Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Żyjąc w latach powojennych Drukuj
Maciej Gdula   
11.09.2009
„Ciągle czuję, że byłem wychowywany w latach powojennych” mówi Wilhelm Sasnal w rozmowie z Andrzejem Przywarą. To zdanie zadziałało na mnie najbardziej z całego długiego przewodnika o Sasnalu. Przypomniałem sobie wszystkie zabawy w wojnę Polaków i Niemców, kiedy nikt nie chciał być Niemcem, za to wszyscy chcieli być Jankiem Kosem, przypomniałem sobie dowcipy o Niemcu, Rusku i Polaku, gdzie najgłupszy zawsze okazywał się Niemiec, przypomniałem sobie dumę jaką czułem z faktu, że to my wygraliśmy II wojnę światową i scenę rzucania na ziemię faszystowskich sztandarów na zwycięskiej paradzie w Berlinie, która wywoływała u mnie stany euforyczne. Chyba myślenie w kategoriach wygranej i przegranej nie było wtedy zarezerwowane tylko dla dzieci. Ten sposób przedstawiania wojny dawał poczucie porządku i wyrównanych rachunków.

Sprawy zaczęły się dla mnie komplikować po 1989 roku. Pojawienie się w oficjalnym obiegu inwazji ZSRR w 1939 roku i Katynia nie pozwalało myśleć w kategoriach dawnego „my”. Pojawili się aktorzy, dla których wcześniej nie było miejsca. Oficerowie zabici strzałem w tył głowy nie byli bohaterskimi żołnierzami walczącymi z faszyzmem, ale żołnierzami ofiarami, które uznane zostały najpierw za niegodne życia, a potem za niegodne pamięci. Dopiero w latach 90. zrozumiałem też, że tragedia polskich Żydów nie jest częścią dawnego „my”. Zagłada zasługiwała na osobną opowieść, a wcześniej była zagadywana przez historię o wygranej wojnie. Sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej po ujawnieniu zbrodni w Jedwabnem. „My” to zatem nie tylko bohaterowie, nie tylko ofiary i nie wyłączny pępek świata, ale także sprawcy. Tę prawdę utwierdziło dla mnie wyznanie kilku osób, które twierdziły, że od dawna wiedziały o Jedwabnem i wielu podobnych historiach, ale siedziały cicho. „My” to także wspólnota zmowy milczenia.
 
Gdy słyszę twarde żądania przeprosin formułowane w stosunku do Rosji, czuję się trochę tak, jakby amputowano kilkanaście ostatnich lat. Język bohaterski już nie działa, ale logika wyrównywania rachunków ma się niemal równie dobrze jak za starych dobrych czasów Czterech Pancernych i Psa. Przeprosiny mają wprowadzić harmonię i ustalić raz na zawsze bilans między ofiarami i katami. W imieniu którego „my” rzecznicy przeprosin domagają się sprawiedliwości? Na pewno nie tego, które poznaliśmy po 89 roku. Jeśli ktoś domaga się rozliczenia historii wojny przez pryzmat wyrównywania rachunków oznacza, że nic z historii nie zrozumiał.
Komentarze
Dodaj nowy
maciej  - Najpierw rozliczmy się między sobą.   |11.09.2009 16:44:56
Pozostają przemilczane ofiary zamordowanych przez WIN, NSZ
w latach 1944-1947,
dziwnie się o nich milczy. Pewnie dlatego, że to działacze lewicowi.
maciej  - Z ciekawości zapytam:   |11.09.2009 16:56:48
UW przeprosiła za "żółte ławki"?, i swojego wybitnego absolwenta Józefa
Różańskiego( Po maturze rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu
Warszawskiego, które ukończył w 1929)
maciej   |11.09.2009 16:57:57
Przeprosił powinno być.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.67730 Seconds