> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Babci Lodzi to nie obchodzi |
|
|
Maciej Nowak
|
|
05.07.2011 |
|
Moja babcia Leokadia, przedwojenna nauczycielka matematyki, była typową przedstawicielką polskiej głupio-mądrej inteligencji. Skupiona na sprawdzaniu klasówek i oddawaniu się dewocji jakoś nie dostrzegła w porę powagi wydarzeń sierpniowych sprzed ponad 30 lat. Pamiętam, że moje sztubackie ekscytowanie się ówczesnym przyspieszeniem historii, zbywała za każdym razem: „A produkcja spada…”. Opinię tę podchwyciła zapewne z Dziennika Telewizyjnego (bo o czytanie „Trybuny Ludu” to jednak jej nie podejrzewam), który szczegółowo opisywał konsekwencje ekonomiczne „przerw w pracy”, inspirowanych przez nieodpowiedzialnych działaczy NSZZ Solidarność. A babcia najbardziej na świecie bała się niepokojów i niepewności, które zapowiadały roszczenia związkowców i opozycjonistów. Zdaje się, że to efekt wojennej jeszcze traumy. Po jej śmierci znalazłem w piwnicy bloku z centralnym ogrzewaniem, w którym mieszkała, tonę węgla oraz słoiki z wodą. To były żelazne zapasy na wypadek, gdyby wydarzenia potoczyły się w złym kierunku.
Syndrom babci Lodzi nie wygasł. Przekonują o tym reakcje na czwartkową demonstrację związkowców. Do Warszawy przyjechało 30 tys. osób, by walczyć o podwyższenie płacy minimalnej oraz m.in. powstrzymanie degradacji kolei i poczty. Nie tylko dla siebie. Dla wszystkich pracujących w Polsce za grosze i mających poczucie infrastrukturalnego regresu. Mniej więcej tak samo liczny był tłum w Atenach, który zatrząsł dobrym samopoczuciem całej Unii Europejskiej.
Ale babci Lodzi to nie przejmuje. Dużo ważniejsze jest dla niej, że demonstracja utrudnia codzienne życie mieszkańców. Korki, brak miejsc parkingowych, niemożność dojazdu do centrum, hałas, śmieci. I kto za to wszystko zapłaci?! Niech się biorą do roboty! Mogą blokować swoje miasta. Darmozjady. Pijani menele. Protestują pracownicy budżetówki, a reszta ciężko pracuje i płaci horrendalne podatki na ich utrzymanie… Stop! Konstruując słowotok babci Lodzi rozpędziłem się w przepisywaniu z facebooka postów, które pojawiły się pod linkiem z informacją o demonstracji. Zdania o horrendalnych podatkach, z których utrzymywana jest budżetówka babcia jednak by nie wypowiedziała. To już efekt neoliberalnego prania mózgów ostatnich trzech dekad. Babcia Lodzia umarła w 1983 roku. Ten akurat bełkot szczęśliwie ją ominął.
Nie z jej świata jest też wrażenie, jakie powstaje z porównania relacji prasowych z demonstracji związkowej oraz tegorocznej Parady Równości. Ta pierwsza była największą uliczną akcją protestacyjną od bardzo dawna, ta druga – eventem, który od lat nie potrafi urosnąć tak, jak wszyscy mu tego życzymy. Ale to właśnie Parada rozpala wyobraźnię mediów głównego nurtu, które protest płacowy przedstawiają z kolei wyłącznie, jako pasmo uciążliwych kłopotów dla Warszawy. Czy upomnienie się o godne warunki życia dla milionów słabo wynagradzanych pracowników jest mniej ważne niż związki partnerskie i tolerancja dla środowiska LGBT?
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 05.07.2011 )
|
|
|
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...