|
Maciej Gdula
|
|
11.03.2009 |
Na pewno słyszeliście już ponad 1000 razy, że należy obniżyć podatki i redukować koszty pracy, aby walczyć z szarą strefą. Uwierzyć nawet można, że w tym przypadku postulaty obniżania podatków i kosztów pracy nie są motywowane egoistycznym interesem i większymi zyskami przedsiębiorców, ale dobrem wspólnym (bo więcej wpływów z podatków) i ochroną pracowników (bo prawo pracy). Zanim jednak rzucimy się ciąć stawki podatkowe warto przyjrzeć się ile prawdy jest w obiegowej opinii o czynnikach wpływających na rozmiary szarej strefy.
Nieocenioną pomoc stanowi tutaj raport Przyczyny pracy nierejestrowanej w Polsce wydany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Autorzy zastanawiając się nad przyczynami istnienia szarej strefy wymieniają oczywiście wysokie koszty pracy, duże obciążenia podatkowe i nadmiar regulacji prawnych, ale na szczęście są na tyle uczciwi, że podają też sporo danych.
Zacznijmy od kosztów pracy. W Polsce pośrednie koszty pracy (składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, chorobowe) w 2004 roku sięgały 34%. Udział szarej strefy w gospodarce (jako procent PKB) wynosił natomiast 14%. Na Węgrzech, gdzie koszty pracy wynoszą 40,8% udział szarej strefy w PKB sięga 18%. Na razie wszystko się zgadza: im więcej obciążeń tym chętniej ludzie uciekają od zachłannego państwa. Z tym, że w Belgii pośrednie koszty pracy to aż 43% a udział szarej strefy to nędzne 3,5%. Podobnie jest w Finlandii i Szwecji. W sumie wśród krajów o wysokim udziale szarej strefy w PKB (średnia 19%) pośrednie koszty pracy wynoszą średnio 37,1%. W krajach o niskim udziale szarej strefy w PKB (średnia 3,8%) pośrednie koszty pracy są wyższe i wynoszą 37,9%.
W takim razie na pewno różnice w rozmiarze szarej strefy dotyczą poziomu opodatkowania! Autorzy skrzętnie pomijają tym razem dane z krajów o niskim udziale szarej strefy w PKB, ale i tak wychodzi na to, że poziom opodatkowania ma się nijak do wielkości nierejestrowanej aktywności ekonomicznej. Na Litwie w 2004 roku CIT wynosił 15% a udział szarej strefy osiągał 18,9%. W Czechach był dwa razy wyższy a rozmiary szarej strefy szacowane są zaledwie na 0,6%. Słowacja z 25% CIT-em też radzi sobie lepiej z szarą strefą (14%) niż Litwa. Dane z Belgii, Finlandii i Szwecji raczej nie dostarczyłyby argumentów zwolennikom tezy o związku wysokich podatków z rozmiarami szarej strefy.
W końcu autorzy raportu przyznają (niechętnie): „Analiza statystyczna 10 krajów nie wykazuje wyraźnej korelacji między stopą bezrobocia, poziomem podatków a udziałem szarej strefy w PKB. (…) Na podstawie analizy empirycznej sformułować można tezę, że w większości krajów grupy B, wysokie pośrednie koszty pracy współistnieją z niskimi wskaźnikami szarej strefy”. Czyli jest dokładnie odwrotnie niż wieść ekspercka niesie w kraju nad Wisłą.
Niestety prawdę, tak jak i kłamstwo, trzeba powtórzyć 1000 razy, aby stała się powszechnie akceptowana. Pozostaje powtarzać i mieć nadzieję, że za jakiś czas zwolennicy obniżania podatków i kosztów pracy nie będą mogli przynajmniej twierdzić, że działają w interesie niechronionych pracowników i w trosce o wspólne dobro.
Na podobny temat
|
Gdy Chrystus umierał na krzyżu raze...
Zupełnie jakbym słyszał pana Gadomski...