Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Znów rozpoczyna się gra |
|
|
Maciej Gdula
|
|
28.01.2010 |
Donald Tusk jest naprawdę odważnym politykiem. Zamiast oczywistego scenariusza startu w wyborach prezydenckich, wybrał pozostanie na fotelu premiera. Ten pierwszy scenariusz niósł w sobie pewne ryzyko związane z namaszczeniem nowego premiera, potencjalnymi konfliktami na linii dużego i małego pałacu, i oddaleniem od polityki wewnątrzpartyjnej, ale pozostanie w Alejach Ujazdowskich wobec tamtych zagrożeń to rosyjska ruletka.
Kształt obecnej sytuacji przemawia za tym, żeby Tusk kandydował na prezydenta. PO od dwóch lat narzeka, że nie może nic zrobić, bo blokuje ich Lech Kaczyński. Jeśli to jest zasadniczy problem w polskiej polityce, to ludzie oczekują, że rozwiąże go lider rządzącej partii i zdetronizuje Kaczyńskiego w wyborach. Jeśli Tusk wystawi kogoś komu się to nie uda (np. Komorowskiego, Gronkiewicz-Waltz, cóż lista nie jest długa, co zwiększa prawdopodobieństwo porażki), to odpowiedzialność i tak spadnie na niego. Jeśli jednak nietuskowy kandydat PO zwycięży, to wzmocni to tendencje odśrodkowe w Platformie i w konsekwencji osłabi Tuska.
Tusk wiedział o tym wszystkim i mimo to zdecydował się nie kandydować. Być może premier, wobec głębokich podziałów w Platformie, postanowił ratować, co się da i pozostać na stanowisku, żeby utrzymać partię w ryzach. Nic już chyba jednak nie powstrzyma zmian na scenie politycznej. Jeśli bój z PiS-em nie jest już najważniejszą walką, to traci sens bezwarunkowe popieranie Tuska jako antykaczyńskiego. Zacznie się rozliczanie premiera nie z powstrzymywania braci, ale z efektów rządzenia. W takiej sytuacji bardzo łatwo będzie stracić poparcie a co więcej, pojawi się konieczność definiowania zasadniczych celów polityki i podziałów między partiami na nowo. Tusk w pewnym sensie skończył wojnę między PO i PiSem i sam będzie tego ofiarą. Szczęśliwie pojawia się tym samym szansa nowego rozdania w grze politycznej.
Na podobny temat
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...