka nas apokalipsa, zapaść cywilizacyjna, że teraz
ludzie są uwięzieni, że te tysiące (dobrze, że nie miliony) pasażerów chętnych
do jeżdżenia do naszej pięknej stolicy straci taką możliwość. Rwetes nie z tej
ziemi,tylko nikt nie zadał sobie trudu, żeby zauważyć, że w tym samym czasie
liczba połączeń autobusowych z mojego miasta do Warszawy wzrosła na oko
3-krotnie. I teraz połączeń z Warszawą jest więcej, a nie mniej (pociągi plus
autobusy to ok. 20 połączeń dziennie), zmieniła się forma transportu i sposób
podróżowania. I to wcale nie na gorsze, ponieważ prywatne firmy transportowe
mają bardzo dobry, nowoczesny tabor, ostatnio w autobusie, którym jechałem do
Warszawy oprócz wifi, klimatyzacji, filmu do oglądania to nawet wrzątek był za
darmo! ;)
franiszyn   |07.09.2011 18:40:41
Te 120 kilometrów dzielących Wleń od Wrocławia było dla niego wyprawą za
siódmą rzekę, za siódmą górę. Wjazd do wielkiego miasta,
opasanego magistralami szybkiego ruchu, wiaduktami i zjazdami stał się
poważnym wyzwaniem. Mimo włączonego GPS-u oraz asystującego kolegi
gubił się pośród drogowskazów i setek aut. Nie dawał po sobie poznać
stresu, ale przez całą drogę opowiadał, jak bardzo nie chciałby mieszkać
w wielkim mieście, gdzie wszystko toczy się za szybko i gdzie brakuje
powietrza.


Myślę, że ten akapit to bardzo niepotrzebny i bardzo nieuprzejmy wyraz
Pańskiego snobizmu. Gdybym to ja był tym kierowcą, to wyraziłbym
się dosadniej.
2pk   |07.09.2011 21:42:22
Jaka komunikacja taka demokracja. Powolna poprawa niektórych dróg przy
jednoczesnej szybkiej degradacji kolei, szerzej infrastruktury i przestrzeni
publicznej ma bezpośredni związek z wartościami, jakie przynależą do polskiej
demokracji. Bardzo złym symptomem jest to, że właściwie większość Polaków jest
na to obojętna.
sknd  - lokalne centra   |09.09.2011 23:51:29
lokalne życie towarzyskie skupiają zwłaszcza bary. i zdaje się że trochę parafie
jeleniogórzanka   |16.09.2011 23:23:50
Kurczę, w jakim ja strasznym miejscu żyję. Trudno stąd dojechać do Warszawy,
można się zgubić we Wrocławiu, wszyscy stąd wyjeżdżają. Pójdę zjeść kebaba,
zahaczę o parafię, może najpierw do baru…Nie ma to , jak ilustracja problemów
infrastruktury za pomocą prowincjonalnego prostaczka.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.37522 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273